Tyśka)
Members-
Posts
35751 -
Joined
-
Days Won
144
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Tyśka)
-
~ Kama ma dom i swoją kanapę, nie budę i kojec! Kama, stara ONka
Tyśka) replied to malagos's topic in Już w nowym domu
Wraz z Aldrumką, Bazarkotwórczynią zapraszamy serdecznie na bazarek m.in. dla Kamy :) Mile widziane hopanie i zaglądanie. -
Tuptuś umarł 25.09.22. Mały, stary, ślepy, porzucony Tuptuś w BDT.
Tyśka) replied to Moli@'s topic in Już w nowym domu
Wraz z Aldrumką, Bazarkotwórczynią zapraszamy serdecznie na bazarek dla Tuptusia :) Miłe widziane hopanie i zaglądanie. -
Fajowski :) Bgra, mialam pierwsze zapytanie o Arturka. Niestety, domu z tego nie będzie. Facet pytal czy ten pies trzyma się domu i bierzemy pod uwagę wydanie go na nieogrodzoną posesję. :( Takich domów to my nie chcemy. Już lepiej mu w kojcu u Rafała, ma chociaż towarzystwo psów. Tak poza tym - cisza.
-
Niestety, znajdzie bez problemu...
-
Dziękuję, że jesteście. Ja absolutnie nie myślałam o braniu odpowiedzialności za kolejnego psa, bo i wiecie jak to że mną jest, nie wiem kiedy nie zniknę całkiem z forum, na jakieś pół roku albo rok. No ale terrierkom w typie russella nie umiem odmówić, w domu mam jednego gagatka ;). Przepraszam, że nie odpisuję od razu, ale wrzesień to zawsze intensywny czas dla mnie w pracy. Wychodzę z domu o 6, wracam po 20, a jeszcze mojego młodego psa ogarnąć i odpocząć, bo już to taki etap że potrzebuje trochę snu;). Jestem też ponad 500km od terrierka, więc musze czekać na wiesci od znajomej,a ta jest obciążona kolejnymi psami, które zgłaszają jej nieudolne gminy... wczoraj ratowała dwa szczeniaki, jeszcze ta psią rodzinka z 6 maluchami na łańcuchu gminnym, jeszcze pies na łańcuchu po śmierci właściciela został sam na gospodarstwie, jeszcze koty do łapania, finalizowanie adopcji w różnych gminach itd itd... jest padnięta, więc ciężko zwyczajnie ogarnąć wszystko w jedną dobę. Terrierek ma miejsce u Pani Marzenki, ale prosiła aby go zaszczepić i odrobaczyć, więc znajoma musi pojechać po psa (nie jest w tej samej miejscowości), zdobyć zrzeczenie się, zawieść do weterynarza i poczekać tam w kilkugodzinnej kolejce, a potem kilkadziesiąt kilometrów zrobić, aby zawieźć psa do Pani Marzenki. To trudne. Ona też pracuje i nie ma już urlopu. Dlatego proszę o cierpliwość. Facet wie, że psa zabieramy i że chęć uspienia mamy zarejestrowaną, więc niech czeka na telefon, że zabieramy psa. Niestety, nie da się wszystkiego przyspieszyć, proszę o cierpliwość. Komu jak komu, ale nam też mocno zależy, aby pies był już bezpieczny. Mam nadzieję, że charakter ma lepszy niż Łatka czy Amik, bo nie mogę sobie pozwolić na zasiedzenie się psa :( No ale tym martwić będę się później. Deklaracje pomocy pozapisuję w wolnej chwili, dziękuję że jesteście:)
-
Na razie na rozdzielenie od matki maluchy są zbyt małe. Za około 5 tygodni same szczeniaki moglaby przejąć Pani Agnieszka, ale... Do tego czasu maluchy się rozpełzną. Teren przechowalni nie jest ogrodzony, umiejscowiony w zalesionym terenie borów sosnowych (turaj w okolicy mamy watahy wilcze). Matka szczeniąt na łańcuchu, tak jak pozostałe psy (w tym mało przyjazny do pobratymców). Maluchy za tydzień, max dwa zaczną wychodzić z budy i interesować się innymi miskami, terenem itd.... mogą skończyć marnie. Nikogo nie ma na miejscu, żadnego pracownika, który lubiłby psy i zajął się nimi porządnie. Nie chcę pisać publicznie różnych rzeczy, aby móc dalej tam pomagać, ale musicie musicie zaufać na słowo, że psia rodzinka nie ma za bardzo czasu na czekanie aż ktoś się zgłosi:(
-
Jeżeli leczenie będzie wymagać sporych nakładów finansowych to poszperam po szafie i domu... jakieś fanty na bazarki się znajdą. W razie co, pomogę z opisem zbiórki :) A bazarkować można na psy właścicielskie, chyba tutaj nic nie zmieniło się w regulaminie. Widać i czuć na kilometr, że jesteś zakochana w Suzi. :)
-
.....
-
O anecik też myślę:) acz do Pani Kasi jest zwyczajnie bliżej, domowe warunki. No i pieniądze też graja rolę:( Jeżeli nie będzie deklaracji to płatne miejsca w ogóle odpadają. A może.... tuż po zabraniu psiaka, zrobieniu zdjęć, zmierzeniu, zważeniu, poznaniu go to raz-dwa znajdziemy dom stały;) Ale na każdy scenariusz muszę być gotowa.
-
Pani Marzenka szczęśliwa skończyła remont i zgodziła się przyjąć na chwilę psiaka. Ma dwie psie staruszki, jedna jest agresorką do innych psów, dlatego psiulek będzie miał do dyspozycji budynek gospodarczy i ogródek. Na razie musi mu to wystarczyć, dopóki nie znajdziemy mu DT. Ale i teraz to walka o życie psiaka, więc ważne, że coś mamy w zanadrzu.
-
Nie podał, dziewczyny będą pytać o wszystko jak pojadą po psa. Mam nadzieję, że poza zrzeczeniem uzyskamy jeszcze zaświadczenie o szczepieniu na wściekliznę i jakieś informacje. Wiem, wiem:( nawet pierwotnie chciałam spadek po moim bezdomniaku przeznaczyć na "Twojego" Timurka. A tu wyskoczył terrierek. Nie mam śmiałości prosić o pieniądze... Ale dziękuję, że jesteś na wątku. Od razu raźniej:)
-
Zapytałam o miejsce panią Kasię, u której jest dogomaniacki Lemonek. Zgodziła się przyjąć terrierka, ale dopiero po 15. października. Koszt około 300zł/msc. Domowe warunki.
-
Dziękuję, że jesteś :) Akurat pieniążki po Kreciku mają być dla Suzi i ja tych pieniędzy jej nie pozbawię. A jeśli darczyńcy Myszeńki się zgodzą to faktycznie pieniądze po Mysi przeznaczę dla terrierka (choć pierwotnie chciałam się podzielić z innymi psiakami, dopóki nie pojawił się on :( ). Muszę tylko trochę odczekać, chociaż z 2 tygodnie od adopcji. Byłoby na start: zapewne poza szczepieniem na wściekliźnę nie ma nic.