Tyśka)
Members-
Posts
35751 -
Joined
-
Days Won
144
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Tyśka)
-
klaus i enzo >>> Klaus nadal czeka na swojego człowieka... Enzo ma dom! <<<
Tyśka) replied to Olena84's topic in Psy do adopcji
Mikro, ale jednak postępy :) Cieszy to! -
Na szczęście psiaki żyją tu i teraz, i Ibisek nie musi martwić się o siebie. Uśmiech nie znika mu z pyszczka :) EDIT: Oczywiście wieści smutne...
-
Niektóre odpisały mało uprzejmie, że czego w ogóle od nich oczekuję :( Że powinnam prosić gminę... ale nie ich. Mimo że opisałam sytuację najrzetelniej jak potrafiłam. Dla mnie to okropne. Gmina nie poczuwa się do zapewnienia jakiś warunków bezodmnym psom, Fundacje dziwią się, że ktoś prosi ich o pomoc - rozumiem wszystko: zmęczenie, wypalenie, brak możliwości, ale sposób przekazania odmowy też jest istotny. A tu się odechciewa. :(
-
Słuchajcie, doszło do strasznego nieporozumienia. O tym, że psiak jedzie dowiedziałam się od Pani Marzenki, która dostała wiadomość, że dziewczyna która zgłosiła psa wiezie go do weta - i od razu Wam to przekazałam. Pani Marzenka nagotowała jedzonka dla psiaka, nalała wodę... i okazało się, że jednak dziewczyna nie zastała właściciela, więc jednak psa nie zawiozła, tylko miała zamiar zawieźć do weta (zanim nie przywitała się z klamką) - opatrznie przekazana, zrozumiana wiadomość. Dom dzisiaj był zamknięty na cztery spusty, mimo umawiania się. NIE WIEM kiedy będzie kolejna próba. Dawno nie byłam tak rozczarowana. Pomoc temu psiakowi jest trudna :( Bo osoba, która zgłosiła sytuację nie jest chętna do dzielenia się informacjami, nie wiem nawet kiedy podejmie kolejną próbę kontaktu z właścicielem (to jej znajomy). Obie z p. Marzenką boimy się o psa, chcemy aby jak najszybciej przyjechał. :( Ale niestety, musimy polegać na osobie, która psa zgłaszała - ona nie chce podawać nam żadnych danych, adresu ani nic z tych rzeczy. Dlatego to tak topornie też idzie. Wiem tylko tyle, że facet podejmował już próby uśpienia psa, ale tomaszowscy weci mu odmówili. Dalej trzymajcie kciuki...
-
Dostałam wiadomość, że terrierek jedzie do weta. EDIT: To koszmarne nieporozumienie. Terrierek nie jedzie, nikogo nie było w domu.
-
Jedna z odległych od piesków fundacji jest gotowa przejąć psią rodzinkę, o ile znajdą DT. Szukają, pytają. Codziennie z nimj piszę, a dzisiaj powiedzieli wprost, że pomogą, ale na razie nie mają DT i szukają. Największe rozczarowanie mam organizacjami dużymi popuarnymi oraz lubelskimi :( Ich sposób odmowy albo brak jakiejkolwiek reakcji zostawiają lekki niesmak :(
-
Podał wyjazd za granicę. Wiem, że terriery to małe rozrabiaki i trzeba dać wychować mądrze. Miejmy nadzieję, że wina nie leży w psie. Wszystko sie dzisiaj okaże.
-
Kolejna Fundacja mi odpisała, niestety nadal odmownie. Nie wiem czy uda nam się pomóc tej rodzince, wątku nie jestem w stanie poprowadzić, bo zwyczajnie już wiem, że pomoc potrwa dłużej niż będę w stanie zaglądać na Forum. :( Może ktoś inny się tego podejmie? Ja tez teraz od rodzinki jestem 500km, podzielę się namiarami do Marty i pomogę szukać pomocy w organizacjach itd., ale nie mogę wziąć odpowiedzialności za rodzinkę, kiedy już wiem że za miesiąc-półtora musiałby ją ktoś przejąć.
-
Dziękuję, kciuki i modlitwy potrzebne. Oczywiście w takich akcjach towarzyszy mi zawsze stres czy wszystko się ułoży po naszej myśli. Temu psiakowi właścicielskiemu nie jestem w stanie pomóc. Przykro mi, ale osoba która go zgłosiła nie była chętna do współpracy, a ja nie wyczaruję cudu będąc od psiaka 600km i nie znając szczegółów:(
-
21 maja 2024 r. Fadulek pobiegł za TM. Biegaj kochany psiaku bez lęku po tęczowych łąkach Niewidomy psiak w schronie. Co go tam czeka? Wszystko co najgorsze - śmierć głodowa, zamarznięcie, rozszarpanie, bo jest bezbronny, a koledzy z boksu bywają okrutni.
Tyśka) replied to elik's topic in Już w nowym domu
Fado na swój sposób jest szczęśliwy. Biega, czuje się wolny... ogromny szacun dla tych, którzy go wyciągnęli i wytrwale mu pomagają. -
Obejrzane, bo zawiezione na własny koszt dziewczyn :( Miały być kastrowane (tzn głównie chodziło o to, aby złapać ich matkę, ale te pierwsze weszły do klatki łapki), ale... Mają koci katar i około 4-5msc. Niedożywione, więc ciężko dokładnie określić wiek. Pozwalają się brać na ręce, choć początkowo walczyły. Jeden nawet mruczeć zaczyna. Tyle że to początki, są dopiero od paru dni w DT. Jak wyzdrowieją, znajdą domy tk będzie można łapać ich siostry i braci, które zostały w przechowalni. Jakby co, podam numery telefonu do dziewczyn, bo nie chcę nic pokręcić.