Tyśka)
Members-
Posts
35751 -
Joined
-
Days Won
144
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Tyśka)
-
Myć okna? Nie. Mam lęk wysokości :D Skakanie po parapetach nie należy do moich hobby. Za to np. plewienie ogródka mnie relaksuje :D
-
nastawcie sobie przypominajki w telefonach na konkretną godzinę i wtedy bierzcie :D
-
Tora & Lumpek (oboje za Tęczowym Mostem), ich dwóch i Tajga :)
Tyśka) replied to *Magda*'s topic in Owczarek niemiecki
Fuj, ja w ogóle nie znoszę piwa. Żadne mi nie smakuje :< -
Teraz, gdybyś jechała do Ikei, to przyjeżdżałabyś do mnie na kawę i ciacho :D
-
Jaki wpatrzony :D
-
O raaany, jest to najbardziej rozczulający wątek na dogo :)
-
Obawiam się, niestety że Poker masz rację. Na razie musimy wstrzymać łapankę do wtorku. Dopiero we wtorek weci są gotowi sunię przyjąć. Spróbujemy porozmawiać z właścicielem terenu o współpracę. Być może udałoby się wówczas, w miarę możliwości pozakrywać wszelkie zakamarki i umieścić wygodną budkę dla suni. Wtedy szanse na uratowanie suni rosną. Jeśli by sunia urodziła, oczywiście wypadałoby by jednak ktoś dał nam od razu znać... Ja z reguły jestem wieczorem. Pracownicy są w dzień. Na pewno ktoś by zauważył, że sunia się oszczeniła. Ale na razie bez współpracy ludzi stamtąd, mamy bardzo utrudnione zadanie. Dlatego cała nadzieja w przychylności właścicieli, może jednak włączą się w pomoc. Ja zgodnie z sugestią, którą otrzymałam w piątek, jeszcze raz zapukam do gminnych drzwi we wtorek rano (naprawdę rano!) i spróbuję ponownie coś wskórać - choćby pomoc w łapaniu. Do tego czasu będę próbowała dodzwonić się do pana hycla z Zamościa - przynajmniej niech przedstawi swoją ofertę i powie czy może pomóc. Agniesiulka chce nam pomóc i przyjechać ponownie. Podziwiam tę Kobietę, zwłaszcza że nie mieszka w okolicy. Przemierza wiele kilometrów, całe lubelskie by nam pomóc. Myślę o bazarku kilometrowym - jeśli można by go zorganizować (nie wiem jakie są zasady bazarków dogomaniackich), chociaż po części pokrylibyśmy koszty dojazdu Agniesiulki - i być może, pana hycla. Agniesiulka to dodatkowa para rąk i pewny transport do lecznicy dla suni, spadła nam z nieba. A przecież nikt, nawet tak wspaniała osoba, jak Agniesiulka, nie jeździ na wodę... Oprócz tego możemy nadal zbierać pieniądze, po weekendzie dowiemy się, ile już mamy, a ile jeszcze trzeba uzbierać. Do tego apeluję o karmę - gdyby komuś zalegała, to chętnie przyjmiemy. Obecna się kończy. (Boże, jak ja nie lubię prosić o pomoc, naprawdę musicie mi wierzyć, że wszelkie prośby przechodzą mi przez gardło i przez klawiaturę bardzo ciężko, wiem jak to wygląda, gdy piszę o pieniądzach czy karmie, ale nie chcę za nic Was naciągnąć - chcę jedynie pomóc, a sama jestem bezpieniężna, ja mogę tylko tym psom dać swoją obecność i pamięć :( ). I walczymy, walczymy, walczymy. Choć wszystko idzie jakoś nie tak, jak powinno. Tym razem ciągle mamy pod górkę... ale wspólnymi dogomaniackimi siłami damy radę. PS: Nie wiem, co jeszcze możemy zrobić. Wszelkie sugestie mile widziane. Tylko tyle udało nam się umyślić od czasu nieudanej akcji łapankowej.
-
Pobyt u kuny ją zmienia nie do poznania :)
-
Jesteście cudotwórczyniami :) Dom z marzeń, nawet taki Baldiemu się nie prześnił. Widać to po zdjeciach, że mamy miłość od pierwszego wejrzenia Państwa do Baldo. :) elik, jesteś niesamowita. Podziękuj TŻtowi za to, że ma dobre serducho i sunia spod garażu trafi do Was. Wiem, że jestem z doskoku i może nie wypada mi cokolwiek pisać, ale... naprawdę kibicuję każdemu zamojszczakowi :)
-
Przed chwilą dopiero dostałam namiary do tego pana speca, o którym pisałam. Podobno jest dobry w swoim fachu, umie łapać psy, ale też jest z Zamościa (zawsze to jednak bliżej niż Jamor). Zadzwonię do niego i dopytam o ew. cenę usługi. Niemniej jednak i on nie jest gwarancją, że się uda... Już też nie wiem co robić. Dziewczyny są dzielne, ja niestety byłam dzisiaj tylko pół godziny. A one długo próbowały. Plan był dobry, ale niestety teren posiada mnóstwo możliwości na ukrycie się. Myślę, że największą szansę na złapanie mamy wieczorem. O ile nasze dzisiejsze łapanki faktycznie nie wywołały u suni traumy lub jakiejś cofki, bo jeśli by tak było, to czarno to widzę.
-
Sunia dzisiaj przeniosła się do szczeniakarni, czyli pod przyczepkę... Od godz. 9 elficzkowa próbowała ją wywabić. Udało nam się po 10tej zmusić ją do wyjrzenia spod przyczepki, ale zaraz nam czmychnęła. Niestety, sunia mimo ruchów dinozaura, ma nad nami przewagę. Zna tu każdą szczelinę. Dzisiaj się łapanie nie powiodło :( Agniesiulka nadłożyła kilometrów niepotrzebnie. Nie wiemy, co dalej. Ja się boję, że przez próbę łapania, nadużyliśmy zaufania.
-
Tak, Rudy to najprawdopodobniej tatuś. Tym razem może i Murzynek? Lisek to brat naszej ciężarówki. Przyrodni, bo z tej samej mamusi, ale z innego miotu. Jednak z racji, że to brat, a jednak psiaki w naturze są mądre to raczej wątpię, by Lisek był tatusiem - ale kto tam wie, ja się oczywiście nie znam. Mam nadzieję tylko, że od jutra nie będzie już takich dylematów z kim sunia ma dzieci... O rany, to byłoby spełnienie moich marzeń: żadnych nowych szczeniaków! A Pokerku, zapomniałam podziękować - dziękuję za naniesione poprawki do opisu :).
-
O proszę, to kciukuję i za Sagę... i za Baldo :)
-
Nawet nie wiecie, jak mi głupio, że wprowadziłam wszystkich nieumyślnie w błąd, jeśli chodzi o koszty pobytu suni. Mam nadzieję, że jutro uda nam się choć trochę ją obniżyć. I jeszcze raz przepraszam. Bardzo, bardzo stresuję się jutrem. Czy wszystko się uda, czy sunia da się złapać. W głowie mam milion scenariuszy, przeżywam to mocno. Jeśli się nam uda, to sunia po 10 będzie siedziała w samochodzie z Agniesiulką. Ja już siedzę jak na szpilkach i cała z emocji się trzęsę, chciałabym by się wszystko udało. Sunia jest taka wspaniała... A dziś moje serce rozpadło się na kilka kawałeczków. Tym razem ze szczęścia. Będąc u psiaczków, sunia na mój widok po raz pierwszy, odkąd do nich chodze merdała na ogonem tak mocno, takie pirueciki nim kręciła, że coś niebywałego. Po raz pierwszy w ogóle ucieszyła sie na mój widok. Do tej pory się tylko się patrzyła swoimi mądrymi, ale wystraszonymi oczami. A dzisiaj... to było zupełnie coś innego. Do jedzenia podchodzi, ale bardzo delikatnie i ostrożnie. Ogon już jest zdecydowanie wyżej, ale mimo wszystko jutro musimy wykazać się sprytem. Miejmy nadzieję, że pomysł elficzkowej na złapanie suni zda egzamin. Kciukujcie. Ja dziś chyba nie zasnę. Z dobrych wieści, Lisek dzisiaj wylizywał patyczek, który trzymałam w dłoni i którym wykładałam karmę. Jak się najadał, zaczął skakać wokół Murzynka i zaczepiać go do zabawy. Coraz mniej się boi ludzi, coraz lepiej czuje się w naszym towarzystwie, a ja naprawdę jestem totalnie w nim zakochana. Tak bardzo chciałabym mu dać dom... ale dopóki mój dom to w sumie walizki i przeprowadzki... to niestety... ale kiedyś Liskowi dam dom - jak nie swój, to jeszcze lepszy, obiecałam to malutkiemu :) Rudy dzisiaj był bardziej ruchliwy i zainteresowany otoczeniem, nawet coś przekąsił, gdy już odchodziłyśmy z elficzkowa. A gdy szłyśmy w stronę samochodu, wszystkie cztery wodziły za nas wzrokiem. Siedziały obok siebie i śledziły nas wzrokiem. Nie ze strachem, ale z zainteresowaniem. Kocham je mocno. I wiem, że one nas też w swój dzikuskowy sposób. Skoro o miłości mowa... mam filmik dzikuskowego SPA. Przyszła mamusia właśnie jest na zabiegu odpchlania (?) u Rudego ;). Z góry przepraszam za trzęsawki, ale wisiałam na płocie i nagrywałam na sporym zoomie. Przepraszam też za dźwięk, ale chciałam wykasować nasze rozmowy z elficzkowa, a zapomniałam usunąć dźwięk zanim wgrałam filmik na YT.
-
Dziewczyny, dramat... W Lublinie liczą kolosalną cenę po zabiegu - 150zł/doba. Dzisiaj dobijałam się do weterynarza w Zamościu, udało się dopiero Agniesiulce. Za jej akcję bardzo dziękuję, ja sama obecnie nie wyrabiam, nie mam zbyt wiele czasu, więc gdyby nie Agniesiulka i elficzkowa, które mają gorącą linię obecnie - to nie dałabym rady... I niestety, wprowadziłam wszystkich w błąd. Doba w lecznicy kosztuje 25zł/doba, tzn. jest możliwość negocjacji ceny i to zrobimy jak zajedziemy z sunią do weta , wtedy ma być szef, więc może się uda coś zaniżyć cenę. Sterylkę należy liczyć w kwocie 300zł. Moga ją przyjąć dopiero jutro, więc przekładamy akcję łapania dopiero na jutrzejszy poranek. Nie patrzymy obecnie na cenę, wiemy że to jest ponad połowa ceny wcześniejszej, ale po prostu nie mamy czasu na zmianę (zresztą tylko ta lecznica jest gotowa na aborcyjną, przyjęcie suni w weekend oraz sterylkę aborcyjną w zaawansowanym stadium ciąży). Liczymy, że wspólnymi dogomaniackimi siłami udźwigniemy wszystkie koszty. I że jutro uda nam się wynegocjować choć trochę. Dzisiaj jedziemy po 18 z elficzkową do suni, sprawdzimy czy jeszcze mamy czas sunię uratować. Jeśli urodzi do jutra to nie wiem co zrobimy :(. Po porodzie sterylizować nie można. Chcę tu znowu zaznaczyć, że nieocenioną pomoc otrzymuję od Agniesiulka K. i elficzkowa - ja naprawdę chyba nie nadaję się do pomagania, bez Was ta sprawa by nie ruszyła. Jesteście zwarte i gotowe, dziękuję. Olena, Gdyby tylko Rudy był bardziej oswojony, można byłoby z nim iść do weterynarza, ale zarówno łapanie go, jak i jazda z nim, nie mając dużeg kontenera oraz kagańca na jego pycholek jest po prostu ryzykowna. Widziałam rudzielca dwa lata temu podczas łapania szczeniaków w akcji, nie chciałabym znów sprowokować go do pokazu ząbków. On przybity do muru wybiera obronę aktywną, czyli zębną. A nie jest to też mały pies... Pomijając fakt, że nie podchodzi do nikogo, nawet do karmicielki. Co prawda, wczoraj przeszłam obok niego i nawet nie drgnął, ale po chwili chciałam mu podac jedzenie, szłam łukiem, a mimo to na mój widok wziął manatki i się wycofał.
-
Dobranoc, przystojniaku :D
-
Tora & Lumpek (oboje za Tęczowym Mostem), ich dwóch i Tajga :)
Tyśka) replied to *Magda*'s topic in Owczarek niemiecki
Ja zdjęć nie wywoływałam od wieków... :( a szkoda, uwielbiam oglądac zdjecia w albumie. -
Dziękuję, zaraz uzupełnię o te dwa ogłoszenia. Co do wyróżnionego... do tej pory wyróżniałam, a ktoś mi na dogo powiedział, że chyba większą skuteczność ma płatne odświeżanie niż wyróżnianie - bo te wyróżnione często skaczą na kolejną stronę, a ludzie jednak patrzą kilka pierwszych stron ;). I chyba odświeżania spróbuję.
-
Dzisiaj po raz pierwszy przeszłam blisko Rudego, nawet nie drgnął. Coś go musi boleć :(. Ostatnio widzę go tylko takiego: I choć pod koniec wizyty się ożywił, i nawet zaczął szukać jedzenia to mnie to nie pociesza. Zwłaszcza, że wiem, że musi poczekać na swoją kolej. Za dużo psiego nieszczęścia w jednym miejscu... Zarówno mi, jak i Karmicielce wydaje mi się, że jest to najmłodszy pies z całego towarzystwa. Ma z dwa, trzy lata może...
-
Bardzo, bardzo Ci dziękuję :) To Wy jesteście niesamowite. Działacie akurat teraz, gdy dziś całkowicie straciłam nadzieję, że się uda. Gdyby nie Wy, dawno bym się poddała. Agniesiulka faktycznie spadła nam z nieba. Czarnuszek ogłoszony na razie na alegratce, gumtree i olx na W-wę - z mojego malutkiego doświadczenia z tych trzech portali jest największy odzew. Jakie jeszcze portale proponujecie?