-
Posts
3716 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by wawer
-
FLORCIA,mix jamnika szorstkowłosego,odeszła za Tęczowy Most.
wawer replied to Romka's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
A to na pewno jej synek? Też bez domu czy tak sobie tuptusia? -
A co z adopcją?
-
Jedna kobieta i 150 psów, potrzebni wolontariusze.
wawer replied to MaDi's topic in Już w nowym domu
Wiem, że to studnia bez dna... tyle ogonów...:) ale czy jest gdzieś oddzielny post rozliczeniowy Rachowa? Chciałam się konkretniej zorientować w potrzebach. -
[quote name='kaja69']Nie chciałam tego głosno pisać,ale takie horrorki chodza mi po głowie...a jeśli to sie stało,to co robimy:cool3:???[/QUOTE] Z profilu wynika, że dzisiaj się logowała, więc może tylko do nas nie chce się odezwać :cool3: albo to nie ona była personalnie ;).
-
[quote name='kikou']tylko trzy niewielkie... każda deklaracja comiesięczna na wage złota!!!!![/QUOTE] Ja nie mogę takowej zaoferować. Nie mam pracy i tylko bazarkowanie mi zostało :-(.
-
Staruszek Romuś spełnił swoje marzenie i znalazł dom u Margoth137!
wawer replied to Avilia's topic in Już w nowym domu
Kilkadziesiąt zł ode mnie z bazarku będzie - tak bliżej stu raczej. -
KUBA ofiara mysliwego...3 strzały...cudem przezylem...
wawer replied to Lu_Gosiak's topic in Już w nowym domu
I ja czekam na pozytywne wieści. Tych smutnych i tak nie brakuje :(. Przydałoby się trochę pozytywu... -
Ja sobie zajrzę do "konkurencji" :), ale nie obiecuję zakupów.
-
Ten mój też w części na nich :) i też zapraszam!
-
To powiem dzień dobry!
-
Sylwia, i co? Molestowałaś dzisiaj sąsiada :eviltong:? A może wolisz jeszcze poczekać, żeby nie za szybko go szczęściem wystraszyć?
-
Coś mi się zdaje, że Cioteczka edek odebrała mój post jako atak personalny i bardzo ją dotknęło to, co napisałam. Wcale tak nie miało być i nie takie były moje zamiary, bo niby po co i dlaczego miałabym to robić? Starałam się możliwie najdokładniej i najlepiej, ale bez podtekstów, wyłuszczyć moje wrażenia i wątpliwości, a wszystko z humorem i z przymrużeniem oka, o czym zresztą pisałam i wciskałam te "buźki", jak się tylko dało. Przykro mi, jeśli zostałam źle zrozumiania pomimo to i jeśli poczułaś się jednak urażona. Zareagowałaś bardzo emocjonalnie ;), naprawdę niepotrzebnie. Przepraszam, jeśli nie udało mi się dobrze wyrazić tego, co mi się wydawało. Ale, jak spokojnie i bez emocji poczytasz swoje posty od tego, w którym pada propozycja domku, to może spojrzysz na to moimi oczami - osoby, która zupełnie Cię nie znając, czyta coraz to większe obawy na temat przyszłości maluchów w przyszłym, jeszcze przecież nieznanym domku. Post pod postem, eskalacja emocji, zupełnie jak teraz, tzn. po moim poprzednim poście :lol:. No właśnie, teraz też mnie nie odbierz jak atak, bo ja do warczenia i szczekania jestem ostatnia. Sylwia miała okazję mnie spotkać i chyba może to potwierdzić ;). Tylko chciałam się upewnić, czy jako kochająca mama zastępcza, zgodzisz się jednak na adopcję do DOBREGO domu. Tylko do takiego, ja też nie popieram byle czego i za wszelką cenę. Ale padały tu sformułowania o "kanapach", braku budy itp. itd., co w kontekście Twoich obaw o losy "dziewczynek" mogło wywołać moje obawy - płonne, jak się okazuje. I dobrze, że tak się okazuje, bo w końcu o to mi chodziło - TYLKO O TO, ŻEBY WYJAŚNIĆ SYTUACJĘ. Absolutnie nie miałam zamiaru podważać czegokolwiek, a już na pewno nie Twoich starań o los Pixie i Dixie. No tak, tylko znów nie wiem, jak zareagujesz na to, co właśnie napisałam... Zareaguj pozytywnie, proszę ;). Też mi zależy na ich psim dobru, jak każdego innego psa. Przy okazji - właśnie zakupiłam 10 kg makaronu na bazarku ludwy. Jak wpadnę do Sylwii z fantami :eviltong::mad::evil_lol:, to jej dowiozę na wszystkie tymczasy razem.
-
[quote name='Nutusia']Teraz mamy mglistą propozycje domu, kasiek na razie nie jest w stanie podać nam żadnych szczegółów...[/QUOTE] I do tego właśnie "piję". Padła mglista, ale jednak dająca pewne nadzieje propozycja, a ciocia edek już cała w niepokojach i obawach, że tam tylko horror może je spotkać :). A co będzie, jak padnie konkretna, nie mglista propozycja? Ile przeszkód stanie na drodze? Wybaczcie, nie znamy się osobiście, więc jedna drugą nie do końca dobrze odbiera i stąd mogą się brać wrażenia i złe zrozumienie. Po to o tym piszemy, żeby się lepiej zrozumieć. Ale ja odnoszę takie właśnie wrażenie - że edek, która opiekowała się suczkami (nie dziewczynkami, ale suczkami właśnie, czyli innym, zwierzęcym w końcu gatunkiem), tak się z nimi związała emocjonalnie (co jest w pełni zrozumiałe - ja też kocham swoje ogony), że czasami wydaje się nadopiekuńcza i nie chce wypuścić ich spod swoich skrzydeł. Dalekich skrzydeł, bo suczki w końcu i tak są u Sylwii, gdzie są prawidłowo traktowane. Nie mieszkają przecież w domu, tylko mają dobry, profesjonalny kojec na dworze z zabiezpieczeniem przed wszelkimi pogodami (byłam, widziałam). Biegają luzem, ale w stadzie i pod przewodnictwem człowieka. Człowiek jest ich waderą i uczy, co to jest stado. Daje jeść, przytuli, popieści, ale też wygania w stadzie, pozwoli na kopanie w ziemi itp. itd. Nie musi trzymać ich w domu, bo to jego terytorium, ale pozwala tam wchodzić i obwąchać kąty oraz innych członków stada. Nie ma zakazu (o czym Sylwia wspomniała), drzwi latem były otwarte, ale jest oddzielne terytorium rodziny alfa. Tego terytorium należy bronić, bo należy do stada. To bardzo psie traktowanie suczek, bardzo zdrowe z punktu widzenia gatunku canis familiaris. Są szczęśliwe, to widać. Cieszą pychol na widok człowieka i mogą go sobie kochać do woli. A przecież nie mieszkają w domu na kanapie. Mieszkają w budzie, ale nie na łańcuchu, tylko w kojcu z widokiem na las. I nic złego się nie dzieje. Chciałabym być dobrze zrozumiana. Chodzi nam o dom dla psa, nie dla dziewczynki. Dom w sensie uczuciowym, a nie mieszkanie z kanapą dla suczki. Teren, gdzie nie będzie łańucha i po którym pies będzie mógł sobie pobiegać, bo taka jego natura. Buda nie jest niczym złym, jeśli jest bezpiecznym domem psa, odwieczną jamą, do której można się schronić i której trzeba bronić razem z całym terytorium. To może być też mieszkanie w bloku, bez budy, ale z bezpiecznym stadem, które da poczucie przynależności i nauczy zachowań. Cierpliwie i ze zrozumieniem, ale niekoniecznie da sobie wejść na głowę i na kanapę. W każdym razie nie musi i nie może to być kryterium zgody na adopcję. Tu wracam do początku mojego wrażenia, jakie - mam nadzieję, że bezpodstawnie odnoszę w stosunku do reakcji na jeszcze mglistą, ale już zaistniałą nadzieję na dom. Otóż, to wrażenie jest takie, że adopcję będzie się odwlekać bez końca, bo "żaden dom nie będzie tak dobry, jak był mój". Takie postawy często spotyka się u kochających mam dorosłych dzieci, które nie chcą wypuścić ich z domu. Takich postaw bardzo się obawiam. Dlatego piszę o tym otwarcie, żebyście pomogły mi rozwiać to wrażenie i pozwoliły uwierzyć, że kiedy znajdzie się dobry dom, pozwolicie suczkom (nie dziewczynkom, co najwyżej "dziewczynkom") odejść do niego i nie będziecie szukać kolejnych przeszkód i snuć domysłów przed czasem. Tylko o to mi chodzi - bez urazy i bez obrazy, a z buźką :):):):), bo jak podkreślam - nie znamy się osobiście :). Tym suczkom należy się własny i bezpieczny dom z rodziną alfa na własnym terytorium, a nie tylko i wyłącznie kanapa przed kominkiem, ludzkie buziaki i ciągłe noszenie na rękach. O to mi chodzi. Nie kłócę się i nie mącę, tylko staram się zrozumieć :):):).
-
Oj, Cioteczka edek nie zgodzi się chyba na żadną adopcję :evil_lol:. Czy suczki nie są jeszcze dorosłe? Może nie, ale wtedy łatwo się nauczą, w bloku czy gdziekolwiek. Mój Arnold - starszawy pies niewiadomego pochodzenia i po ciężkich przejściach, pobiciu i co tam jeszcze (pewnie koosiek więcej wie na ten temat, bo się nim Pod Psim Aniołem opiekowała, a mnie tylko ciut ciut o nim powiedzieli, żeby nie przestraszyć ;)) - nauczył się w domu mieszkać i potrzeby na dworze załatwiać. Do tej pory nie za bardzo wie, jak korzystać z posłania, więc pewnie nigdy nie miał własnego i w domu nie mieszkał, ale się nauczył. Astro (już za TM) też trafił do nas jako dorosły pies podwórzowy i w ciągu tygodnia opanował domowe zwyczaje. Tyle samo mały Pet. A Pixie i Dixie się nie nauczą? Ciocia, więcej wiary we własne dzieci! One tylko serca potrzebują i stada na stałe! Nauczą się, sama piszesz, że są mądre ;).
-
[quote name='sylwiaso']Ale sie Wawerku uśmiałam szkoda,że mi bużki nie działają!!!Ja bym psiaka mu oddała będzie spał z nim i kotkiem w domu.Pogadam w sprawie Aramiska tylko cos Gabryś mówił,że on powsinoga jest.Ale dobre i jeden na czarną godzinę to kojec się zwolni gdyby była interwencja to można wykorzystać miejsce![/QUOTE] No wiesz, jak już oba tyle czasu u niego siedzą, to co mu zależy? Małe to, jeść wiele nie je, a na wsi, przy gospodarstwie, to każdy psiak się uchowa. W końcu to dobry człowiek, Ty jesteś obok, to dopilnujesz i w razie czego własną piersią zawalczysz i osłonisz. A one takie mało adopcyjne są... :( Co, jedną sierotę będzie w kojcu trzymał, a drugą w łóżku, z kotem do tego? To nie fair. One oba mu już serca oddały, nie znają się na adopcjach. Weź go tam, pomolestuj trochę. Koosiek pewnie się zgodzi, do tej pory było dobrze, musi być tylko lepiej. Zawsze, co dwa futerka małe, to nie jedno duże, nie :)?
-
[quote name='sylwiaso']cioteczka Wielka informacja!!!Mój sąsiad Gabryś u którego są muszkieterzy chce zaadoptować Portoska cioteczki co Wy na to?![/QUOTE] :crazyeye::crazyeye::crazyeye: Mam nadzieję, że to nie w rozpaczy chłopina działa :):):)? Sama oceń, znasz sąsiada najlepiej. W końcu tyle czasu krzywdy mu nie zrobił. A może tak hurtem, od razu oba w jednym paku ;)? Byłoby im i jemu b/z :eviltong::evil_lol:
-
Na razie z mojego bazarku targuje się średnio statystycznie po kilkadziesią zł na ogon. Zapraszam, jeszcze jest trochę czasu, a płacić można i w listopadzie!