-
Posts
3072 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jelena Muklanowiczówna
-
Eloise! Jak fajnie, że coś wrzuciłaś! :D Pamiętam tę historię z Anią - to była bardzo przykra sprawa i wstyd mi, jako przedstawicielce narodu nauczycielskiego, że wylęgają się jeszcze w moim fachu takie roboty zamiast ludzi. Pozdrawiam Was od całej mojej ludzko-psio-kociej ferajny! Buziaki! Ps. Ostatnio często bywam w Warszawie, więc mam nadzieję, że jakoś uda nam się spotkać!
-
Pucek - przyjazny kundelek za TM... :(
Jelena Muklanowiczówna replied to ala123's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Biedny Pucuśku, los Cię nie oszczędza! -
Witam! Ala chyba jeszcze nie wie, że sklecił się bazarek z myślą o niej! :) Miałam kilka fantów do oddania i zaproponowałam Murce bazarek. Murka jako najbardziej potrzebujące psiaki wskazała te pod opieką ala123, więc niniejszym zapraszam na bazarek dla psiaków pod opieką Ali! :) Zapraszajcie znajomych: http://www.dogomania.com/forum/topic/338378-kolczyki-bransoletka-pierścionek-srebro-do-8-marca/
-
Pucek - przyjazny kundelek za TM... :(
Jelena Muklanowiczówna replied to ala123's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Biedny Pucuś, przypałętało mu się zapalenie pęcherza. Teraz te choróbska wredne tak atakują. Nasza kotka, okazało się, że ma astmę. Po 3,5 roku bycia u nas nabawiła się choroby - wetki stwierdziły, że najprawdopodobniej winna jest zła jakość powietrza. -
18.05.2017 Lisia vel Astra odeszła za Tęczowy most.21.01.2017r Lisia vel Astra pojechała do swojego domku!!! Bądź szczęśliwa i nigdy już nie zaznaj bezdomności, cierpienia i bólu!!!!Cierpię w milczeniu.. Czy jest dla mnie nadzieja?
Jelena Muklanowiczówna replied to Alaskan malamutte's topic in Już w nowym domu
Ale macie zapsiony dom! Zazdroszczę! :D -
Z przykrością informujemy, że dziś Jarek od nas odszedł. Po wielu przemyśleniach podjęliśmy tę trudną decyzję, bo nie umieliśmy już mu pomóc, a serce bolało nas, patrząc na to, jak się męczy. Nie jadł, nie chodził, z bólu brzucha dostawał drgawek. Postanowiliśmy to dziś przerwać. Strasznie mi ciężko...
-
Myślę, że nie zapeszę, jeśli powiem, że Jarek wrócił dziś z "dalekiej podróży". Nastąpiła znaczna poprawa - ożywił się, zjadł chętnie, wybrał się z nami na spacer. Dziś znów dostał zastrzyla i jeszcze jutro wybieramy się na kontrolę. Ale wielkie uff i kamień z serca, że to jeszcze nie teraz... Że jeszcze z nami pobędzie, oby jak najdłużej!
-
Kontrolne badania moczu wykazały, że nie ma już zapalenia pęcherza - antybiotyk odstawiony. Przez parę dni był spokój. Ale... Jednak zawsze jest jakieś ale. Dalej nie jest ok. Jarek posikuje nam w domu, co kiedyś się nie zdarzało. Zapięty w szelki i gotowy do wyjścia nie jest w stanie zaczekać aż założę buty - sika w przedpokoju. Doprowadziło nas to do takiej beznadziejnej sytuacji, że zamówiłam mu pieluchy dla psa. Ponadto bardzo dużo pije i mało je. W sobotę znów wybieramy się do weterynarza. Obawiam się, że to jednak zapalenie prostaty... :(
-
Jednorazowo, ale o przedłużonym działaniu. Potem, jak w moczu nic nie wyszło, to wetka kazała nam czekać i obserwować, czy będzie się coś działo. No i oczywiście zadziało się w niedzielę! Jakby się zadziało wczoraj w nocy, to byśmy mogli w sobotę podjechać do weta, a tak to ch*j, d*pa i kamieni kupa.