-
Posts
3072 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jelena Muklanowiczówna
-
Nie musisz mi tego tłumaczyć, bo znam sprawę Lizy od samego początku. Odnoszę się do konkretnych słów konkretnych osób - Tola w poście nr 2066 zastanawia się dlaczego wcześniej zespół lekarzy odradzał wykonanie zabiegu. Otóż nikt nie odradzał, była od razu taka propozycja, ale w Lublinie nie było ludzi , którzy mogli go wykonać. A dr Orzeł, jak wspominała zolziatko, nie jest z Lublina, więc sprawa jest zamknięta. W ogóle te dywagacje w stylu "a mój weterynarz, to mówi, że..." są trochę takie jakby ktoś przyszedł i rzucił "A moja babcia to mówi, że śliwki są niezdrowe". Żaden z Waszych weterynarzy psa nie widział, wyników nie widział, ale każdy wie lepiej. Aha, i weźcie jeszcze pod uwagę to, że Murkowie nie mają tylko jednego psa, ale całe stado i robią przy tych wszystkich psach tylko we dwoje, więc ekspedycje kilkudniowe do Warszawy raczej im napięty plan dnia rozwalą niż poprawią.
-
Nie wiem skąd ta informacja, że doktor Orzeł odradzał najpierw operację, a teraz się na nią zgodził, skoro w długiej historii Lizy Murka ani razu nie podała nazwiska lekarza z Lublina, z którym się konsultowała wcześniej wcześniej, jak pojawiły się problemy Lizy. Mało tego, w kwietniu 2013 r. Liza miała zrobione badanie tomografem, które wykazało, że ma wklęśnięcie czaszki i już wtedy lekarz konsultujący Lizę mówił o możliwości operacji, ale zaznaczał, że może ona nie dać spodziewanych efektów, a jest bardzo kosztowna - kilka tysięcy złotych. Od początku zdrowotnych problemów Lizy pojawia się temat diagnostyki we Wrocławiu i od początku jest ten pomysł odrzucany ze względu na wysokie koszty. Teraz pojawiły się nazwiska dwóch nowych lekarzy, którzy chcą podjąć się operacji. Jej koszty są w zasięgu naszych wspólnych możliwości. Ale pojawiają się głosy, że to zły ośrodek weterynaryjny, że zła opinia itd. Na jakiej podstawie, pytam się? Proszę podać konkretne zarzuty w stosunku do obu lekarzy. Kurde, ogarnijcie się, ten pies jest w tak złym stanie, że może nie przeżyć drogi do Wrocławia. Co zrobią Murkowie, jak Liza dostanie ataku w drodze? Lublin jest blisko, są chętni ludzie, żeby pomóc i jest możliwość ogarnięcia tego finansowo. Moim zdanie Jo37 nie powinna się zastanawiać, tylko skorzystać z tej okazji.
-
Czyli sytuacja jest patowa. Jeśli nastąpi zmiana leków i Liza przestanie chodzić taka skołowana itp., to nastąpią ataki. Jeśli nie będzie zmiany leków, to ataki nie nastąpią, ale Liza będzie nadal robić wokół siebie bajoro. Według mnie, ona cierpi niewyobrażalnie i nie można jej w żaden sposób pomóc. Nasuwa mi się tylko jedno rozwiązanie w postaci ulżenia jej w cierpieniach. Przykro mi, że to mówię, ale skoro leczenie i dalsza diagnostyka jest bezsensowna, to tylko to wydaje mi się słuszną decyzją.
-
Tabaka SPARALIŻOWANA!!! POMÓŻCIE jej stanąć na łapy!
Jelena Muklanowiczówna replied to Ayam1980's topic in Już w nowym domu
Chyba stycznia! ;-) -
Powiem Wam, że jedyne co może jej pomóc to jest konsultacja z innym neurologiem. Obserwuję tę sytuację z boku i czytam wątek od długiego czasu i jedno, co wyraźnie rzuca mi się w oczy to to, że ta kobieta po prostu Was olewa. Wiem, że nie ma blisko neurologa, że to są koszty itd., ale może trzeba zarządzić jakąś zbiórkę (sama deklaruję ze swojej 50 zł) i poszukać innego neurologa, bo tak, to Wy się męczycie i Liza też się męczy.
-
Tabaka SPARALIŻOWANA!!! POMÓŻCIE jej stanąć na łapy!
Jelena Muklanowiczówna replied to Ayam1980's topic in Już w nowym domu
Jakiego ma hamburgera! :) -
Pies dostał nowy, a właściwie stary koc. Kupiliśmy nowe łóżko i wraz z wymianą łóżka postanowiliśmy wymienić kapę, więc stary koc dostał się Jarkowi. Kiedy stary koc dostał się Jarkowi, dla Kwinto jego legowisko okazało się jakoś wyjątkowo atrakcyjne i zaczęła z niego regularnie korzystać. Pies się najpierw bał, potem trochę boczył, ale się przełamał! I oto:
-
Jak tam po Sylwestrze? U nas jak zwykle zakorkowanie totalne. Podawaliśmy w tym roku Jarkowi jakiś nowy uspokajacz, ale nie pomógł. Podobno miał być "z efektem pamięci" - podobno po podaniu lek pies zapomina, że się wcześniej bał, ale nic to nie zadziałało. Bał się tak samo, jak zwykle, może w domu był trochę spokojniejszy. Nie chciał wychodzić na dwór i się załatwiać. Ręce opadają. W przyszłym roku wypróbujemy obroże feromonową.
-
Wilczkowata AZA - znów odnaleziona, uff!
Jelena Muklanowiczówna replied to Murka's topic in Już w nowym domu
Ja stosuję farmakologię. Ale niestety w zeszłym roku i tak nam się Jarek zakorkował. W tym roku pani doktor poleciła nam nowy środek. Wypróbujemy. O obroży pierwszy raz słyszę. Powiedzcie coś więcej?