Sendusia po dwóch dobach spędzonych w szpitaliku u weta, wróciła do domu wczoraj. Bardzo się z tego powrotu ucieszyła, my zresztą też. Jest w znacznie lepszej formie, wrócił apetyt i chęć do życia. Nie ma już gorączki. Niestety na razie musi jeść bardzo malutko, a i tak zdarza jej się zwrócić :( i to mnie nieco niepokoi. W czwartek jedziemy na kontrolne badanie krwi i chyba będzie też prześwietlenie. Dostała całą baterię leków, silny antybiotyk. Zobaczymy co dalej. Jeżeli na prześwietleniu nadal będą te wcześniej wykazane zmiany, to trzeba będzie chyba sięgnąć po rezonans. Słabiutka jest dziewczynka na razie. Chodzimy na krótkie spacerki i odpoczywamy w domu. Wszystkim, którzy zajrzeli do mojej Senduni pięknie dziękujemy za kciuki i dobre myśli, no prosimy o jeszcze :)