-
Posts
52268 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
382
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Tola
-
Ja stałej nie zadeklaruję, ale na pewno obiecuję pomoc w zbiórce na tą łapinkę, a jak przyszły hotelik uwzględni zniżkę przy karmie, to i karmę. Tak mi się nieśmiało marzy, żeby Pola pojechała w kierunku Wrocławia, tam kiedyś dom znalazł nasz kaleki Tabs, parę miesięcy temu mały czarny Bubu bez łapki. Może i przyszła rodzina Poli właśnie tam mieszka...
-
Jestem i ja u maluszka; jest cudny, tylko bardzo biedniutki, wymęczony tą bezdomnością, biedą. Najważniejsze, że jest już bezpieczny i że będzie już tylko lepiej, trafił pod doskonałą opiekę, bardzo dziękuję Anuli i Bogusik za tą pomoc. Anulko, pisałam już u psiej rodzinki - wetka nie zgodziła się na przyjecie do lecznicy, są zabezpieczone bardzo awaryjnie, jezdzimy do nich na zmianę z TZ i córcią. Bixi ma ok. 8 tyg.
-
Anulka, nie udało się, wetka nie zgodziła się:(. Awaryjnie dostaliśmy klucz od znajomych do ich przybudówki, wczoraj zrobiliśmy tam tak na szybko porządki, zawieżliśmy posłanie ze starej kołdry i tak musimy wytrwać do soboty:( Megi jest bardzo grzeczna, cicha, załatwia się na spacerkach, tylko ta skóra bardzo ją swędzi:( Jeździmy tam na zmianę z TZ i córką; mały trochę popłakuje, na pewno są w stresie, tyle zmian. Bardzo chciałabym, aby skończyła się już ich tułaczka:(
-
No pewnie, że bardzo się ucieszyłam, już nawet rozmawiałyśmy i jutro Pajda wyrusza do Marysi:) Bardzo dziękuję Pośpiech spowodowany jest kolejnym, jeszcze większym problemem niż poprzedni z Pajdą - tym razem jutro o 9.00 mamy zabrać z lecznicy w Zamościu Megi i szczeniaka, potrzebne są klatki pooperacyjne:( Nie znalazłam miejsca dla Pajdy, więc tym bardziej nie znajdę dla chorej suni i szczeniaka, chociaż wciąż szukam:(. Przyszła mi do głowy chyba bardzo niemądra myśl, że wetka w Izbicy zgodzi się przyjąć do soboty na miejsce Pajdy Megi i szczeniaka... Sama w to nie wierzę, co piszę:(
-
Jestem bardzo mile zaskoczona zachowaniem p. Grażyny, która zawiadomiła TZ o tej stodole i psach. Pani z mężem bardzo nam pomogła, a teraz dzwoni, pyta co z Pajdą, martwi się o Megi, bała się, że ta sąsiadka od łańcucha ubiegnie nas i zabierze szczeniaka. Chciałaby, aby tak wyglądała współpraca, aż człowiekowi lżej , bo pomoc zwierzakom to jak sami wiecie i bardzo ciężkie chwile, dobrze, gdy na miejscu ma się jakieś wsparcie, choćby w tej trosce o dalsze losy psa czy kota. A najczęściej to ludzie dzwonią, mówią o zwierzaku, który wymaga pomocy i koniec, sumienie uspokojone, radźcie sobie sami, reszta niech dzieje się już bez ich udziału. Pajda wołana była na wsi Ciapa;)