Jump to content
Dogomania

Tola

Members
  • Posts

    52116
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    376

Everything posted by Tola

  1. Zabiegu nie było. Dostała antybiotyk no i na dzisiaj umówiono nas na zabieg przy obecności tego kardiologa z Lublina, po EKG serca, USG i badaniu krwi. ( przyjeżdża co poniedziałek). Panikowałam cały ten czas, bo Zulka ma ok.18 lat, a jednocześnie widziałam, ze cierpi. Ale antybiotyk zadziałał, w sobotę zniknęła opuchlizna, Zulka zaczęła jeść, a nawet po swojemu brykać. No i wczoraj póznym wieczorem zdecydowaliśmy, że rezygnujemy z zabiegu, ale wykorzystamy umówioną wizytę na zrobienie badań. Wyniki ucieszyły nas: serce Zulci ma się lepiej niż podczas poprzedniej wizyty, guzek na nerce nie powiększył się, nie ma ataków zespołu przedsionkowego, morfologia bardzo dobra, wątroba i trzustka bez pogorszenia. Mamy nadal podawać leki nasercowe i poprawiające prace naczyń mózgowych. Mamy nadzieję, że zęby odpuszczą na trochę...
  2. Zdjęcia jak zawsze wspaniałe, zwierzaki cudne, nie mozna sie oderwać:). Dołączam do grona czekających na dobre wiadomości:)
  3. Szczeniaki wyjeżdżają w czwartek, - p. Artur przyjeżdza w środe wieczorem, nocuje w Zamościu i raniutko w czwartek rusza do Poznania. Dzisiaj dostaliśmy informacje o kolejnych 5 szczeniakach z pola:(. TZ znowu dzwonił do Fundacji Judyta, nadal trzeba czekać na miejsce:(
  4. Zulka od zawsze ma problemy z zębami. Ma ich już niewiele, ale w fatalnym stanie. Ostatni zabieg usuwania i czyszczenia miała chyba 1,5 roku temu i już wtedy wet (kardiolog, który przyjeźzdza z Lublina) orzekł, że to już ostatni zabieg. No ale problemy sa nadal no i w ubiegłym tyg. najpierw pojawiła się bolesność, a potem Zula spuchła. Dostała antybiotyk no i na dzisiaj umówiono nas na zabieg przy obecności tego kardiologa z Lublina, po EKG serca, USG i badaniu krwi. ( przyjeżdża co poniedziałek). Panikowałam cały ten czas, bo Zulka ma ok.18 lat, a jednocześnie widziałam, ze cierpi. Ale antybiotyk zadziałał, w sobotę zniknęła opuchlizna, Zulka zaczęła jeść, a nawet po swojemu brykać. No i wczoraj póznym wieczorem zdecydowaliśmy, że rezygnujemy z zabiegu, ale wykorzystamy umówioną wizytę na zrobienie badań. Wyniki ucieszyły nas: serce Zulci ma się lepiej niż podczas poprzedniej wizyty, guzek na nerce nie powiększył się, nie ma ataków zespołu przedsionkowego, morfologia dobra, wątroba i trzustka bez pogorszenia. Mamy nadal podawać leki nasercowe i poprawiające prace naczyń mózgowych. Mamy nadzieję, że zęby odpuszczą na trochę. Tutaj jeszcze ze spuchniętym pysiem
  5. Bardzo proszę o kciuki za moją Zulcię, jutro jedziemy z tym kolejnym ropniem w pysiu:(
  6. Zaglądam, trzymam kciuki, aby ta walka była wygrana. Trzymajcie się!
  7. Zadzwoniła kobieta, znalazła parodniowe kociaki w pudełku, szukamy karmiącej kotki!
  8. Dzisiaj zajrzałam na chwilkę do schroniska, m.in. do tej chorej suczki. U nas dzisiaj straszny upał, wybiegi były puste, nie zauważyłam nowych psów. Pytałam o te 2 psy, ale oba bardzo nieufne...
  9. Bardzo Wam dziękuję za te wpisy i za ofertę pomocy, nic tak nie dodaje sił jak obecność obok drugiego człowieka. Supergoga zabiera szczeniaki pod opiekę fundacji, jadą do DT, dostaną opiekę medyczną i dziewczyny będą im szukać domów. Rozmawiamy tu o wsparciu tych działań, bo wydatki na pewno będą spore, ale to za chwilkę, teraz najważniejszy transport. Pan Maciek odezwał się - jest do 20 na urlopie, a wiec z jego podwozu nie skorzystamy. Szukaliśmy też wsród znajomych, którzy jezdzą do Warszawy, ale i tutaj w najbliższym czasie nie mamy nikogo, kto wybierałby sie w tamte strony. W szukaniu transportu bardzo pomogła Bogusik, której pięknie dziękuję.! Wyszukała na FB kontakt do p. Artura, który oferował transport z Lublina do Poznania, tylko nie bardzo było wiadomo, kiedy. TZ dzisiaj zdzwonił; okazało się, że to już nieaktualne, ale jednocześnie p. Artur jest chętny pomóc w tym transporcie. Teraz jest w trasie, b.późnym wieczorem ma dać znać, kiedy będzie mógł przyjechać do Zamościa po szczeniaki, wie, że liczy się czas... Pan mieszka w Pile, prowadzi Stowarzyszenie, jeździ za koszt paliwa . Teraz ten przejazd do Poznania kosztowałby 600 zł. Nic innego niestety nie udało się nam znaleźć i prawdopodobnie trzeba będzie skorzystać z tej opcji transportu, jeśli chcemy uratować wszystkie maluchy. Rozmawiałam z Havanką, Elunia pomoże i zrobi bazarek transportowy, będzie można tam wpłacać; może uda się zebrać większą część... Suczki chcemy wysterylizować, nie są młode, prawdopodobnie do tej pory rodziły co cieczka. Jedna z nich, ta starsza jest bardzo przyjazna.
  10. Bardzo dziękuję! Nie na fundację, bo my nie możemy wypłacać na transporty; dam znać jutro, może coś się wykluje ....
  11. Bardzo dziękuję Nesiowata za pomoc, malutkiej przyda się taki dar serca:) Anulka, jak możesz to na razie zatrzymaj u siebie, pomyśle jutro i dam znać.
  12. Zdjęcia z dzisiaj; te jasne to 2 suczki, czarne szczeniaki są wszystkie bardzo do siebie podobne - jest 1 dziewczynka i 3 chłopaków
  13. Dziewczyny, bardzo potrzebuje pomocy:(. Wspominałam już tutaj o 2 suczkach w stodole u starszej kobiety i ich 7 szczeniakach - suczki trzeba wysterylizować, ale najpierw muszę ogarnąć szczeniaki:( bo bez matek porozchodzą się - z jednej strony obok główna trasa na Krasnobród, z drugiej strony las, teren nieogrodzony:( Szukałam pomocy gdzie się dało, niestety nie mam gdzie ich umieścić:( W Fundacji Judyta być może byłoby miejsce, ale jeszcze nie teraz i nie dla takiej ilości maluchów. Od nas to prawie 30 km, dzisiaj byliśmy tam znowu, bo wozimy tej kobiecie jedzenie, dzisiaj też preparaty na odpchlenie, bo tragedia, pchły jedzą je żywcem:( . Dzisiaj szukałam nadal no i z pomocą przyszła supergoga, która już parę razy ratowała zamojskie maluchy. Szczeniaki mogą już jechać, wszystkie, nawet jutro, ale problemem jest jak zwykle transport:( Muszę się spieszyć; myślałam, że tej kobiecie można zaufać, ale dzisiaj przeżyłam szok po rozmowie z nią, nie zasnę dzisiaj na pewno:(. To starsza kobieta, schorowana i na pewno opieka nad psami to dla niej problem, ale teraz wiem, że szczeniaki trzeba zabrać stamtąd jak najszybciej. Dzisiaj powiedziała mi, że powystawia je na ulicę, żeby poginęły, bo ma już dosyć:( Te 2 suczki są nie wiem od jakiego czasu, w zimie też rodziły, ale nie martwiła się, bo myślała, że szczeniaki wymarzną w tej stodole, a tu była lekka zima!!! Niby je karmi, bierze na ręce, a tak bez emocji opowiada o takich historiach :(. Dzisiaj jednego jasnego szczeniaka już nie było, jest ich teraz 6. Może ktoś może pomóc i weźmie pod opiekę chociaż jednego malucha:(. Może ktoś wie coś o transporcie do Poznania? Po powrocie z tej wsi cały czas szukamy z TZ transportu - dzwoniłam do p. Maćka, ale nie odbiera. Jutro będę próbowała dzwonić do PatiC, bo nie mam innego wyjścia, jak płatny transport:(. Piszę chaotycznie, bo jestem bardzo poruszona:(
  14. Zulcia znowu ma ropień przy zębie, spuchła, bierze antybiotyk, wet mówi, że trzeba usunąć, bo wygląda to paskudnie:(. Mal schudła, bo ma problemy z jedzeniem. Nie da sobie zajrzeć do pysia, walczy, gryzie:( W poniedziałek jesteśmy umówieni u kardiologa, będzie też miała badaną krew:(. Jestem przerażona, to staruszka, każdy zabieg to ryzyko, a tak też nie może zostać:(
  15. To nigdy nie były dzikie koty, raczej bardzo nieufne i takie pozostały w stosunku do obcych ludzi, szczególnie Luiza, ta jaśniejsza. Kotki teraz znowu polują, ale zawsze bardzo chętnie korzystały z naszej pomocy w dokarmianiu. Teraz, po zimie spędzonej w bloku, jakby straciły apetyt na to puszkowe jedzenie; nie wiem, czy stały się bardziej wybredne? czy są przejedzone, bo nigdy tak dobrze im nie było? Schudły, ale i mniej zjadają tego pozostawianego im jedzenia.
  16. Dobre informacje o Romie - bernardynce zabranej z zamojskiego schroniska - sunia już w Fundacji Barnardyn:) Okazała się b. przyjazna w stosunku do człowieka i innych psów, wspaniale wkomponowała się w stado:). No i ma mniej niż 10 lat:)
  17. Maluchy jakoś nie mają szczęścia, właściwie nie mam zapytań - dzwoniła tylko Ukrainka. Nie wiem, czy teraz taki ciężki czas na adopcję, czy kociaki nie podobają się, bo jednk o tak małe koty zawsze były telefony. Tak myślę, że może dodać w ogłoszeniu informację, że maluchy są z matką... Cala kocia rodzinka ma jechać do DT do Mysłowic do p. Justyny; już dwa razy nie wyszedł transport, koty nadal są w Izbicy, tutaj też jakoś opuściło je szczęście.:(
×
×
  • Create New...