Jump to content
Dogomania

Tola

Members
  • Posts

    52116
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    376

Everything posted by Tola

  1. Mam info od Gogi, że chora sunia jest odizolowana, zaczęła dzisiaj jeść; inne szczeniaki nie mają objawów choroby. W środę wszystkie dostaną kolejna dawkę surowicy i jeśli nic się nie zmieni - Gosia zabierze je do domów tymczasowych. Może to koniec złych wieści, tak bardzo bym chciała... Za to moja Zulka napędziła nam dzisiaj ogromnego strachu - w nocy dostała biegunki, nie spaliśmy od 2, byliśmy przerażeni. Raniutko TZ pojechal zrobić jej test na parwo, na szczęście wszystko dobrze, tzn test ujemny. Biegunka to prawdopodobnie efekt przyjmowania silnego antybiotyku na te zęby:( Dostała kroplówkę, leki, jutro powtórka. Jest bardzo słaba, ale dobrze, ze to nie parwo.
  2. Tak, to już kolejny rok jak ktoś w tak okrutny sposób "zabawia" się kosztem zdrowia i życia psów. Mieszkam właśnie przy tym osiedlu. Bardzo dziękujemy, piękny gest. Rozmawiałam właśnie z Jo37 i ustaliłyśmy, że najlepiej będzie, jak pieniądze na szczeniaki będą na koncie jednej osoby, która potem przeleje je do Supergogi. Ponieważ Jo37 prowadzi bazarek na szczeniaki, najlepiej wpłacić na jej konto.
  3. Martwi mnie troche ten brak zainteresowania sunią, na razie był tylko ten jeden tel, z Poznania, ale na razie nie rozmawiałam kolejny raz z panią, zrobię to w następnym tyg. Przez pół roku Fibi wychowywała się sama na pustej posesji, biegała p wsi, nikt jej niczego nie uczył, na pewno ma sporo zlych nawyków. Mam nadzieję, że szybko się uczy i że będzie robiła postępy.
  4. Jak możesz, to zatrzymaj jeszcze chwilkę, nie wiem, jak będzie ze szczeniakami z parwo i z opłatą za leczenie...
  5. Poker, jak ja czekałam na ten wpis, ogromnie się cieszę, bardzo Ci dziękuję:) :)!. Myślę, że tak to właśnie miało się skończyć i że Tycjance trafił się wspaniały dom, z najwyższej półki :) Nikt chyba z czytających wątek nie wyobrażał sobie suni w innym domu:). Dziękuję za wspaniałą opiekę nad maleńką, życzę wspaniałych przyszłych lat:)
  6. Asia, bardzo dziękuje Ci za pomoc i za zaangażowanie, mam nadzieję, że nie będzie już złych informacji i wszyscy odetchniemy.
  7. Jestem po parodniowej nieobecności; wczoraj i dzisiaj byłam u siebie na wsi, żeby złapać dystans do ostatnich wydarzeń, bo było ciężko. Po tym pechowym transporcie i śmierci jednego szczeniaka byłam zupełnie załamana. W czasie tej wielogodzinnej podróży działy się straszne rzeczy i na pewno te godziny to jedne z najcięższych w mojej 15 letniej historii pomagania zwierzętom. Przez ponad godzinę nie potrafiliśmy znaleźć lecznicy, która przyjmie 10 szczeniaków z podejrzeniem parwo, w tym jednego w stanie bardzo ciężkim. Bardzo też bałam się przez te dni się o swoją 18 letnią Zulkę, bo przecież oboje z TZem jeździliśmy do szczeniaków. Dostała lek uodparniający, który daje się w takich przypadkach; mam nadzieje, że po tylu latach szczepień ma odporność. Straszne chwile przeżył też kierowca, który nigdy wcześniej nie spotkał się z podobną sytuacją, jesteśmy mu bardzo wdzięczni, dal radę. Dzwoni, pyta o szczeniaki i pomimo dodatkowych km spowodowanych szukaniem lecznicy, kwota za transport pozostaje ta sama. Jestem bardzo ostrożna, ale mam cichą nadzieję, że szczeniaki z pola nie zaraziły się i że mała chora sunia da radę, chociaż parwo to straszna i podstępna choroba. Bardzo dziękuję wszystkim, którzy trzymają kciuki za szczeniaki, są cały czas potrzebne.
  8. Z jednym szczeniakiem jest bardzo źle:(
  9. I jeszcze jedna b. dobra informacja - po wielu staraniach, w tym Ewy, jutro mała, starsza, chora ruda sunia jedzie do Warszawy, Ewa będzie w Zamościu i ją zabiera, jest zgoda weta:)
  10. Bardzo dziękuję Poker, wiem, widziałam na bazarku transportowym:) Dziękuję wszystkim, którzy tam zajrzeli, bez Was nie byłoby tego transportu. Pojechało 11 szczeniaków, bo znalazł się ten zagubiony ostatni szczeniak z pola! Przy okazji TZ i kierowca znaleźli 2 małe kociaki, p. Artur zabrał je do siebie. Przed wszystkimi długa droga, oby maluchy zniosły ją dobrze.
  11. Kiyoshi, to nie jest wtrącanie, bardzo dobrze, że tu zaglądasz i dzielisz się swoimi przemyśleniami i doświadczeniem, musimy jakoś pomagać sobie nawzajem. My od zawsze pomagamy w sterylizacjach takich właścicielskich suk na wsiach, tylko na pewno nie w takim zakresie, jakbyśmy chcieli; teraz np będą sterylizowane te dwie matki od szczeniaków, które pojechały dzisiaj. Od stycznia wysterylizowaliśmy m.in. 2 suczki i 3 kotki na wsi, na której mamy chałupę. Staramy się pomagać tam, gdzie nie stać ludzi na opłacenie zabiegów. Zdaję też sobie sprawę, że to wciąż pomaganie pojedyńczym zwierzakom na wsiach, pojedynczym psom ze schroniska, że to trwa latami i że generalnie problem pozostaje nierozwiązany. Ale nas jest 3 osoby (w tym jedna teraz po ciężkiej operacji), młodzi już nie jesteśmy, pracy jest ogrom; musimy więc mierzyć siły na zamiary. U nas teraz problemem są rodziny, które mają co rok rodzące kotki i suki, wszyscy dookoła widzą tragedie zwierzaków, oprócz właścicieli. Często ogromnym problemem jest zabranie takiej suki na zabieg, a potem umieszczenie jej w bezpiecznym miejscu, bo u nas w Zamościu tylko jedna lecznica ma szpitalik. Cały czas piszę, że często to brak DT uniemożliwia pomoc, brak miejsc, gdzie mogłyby przebywać suki po zabiegu, bo w większości przypadków ze względu na swoje bezpieczeństwo suka nie może wrócić po sterylce na posesję. Kolejny problem to podejście urzędników do tematu, u nas na tyle gmin tylko w JEDNEJ jest pracownica, która rozumie problem walki z bezdomnością, reszta to mniej lub bardziej bezduszni urzędnicy, z którymi trudno dogadac się w sprawie pomocy bezdomnemu psu, a tutaj przecież mówimy o psach właścicielkich. Są gminy, z którymi współpracujemy, ale to pojedyńcze przypadki. Przykład - ta kobieta, o której piszę i od której zabraliśmy dzisiaj szczeniaki, najpierw prosiła o pomoc UG, właścicielka pobliskiej restauracji pomagała jej pisać pisma, dzwoniła do gminy. Efekt jest taki, że jest kolejny miot niechcianych zwierzaków. O pomocy gminy w sterylkach nie chciano rozmawiać. Są gminy, z których od lat zabieramy bezdomniaki i które nie przeznaczyły złotówki na taką pomoc. Przyznaję, że często jak słyszę, z jakiej gminy jest zwierzak, to od razu wiem, ze trzeba natychmiast szukać pomocy gdzie indziej, bo na miejscu jej nie dostanie. Może w centralnej Polsce wygląda to inaczej, u nas nadal to trochę średniowiecze.
  12. Prosimy jutro o kciuki. Dzisiaj mieliśmy z Tzem ciężki dzień, a jutro będę przeżywała podróż szczeniaków, bo zapowiada się na długą. Oby wszystko się udało!
  13. Wczoraj miałam pierwszy tel z zapytaniem o Fibi, z Poznania. Pani samotna, mieszka w kamienicy; rozmawiałyśmy parę min., wysłałam ankietę; mam pewne wątpliwości, będę jeszcze tam dzwoniła. Na razie Fibi nadal do adopcji.
  14. Holka zaliczyła pierwsze spacery, bardzo interesują ją inne psy, chce się bawić, ludzi raczej unika.
  15. Odwiedzam Miłeczkę, kochaną sunię, której tak bardzo życzę znalezienia domu, niestety bezskutecznie.
  16. Cieszą postępy Nuki, może niedługo będzie można spróbować i jej szukać tego jedynego człowieka, najlepszego i wrażliwego, jak napisała Agat.
  17. Koszmar i mam wrażenie, ze ta tragedia psów na wsiach nigdy się nie skończy:(. A ratować trudno, bo nie ma DT, często nie ma miejsc w hotelikach:( Wczoraj koleżanka była na interwencji, wróciła chora - kolejne szczeniaki i kociaki:(. Pan Artur już dojechał, nocuje w Szczebrzeszynie i jutro około 8 wyrusza do Poznania. Razem z 6 maluchami, które tutaj pokazywałam, do Gogi jadą jeszcze 4 szczeniaki znalezione w polu. Były podobno z matką, ale od paru dni suka przestała się pokazywać. Maluchów było 5, niestety jeden zaginął:( Gosi należą się wielkie podziękowania, nie wiem jaki byłby los tych maluchów, gdyby nie Jej pomoc. Mam nadzieję, że tam na zachodzie Polski znajdą inne, lepsze życie! Dziękuje wszystkim, którzy pomagają zebrać teraz kasę na transport, bo to też wyzwanie; na forum wciąż zbiera się fundusze na ratowanie coraz to nowych zwierzaków, a nas raczej ubywa. My nie jesteśmy w stanie tutaj na miejscu zabezpieczyć takiej ilości psów:( Goga - Maluchy z pola, sami chłopcy
  18. Rozmawiałam przed chwilką z Murką i zgodziła się, aby wpłaty można było przelć na konto hoteliku z dopiskiem "Dla Fibi". Jeszcze raz bardzo dziękuję za pomoc
  19. Jak Fibi się czuje? Z ogłoszeń cisza, ani jednego zapytania:( Może Murce uda się zrobić kolejne portreciki, będziemy podmieniać.
×
×
  • Create New...