-
Posts
52085 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
376
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Tola
-
Coś jakby drgnęło w kocich adopcjach... Jest zapytanie z Warszawy o Hankę, w następnym tyg. Jo37 ma podjechać na wizytę... Pani Kasia rozważa możliwość adopcji od razu 2 kotów... Prosimy o kciuki, bardzo.
-
Pisałam jakiś czas temu o kłopotach zdrowotnych Kawy, potem o adopcji do domu właścicieli kliniki weterynaryjnej w Chorzowie. Dzisiaj czas na pierwsze zdjęcia Kawusi w nowym domu:)
-
Bardzo dziękuję . Na razie nie udało mi się nic wynaleźć, aby sunia miała jakąkolwiek szansę wyjścia ze schroniska. Na początku szukałam DT lub DS, bo sunia niemłoda, łatwiej byłoby jej w kameralnych warunkach, a DS to byłby już cud. Nic takiego się nie zdarzyło, psów w zamojskim schronisku przybywa, a miejsc w hotelikach coraz mniej:( Cudne kociaki, taki wspólny DS to na pewno marzenie, ale jak na razie to zupełny brak zainteresowania Negri:(. Zadzwoniła bardzo sympatyczna pani z Warszawy, Negri bardzo się im podobała, ale jest prawdopodobnie za temperamentna do ich rezydentki:(
-
Bardzo dziękuje i już zaznaczam na 1 stronie Nr konta na razie nie ma, bo nie wiadomo jeszcze , na którego psa zbierane są deklaracje i który z nich wyjdzie jako pierwszy. Dorzucam Pręguska na 1 stronie, bo tak sobie pomyślałam, ze staruszkiem nie jest, ale jest starszym psem, podobnie jak "agresor" i tez niewidzialnym - należy mu się też miejsce na tym wątku.
-
Bardzo się cieszę z tak szybkich postępów Jeżynki, widać zachowanie suni w lecznicy spowodowane było ogromnym strachem przed wszystkim, co nowe. Ona na tym podwórku żyła zaszyta w budę, nie wychodziła prawie wcale, kontakt z obcymi miała tez ograniczony. Dobrze, że teraz tak ładnie otwiera się, łatwiej będzie ze wszystkim, ze znalezieniem nowego domu też:)
-
-
-
-
-
Mam wyrzuty sumienia, że tak rzadko piszę o Zulci, ale wiecie jak jest i jak ten czas pędzi. Nic nowego się nie wydarzyło, nie ma znacznego pogorszenia. Przeżyliśmy kolejne pękniecie nadziąślaka i kolejny krwotok, ale teraz wiemy, co robić, jesteśmy silniejsi. Zulcia slabiutka, ale daje radę dreptać po mieszkaniu. Rano zdecydowanie dłużej śpi, rozkręca się około po południu, a największą aktywność ma wieczorem. Noce przesypia, rano trzeba ją wybudzać na pierwsze wyjście, bo ja nie wyjdzie to potem od razu po przebudzeniu załatwia się w mieszkaniu. Dzisiaj udało mi się zrobić parę fotek
-
Dziękuję Wam za tyle pięknych, ciepłych słów To miejsce jest dla mnie ważne, jest faktycznie taką moją ostoją, azylem, do którego uciekam, gdy wokół jest gorzej. A nic tak nie uspokaja, nie daje poczucia ładu i siły, jak natura; szkoda że coraz mniej się o tym pamięta. Ten wątek Zulci jest też odzwierciedlenie jednego psiego życia, są i smutki, ale i te radosne chwile. Cieszę się, że lubicie tu zaglądać i że z tych krótkich fragmentów udało się stworzyć kawałek mojego świata. Ostatnio moja przyjaciółka ze studiów, z którą teraz widzimy się raz na parę lat, zajrzała do tych zdjęć na fb; zadzwoniła potem i powiedziała mi, że już wie, jak wyglądają małe radości;).