Jump to content
Dogomania

TERESA BORCZ

Members
  • Posts

    4154
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by TERESA BORCZ

  1. on chyba w poprzednim "zyciu" miał kogoś kto bawił sie z nim patykami, nosi, i bawi się nimi chetnie, poproszę o nauke komend, choc wiele już umie, wogóle to jest bardzo mądry pies, rozumie każde słowo, i wystarczy mu np powiedziec cichutko wracamy, i on zawraca , powymymyślamy jakieś zajecia , podejrzewam że gdyby nie ten ogon i ta jego przerażająca choroba, myśleliby ci państwo nawet o zatrzymaniu go na stałę, ale pani JADZIA JUŻ WPADA W DEPRESJĘ!!!
  2. zagłosowane, przyda sie w tym RACHOWIE pomoc z pewnością! PEREŁKA dalej jest w wybranym przez siebie pokoju, nie chciała być na stale z resztą ferajny, ale jak przychodzi pora posiłków to podszczekuje spod swego miejsca przy kaloryferze, jak się nieco miseczka spóżni, no i szczeka dość już donosnie jak zamykam drzwi od tego pokoju, woli mieć oko a raczej ucho na wszystko, trzymam więc otwarte, a jak nadchodzi pora pieszczot i przysmaczków, przybiega sama i opierajac się dwoma łapkami o wersalkę stoi w szeregu z innymi, i ona jedyna domaga się głosem pierwszeństwa,porywa swa dolę, przełyka w pospiechu pod kaloryferkiem i biegiem jest spowrotem, może wreszcie się nauczy zostać spokojnie, robimy to już od tak dawna?/ Wszystko mnie to cieszy, bo bardzo pomału ale coś jednak się dzieje pozytywnego/ ona wymaga ogromnego nakładu pracy, biorę ją często na kolana , już tak poza zabiegami, ale muszę bardzo uważać jak chce ja dłużej popodpieszczać bo tylko czeka jak tu czmychnąć/ Kudełeczki na udach się nieco zagęściły i wzmocniły, są nieco czarniejsze, pracujemy dalej, / zauważyłamże w czasie cieczki sporo kudełków jej wypadło, ale może to naturalna kolej rzeczy o tej porze roku, wymiana na "zimowe"okrycie, zjarze na bazarek kubraczkowy, może cos tez znajde u siebie albo uszyję, mam materialów sporo tylko czasu nie za wiele tyle pracy przy tych cudeńkach, szkoda że nie mogę się sama z nimi sfotografować, jak bardzo są przylepione, do mnie i do siebie wzajemnie wszystkie od najmniejszej psiny po najwiekszą , to takie wzruszające, marzę by i ona w końcu się przekonała, u niej to trwa najdłużej/ Mysle stale o tej sterylce, ale czekam by się bardziej oswoiła, zanim znowu jej zadamy nieco olu, boje sie że znowu całkowicie się zamknie, i zacznę od nowa/ ale jestem wstępnie umówiona z kliniką/
  3. sprawa skóry Wigora to nie dramat, nasz timo był w strasznym stanie ale bez najmniejszych problemów wyleczyłysmy skórę, na taki typ łojotokowej brzydko pachnącej skóry można zastosować jak najszybciej szampon dermatologiczny produkcji francuskiej, Keratoses, Sebolytic,, jest świetny i ma przedłużone działanie jeszcze jakis czas po kąpieli, ja wymiennie dla takich psiaków stosuję ten i z zielarskiej apteki szampon gęsty, ekonomiczny z dziegciem sosnowym, bardzo dobry i tani/ Chciałam prosić o przesłanie konta cioteczce dorota1, która ma zamiar przekazać swoją stałą deklarację z wątku Księżniczek na Wigora, ponieważ te panie już są zabezpieczone, a Wigor w potrzebie, no i chcę równoczesnie podziękowac cioteczce dorocie1 za przystanie na ta propozycję!!!
  4. reszta co została będzie na ogłoszenie, ja tu tez się staram jak moge Znależć im domek, w miare niedaleko aby mieĆ je pod okiem, uwielbiamy je sĄ cudne i przytulaŚne, szkoda że nie dałyŚmy oddzielnie jeszcze we wrzeŚniu, ale wszyscy domagali sie wyadoptowania razem patrzAc jak sĄ przywiazane, mam stale nadzieję że znajdzie się i ich 5 minut a z nimi wspaniały dom, albo chociaż domy!!
  5. mam dzięki wyczynom Timonka mało czasu, wszystko co mi zostaje poświęcam jemu, on jest w kojcu w wyścielonej po królewsku budzie, z podwójnymi ciepłymi kołdrami i poduchami tylko w nocy, i to od bardzo póżnej pory, właśnie dlatego by nie był sam, pani i pan domu bez przerwy się nim zajmują, przed domem przy wszelkich zajęciach domowych, i spaceruja na zmianę ile sie da, on już jest tak przyzwyczjony do pieszczot że się rozkosznik kładzie na grzbiecie i przebiera cudownymi łapuchami, pomrukując, ja dojeżdzam codziennie, aby dopełnić kompletu dopieszczjących, z fajnym żarełkiem i rozmaitymi suplementami poprawiajacymi stan ogólny, / miał aplikowany solcoseryl w zastrzykach, a potem w maści i żelu, ale jakos zle to tolerował i własnie wtedy najbardziej szarpał ta ranę/ dawałyśmy polecona przez super wetkę świetny żel w zasadzie przeznaczony dla konia ale to było super, razem z ozonową terapią pomogło bardzo, zawalił solcoseryl, właściwie juz o niczym innym nie myślimy ani nie mówi tylko o Timonowym ogonie, nie chcę sie poddać za żadne skarby, muszę coś wymyślić, dziś jeszcze spróbuję zastosować taka tubę z plastiku, choc nie wierzę że on nie da temu rady/ cieszy nas jak ten jego superowy opatrunek zostaje przez parę godzin, i że jest naturalny w pełni (raz go nawet zjadł!!!)no nie przeczę , jest smakowity, on dostaje to też do jedzenia bo wzmaga bardzo odporność/ on ma teraz jeszcze dodatkowe towarzystwo bo trwa remont domu i panowie też są nim bardzo zainteresowani, ma na czym skupić uwagę, bo swoje dzienne ciepłe legowisko ma przy bramie, spacery częste/ ja już niedługo zostane specem od ran bo wyczytuje wszystko co sie da aby jeszcze coś znależć, chyba mu dziś zaczne podawać melatoninę, nie zaszkodzi a wprowadzi w lepszy nastrój/ Nie wyobrażam sobie co by z nim było gdyby nie fakt że jest pod taka opieką, że nie wyobrażam sobie lepszej, ale szukamy dalej!!! Ma teraz olbrzymie, czyste piękne miejsce do spacerów tuż za domem, bezpieczne od aut i innych psów, sąsiadka pani JADZI zaoferowała olbrzymi teren jej łąki, lubi tam chodzić, sam tam prowadzi natychmiast po wyjsciu za bramę domu, on mnie tam zaprowadził sam pierwszy raz po udostępnieniu, on bardzo ciągnie , jest wszystkiego ciekawy, a ma siłę nieziemska bo jest wykarmiony najlepszym jedzeniem (aby był leniwy i spał zamiast gryżć ogońsko)ciagnie też bardzo szukając odpowiedniego miejsca na swe potrzeby, nie każde mu odpowiada, ale potem się uspakaja/ on ma ten ogon dość długi, boimy się jakichś gwałtownych zabaw by nie bił nim o ziemię i nie zabrudził za bardzo, piłki nie gania ale tarmosi, zaniosę mu jeszcze jedną, może to jest myśl, zabiore dziś też maskotkę wielką, może będzie to tarmosil zamiast ogona, jestem załamana bo naprawdę nie mam już pomysłów, szkoda że nie mogę go zabrać do siebie do domu, w bloku się nie da, PAN DOMU ZABRAŁ GO DO SWEJ SYPIALNI ALE NIE CHCIAŁ TAM BYĆ , MOŻE MU BYŁO ZA CIEPŁO??Napiszę do czarnej andy po pomysł, tu już męczymy 4 wetki i to dobre!! Rana jest bardzo czysta nic się nie papra,nie martwieje, i nie boli go choć powinno, daje sobie bez przeszkód opatrywać, moge nawet trzymać ogon w ręce na co nie wiele psiaków pozwala, bardzo jest spokojny i zasypia tuż po zastosowaniu tego manuka, to genialnie łagodzi, chyba także swędzenie/ bo bol napewno, doświadczyliśmy tego przy okropnych ranach Gucia, zaraz po nałożeniu znikał ból i psiak zasypiał słodko/
  6. trzymamy mocno za decyzję chirurga z pomyślnymi rokowaniami, niech on nie za bardzo śpi w tym legowisku bo nie może leżeć w mokrym,- dajcie adres to poślę to suche legowisko, nie należy go przykrywać absolutnie, można zastosować takie siateczki z firmy Hartman / GRASSOLIND dla utrzymania na ranie medykamentów, oraz dla ochrony przed wszystkim na zewnątrz, to sie nie przyklei do rany bo jest zabezpieczone specjalną substancją , a dopuści powietrze brzegi ran dobrze delikatnie posmarować olejkiem dziurawcowym z zielarskiej apteki, mam nadzieję że w takim stanie nie będzie żadnego zabiegu aż po zagojeniu ran i szczepieniach plus odrobaczeniu/ czekam na adres i decyzję , szkoda czasu, im szybciej się podleczy tym szybszy zabieg/ biedak ale mu sie nawet nie marzyło że tak mu będzie wygodnie/ dam tez maskotki/ rzeczy dla domu tych panów i dla psa z WARSZAWY moze zgodzi się podrzucić figu do KATOWIC?
  7. jaka decyzja w sprawie spa u mnie dla Kuby ? pytać o pomoc w transporcie? cena miodu manuka 38,00 słoik wystarczający na pierwszy rzut, a może wiecęj nie będzie trzeba przy skomasowaniu zabiegów/
  8. do Warszawy transport by był, a z Warszawy poszukamy, byle domek byl dobry!
  9. wiem, własnie czyszczę skrzynkę by odpisać, ale mam dziennikarzy na dole , jak wrócę to napiszę, cierpliwości!
  10. wiem, ale ta rana wymaga innej opieki , to jest ogromny ból przy każdym załatwianiu potrzeb,nie wiem czy ci panowie poradzą a zabieg w takim stanie się odwlecze, Gucio też capał z początku ale zrozumiał bardzo szybko co przynosi ulgę i zaczął sie przytulać, to szybko minie a im szybciej tym lepiej dla psiaka i panów, ja tak planuje na tydzień do 10 dni ale może sie zaleczyć i szybciej , takie rany trzeba umieć leczyć, a taką wiedzą ci panowie nie dysponują, potem będzie ich kolej jak pies będzie mniej obolały, pani też nie da rady go 2 razy minimum go odwiedzać, przy ogromie obowiaązków, moje są chociaż na ograniczonym terenie/ jemu trzeba też natychmiast podleczyć te jelita, sucha karma tego nie załatwi, ani kiełbasa on capie bo ogromnie cierpi a i doświadczenia z ludzmi ma jakie ma, ale pies się ekspresowo dostosowuje do dobrych warunków/ wiem że mi nie bedzie łatwo ale to krotki okres jakoś wytrzymam a pies nie będzie cierpiał/
  11. Wiekie dzięki Seciu, piękny kwiat cieszy oko ogromnie!!!! Prawdopodobnie jak cioteczki opiekunki się zgodzą to na tydzień weżme Kubunia z powyższego apelu aby doświadczenia przy Dropsie i Guciu wykorzystać do najszybszego przygotowania psiaka do zabiegu, ratującego życie, superowa wzruszająca historia warta poczytania, psiakiem zaopiekują się, bardzo dobrzy ale ubodzy ludzie, teraz tylko musimy uzbierać na tę śrutową operację! Kwiatem niech się nacieszą też cioteczki z wątków Gucia i Dropsa, bo ich działania pociągają łańcuszek innych, to super pozytywne!!
  12. cioteczki cudowne , uratowałyście piękną sunię!!!
  13. dry bed nie kupujcie , mam, Klaudusku, jestes tam gdzieś , skomentuj mój pomysł!!!
  14. mamy cudowną w swej wrażliwości cioteczkę w Gliwicach , juz wspomagała nasze dogo psiaki z całego serca, mam pomysł choć będzie mi bardzo ciężko, ale zaoszczedzi cierpienia psiakowi, nie mogę narazie wspomóc kasą bo kryzys mam totalny ale gdyby wspomniana cioteczka dała radę psiaka mi podwieżć na tydzień a potem odwieżć albo ktokolwiek innny to moglaym psiakowi ranę zaleczyć bardzo szybko, bez tego zabieg nie będzie możliwy, zanim uzbieramy kasę psiak byłby podleczony i wzmocniony,odrobaczony i zaszczepiony, a w drodze powrotnej zabrałby ze sobą suche legowisko, i co by się dało uzbierać, część leków potrzebnych by się zaoszczędziło bo mam je zawsze na stanie, opiekę miałby jak Gucio opatrunki co półtorej godziny, rany odsłonięte, ale zabezpieczone lekami, grassolindem, i manukiem,mam takie pikowane nosidełko, to by zabezpieczalo narazie zbytnie ruchy, potem mu nie będzie potrzebne, domowa odbudowująca dieta nawet przez tak krótki okres wspomogłaby go sporo, więcej nie mogłbym go mieć ale i tak byłby już czas na zabieg, panów poinstruowalibyśmy jak się opiekować i wspomoglibyśmy ich czym się da/ w międzyczasie proszę poprosić o te emirowe podkłady i pampersy, trzeba je używać pod dry bed ale nie ubierać na siedzonko bo to zaparza, bardzo będą potrzebne, jeśli uszkodzenie jest niewielkie może psiak będzie chodził, komu macie zamiar zlecić zabieg?? MAM NADZIEJE NIE NASZEMU WYŻEJ WSPOMNIANEMU wrażliwemu człowiekowi! Czemu tylko na tydzień mogę? OTÓŻ potem czeka mnie seria wyjazdów obowiĄzkowych do KRAKOWA które narazie odkładam wlasnie z braku kasy, no i sporo podopiecznych/ Z puli kasy Kubuniowej bedę potrzebować tylko 40, 00 na miód manuka i 26,00 na balsam szostakowskiego, tego już nie mam bo Gucio z pożytkiem wykorzystał, mam olejki, mydełka, napary , aloes i propolis, solcoseryl żel i maść a to juz spora oszczędność, mam tez maść propolisową z aloesem , Kubusiowa dieta i pobyt oczywiscie jak zwykle bezpłatny/ mogłabym pomóc też wizyta w naszej bardzo dobrze wyposażonej klinice, tańszym prześwietleniem i diagnozą z całym pakietem tańszych wymienionych wyżej psikowych spraw/ Jeśli plan wg Was ok to zaraz wstępnie zapytam cioteczkę gliwicka o możliwość pomocy, może sama by się z nię wybrała by pomóc w dopilnowaniu biedaka i zabezpieczeniu!
  15. Bardzo to smutna wiadomość, ale przy tych przerzutach raczej MAŁOSIA nie miała szans, szkoda ze nie powiodło się jej, ale ważne że próby były podjete i nie umierała w cierpieniach w tym schronie/ przy samej śledzionie sukces byłby 100% nawet przy słabowitej pacjentce/ Smutkiem napawa ten wątek i wzjemne obciążanie się super skadinąd cioteczek które zawsze starają się pomagać, wątek trudny, sporo do zrobienia nie tylko dla psiaków wyciągnietych ale i tych co zostały, szkoda energii na przekomarzanie się co kto i kiedy powiedział , zrobił czy nie zrobił, każdy ma jakieś tam możliwości i także ograniczenia, pozostawmy wątek pozytywom, bez nieciekawych emocji, przy takiej ilości cioteczek zaangażowanych możliwe są jakieś niedopatrzenia w komunikacji, ale to przecież normalne w takim pośpiechu, to że psiaki miały jakieś tam możliwości przechowania i opieki do wyboru nie jest negatywem, spokojnie cioteczki napewno efekt będzie dobry!!
  16. byłam juz u Kubusia, dobrze rokuje, a najcudowniej że zostanie w tym domku, trzeba tylko pomóc w zabiegu bo to bardzo ubodzy ale i bardzo wrażliwi ludzie!!! pomożcie cioteczki ile sie da , odpada szukanie dt czy ds, pies będzie szcześliwy ale musimy mu pomoc na dobry początek! ja jestem ogromnie szczęśliwa, co rano potwierdza się że moje oczy nie kłamią, Gucio stęskniony po nocy na dżwiek drzwi wstaje i stara się podejść jak najbliżej by się przywitać, robi to tak wspaniale dramatycznie jakbyśmy sie nie widzieli z tydzień, Nie utrzymuje się na tych nożynach długo , lewa slabsza łapulka powoduje że upada na tę lewą stronę ale to już wiele, wczoraj prowadzałam go na tym polarowym uchwytku ale był nim za bardzo zainteresowany więc chodził zamiast prosto, w kółko za polarkiem/ Będzie dobrze, ma ogromny apetyt, wczoraj mimo że napchany chrząstkami, mięsem wołowym i wołowym rosołkiem z jarzynami, (to co buduje mięśnie!)rzucał się jak głodomór na naleśniki z konfiturą wiśniową/ uwielbia jajecznicę, masło i olej kokosowy, zjada wszystko, ale najbardziej szaleje za krakowską chałką z masłem i miodem oraz makaronem uduszonym z kiełbaska i olejem z oliwek, najczystszym!
  17. Trzeba koniecznie by nie leżał psiak na mokrym, mój gucio koniński ma już calkowicie wyleczone odleżyny i odparzenia, ale nie stosujcie sudokremu, nie można na ranę to ma być zabezpieczenie i to dla ludzia, te odparzenia jak będą suche , trochę się zabezpieczą , trzeba miejsca dookoła poobmywć mydełkiem oliwkowym, i od brzegów rany w kierunku srodka stopniowo, same brzegi przecierać patyczkiem od uszu maścią propolisową, same brzegi, to będzie się goić do środka, zacieśniać, zastosować balsam szostakowskiego lekkim obłokiem z odległosci ok 15 cm, i nakładać delikatnie miód manuka koszt 38 zł lub 40 ale goi idealnie a przy tym łagodzi ból i pieczenie, Guciolek po takim zabiegu słodko spał i przestawał się trząść, można podać ćwiartkę pyralginy jeśli jest ból, proszę o adres pocztowy to podeslę kawałek suchego legowiska, jest miekkie i puszyste, pod to podściela się podkład, albo choćby gazety czy papier toaletowy, to co przeleci przez legowisko wsiąknie i trzeba to usuwać i myć podłoże, prac delikatnie samo podloże cżesto, ale psiak będzie suchy i bezpieczny, podeślę też jakiś kocyk czy co tam znajdę, klaudusku trzeba by wetowi pogratulować wrazliwości i etyki zawodowej, proponue raz na zawsze zrezygnować z jego usług, jakoś uzbieramy na ten zabieg razem, jak sie odkarmi i wzmocni mięśnie bedzie kontrolował fizjologię, gucio juz sie pozbierał , nawet trochę wstaje na te sparaliżowane łapki/ fajni że ma domek u dobrych ludzi, oby to trwalo, jakoś wspomożemy/
  18. Własnie miałam zaproponowac zwrócenie sie o pomoc z racji koniecznosci pospiechu do fundacji Viva, no dzięki cioteczkom coś się zaczyna dziać, trzymam kciuki za powodzenie !!!!
  19. Te moje skromne, zaoszczedzone pieniażki przelane z wątku już szcześliwie zaopatrzonych suń, można dac na Desę i maluchy, bo chyba najkosztowniejsze podopieczne, mam nadzieje że Lili dostała już pw z kontem / za Małgonię trzymam kciuki, glaszcząc Szarunię która to przeszła, może jakieś dobre fluidy się przemieszczą!!!! Oby się udało i Małgoni, jak się uda podam dokładnie co robiłam by było dobrze po operacji, ona miała jeszcze gorzej bo nie tylko nowotwór ale i malessezię, wychudzenie i depresję po 10 latach w schronie, teraz króluje na wersalce,
  20. Śledzionę z nowotworem się usuwa i świetnie pies po tym funkcjonuje, mam u siebie na bdt gliwicką niby onkę, starszą już, po takim zabiegu i jest dobrze od wielu miesięcy, wnet dobije jej roczek u mnie!!! nawet przytyła, ma apetyt i można się nią cieszyć, jest miła, kontaktowa i radosna, oby z tamtą tak było!
  21. to straszne, trzeba mu znalezć jakiś kąt, może nazbierac troszkę kasy i dać go do kiku, tam by miał dobrze i spokojnie??
  22. z oczami lepiej iść do specjalisty, wizyta u zwykłego weta to mnożenie kosztów bez efektu, może udało by się z tym dr Kiełbowiczem? spaniele są cudne , ktoś kto go zaadoptuje będzie miał pocieche, a nawet gdyby zabieg się nie powiódł brak wzroku jest problemem dla psa ale nie własciciela , pies sobie świetnie radzi, jeśli pani decydujaca sie na adopcję dotrzyma słowa i go zabierze do siebie to i tak trzeba wątek utrzymać bo sama operacji finansowo nie podoła, a może mu się udac choć na jedno oczko jak Duni, która juz grzeje się w ds!!Poczytajcie watek Duni , bardzo optymistyczny!
  23. Super to bardzo ważne,Onki sunie nie mają zbyt wiele kasy ani czasu, są w złym stanie ale w dobrych rękach co gwarantuje że grosiaki zostana właściwie wykorzystane! także ponieważ sunie są na bdt nie ma potrzeby zbierania deklaracji w dalszym ciągu, końcówkę pozostałą wykorzystujemy na ogłoszenie prasowe, a cioteczka dorota1 może ewentualnie deklaracje przekazać na innego psika w największej potrzebie, bardzo dziękujemy za udział w ratowaniu tych naszych cudności! doroto1, może na Wigora [URL]http://www.dogomania.pl/private.php?do=showpm&pmid=5867168[/URL]
  24. CIOTECZKO VUTZ, co to za chorowanie, w czasie akcji ratunkowej tych bied, prosimy opatrznosc o zdrówko!!! Bardzo się cieszę że jedna psina ma oparcie w czarnej andzie, o ile dobrze zrozumiałam w pośpiechu! co do drugiej to bardzo mi jak wszystkim zależy aby los miała już nareszcie pewniejszy, ponieważ te 2 miesiące nieco przeholowałam z finansami psikowymi, dużej sumy naraz mimo chęci wpłacić nie mogę, ale mogłam poprosić o przelew w wysokości 250 zł z wątku 2 uratowanych suń, którym udało nam się zapewnić o wiele tańszy pakiet niż planowane, z pomocą przyjaciółki , (sterylki, komplet odrobaczeń, szczepień itd)a wątkową część długu mogę ja zapłacić pomalutku, a pieniążki wątkowe KSIĘZNICZEK "w gotówce" przelać natychmiast na sunieczkę ze szczeniakami/ Ponieważ na wątku jest jedna stała deklarowiczka, może i ona przekaże swą deklarację na ten cel, bo sunie nie wymagają kasy na utrzymane w bdt/myśle że to zadowalające rozwiązanie, szkoda zamrażać kaske tak potrzebną awaryjnie/
  25. Lili, dramat na już potrzebny tymczas dla maluteńkiej jamniczki znalezionej przymarzniętej, grozi jej t co innym w mordowni, to dt awaryjny pomożesz????jamniczkowate psiaki szybko ida do adopcji!!
×
×
  • Create New...