TERESA BORCZ
Members-
Posts
4154 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by TERESA BORCZ
-
bardzo się zaangażowałam, choćbym go miała na plecach nieść to to zrobię, bo jest nadzieja w nim i w Was cioteczki, a to daje siłę/ doszły małe pampersiki od FELKI , dzięki za pampersiki i szybkosc ekspresową, da radę połaczę je razem, i tak muszę ubierać coś na wierzch bo się żadne nie trzymają to taka wiercipięta i do tego ten bezwład, narazie ma super eleganckie galoty od malucha w kolorze blue, zobaczymy jak się sprawdzą dziś/ Napisałam w sprawie transportu do pani chętnej pomóc, poleconej przez Katarzynę Janik na maila , ale narazie cisza, może pojechała na wakacje? Ihabe ktos Cie tam baaardzo miło wspomina (i ma rację!!!!) No to idę sie pakować!!
-
wczoraj odbył Dropsiński bardzo fajną rehabilitację, znów był bardzo grzeczny i w podróży i w gabinecie, bardzo się cieszę bo spróbowałyśmy metodę pani Halinki na te podwijające się stopki założone została gumka (taka delikatna majtaskowa) wsparta na grzbiecie i założona pętelkami na nie, i postawiony tak Dropsiak ku naszej ogromnej radości zareagował tzw "wykroczeniem":multi::multi: czyli samodzielnym wysunięciem stopy do przodu, co jest już preludium do sukcesu, widać ruchy może wykonywać w jakiś sposób ale przeszkadza mu to podwijanie,/ Wczoraj już nie miałam sił, ale dziś będziemy z tymi gumeczkami ćwiczyć/ U pani Halinki nasz pupil jest traktowany zabiegami ultradzwiękowymi, sesją w polu elektromagnetycznym, zabiegiem laserem, lampą solarową, manualnym masażem okolic kregosłupa i udek, elementami gimnastyki ortopedycznej/ W domu : dieta, suplementy, leki, masaże, gimnastyka ortopedyczna, pole magnetyczne, masaże z promieniami podczerwonymi, (pulsujące i rozgrzewające, na pobudzenie nerwów i krążenia)ćwiczonka w staniu, na wytrzymałos i chodzeniu z pomocą podtrzymywania/ Mam ze dwa trzy zdjęcia do wstawienia z gabinetu, no i z domku , może ktoś wstawi, to prześlę na komórkę?? Poniewaz zajmuje nam podróż dużo czasu, a zwłaszczaczekanie na powrotny kurs jest nudne, DROPSIK znudzenie okażał bardzo znamiennym "głosem" na przystankuw ZABRZU ale mądry psiak dał sobie na uszko wytłumaczyć że ja też się nudzę i zaraz jedziemy, zamilkł i do konca znów był ideałem , przysypiajac nieco po trudach :evil_lol:/ Ogromnie radosnie przywitał swój domowy koszyk i tam już czekał na obiecaną kolację i przysmaki/ Dziś jedziemy ciut wcześniej!
-
cioteczki kochane, nic sie nie martwcie, zawsze znajdzie sie domek, nasze trójłapki wszystkie poszły i to do luksusowych domków, jeden nawet do uroczej pani do Kanady gdzie transport kosztował cały urlop, na formalności, kupę kasy i spełnienia karkolomnych uwarunkowań lini lotniczych, a jednak!!! Na takie psiaki poprostu trzeba więcej czasu, by zgłosił się wielbiciel uroku takich psiaków, najwrażliwszy z wrażliwych, i wierzę że tak będzie!! Mam nowe zdjęcia suni, ale znow muszę prosić o wstawienie, Troche jestem zawstydzona gapiostwem, ale mam bardzo mało czasu, bo rehabilitujei jeżdzę codziennie z Dropsikiem konińskim ze sparaliŻowanym tylnim odcinkiem i bezwładem łapek, Dojazd , rehabilitacja u p HALINKI, powrót to 5 godzin dziennie, napisałam odpowiedż FIERZE , ale chyba musiałam przysnąć bo jak widać postu nie ma , wysłałam go w kosmos / Fiero taka decyzja o zabraniu Lizuni na tymczas to dla Ciebie ryzyko bez pudła/ Biorąc tę sunię na dt nie miałabyś żadnych szans się z nia rozstać więc siłą rzeczy dt zamieniłby sie na ds, a nie wiem czy masz po temu warunki sunia jest nie tylko śliczna ale ma takie przymioty które nie pozwalają jej nie kochać, i to natychmiast po poznaniu, przy jej absolutnym uroku, świetnie wykonana amputacja w ogóle nie jest zauważalna, tymbardziej że sunia świetnie sobie radzi i nie straciła nic z właściwej temu wiekowi żywotności, poza tym jest to wyjątkowo posłuszny pies, ogromnie przywiązujący się do człowieka, kochający cała duszą, i wyrażający ten ogrom miłości nie tylko w nieustannej obecności duszą i ciałem przy swoim ludziu , ale i cudnymi oczętami których praktycznie nigdy z ludzia nie spuszcza niezależnie od tego czy jest dalej czy bliżej, nie interesują ją wtedy ani psy ani kociaki, tylko człowiek/ Tak prawdę powiedziawszy nie chciałabym takiemu klejnocikowi fundować nowych zmian, z wyjątkiem stałego bardzo kochającegi i dającego się jej kochać przede wszystkim domku/ Ja mam sporo obowiązków, ale chciałabym aby historia LISY skończyła się własnie taka adopcją, i nie wolno się nam spieszyć niezależnie od poświęcen koniecznych, bo ta sunia na to bezwzględnie zasługuje/ Wydaje mi sie że nam tu kogoś brakuje na tym watku, zaprośmy majqę, ona ma dobra rękę do tekstów, i bądzy cierpliwi!
-
Pucek- pies idealny, zostaje na zawsze w DT :)))
TERESA BORCZ replied to fibi:)'s topic in Już w nowym domu
to cudowna wiadomość, tak stale podglądam ten wątek w nadziei na szczęście dla pucka ale widać ma co mu było pisane, bardzo piękna wiadomość/ Ja mam jego niemal klona, nie tylko z wyglądu, ale jest takim samym ideałem bez domku!!!!?? -
Buraj za TM :-( na zawsze w naszej pamięci!
TERESA BORCZ replied to ihabe's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Poszedł przelew czerwcowy odemnie i Joasi spoza Dogo, 20 zł, narazie tyle, będzie dodatek -
staram się o transport dla wózeczka tak jak się umawiałyśmy narazie dla gliwickiego wielguska, umknął mi jeden idealny transport w sensie free i drzwi do drzwi, ale jest powtórka to się zgłoszę (sąsiadki córki bielszczanki odwiedzają mamę!!!) wczoraj po powrocie z rehabilitacji już byłam wymaglowana tak że nie dałam rady coś napisać, ale powiem szczerze że duży procent tego zmęczenia to stres że coś się nie powiedzie wg planu, pierwszy raz zawsze trudny / Pojechałam autobusem miejskim z Knurowa do do Zabrza ok 50 minut, potem odebrała mnie miła para z polecenia pani Halinki, jechaliśmy z Zabrza do Katowic, ok 20 minut, łatwo znależliśmy panią Halinkę/a potem odwrotnie tą samą drogą Mam tę wersję transportu na ok tydzień, potem zobaczymy, musimy sobie radzić, narazie nie płacę za te pomoc tylko bilety miejskie, ale i to zbiję o wiele, kupie kartę to jest dużo taniej bo i tak muszę z autobusu korzystać na część drogi, a jak braknie pomocy to na całą a może i dla szybkosci kombinowaną, co przy biletach byłoby nie za tanie/ Dropsiak musiał być dobrze zabezpieczony pampersem w fajnej wygodnej torbie z kocykami i ręcznikami oraz podkładami, droga daleka, siedział pięknie i oglądał świat z zainteresowaniem,nawet malutki kaganiec obowiązkowy w autobusie mu nie przeszkadzał, podziwiał widoki za oknem bardzo aktywnie, z szerokim uśmieszkiem, takim dropsiowym, trzymałam go na kolanach i podgłaskiwałam całą drogę, w aucie pani Joanny też był idealny Nie capnął pani Halinki, był zainteresowany wszystkim dookoła, miał pełen serwis ,w połowie zniecierpliwiony nieco uspokoił się mini pershingowaniem po podłodze dla poznania terenu i wrócił na dalsze zabiegi, był naprawdę zadziwiąjaco grzeczny/ Pani Halinka stwierdziła, że jego reakcje rokują duże nadzieje na poprawę, ja sobie tu śmiało z nadzieją napiszę na bieganko, tak samo reagował na masażyk manualny jak u mnie wierzganiem obu łapkami, / Pani HALINKA robiła taką samą gimnastykę ortopedyczną jak ja, to dobrze nie ma pomyłek jest fachowa i dobrze że miałam okazję to uzgodnić, kontynuowanie i tu i tam i tej gimnastyki i masaży to duży plus, pani HALINKA pozytywnie zaopiniowała moje ozonowe kąpiele psiaka, okazało się że są robione poprawnie co mnie ogromnie cieszy/ Smarowidełka potrzebne narazie pani HALINKA zaoferowała od siebie , jakoś wygospodaruje a jak braknie to wtedy przystapimy do pomocy, co do opłat to uzgodnić ma z pania MAGDĄ i poda konto do przelewu, można płacić np po 10 sesji, albo jak nam wygodnie Dziś nareszcie popędzę do zielarskiej po potrzebne preparaty, bo mój zapas już się kończy, tak aby wspierać małego wszechstronnie/a o 15 znow jedziemy!! Mały musial się bardzo zmeczyć i wrażeniami i zabiegami bo sam po obfitym sniadanku wywindował się do koszyczka i śpi smacznie! Wczoraj tak organizacyjnie było ciężko pstryknąć fotki DROPSIKA pod wszelką aparaturą, ale i to zrobimy dla podniesienia na duchu dropsikowych aniołów i dla zachęty do dalszej opieki aż do pozytywnego efektu/ Może dziś lub jutro zrobię choć komórką jakieś fotki słodaska ale nie umiem wstawić, to poproszę o jakiś numer osoby chętnej w tym pomóc/
-
Ivor - znalazł odpowiedni DS, ma już swojego człowieka :)
TERESA BORCZ replied to sylwija's topic in Już w nowym domu
piękny, napewno znajdzie dom, zapisuje wątek i posledzę jego losy dzieki za zaproszenie sylwija -
Kasa doszła, będę mogła skorzystac z konsultacji neurologicznej, tyskiej, jadę dziś do pani Halinki narazie kombinacja zabrską, ale czekam jeszcze na jedną ewentualność , może będziemy korzystać z pomocy wymiennie, napisałam maila / cieszę się bardzo że już zaczynamy i poczynimy konkretne ustalenia z Halinką
-
Super, bardzo dobrze się dzieje, dziś prawdopodobnie będę wiedziała jak zrobimy z przelewem na rehabilitację, dam znać też bardzo dokładnie o wszelkich innych wydatkach na malucha, staram się zawsze przy każdym psiaku leczonym u mnie aby wydatki były sensowne, na tylko najbardziej efektywne środki, rano jeszcze pieniążki nie doszły ale lada moment będą , ja swoje dostanę dopiero za 2, 3 dni / nie przypuszczam aby ten transport częściowy był płatny, dowiemy się , ważne są wszelkie oszczędności aby każdy grosz zaoferowany przez dobrych ludzi wykorzystać jak najlepiej, narazie ogromnie cieszy mnie oszczędność na arce 50 zł dziennie gdzie pobyt ograniczył by się do przechowania a u mnie ma pełna rehabilitację co kilka godzin dodatkowa do rehabilitanki katowickiej, no i nawet transport w cenie dogo , po małej cenie za paliwo wyniósłby ponad tysiaka, takie oszczędzające decyzje pozwolą nam na efektywniejsze leczenie, i nawet być może gospodarność zachęci sponsorowiczów, na co bardzo chyba liczymy/ drops się już zdążył do mnie przywiązać, wie kto mu daje dobrości i chodzi za mną , a każde przycupnięcie wykorzystuje do wtulania się całą siłą, siedzimy sobie też z nim na kolanach przy masażach i już na mnie nie szczerzy zębów, jak pierwszego dnia, to bardzo fajny psiaczek i zaczynamy go mieć nieco więcej, nie martwię sie tym przyborem na wadze bo taka zachłannośc na jedzenie minie mu jeszcze po paru dniach, a może nieco sie podbudują te mięśnie , zwłaszcza że ma dużo ruchu i także wysiłku/
-
Propolis to panaceum na wszelkie rany, odparzenia zaognienia , naturalny antybiotyk, który natychmiast wyleczy DROPSIKOWE problemy na skórze grzbietu, łapkach,pachwinach i zapobieże dodatkowo powstawaniu nowych i wtórnemu zakażeniu tychże, moredeczka pogryziona już zaleczona i pięknie wyglada! Surfin ma wspaniałe naturalne działanie na wiele poważnych przypadłości , jest to bio przyswajalna nieutleniona siarka na bazie olejku piniowego i lnianego o rewelacyjnym włpywie na cały organizm od skóry poprzez narządy wewnętrzne a zawłaszcza wątrobę i co najważniejsze na regenerację stawów i chrząstek stawowych ich regenerację i usprawnienie, środek w 100% naturalny pampersiki sie przydadzą , jaki one mają numer, ? zreszta każde lepsze niz psikowe, podam adres do ew wysyłki, bo całkiem sporo mi będzie potrzebne, to niezła fontanna ten DROPS!
-
Co za wspaniałe wieści, może nie będziez zachowaniem psiaków az tak żle , każdy pies po tak gwałtownych i tylu zmianach z niepokoju szaleje i broni się agresją, ja miałam tak z nowym psiakiem, ale już jest ok, nieco cierpliwości się opłaci a psiaki cudne i zamiast szukać płatnych transportów przeczekać i kaskę zaoszczędzić na kastrację, jak zrobicie bazarek to reklamujcie , szukam kogoś kto zrobi to dołożę jakiegos fanciora !
-
Lista psiaków w wielkiej potrzebie!Prosimy o pomoc!
TERESA BORCZ replied to Klaudus__'s topic in Już w nowym domu
Czy to jest pies z Jaworzna????? -
Mam następny dowód i wielką zachętę do jak największych wysilków w celu rehabilitowania psiska dropsiska, no i jednak dowód że poprzednie przypadki to nie były przywidzenia spowodowane pobożnymi życzeniami/ Byłam zajęta na moment domowymi sprawami, i spuściłam z oka naszego obżartuszka, jak wróciłam do niego zastałam go stojącego na swoich własnych czterch łapkach raczącego się wątróbką gotowaną, przyszykowaną do dalszej obróbki, po wystudzeniu , na ciasteczka, stała sobie w kuchni w rondelku na zydelku, czyli wysokości raczej zbyt dużej dla mordelka dropsikowego w pozycji półsiedzącej , tu nasz Drops pokazał że jak chce to nie tylko umie wstać o własnych siłach i przejść kawałek bez pershingowania, ale potrafi się sporo utrzymać jak ma poważne bodzce, stojąc Nadeszłam jak świetnie sobie radził z wątróbką, i nie niepokojąc go obserwowałyśmy to z siostrą naprawdę wzruszone To dowódze że warto sie wysilać i nie żałować czasu na Dropsasa, może osiągniemy jednak sukces !! Był wczoraj sporo torturowany, kapiel bąbelkowa , bicze znowu, ortopedyczna gimnastyka obu łapek zginanie i powrót do pozycji, odchylanie, ćwiczenia z główką dla pobudzenia układu nerwowego, masaż manualny i masażerem, znosi to maluch pięknie i dostaje drobniutkie smakowe zachęty, masażer mu odpowiada i pięknie przy tym zasypia jak cokolwiek robie z jedną nóżką, jest odzew w drugiej, przy masowaniu obu stron kręgosłupa jest odzew bardzo wyrażny obu łapeczek kiwają się i zginaja co ogromnie cieszy ,stawiam DROPSIKA też na 4 precyzyjnie ustawionych łapkach, bez żadnej podpory i na głos liczę/ Łobuziak każdą cyfrę kwituje machnieciem ogona jak by był zadowolony i może mówi zobacz ile wytrzymuję, czas się sporo wydłuża na początku doliczałam do 17, dzis było 3 x ponad 35, 40, to cieszy i powoduje że nie żałuję mu czasu niestety kosztem chałupy Mam nadzieje że narazie zapomni o zębulach, narazie jest grzeczny, może sie przekonal że mu tu nic nie grozi!! Jutro koniecznie z n im muszę pojechać do dr Olender i pokazać jej wszystkie moje nadzieje w ruchach psa, a potem do pani Halinki, dziś dogram wszelkie możliwości transportu, ale muszę kupić małemu pampersy dziecinne (bo tańsze i sensowniejsze) na ewentualną autobusową część drogi z domu do Zabrza ok 40 min) i spowrotem tam już jest transport prosto do pani HALINKI , dziś dowiem się o drugi, i dostosujemy się psiak sika jak fontanna w każdej pozycji, tak ze mamy wszelką szansę obsiusuać cały autobus wraz z pasażerami, ale i tym się stopniowo zajmiemy Podróż też wykorzystamy na rehabilitację, masaż manualny z uciskiem by nie był to czas stracony!!! Postaram się cały możliwy czas poświęcić Dropsikowej rehabilitacji także w domu, ale zawsze coś tam wieczorem o każdym przejawie postępu napiszę, i przekażę bardzo szczegółowe sprawozdania z sensownych i uzasadnionych wydatków, oczywiście pobyt u mnie i bardzo specjalistyczna dieta jest bez żadnych kosztów, może jeśli zaleci dr można by kupić dla zwiększenia efektu jedną torbe RC moving support wiem napewno że muszę kupić jak najszybciej ekstrakt propolisu w areozolu, maść propolisową, opakowanie pierwsze Surfinu, i olejku z wiesiołka, a także dobrac odpowiedni olejek z substancjami pobudzajacymi przewodnictwo nerwów, plus to co zaleci dr OLENDER i pani Halinka,
-
POWSTAJE STOWARZYSZENIE STRAZ DLA ZWIERZAT
TERESA BORCZ replied to Sylka's topic in Fundacje i stowarzyszenia
a może być ponad 30???? próbowaliśmy to zorganizować dla naszych dziewczyn ale p J nie dotrzymał słowa, ja bym chciała bardzo i może jeszcze ktoś!!!!(doświadczeni) -
cisza ogromna, wiele miejsc już wykorzystałam ale stale mam nadzieje, pies chyba przyleciał z daleka, bo nie sądzę że został wyrzucony!!!
-
Łysa MIKROSUNIA potrzebuje wsparcia finansowego.
TERESA BORCZ replied to MaDi's topic in Już w nowym domu
Tak sie to wlecze bo multum urzędów jest w to zaplątanych, od mieszkalnictwa , poprzez skarb państwa, ewidencje i skarbówki, kazdy wie jaki to koszmar, i jakby odemnie zalezało to bym nie zamieniała, tylko że tam chcą zrobic hotel a ja jestem z moja tam własnoscią jedyna obstrukcją, stale hulam miedzy Śląskiem a Krakowem i padam bo muszę obrócić w tym samym dniu a w domu ogrom ogoniastych cudów, i na dodatek ten gończy!!! sunia która wpadła na leczenie na miejsce Perełki już jest wiecej jak zdrowa, to super sukces ale będzie wiekszy jak znajdzie odpowiedzialny domek, teraz dojechał sparaliżowany Drops z KONINA ale miejsce Perełki jest, jak juz to pozałatwiam i się zorganizuję to bedę mieć dwójkę do ekstra działań, PEREŁKE I DROPSIAKA, moje oneczka schroniskowa to już tylko rutynowa opieka doleczająca bez zagrożenia życia, jak widać mam co robic A STERSS MNIE DOBIJA BO SIE SPIESZĘ A NIE WSZYSTKO ODEMNIE ZALEŻY,/ mam nadzieję ze PEREŁKA sie szybko wyleczy i zabiorę na leczenie paraliżu Alwarka/ NIE MOGE ZNALEŻC TATUAŻU, JESZCZE RAZ SPRAWDZĘ, MOŻE NIE MA ??? ROZPACZ NIE WIEM JUŻ GDZIE GO OGŁASZAĆ A NIE MAM GDZIE ZOSTAWIAĆ W CZASIE WYJAZDÓW DO KRAKOWA!! -
Myślę że wózkowi nic sie nie stało, widac figu dostała instrukcje że ktos w WARSZAWIE GO OD NIEJ RAZEM Z SZALICZKIEM ODBIERZEBO MI TAK POWIEDZIAŁA TO JEST SUPEROWA, ODPOWIEDZIALNA DZIEWCZYNA I WSZYSTKIEGO SIE DOWIEMY, chyba tez pani która wiozła Dropsa do Warszawy wie/ juz zapytałam pani z KONINA , skarb wózeczkowy jest u Figu w Izabelinie
-
kochane cioteczki, jak dobrze że podjęłyście decyzję o zasponsorowanie temu psiakowi nowego życia to co napisze teraz będzie chyba uzasadnieniem super podjętej decyzji, jak zobaczyłam pierwszy raz zachowanie psiaka myślałam że mi się przywidziało bo raczej o nietrzeżwośc u mnie ciężko:evil_lol: DROPS jest nieziemskim żarłokiem i to dobrze bo ułatwia mi odbudowe jego mięśni będącymi na dobrej drodze ku zanikowi, z powodu ograniczenia ruchu, pokarmiam go więc tym co najlepsze dla osiągniecia celu tyle razy ile się da, a w związku z tym najczęściej jestem w kuchni, on też/prawie nie nadążam, ostatnio gna też do mnie na odgłos szelestu celofanu, po orzeszki Ułożyłam go jakimś cudem w koszyczku co nie jest zadaniem prostym przy tak ruchliwym i apodyktycznym pacjencie, aby móc dokończyć pichcenie kaszki gryczanej z jarzynami i gotowaną (dla usunięcia toksyn w dwóch wodach ) wątróbką, jest to sporo pracy wiec spokój potrzebny, a z dropsem u nóg ??? Dropsiak jak mnie widzi w kuchni nie odpuści, zasuwa jak pershing po bardzo śliskiej i błyszczącej podłodze całym swym podwoziem, ma to łatwe i wyćwiczone, pędzi tak rozganiając inne tymczaski ostrzegającym warkotem/ Prawie odchodziłam od niego, kiedy szybko się podniósł z tego koszyka wydostał ekspresowo, a do tego musi użyć tych martwych łapek, i pobiegł do kuchni :multi::multi: na 4 łapinkach:crazyeye::crazyeye:WPRAWDZIE BYŁO TO NA ODCINKU OD KOSZA DO DRZWI OK METRA, LUB 1,5 ale było ! mnie się wydawało że to omam, wywołany wielkim pragnieniem sukcesu, i tak też to potraktowałam, ale obserwowałam po ułożeniu pacjentusia w koszyku, zapachy z kuchni nie dały mu zbyt dużo do namysłu, zrobił to samo a ja to już naprawdę bez szczypania się widziałam, bo przecież zostawiłam robotę i czekałam:lol::lol:Podleciał znów ten kawałek i na śliskiej podłodze nie dał rady się już utrzymać, ale zrobił to sam bez ustawiania, czyli kontrola tego typu odruchu jest możliwa:multi::multi: Dostał wielka michę (już drugą) i na deser truskawki ze śmietaną, cały uchachany czekał na jeszcze , oszaleję nie nadążam! Poszliśmy narazie po głaskanym odpoczynku do łazienki, po dwóch łapówkach za niegryzienie którego się spodziewałam, a nie miałam go czym zabezpieczyć, na specjalnej macie jakoś stał, był strasznie zdziwiony tym co znów ta terrorystka wyprawia, tak że chyba zapomniał mnie pokąsać, tylko wlepiał w mnie ogromnie zokrąglałe jak szklanki oczy, wytrzymał super bicze wodne, naprzemian zimne i ciepłe, masowanie szamponkami, płukanie grzecznie, potem zdziwieniem przyjął bąbelkową kapiel zanurzony po szyję w ciepłej, namydlonej wodzie, nawet głos agregatu wytwarzającego ozon pozostał zlekceważony/ Jakoś nie bardzo mu się podobało masowanko frotowym wielgusem, by go osuszyć, wilgotne podłoże to podstawa to grzybic, potem rozochocony z jęzorkiem na wierzchu zaczął się tarzać i czołgać w ręcznikach i kocykach na wersalce, i to dobrze ruch mu służy , no i doszliśmy do kresu jego tolerancji jak usiłowałam mu założyć psiego pampersika, uznał to za wyjątkową obelgę i słusznie mnie dwa razy użarł, ale miał rację, pozwolił juz na wiele ale co to to nie i basta :mad: Dostał herbatnika i głaski, a ja dwa siniaki, rzucił się do mnie jak stary brytan z kłami na wierzchu a to dopiero początek tortur / Wsparłam go nieco na kolanach, do czesanka super sierści, zyskał czyściutki, cudowny kolor, i miękkość perskiego dywanu, ubrałam mu jamniolkowy kaganiec i czesałam malutkim grzebykiem , Dropsiasko PRĘŻYŁO, ZGINAŁO I ROZPREŻAŁO DO POZYCJI WYJŚCIOWEJ PRAWA ŁAPKĘ BO CZUŁ ŁASKOTANIE, RUCHY BYŁY MOCNE I ZDECYDOWANE, PRZY CZYM RUSZAŁ TEŻ PALUSZKAMI:multi::multi: Podobnie było z lewą łapką jak go czesałam poddrapując lekko skórę po drugiej stronie kręgosłupka, ale tu ruchy były mniejsze, słabsze, niemniej jednak były, Przystąpiłam do smarowania maścią gojąca i zabezpieczajaca miejsca gdzie pojawiły sie otarcia i oparzenia, czyli w pachwinach, na stawach nóżek i stopach, wcierałam maść dokładnie dla lepszego działania i oszcżędności by wchłonęła się zanim zacznie pershingować i wcierać to w gumolit, każdy ruch miał odbicie w ruchach kończynek, a mięsnie na udkach drżały bardzo widocznie dokładnie jak u ludzi z PARKINSONEM,, widac to mu się podobało bo leżał sobie jek NERON i podawał się tym "pieszczotom " z wyrażnym zadowoleniem i p o d n i e c e n i e m:eviltong::eviltong::evil_lol: pokazał sie w całej swej męskiej krasie i gotowości, , wygląda na to że przewodnicto nerwowe jest w miare ok potrzebuje nieco bodżców, no i wzmocnienia mięśni, oraz obcięcia pazurków, Potraktowałam tez klejnociska mascią i propolisem , bo jednak są narazone na szwank przy cżęstym "zanurzeniu", on jednak nie kontroluje moczu, i choć stale za nim biegam, nie zawsze upilnję, , żeby chciał choć poleżeć nieco , ale to niemożliwe!! no i odkaziłam i zabezpieczyłam stópki, te bezczelnie łaskotałam i międliłam aby pobudzić ruchy, były:multi::multi: ale przy staniu się stópki zwijają nieco, popracujemy z pomocą specjalistów, po tych wszystkich wydarzeniach psiak zaczął się wyrywać z objęć odpychając od ziemi łapinkami, ale tak dramatycznie że myślałam że ma już naprawdę dość, ale przyczyna okazało sie była bardziej oczywista po tych michach, postawiłam go na 4 łapki, lekko podtrzymałam i wytrwał do końca prezentując wielkiego zdrowego, niemal owczarkowatego kupalka, na podstawce do wałków malarskich jako kuwecie, utrzymał się od początku do końca tylko leciutko podtrzymany, i wysiłek go nie przewrócił!! Ma zaopatrywany na bieżąco w celu zupełnego wygojenia ten ślad po pogryzieniu, mam nadzieję ze najdalej za dwa dni odzyska ryjek zwykłą urodę/ No cioteczki mam nadzieję że jestem usprawiedliwiona za tę krótką nieobecność bo jak widać najczęściej brak wieści jest dobrą wiadomością, jestem w tym sama i nie miałam czasu ale po tym elaboracie w wasze serca chyba też wstąpi wielka nadzieja, bo ja ją mam!:lol::lol: JAK TO OCENIACIE?? W Katowicach zaczynamy w poniedziałek, a teraz nieco pomęczyć DROPSIKA masażerkiem, on daję ciepełko i drgania to może mi troche zaśnie/
-
Łysa MIKROSUNIA potrzebuje wsparcia finansowego.
TERESA BORCZ replied to MaDi's topic in Już w nowym domu
ma u mnie miejsce, tyle że muszę dokończyć bardzo skomplikowaną sprawę wymagająca częstej podróży do Krakowa, (skomplikowana zamiana mieszkania i formalności, wszystko się klaruje i w poniedziałek bedę prawdopodobnie wiedzieć kiedy ją zabieram, mam nadzieję że bardzo szybko, podglądam ten wątek bardzo często, i martwię sie nie mniej od MaDi wszystko będzie ok, ale nie mogę więcej psiaków niż mam zostawiać samych na te wyjazdy, moje tymczaski znam , a nie wiem jak na takie samotne godziny zareaguje sunia w nowym domu, boję się ze będzie piszczeć albo szczekać i wywoła to wojne z sasiadami, dlatego chcę stale przy niej być osobiście dopóki się nie przyzwyczai , przygotujcie wszystkie medyczne dokumenty, liste leków jakie brała, ksiażeczke zdrowia z aktuanymi szczepieniami, bo może być tak że będę ja musieć zabierac ze sobą jak się zamiana przedłuży, a bez ksiażeczki ani rusz, CIOTECZKI, ja mam ważne pytanie, czy u was w jest RACHOWIE hodowla gończych polskich? Ogłaszam wszędzie mojego znajdka bardzo młodego, słyszałam ze stamtąd tu na Sląśk kilka przyjechało, może by wiedzieli do kogo, cieżko mi go trzymać, właściciel sie nie zgłasza, a napewno nie jest wyrzucony, mam za mało miejsca na takiego żywego psiaka, nie wiem juz gdzie go ogłaszać, przy tej sprawie przeprowadzki to udreka!!! -
kochane cioteczki, jestem! napisałam wielki post pełen najnowszych wieści i poszedł mi w kosmos, przy jakimś zabezpieczjącym , zamykającym program skanowowaniu, kurcze piszę jeszcze raz, :angryy: CIERPLIWOŚCI BO WIEśCI SUPER!! transport jest z ZABRZA do pani HALINKI, nawet ok bo tam mam stąd autobus, ok 40 min, to nie problem, ale jest jeszcze inna opcja mam namiar od katarzyny, dziś dogrywamy wszystko od poniedziałku, teraz piszę!!!
-
Chart szkocki? Wilczarz irlandzki? Mniej więcej tak wygląda..
TERESA BORCZ replied to Revenge's topic in Już w nowym domu
usiłuje sobie przypomniec cudną rodzinę z jednego z osiedli w JAWORZNIE gdzie byłam na wizycie pa dla psiaka, Ci LUDZIE NAPEWNO BY POMOGLI, byłam tam z lunarmermaid ,może ona ma lepszą pamieć, róbcie co sie da ąby psiak nie trafił do MYSŁOWIC!!!!