Z tą wielkościa to jest tak. Widzimy biednego psiaka, który potrzebuje domku, siedzi w schronie.
W naszych wyobrażeniach jest takie biedny, nikt go nie chciał, porzucono go.
Psina za kratami ledwo oddycha, kurczy sie by zajmowac jak najmniej miejsca.
Pieska bierzemy do domku, on zaczyna oddychać normalnym powietrzem, zostanie uczesany, wykąpany, pospacerowany, nakarmiony, pobiega po domku, pokitrasi się w pościeli.
Głęboko pooddycha, wyprostuje kosteczki, przeciągnie ścięgna, podniesię dumny łepek do góry, podniesie ogon o ile ma.
W końcu ma dom!!
Od razu wygląda na pare kilo więcej.
Następnie porządnie poje, przybędzie na wadze i mamy psa dwa razy wiekszego od tego którego wzięliśmy.
Staszeczku szczęściarzu powodzenia!!!