-
Posts
20356 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
59
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by mari23
-
[quote name='asiulek-85']Czy wiadomo co u Czarliego??[/QUOTE] Na pytanie o Czarliego otrzymałam super-fotki, więc i wieści są super... [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images36.fotosik.pl/199/7c54b9257e8bf4b3med.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images49.fotosik.pl/341/64286d87a7805da9med.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images39.fotosik.pl/337/7e5e953df7863aacmed.jpg[/IMG][/URL] tylko kota nie widać....;)
-
[quote name='wolf122']:shake:jakieś wieści???:shake:[/QUOTE] tak, pan właśnie poszedł do szpitala - na operację głowy - nie wie, czy się obudzi i czy będzie wogóle świadomy czegokolwiek.... to taka operacja "ostatniej szansy" więc ryzykuje - no i to był pewnie powód sprzedania domu i oddania psów.... znam ich imiona: on - Apo - lub Apuś, ona - Saba biedne psiaki.... mam właśnie do adopcji jeszcze jedną - cudną dwuletnią wysterylizowaną owczarkę, której szukam domu (państwo musieli dom sprzedać - banki ich zmusiły) - i nawet ta dwuletnia nie ma chętnych....:-( gdzie się podziali dobrzy ludzie????
-
[quote name='Andzike']Czyli Misia już w nowym domku? To chyba czas zmienić tytuł :) Trzymam kciuki, żeby wszystko się w końcu ułożyło...[/QUOTE] tak, Misia już w nowym domku, a "po sąsiedzku" domek znalazł mój Diego - prawie alaskan, którego zabrałam po zawiadomieniu, że od dwóch tygodni czeka przy drodze poza naszą miejscowością.... na powrót pana czekał i nie poszedł w strone zabudowań.... szkielet byl, ale odkarmilam.... i zabrali, ale szczęśliwi już dzwonili i dziekowali za tak cudownego psa nietety mojego maleńkiego Krecika już nie ma - odszedł cichutko za TM, a miał cieszyć się domem i miłością.... pozostały mi łzy tylko i jego grób w ogrodzie....:-(
-
nie ma już maleńkiego Krecika, nie cierpi maleństwo ukochane, tylko mnie żal serce rozrywa a Tiara - Misia będzie, bo strasznie się cieszy, jak tak do niej mówię - skończyła właśnie butelkę Kalm-Aid, mam nadzieję, że dotychczasowe "osiągnięcia" nie cofną się, a będą postępować - ona radośnie biega z moimi pieskami, sika pięknie na spacerach... niestety kupkę wciąż robi w domu - po spacerku - wczoraj naprawdę długo chodzilam po ogrodzie, po skwerku, po chodniku i parkingu - żadne miejsce się jej nie spodobało, za to reszta była zachwycona (chodzimy grupowo - ona pewniej się czuje widząc ich swobodę i radość - sama się boi) w ogrodzie tak długo byłyśmy przy grobie Krecika - pieski biegały, ona była przy mnie - może smycz (długa) ją krępuje, przy zapinaniu bardzo się kuli... nie odważę się jednak puścić jej luzem, zwłaszcza z cieczką - wolę kupy sprzątać
-
on u mnie miał być szczęśliwy.... jego już nic nie boli - i to jest dla mnie najważniejsze, ale jak mnie boli to, że musiałam jednak zgodzić się na propozycję pani doktor.... powiedziała, że dalsze trzymanie go przy zyciu to znecanie sie - a ja go kochałam i kocham - lepiej, żebym to ja teraz cierpiala on byl taki spokojny, maleńka dawka wystarczyla - zasnął cichutko utulony moim strasznym placzem.... ja wciąż płaczę
-
Ona w domu już sie całkiem swobodnie czuje - razem z psiakami sie cieszy, ale boi sie smyczy i wychodzenia na spacer.... spacerujemy oczywiscie :grupowo" i za każde siku chwalę, głaskam, nagradzam (inne sie pewnie dziwią - przecież my też lejemy;)) wczoraj rano zrobiła kupkę na dworze, ale jak z pracy wróciłam - druga była w pokoju... ona chyba miała na imię Misia, bo jak wołam mojego hałasnika Misia - ona się tak cieszy, lapke daje - może to troszkę z zazdrości, ale jak wołam inne pieski - tak się nie zachowuje, a jest ich niemało widzę, że najbardziej lubi właśnie Miśka, choć ten biedak swoim szczekaniem świętego by z równowagi wyprowadził - już i tak znormalniał po przejściach (znalazłam go pobitego, skopanego, z ranami i wybitym zębem) niestety boi się Łatusia - może dlatego, że jest od niej nieco wiekszy no i poszczekuje do niej - ale tak radośnie - to słodziak i przylepa - a ona warczy na niego i zeby pokazuje... resztę psów jakby lekceważy, do Misia merdajac tylko, no i kota lekceważy, choć raz się do niego rzuciła - biedny kaleka przywykł już do licznego psiego towarzystwa, ale biednego Krecika i Tiarę jeszcze omija szerokim łukiem a z Krecikiem już źle - wczoraj nawet byłam bliska uśpienia go, ale wetka widząc moje łzy przy tej decyzji powiedziała, żebym tego nie robiła, jesli nie jestem na 100% pewna i zdecydowana....
-
wiem, że masz rację, wiem.... ale kiedy on tak się do mnie tuli.... nie potrafię... po lekach od czerdy on już nie ma napadów biegania w kółko, reaguje na głaskanie, przytulanie..... ale cierpi! dzisiaj w nocy nie spał, kręcił się, uspokajany przytulaniem na rękach cichutko stękał - chyba ma bóle.... wczoraj u lekarza powiedzialam, że jeśli nie ma dla niego nadziei - to może go uśpić.... wetka powiedziała, że tak lepiej dla niego, ale muszę być na 100% pewna tej decyzji.... a ja nie jestem - wciąż liczę na jakiś cud, może jednak ma szansę - tak trzyma się życia mocno, tak się tuli do mnie... więc go nie uśpiła.... teraz siedzę w pracy....ale nie potrafię pracować, myślę o nim ciagle...
-
on przyjechał już bardzo chory, bardzo żałuję, że nie mogłam go wcześniej wziąć, żeby dłużej cieszył się życiem - przytulany i głaskany, kochany po prostu... stan tak bardzo gwałtownie pogorszył się kilka dni temu - wątroba nie pracuje, mózg prawdopodobnie dlatego jest uszkodzony (możliwe, że jest jakiś guz mózgu) teraz zasnął po lekach, nie kręci się w kółeczko, spokojnie leży, nie cierpi chyba - cierpię tylko ja...czuwam przy nim od kilku dni, chwilami - jak się budzi - merda tym maleńkim ogoneczkiem i przestaje się kręcić na chwilkę, kiedy do niego mówię i delikatnie głaskam - choć podobno nie ma świadomości.... myślałam, że on chodzi w kółko z powodu ślepoty, a to tzw. odruchy maneżowe spowodowane uszkodzeniem mózgu... nie wiem, jak go ratować - wet mówi, że nie ma ratunku, że to kwestia dni, że "tą" decyzję mnie pozostawia....:placz::placz::placz:
-
Krecik ma chorą wątrobę (wyniki tragiczne) i niestety uszkodzenie mózgu (prawdopodobnie od wątroby, albo guz) już 3 dni i noce czuwam przy nim, nie wiem, jak jutro do pracy pójdę....on teraz zasnął po lekach, nie je już, kroplówkę miał tylko... a sunia dostała cieczkę..... ona bardzo boi się kija - jak w sobotę sprzątałam - leżała przyklejona do posłanka i nie spuszczała oczu z kija (mopa,, miotły) wodziła wzrokiem za każdym moim ruchem, nie pomogły czułe słowa i głaskanie... ona wciąż bierze ten syropek, niestety ochotnie sika na spacerku, ale grubsze potrzeby w pokoju załatwia.... dwa razy tylko zrobiła kupkę na spacerze, już było prawie dobrze - może ona jest zaniepokojona, bo widzi mnie wciąż płaczącą....
-
Misia - rudo-biała, śliczna, malutka sunia szuka domu! Ma dom
mari23 replied to as_ko's topic in Już w nowym domu
[quote name='funia']dzwoniłam bo byłam ogromnie ciekawa . Więc Miśka cichutko lezy na swoim kocyku ....apetycik mizerny .....spontanicznosc zerowa ....Ale państwo są pewni ,ze z czzsem to sie zmieni .Byla rano na spacerze z Panem zrobiła siku kupke i nawet po schodach weszła .Tylko zejsc sie bała i pan ja znosil.Przeszla sie po mieszkaniu powąchała i lezy ....Misza ,Misza pokochaj ich bo to świetni ludzie .Proszę Cie ......[/QUOTE] pokocha! i będzie szczęśliwa! tylko czasu biedulka potrzebuje.... -
[quote name='wojtuś']Nie przypuszczałem że Pani Elżbiecie nie będzie zależeć na Misiu. [B]Marysiu[/B] już nie ma na co czekać, trzeba wykraść/zabrać Misia, juz nic dobrego przy tym domku go nie spotka, Czy pomoże Ci ktos z tamtych okolic? czy mamy poprosić znajome cioteczki z Wrocławia? Może można by go chwilowo przewieść do kogoś na DT, a potem organizować transport do tego domku od Elzy22[/QUOTE] Wojtusiu, mam w domu umierającego Krecika - nie jestem teraz w stanie gdziekolwiek pojechać - fizycznie i psychicznie jestem...:placz::placz::placz::placz:
-
Kaja i Maja w swoich DS:) DZIĘKUJĘ WAM BARDZO ZA WSPARCIE :)
mari23 replied to Marinka's topic in Już w nowym domu
[quote name='Szarotka']Znowu mi ten watek zginal. Tym razem spisze nr. konta. A co tu taka cisza :):)[/QUOTE] przepraszam za opóźnienie w podaniu wpłat, nie jestem w stanie myśleć, skupić się, przestać płakać - zabrałam z hotelu do domu maleńkiego staruszka Krecika - okazało się, że zamiast szczęśliwie pożyć u mnie kilka latek lub choćby miesięcy - on chyba umiera...:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-( -
[quote name='kora78'] ostatnie foto najwspanialsze!! to niech będzie ostatnie - zrobione przed chwilą - zasnął po kroplówce.... leży cichutko, spokojnie, a w nocy miał atak jeszcze przed godziną delikatnie merdał ogonkiem, jak go głaskałam i mówiłam do niego, teraz już nie reaguje, ale dla niego to lepiej, nie czuje bólu.... za to ja ból czuję straszliwy, muszę się tym z Wami podzielić, bo rozsadza mnie żal, wciąż przy nim jestem i wciąż płaczę, że za późno go wzięłam
-
postanowiłam zabrać do siebie na te ostatnie lata życia, bo chciałam, żeby zaznał miłości, żal mi go było bardzo od samego początku... Jednak stan, w jakim do mnie przyjechał był bardzo zły, pobiegłam od razu do lekarza z nim, teraz okazało się, ża zabrałam go już chyba tylko po to, by nie umierał samotnie pod płotem hotelowego ogrodu - jest w domu, głaskam go, tulę i próbuję leczyć - bierze zastrzyki, dzisiaj w nocy miał jakiś atak - płakałam i modliłam się nad nim.... rano troszeczkę zjadł i dużo pił, jest spokojny tak bym chciała, żeby jeszcze choć trochę pożył u mnie szczęśliwy
-
Misia - rudo-biała, śliczna, malutka sunia szuka domu! Ma dom
mari23 replied to as_ko's topic in Już w nowym domu
[quote name='E-S']Nie mogę wznowić allegro bo nic mi na tym linuxie nie działa tak jak oni pisza w instrukcji i w dodatku zdjęcia wychodzą ... niewidzialne ... mój osobisty informatyk od programowania na linuxie w html wyjechał na konferencję, wraca za tydzień dopiero, a ja wracam dopiero 15 września. Nie wiem już sama ...[/QUOTE] mogę na razie, zanim wrócisz - zrobić ze stowarzyszenia, tylko proszę o wskazówki - tekst, telefony kontaktowe.... może przyniesie jej szczęście moja do niej miłość od pierwszego wejrzenia... -
Tiara - wołam ją "Niusia" żeby jak najdelikatniej było... już sika na trawce:multi:.... ale tylko sika, kupki sprzątam w pokoju:-(.... jakoś przeżyję, w końcu wszystkiego od razu nie mogę mieć - najpierw złapanie - radość i ulga, potem wogóle załatwienie się (choć wszystko w moim pokoju) - znów radość, teraz siusiu na trawie - oj, radość.... no i czekam na kolejną radość - i ulgę w sprzątaniu przede wszystkim - Tiara to kawal psa i sporo zjada.... jest co sprzątać - choć na podwórku tez sprzątam codziennie , to i po co marudzę?:evil_lol: a oto kanapowo-poduchowa wersja Tiary (oddałam jej moją ulubioną poduszkę "w konie" ) ona już się mnie nie boi, daje łapkę i sama prosi o głaskanie, ale do prawdziwej psiej radości jej daleko... tu ewidentnie boi się aparatu ( ona wszystkiego się boi, biedactwo:-(:loveu: )
-
dziękuję, bardzo mi to potrzebne, naprawdę, bo nie ma dnia, żebym łez nad Kreciem nie wylewała... dzisiaj rano jego stan się ewidentnie pogorszył - zaburzenia równowagi stały się bardzo silne, pobiegłam więc z maluszkiem na rękach (obsikał mnie!:mad::evil_lol:) do naszej wetki, pobrała mu krew i pojechałam do laboratorium... po południu wyniki - morfologia i nerki dobrze ale leukocytoza i enzymy wątrobowe.... oj, straszliwie wysokie - kilkakrotność górnej granicy normy ! Kreciuś dostał antybiotyk, sterydy i witaminę B no i po 3 nieprzespanych nocach może wreszcie uśniemy oboje - ja i Krecik... oto, jakie ma teraz "mieszkanko" - bez kątów, rogów i przeszkód - w sam raz dla kręcącego się w kółko biedactwa - od rana - jak go "zakwaterowałam" ani razu nie płakał, jak ostatnie dnie i noce... jak na niego patrzę, nie mogę odżałować, że nie wzięłam go wcześniej - moja opieka nad nim to teraz bardziej "paliatywna" będzie....:-( on bardzo lubi się przytulać, pieszczoch się zrobił z "Gryzka":loveu:
-
według niej to pomyłka w nazwie - zapewne Polfilin miał być, są dwa podobne leki a mające rożne działanie, dlatego ważne, o który lek chodzilo.... odpowiedzi udzieliła inna koleżanka-lekarz, bo tamta, która obiecała... zapomniała chyba.... ale widzę, że już własnie Polfilin jest, chetnie podeśle kolejna porcję leku a co do staruszków - mam Krecika - ma tragiczne wręcz wyniki wątrobowe i leukocytozę - dostał dzisiaj sterydy, antybiotyk i witaminę B, ma ewidentne objawy uszkodzeń w mózgu (najprawdopodobniej spowodowanych wątrobą) może podpowiedzieć coś od bardziej doświadczonych .... radźcie, ratujcie Krecika!
-
GALERIA PSÓW ze schroniska w UCIECHOWIE -nowe zdjęcia
mari23 replied to rotek_'s topic in Już w nowym domu
[quote name='rotek_']powiem szczerze, że chyba nie mamy innego wyjścia dla karmelka....on nie nadaje się do schroniska....jak tylko alpen pojedzie do DT ,Karmel odzyska swój pojedyńczy kojec i zajmę się nim...bo w boksie ogólnym chudnie z dnia na dzień i ogólnie wymarniał mari, nam o ganzesie mówili że jest dziki???!!! gdzieś miał być złapany ale okazał się być bardzo łasy do ludzi i przyjechał do nas od razu. "Pogryzł"..Ganzes???!!! nieeee...to nie ten pies...nasz Ganziu to wielka klucha, z charakteru podobny do Clifforda...nawet onkowatej suczce pozwoli się zdominować...jeśli kogoś ugryzł to pewnie nie był dobrze traktowany. Jeśli ganzes kogoś by pogryzł musiałby przejść kwarantannę pod okiem weterynarza...a takiego zlecenia z gminy nie dostaliśmy. marri, od was przyjechał także Digger, jego zdjęcia wkleję..ale póki co nie jest reprezentacyjny...chłopak cały w dredach..zaniedbany został zabrany spod BIEDRONKI[/QUOTE] tak, Digger dość długo tam przebywał, mieliśmy problem z "ruszeniem" urzędniczej opieszałości, czerda z wielką determinacją walczyła z panią... w Środzie Śląskiej jeszcze średniej wielkości długowłosy psiak czeka przy skrzyżowaniu na powrót pana oglądając samochody, ale na widok ludzi chowa się w oddzielającym trasę od osiedla mini-lasku, mieszkańcy dokarmiają (oceniają, że to delikatne, jak sunia), mamy nadzieję, że i to biedactwo wkrótce znajdzie u Was schronienie (ja mam już 9 i nie mam już siły, bo to wszystko staruszki, a jak mlode, to chore!) -
nie do wiary - piesek, którego dotąd Gryzkiem zwano z powodów wiadomych - teraz musi być do snu usypiany głaskaniem - kręci się i jęczy strasznie, więc wyścieliłam mu dzisiaj miękko karton po jakiejś paczce i ułożyłam maleństwo, głaskałam dotąd, aż zasnął.... śpi jak niemowlaczek....:loveu: muszę mu do spania jakiś wysoki kosz znaleźć (byłam dzisiaj na zakupach, ale nie znalazłam nic odpowiedniego), jak za niski, to wylezie/wypadnie i jęczy wniebogłosy...:shake: