-
Posts
20356 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
59
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by mari23
-
Kaja i Maja w swoich DS:) DZIĘKUJĘ WAM BARDZO ZA WSPARCIE :)
mari23 replied to Marinka's topic in Już w nowym domu
cudne, słodkie te sunieczki!!! cudne fotki! najbardziej mi się podoba to zjadanie obróżek i zabawy z Argo ;) przepraszam, że nie pisałam nic (przelew zrobiłam :)) mamy tu wielkie problemy (psie oczywiście, pośrednio z Mają i Kają, bo z finansami związane ) i dlatego do komputera siadam na chwileczkę tylko i to nie zawsze mam czas na więcej niż załatwienie tego, po co włączyłam komputer -
przepraszam, że nie piszę tak często - po prostu gaszę światła (komputer też wyłączam) i przy szybie czekam wypartując Tiary - była wczoraj około 22.00, bardzo ostroznie zjadla i poszła, nałożyłam jej znów sporo (specjalnie dla niej ugotowalam kurczaka z ryżem), po 4 nieprzespanych nocach zasnęłam, ale rano miska była pusta.... spokojniejsza, że ona wróciła no i wykończona chyba - usnęłam siedząc... dzwoniłam wczoraj do pewnego dobrego człowieka, choć hycla - powiedział, że jeśli wróci, to będzie przychodzić, aż nabierze zaufania - to jedyna droga do jej złapania... wróciła, co prawda nie położyła się, jak poprzedniej nocy, ale za to obeszła sobie podwórko, podeszła do miejsca, z którego uciekla najbardziej obawiam się teraz, że będzie miała cieczkę - siedząc tak jak agent 007 widziałam biegnące w stronę Odry dwa małe kurdupelki - pieski, po paru minutach wracały biegiem oglądając się ze strachem do tyłu..... bo powoli szła do mnie własnie Tiara - uciekały przed nią ewidentnie, ale czy i w tamtą stronę za nią (zapachem?) nie biegły? tak się boję, żeby moja chęć pomocy Tiarze nie wyszła jej na złe.... gdyby była w Obornikach - nie uciekłaby przecież....
-
[quote name='kora78']zobacz watek kudlaczki Gai, prowadzony przez leni356 lub Dogo007 lub Tanitke. sunia dzika, uciekla w transporcie do hotelu, kilka tygodni ja oswajano, lapano, sledzono, kombinowana, sunia sie przemieszczal,k i udalo se ja wreszcie obcym ludziom zlapac. ostatecznoscia byl sedalin, mial byc hycel, klatka lapka. poczytaj tam trzymam kciuki. ale to Twoja osobista sunia byla? i nie chce wrocic/?? osobista.... to moja porażka i tragedia jest sunia przyjechała z Obornik razem z Krecikiem - to Tiara z Pszczyny na tym zdjęciu (wątek hoteliku) widać i Tiarę i Kreta - szczególnie ladnie widać "obróżkę" maleństwa - jak go znaleziono, do tego wielkiego kółka przytwierdzony był jeszcze kawał grubego łańcucha
-
dam, oczywoście, jak tylko się uporam z moja "tragedią" - od niedzieli próbuję złapać przerażoną sunię (ode mnie uciekła z domu), nawet końska dawka Sedalinu jej nie uśpila dzisiaj w nocy.... juz 4 noce nie spałam prawie, a w dzień - nie mogę pracować, wogole nic robić - ciągle wzrokiem jej szukam i o niej myślę, wchodzę na dogo szukając rady, pomocy - jak ją złapać czy ktoś ma metodę na zdobycie zaufania psa, który panicznie sie boi i z daleka ucieka od człowieka ?
-
na razie bierze jakieś przeciwzapalne i przeciwbólowe tylko, z diagnostyką (badanie krwi) poczekamy, aż sie troche u mnie zadomowi, bo zestresowany bardzo, jak sie go bierze na rece w pierwszej chwili wydaje przejmujacy dźwięk - nawet określić to trudno - to jakby jęk połączony z warczeniem - jazgotem... nie wiem, to usłyszeć trzeba - on sie boi, bo przeciez nie widzi nic - kompletnie nic - pani wet go nieco obejrzała, ale nie bardzo dało sie go zbadać, stresować go mocno nie chciala, poczekamy, az go bardziej oswoję ale bardziej dziarsko chodzi, a co najważniejsze - nie ma już tego okropnego grubego paska z wielkim grubym kółkiem - ma sliczną kolorową obróżkę - tamto paskudztwo ciąć trzeba było, nie dało sie nawet odpiąć, a to kółko.... konia by na nim uwiązał, a Krecik waży 5.8kg (no, może 5,7 po zdjęciu "obroży z kółeczkiem":evil_lol:)
-
Deklaracje kochanych cioteczek ( i wujaszków!;)) STAŁE: 10,- Poker:loveu: przeniesiona na bardziej potrzebującego.... stałe niepotrzebne - Maja bez opłat jest u kikou:loveu:, jednak pomoc na leki i karmę by się przydała... JEDNORAZOWE: - transport - mari23:cool3: - transport - kikou:loveu: +/- 150 km do domu, a następnego dnia 70km do kliniki.... :cool3:
-
cichutka, spokojna..... przeszła przez dwa piekła - dobrocińskie i osolińskie..... ostatni etap życia spędziła szczęśliwa u kikou, dzisiejszej nocy ( 5-6.05.2013r.) podążyła za Tęczowy Most.... bądź szczęśliwa, Majeczko Kasiu - dziękuję !!!!!!!!!!!!! cóż można napisać o stareńkiej suni, która przeżyła piekło w Dobrocinie, jest chudziutka, chora i wymaga pilnie diagnostyki, leczenia, a przede wszystkim spokojnego miejsca w domu na te ostatnie lata (miesiące?) Sam jej widok wzbudza takie uczucia, że serce się ściska i łzy same napływają do oczu: W poście 2 deklaracje, w poście 3 - rozliczenia wpłat dla tej kochanej staruszki
-
QUOTE=protzlav;15207740]Wydaje mi się, że powinien Ci ktoś w tym pomóc... nie wiem ... jakaś fundacja czy ktuś ... jakąś klateczkę-pułapeczkę zastawić na przykład ... nie wiem sam ... trza psinie pomóc przecież aby jej się krzywda nie stała ... Powodzenia !!! dzisiaj na kolację sunia zjadła (u mnie na podwórku) 1,5 cm sedalinu w żelu.... właśnie wracamy - niestety ona nawet nie jest senna, ponad 2 godziny chodziliśmy za nią, potem jeździliśmy samochodem - pomagali mi dwaj wspaniali mężczyźni - mój syn i mąż chrześnicy.... niestety - nie zasnęła, a zapędzona w kąt zareagowała agresją na próbę złapania... zrezygnowaliśmy po prawie 3 godzinach śledzenia jej (poznałam swoja miejscowość), bo sie przestraszyła i uciekła, a ściganie jej mogłoby się źle skończyć - mogłaby pobiec w stronę torów i dworca)) <D.> kiedy to napisałam - oczywiście wciąż spoglądając w okno.... zauważyłam ja... uciekła co prawda gdzieś, ale pogasiłam wszystko w domu, z komputerem włącznie i siedziałam w oknie... o godz. 0.15 weszła na podwórko, zjadła zostawione jedzenie, niestety jak się potem okazało - wypluła te kawałki z sedalinem (tabletki, żelu już nie miałam) ale ona pojadła sporo oglądając się cały czas na furtkę (pamięta pewnie, że się za nią zamknęła), po długiej chwili wahania weszła w kąt - za pozostawioną celowi namiastkę budy - ułożyła sie w kąciku... i zasnęła - 1,5 godziny czekałam, aż przestanie się kręcić (czytałam na ulotce, że żel działa ok. 7 godzin - zjadła o 21.00)... aż mi słabo, jak to piszę - powolutku i cichutko podeszłam (była już 2.00 i ona spała bez ruchu) - miałam w reku koc, żeby na nią zarzucić - kiedy byłam o 1 krok tylko (cichuteńko, ona wyczuła człowieka) - wystartowała chyba z prędkością światła - znów na tył posesji.... i to wszystko... najgorsze jest to, że przestraszyłam ją u mnie na podwórku - czy ona tu wróci? jednego jestem pewna po tych 4 dniach i nocach, po tyl ściganiu jej we trójkę - ona jest niesamowicie czujna i jeszcze bardziej inteligentna! zna takie ścieżki p i przejścia, o których ja nie miałam pojęcia, raz stałam o krok od niej - na ciemnej ścieżce - przez chwile stała, ale uciekła - ona jest niezwykle mądra, co ważne - chodzi dróżkami, ulicami - nie włazi w pola i trawy - nie mam już łez i siły, od biegania boli mnie wszystko dzisiaj - ale najbardziej - serce, nie mogę myśleć, pracować, jeść - wciąż podchodzę do okna, chodzę po domu jak lew po klatce, a w pracy nie potrafię myśleć ( a powinnam - to księgowość) chłopcy mi pomogli, naprawdę się poświęcili, myślę, że po raz drugi nie spróbują - widzieli, jakie to stworzenie - jak żyję, nie widziałam takiego przerażenia w oczach i takiej szybkości!
-
[quote name='protzlav']Wydaje mi się, że powinien Ci ktoś w tym pomóc... nie wiem ... jakaś fundacja czy ktuś ... jakąś klateczkę-pułapeczkę zastawić na przykład ... nie wiem sam ... trza psinie pomóc przecież aby jej się krzywda nie stała ... Powodzenia !!! <D.> dzisiaj na kolację sunia zjadła (u mnie na podwórku) 1,5 cm sedalinu w żelu.... właśnie wracamy - niestety ona nawet nie jest senna, ponad 2 godziny chodziliśmy za nią, potem jeździliśmy samochodem - pomagali mi dwaj wspaniali mężczyźni - mój syn i mąż chrześnicy.... niestety - nie zasnęła, a zapędzona w kąt zareagowała agresją na próbę złapania... zrezygnowaliśmy po prawie 3 godzinach śledzenia jej (poznałam swoja miejscowość), bo sie przestraszyła i uciekła, a ściganie jej mogłoby się źle skończyć - mogłaby pobiec w stronę torów i dworca))
-
[quote name='wolf122']Nic nowego?Czy psiny mają się lepiej?Czy ktoś je odwiedza?Nie chcę być namolny ale ta cisza w wątku mnie smuci.[/QUOTE] niestety nic nowego, poza pocieszeniem, że psuiaki troche przywykły do miejsca i nie sa tak przerażone... mam problem z przerażoną sunią - uciekinierką [URL]http://www.dogomania.pl/threads/185530-Pszczyna.-Urodziła-i-pielęgnowała-maleństwa-w-krzakach...-Pilnie-potrzebny-dt!/page42?p=15200550[/URL] może ktoś doradzi, jak ją zlapać... miałam na dzisiejszą noc "pułapkę" - uciekła, a sedalin bałam się jej dać - ona szybko biega, jak ja znajdę potem?
-
mam pęcherze na stopach i pekniętą piętę, kolejną nieprzespaną noc za sobą.... udało mi się za pomocą "pułapki" zamknąć w nocy za nią furtkę, gdy weszła, ale jak tylko usłyszała dźwięk zamknięcia się furtki, pomimo, że człowieka nie było przecież -(sznurek przeciągnięty do domu) - uciekła do ogrodu a stamtąd... tylko ona wie, jak - uciekła przerażona... była w nocy jeszcze dwa razy, bałam się dać jej sedalin, bo ona szybko biega - jakbym ją potem w nocy znalazła, a Odra blisko - mogłaby wpaść do wody nawet - boję się o nią najważniejsze, że tu krąży, że nie poszła do lasu - ale jak ją złapać???? dzwonią lub przychodzą ludzie i mówią, gdzie ją widzieli (plakaty i nasza-klasa).... ale co mi po tym, jak nikt jej nie złapał...
-
Krecik przyjechał do mnie w sobotę około 22.00, doktor mówił, że w piatek rano zauwazył u niego takie objawy i zachowanie, podejrzewa, że miało to zwązek z okropna burzą, jaka przeszła nad Obornikami wczoraj Krecik dostał już leki od naszej pani wet, a dzisiaj rano - już chodzi żwawiej i nie zarzuca go tak, jednak nic nie widzi i próbuje gryźć, ale tylko przy pierwszym dotyku - jak go głaskam - przestaje w dzień jest w ogrodzonym dużym wybiegu (3/4 płyty, 1/4 krzewy) - on lubi sie na słoneczku wygrzewać, na noc zabieram go do domu, ale on chyba woli na dworze, niewiem, co dla niego najlepsze, tak mi go żal co do tych zdjęć - on rzeczywiście przez jakiś czas trochę widział i mial lepsze oczka, sama mam takie jego zdjęcie, gdzie są ladne, prawie zdrowe... teraz ma wyraźnie chore, ale po leku przyciwzapalnym już nie ciekną dzisiaj badanie u pani doktor- oj, ciężko będzie
-
[quote name='Lu_Gosiak']ale sie ciesze:):) podgladalam z ukrycia watek ...biedna Misia przeszla niezla szkole zycia - szczescia sunieczko[/QUOTE] mam trochę obaw co do nowego domku - chłopiec bardzo kocha zwierzątka (mają tam maleńkie kaczuszki i cudne, zadbane kotki), ale jest trochę upośledzony... dzisiaj nie mogę, ale jutro tam pojadę zobaczyć (nie mam telefonu do pani, umowę ma Beata, ale wyjechała) mam nadzieje, że to TEN dom, bo jak nie.... to już chyba ja ją wezmę, jak Krecika
-
ona jest niedaleko!!! do ciemnej nocy szukałam... wieczorem i w nocy widziałam ja - wróciła na podwórko, ale i uciekła na mój widok... zostawiłam jej jedzenie i wodę blisko otwartej furtki - była (widziałam ja o 3.00, a wcześniej o 23.15), nie mogłam spać w nocy - co chwilkę podchodziłam do okna.... i zobaczyłam ją, ale nie wyszłam już, aby jej nie spłoszyć - niech wie, że tu może wrócić po jedzenie - jak ją złapać????:placz: jak Wy ja złapałyście? i dlaczego ona aż tak się boi? wysadzona z samochodu rozpłaszczyła się na chodniku i sikała pod siebie.... w domu bała się ludzi - zaprowadziłam ja więc do Łatka, ukryła się w dużej budzie, w kąciku - tam spokój, myślałam, że poczuje się bezpieczna, a ona potrafiła uciec, choć tyle psów tam było i żaden nie dal rady.... jak bardzo ona się boi !:-(
-
tak mówiła czerda i dr Stef, że on widzi i takie sprawiał wrażenie, jak go poprzednio widziałam, jednak podczas mojego ostatniego pobytu w Obornikach widok Krecika mnie tak poruszył, że postanowiłam go zabrać... Stefan przywiózł Krecika w sobotę około. 22.00 i oddając go mówił, że po burzy poprzedniego dnia Krecik właśnie jakoś się tak dziwnie zachowuje - znalazł go z głową wciśniętą pomiędzy schody i ścianę, jakoś tak dziwnie chodzi.... a on tam już przecież poznał i zapamiętał teren, u mnie dopiero musi się nauczyć "topografii" no i tak właśnie jest - żeby zjadł - wkładam mu głowę do miski, je bardzo nieporadnie (ryż z mięsem mielonym gotowany), chodzi tak dziwnie, jakby się miał przewrócić - na lewa stronę jakby go "zarzuca", włazi na napotkane przedmioty - nie widzi totalnie nic, ma bardzo mętne i cieknące oczy.... strasznie smutny widok, serce mi pęka ! najgorsze jest to, że nie bardzo go się da pewnie zbadać, gryzie i wyrywa się - mnie już nie, ale to przerażone maleństwo jest - i chore.... czy potrafię mu pomóc?:-( dziękuję, ze nie jestem tu sama!!!!!!!:loveu: bardzo potrzebuję otuchy, bo mam drugi - bardziej tragiczny problem....:-(
-
*LENA* juz w swoim Domu u Krakowianki.fr :) DZIĘKUJEMY!!!
mari23 replied to fizia's topic in Już w nowym domu
Borys, odbierz maila w sprawie Lenki dostałam ważne informacje z prośbą o przekazanie Tobie :) -
Lion z Dobrocina-znalazl domek!! Powodzenia Slodziaku:)
mari23 replied to monika083's topic in Już w nowym domu
[quote name='Czarodziejka']Prezes - mąż Czerdy ;) Owszem - wyślij.[/QUOTE] a to rzeczywiście prezes....oj, jestem zdziwiona....:crazyeye:;) proszę o adres na PW - żebym mogła wysłać książeczkę:cool3: i pozdrawiam serdecznie!:loveu: -
Mały już u dobrych ludzi - pojechał do domku, Tropek ma dom !!!
mari23 replied to mari23's topic in Już w nowym domu
[quote name='elisse']posmamuje troszke,a co ;) bazarek na charty w potrzebie - plecaki do szkoły i na wycieczkę,polecam bo fajne [URL="mhtml:%7B57E8F00E-1F8D-4182-BF00-AD568099AAAE%7Dmid://00000002/%21x-usc:http://www.dogomania.pl/threads/190948-Plecaki-szkolne-i-wycieczkowe-na-potrzebuj%C4%85ce-charty"]http://www.dogomania.pl/threads/190948-Plecaki-szkolne-i-wycieczkowe-na-potrzebuj%C4%85ce-charty[/URL][/QUOTE] chartom w potrzebie pomagać TRZEBA !!! a Rokiego już nie ma - znalazł domek szybciutko! na jego miejsce przyjechał maleńki, stary i zupełnie ślepy, chory Krecik -
Krecik już u mnie... i zostanie! na razie z przerażeniem obserwuję jego zachowanie, nieporadność i jakby "zawroty głowy", jest też taki bierny, ciągle śpiący, nieobecny jakby, bardzo się o niego boję... może to stres związany ze zmianą miejsca.... no i on kompletnie nie widzi - dopiero, jak na coś wlezie, to robi zwrot...:-( może to wszystko się poprawi jak maleństwo się do nowego miejsca przyzwyczai...:loveu:
-
Lion z Dobrocina-znalazl domek!! Powodzenia Slodziaku:)
mari23 replied to monika083's topic in Już w nowym domu
[quote name='Czarodziejka']Mnie pan prezes Help Animals zapewniał, że to ponad 10-letni staruszek w stanie zejściowym...;)[/QUOTE] to chyba nie był prezes Help Animals... znam go i tak mi się wydaje, że głupot to on nie opowiada - może to nie prezes jednak ;) a książeczkę wysyłać? są tam wpisane szczepienia -
chciałam pomóc biednej Tiarze, chciałam, żeby przestała się bać... wzięłam ją do domu.... wczoraj późnym wieczorem przyjechała do mnie, dzisiaj rano.... uciekła.... ona tak się boi człowieka, że 2 razy prawie ją miałam, i uciekła.... szłam za nią,biegłam, a ona uciekała, aż na tory... wróciłam po samochód....cały dzień jej szukałam - schodziłam i zjeździłam miejscowość i okolice, ludzie wiedzą, ochroniarze wzdłuż linii kolejowej - obiecałam nagrodę pieniężną, jutro będą plakaty.... nie mam już siły płakać, nie mam już siły stać na nogach.... a Tiary nie ma ciemno już, dalej szukać się nie da...:shake: zawiodłam..... jak mam ją znaleźć....:placz::placz::placz: nigdy sobie nie wybaczę....:-(:-(:-(
-
Lion z Dobrocina-znalazl domek!! Powodzenia Slodziaku:)
mari23 replied to monika083's topic in Już w nowym domu
[quote name='Czarodziejka']Ma tam wpisane - zdechlak - wiek l;at 10 jak nie więcej ;) :D A tak powinno być :D[/QUOTE] datę urodzenia ma 2005, wpisane szczepienia itp. a jak zdechlak... to tak, jak ja;)