-
Posts
2783 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by marako
-
Mucha miniaturowa sznaucerka MA DOM- zostaje w DT
marako replied to dorobella's topic in Już w nowym domu
To czekamy na jutrzejszą próbę weterynarza. -
Zakropiłam, a w środę odrobaczam. Ale jakoś się wcale nie drapie, więc nie ma tego chyba za dużo. Boi się człowieka okropnie. Ale już przechodzi obok mnie, jak musi (tj. jak rwie do domu, a ja stoję w drzwiach). No i aż tak się nie pręży, jak się podchodzi do niej. Jak już wpadnie w popłoch, to trzeba poczekać, bo wtedy jest nieobliczalna, nie warto jej wtedy próbować przypiąć linki, bo skacze i chce gryźć. Po chwili już się uspokaja i tak gwałtownie nie reaguje. W pierwszej chwili reaguje odruchowo, czyli wielkim strachem. Po chwili przemawiania do niej, jakby już załapywała, że nie jestem aż taka straszna, tylko trochę. Ale po działce już przez chwilę spaceruje, momentami spokojniejszym krokiem, nie pod ścianami, więc jestem dobrej myśli.
-
Zaniedbany Sznaucer pojechał do DS;-) Marako Dziękuje za Wszystko!!!
marako replied to Elza22's topic in Już w nowym domu
Muszę pogadać z ludźmi. Wielu z nich ma super warunki na dt, fajni ludzie, ale jakoś za mało chyba gadam z takimi na te tematy, wciąż brak czasu w pracy. Gdyby nie to, że czekam na sunię, która ma trafić do mnie na dt, a mam już jedną małą na tymczasie oprócz 3 rezydentek, to bym go wzięła. A tak, tz oprotestuje (nawet nie wie, że czekam na drugą tymczaskę, ale to może przełknie. Trzeciego już na pewno nie). Dlatego muszę pogadać ze znajomymi, chłopak znajdzie szybko super dom jak tylko będzie zadbany i nauczony dobrych manier. Wiesz, ile on ma lat z grubsza? Niestety moi znajomi zwykle mówią, że nie mogą brać na dt, bo już by nie oddali, jakby się przywiązali. Też mi argument! To niechby nie oddawali, nikt im nie każe. -
Zaniedbany Sznaucer pojechał do DS;-) Marako Dziękuje za Wszystko!!!
marako replied to Elza22's topic in Już w nowym domu
On jest dokładnie taki, jakie najbardziej uwielbiam, na pewno też i charakter ma taki, jak wszystkie w tym typie. Będzie słodziakiem na pewno. Elza22, a Ty bywasz tam od czasu do czasu, czy musiałabyś specjalnie jechać, żeby go oddali ci ludzie? -
Zaniedbany Sznaucer pojechał do DS;-) Marako Dziękuje za Wszystko!!!
marako replied to Elza22's topic in Już w nowym domu
Tej Oławie pod Wrocławiem? A ten człowiek u którego on jest go odda, jak znajdzie się dt? Coś bliżej o chłopaku wiadomo? Jak do psów? Do ludzi? Dzieci? -
Zaniedbany Sznaucer pojechał do DS;-) Marako Dziękuje za Wszystko!!!
marako replied to Elza22's topic in Już w nowym domu
A gdzie dokładnie jest? Mam Jogę, czekam na Muchę, ale akcja łapania jej znowu się nie uda, to nie ręczę za siebie (tyle, że szybko trzeba by go ciachnąć). -
[quote name='Raczyna']a mnie się wydaje, że oczko małej jest w lepszym stanie niż na pierwszych zdjęciach myśleliście, żeby ją ostrzyc jak już się bardziej oswoi?[/QUOTE] Nawet jej nie kąpię na razie, żeby nie miała traumy. Ona boi się okropnie. Strzyżenie dopiero po kąpieli. Ale już na spacerze jakoś chodzi w miarę. I załatwia się na zewnątrz.
-
[quote name='ania0112']szukałam dostojnej Grace a tu dwa szaleństwa - po obrożach poznałam - w końcu Honda ma w serduszka bo to panienka na wydaniu :) [/QUOTE] Pamiętałaś obróżkę w serduszka ... Joga strachulec okropny, mikrusik. Gdyby nie to, to bym się jej bała, bo usiłuje pokazywać ząbki.
-
Sznaucery w schroniskach - informacje bieżące - ZAJRZYJ i pomóż!!!
marako replied to malawaszka's topic in Sznaucer
Gdzie on jest? We Wrocławiu? -
No a że nie mam swojej galerii, to tutaj zaśmiecę i pokażę jak bawią się moje duże [IMG]http://img842.imageshack.us/img842/8653/hongra1.jpg[/IMG] [IMG]http://img856.imageshack.us/img856/5127/hongra2.jpg[/IMG] [IMG]http://img20.imageshack.us/img20/1421/hongra3.jpg[/IMG] Tajga jak widać ma takie zabawy w nosie, chadza własnymi drogami. A Grace mimo 9 lat uwielbia bawić się jak młodziak w aporty - wzrok mówi sam za siebie [IMG]http://img13.imageshack.us/img13/8793/gra6v.jpg[/IMG] [IMG]http://img703.imageshack.us/img703/3249/gra4.jpg[/IMG] Kocham tę moją starowinkę, żal mi, że wciąż ma kopoty z pazurami, znów jest na antybiotyku, bo kość narosła po zabiegu i chyba uraża miękką tkankę, tak to wyglądało na rtg.
-
[quote name='Anula']No to wspaniałe wiadomości.Będzie dobrze tylko jeszcze trochę czasu i będzie super dziewczynka,mała kruszynka.A jak oczko po kropelkach,daje sobie je leczyć?[/QUOTE] Ona jest zestresowana i wtedy kamienieje, więc sama wkrapiam jej krople w ogóle nie biorąc jej na ręce. Przytrzymuję główkę, żeby była w bok i tyle. To dalsze fotki, już z dzisiaj: [IMG]http://img580.imageshack.us/img580/2270/joga7.jpg[/IMG] [IMG]http://img405.imageshack.us/img405/366/joga8.jpg[/IMG] Na poniższym niewiele widać, ale wkleiłam po to, żeby pokazać, jaka jest mała i że nie boi się Hondy [IMG]http://img515.imageshack.us/img515/9379/joga9.jpg[/IMG] A tu biedne oczko, a właściwie szczątki po nim. [IMG]http://img507.imageshack.us/img507/3351/joga10.jpg[/IMG]
-
Sznaucery w schroniskach - informacje bieżące - ZAJRZYJ i pomóż!!!
marako replied to malawaszka's topic in Sznaucer
Maślane Pusiowe oczyska i mordka. -
[quote name='Poker']wątek się robi siuśkowo- koopkowy :evil_lol:, jak z niemowlętami[/QUOTE] To w takim razie pochwalę się, że Joga zrobiła w lesie qoo ogromną, prawie jak u olbrzyma. Po 2 minutach sii, a po kolejnych 20 minutach następna qoo, już miększa. Spacer więc można zaliczyć do udanych. 95% spaceru na rękach, ale po postawieniu na łapki, po 5 minutach stania w miejscu odważyła się pójść do przodu z 10 metrów sama, bez naszego wpływu (czyt: przepłaszania) i to w naszym kierunku! A jak już znaleźliśmy się w pobliżu domu, tak na 20-30 metrów, to już nie trzeba było czekać, by szła. Skierowała się do furtki, jakby mieszkała tu od zawsze, a po otwarciu furtki wprost do drzwi wejściowych. A w mieszkaniu szybkim krokiem na legowisko, a nie na półkę! Teraz smacznie cichutko śpi. Jestem dobrej myśli, nawet nie spodziewałam się, że pójdzie to tak gładko. Foty ze spaceru - super, zaraz pokadruję i wrzucę parę na Imageshack'a, no i tu pokażę.
-
[quote name='Poker']Malizna z niej niesamowita. Ja uwielbiam takie mikruski, schrupałabym. [/QUOTE] We mnie też jakiś instynkt macierzyński się włączył, bo też bardzo mnie malutka rozczula, ach, tak bym chciała ją widzieć rozluźnioną i wesołą. Ale choć powolutku, to jednak idzie do przodu - już się aż tak nie kuli i nie sztywnieje, jak podchodzę ją pogłaskać. Zaraz idziemy na kolejną rundkę po ogrodzie. Może w końcu będzie dzisiejsza porcja sii (o czymś "poważniejszym"chyba tylko można pomarzyć, zakorkowana jest ze strachu). Waszko, duży sznaucer nie ruszy malizny, nawet jak ta będzie mu wchodziła na głowę, to poniżej jego godności. Rywalizacji o miskę nie przewiduję podczas nieobecności, a to jedyny ewentualny punkt zapalny. Zresztą Joga ma legowisko w bibliotece, a duże raczej okupują salon, kanapę, legowiska, miejsce pod drzwiami tarasowymi lub pod schodami.
-
Dziś już na drugim spacerku po działce zaczęła troszkę chodzić, a nawet podeszła do mnie na pół metra (chyba na chwilę zapomniała o tym, że ma się bać). A Honda ma jakiś magnes w sobie, bo wszystkie tymczasy się do niej garną. Joga podeszła do niej bardzo blisko, prawie chciała na nią wejść, ale w ostatniej chwili jednak nie postawiła na łapie Hondy swojej łapki, tylko zawiesiła w powietrzu i tak trwała. A Honda zdezorientowana leżała bez ruchu lekko odchylona w bok, speszona tą sytuacją (żałowałam, że nie miałam aparatu, bo one stykały się włoskami). Sierść Joga ma dość sztywną, kręconą. Sznaucer to na pewno nie jest, może bliżej jakiegoś terierkowatego, podpalana jest na beżowo. A może i blisko pudelka, ale za twardy włos (chyba, że z brudu). Muszę poszukać w necie czegoś podobnego. Waży 5 z kawałkiem. Nie pamiętam, czy 5,45, czy 5,75 (ważyliśmy ją u weta).
-
A tu właśnie zaraz będzie wspinała się na donicę, żeby przypadkiem nie zbliżyć się do mnie (stałam naprawdę daleko od drzwi wejściowych, miała ponad 2 metry lswobody gdyby chciała pójść prostą drogą) [IMG]http://img132.imageshack.us/img132/1900/joga5.jpg[/IMG] A to ulubiona półka Jogi dopóki nie osłoniłam kącika z legowiskiem: [IMG]http://img443.imageshack.us/img443/1711/joga6.jpg[/IMG] No to jeszcze wrzucę przepakowywanie psów na leśnym parkingu z piątku: [IMG]http://img715.imageshack.us/img715/3315/felix2yy.jpg[/IMG] To te dwie rudaski, które zaraz pojechały do Poznania. [IMG]http://img27.imageshack.us/img27/5461/felixa.jpg[/IMG] A to Włodzio (Felix) [IMG]http://img818.imageshack.us/img818/4703/oskarj.jpg[/IMG] To Radzio (Oskar), ten wystraszony.
-
Ona boi się ludzi o wiele bardziej niż psów (do psów podchodziła sama, do ludzi - przeciwnie). Wrzucę parę fot z wczoraj. Tajga delikatnie obwąchuje Jogę [IMG]http://img26.imageshack.us/img26/4445/joga1n.jpg[/IMG] [IMG]http://img841.imageshack.us/img841/9134/joga2.jpg[/IMG] [IMG]http://img801.imageshack.us/img801/7982/joga3.jpg[/IMG] [IMG]http://img820.imageshack.us/img820/6919/joga4.jpg[/IMG]
-
Ta półka z książkami byłaby najlepsza jako schronienie, bo wprost na poziomie podłogi, wąska (chyba 40 cm). Gdyby wyjąć książki to głęboka, możnaby zaścielić i dać nawet zasłonkę jakąś. Ale wtedy zaszyłaby się i nie próbowała obserwować życia domowego, więc i może dłużej by się uczyła co i jak. Teraz też jest w kąciku, częściowo zasłonięta, ale widzi jak przechodzą psy, można do niej zajrzeć i pogłaskać od czasu do czasu albo dać smaczka z ręki (jeszcze nie je, sztywnieje, a jak położę i się oddalę, to za chwilę zjada). Rano wyniosłam ją, ale siku nie było. Parę kroków robiła na luźnej smyczy, ale zawsze w stronę domu. A jak stawałam tak, że byłam na drodze do domu, to kamieniała. Podeszła też do leżącej Hondy i się obwąchały, ale obie jak posągi - Honda leżąc, a Joga stojąc z podkulonym pod brzuch jak u charta ogonem. Jak idzie do domu to pod ścianą jak kot. Napotkała rano na leżącą pod ścianą domu Tajgę i dalej szła, nie zatrzymała się. Tajga zerwała się jak oparzona i ją przepuściła. Moje suki traktują ją specyficznie, jak dziwoląga (którym na razie jest).
-
Jest pierwsze siku! Po raz kolejny wynieśliśmy ją na trawę i tym razem sukces - tylko przez chwilę była niepewna, po czym zaczęła iść i przykucnęła na siku. Następnie obrała kurs w stronę domu, a w domu wcisnęła się w ulubioną półkę w blibliotece. Przeniosłam ją na legowisko umieszczone w kąciku, na którym spędziła dzisiejszy wieczór (zostało po yorkach). Dodatkowo zagrodziłam taboretem owiniętym w koc, żeby czuła się bezpiecznie, jak psy przechodzą blisko wychodząc na ogród drzwiami z biblioteki. Jest więc ciut lepiej.
-
Waszko, pisałam, że podróż jest opłacona. Tylko dzisiejszy wet, jeśli chcesz przelewać. Po tym, jak ją wyjmowałam z kontenerka u weta, boi się mnie. Aż szkoda, bo już trochę mniej się kuliła do mnie, niż do innych. Na spacerku też zauważyłam, że jak byłam za nią to robiła kilka kroków, żeby ode mnie zwiać. A jak chciała wrócić do domu to wolała przez wysoką donicę przejść (ledwo jej się to udało) niż przejść 2 metry ode mnie. Ja ją przenoszę i kładę na trawnik oddalając się, a ona rozgląda się i powoli rusza w stronę jakiegoś drzewka pod któe może się schować, w gąszcz. Jest na 5m lince, więc nawet jej nie trzymam.
-
Wiem, że post pod postem, ale inny temat, więc nie chcę edytować i wydłużać. Próba "wyspacerowania i wysikania spełzła na niczym. Ona przywiera do ziemi i nie rusza się, a pociągnięta, żeby jednak się przemieściła, zamiera w bardzo dziwnych pozycjach i tak trwa, wystraszona na maxa. Stąd też jak zrobiliśmy burzę mózgów w celu wymyślenia imienia to oprócz Libii, Gerdy, Issy pojawiła się oczywiście Asana, po czym zdecydowaliśmy że w takim razie MUSI BYĆ [B]Joga[/B], czy się to komuś podoba, czy też nie. Postawiona na trawie zmierza do domu, bo tu już spędziła noc i czuje się najlepiej (oczywiście nieruchomo).
-
Nie było żadnego z moich dwóch zaufanych lekarzy, więc tak na 100% nie dam głowy, za to, co usłyszałam. Oczko albo po urazie, albo nawet niewykształcone w ogóle. Infekcja wcale nie jakaś duża. Kropelki wykupiłam (Naclof, 15,77), oraz gentamycynę. Mam zakrapiać. Jak nie będą się czepiały infekcje, to oko należałoby zachować (jeszcze to skonsultuję). Kupiłam odpchlanie oraz odrobaczenie. Dziś odpchlę, we wtorek odrobaczę. Za 2 tygodnie powtórka szczepienia, tym razem więcej chorób. Uszy czyste. Zdjęła z niej pani jakiegoś stworka (nie pchłę). Pokażę ją na pewno mojemu lekarzowi przy okazji wizyty kontrolnej z Grace. Razem z apteką zapłaciłam 52,77 zł.
-
Jak się okazało, był nawet o jeden za dużo! Nie chciało się to zmieścić w aucie, jeden pies jechał więc luzem. (jednak 5 psów i 2 osoby to dużo!) Przepraszam za zawracanie głowy. I dzięki, za pomoc.
-
Ja już od 6:00 łażę po domu i próbuję ja po troszkę obłaskawiać. Niedotykalska dzikuska. Na Hondę zawarczała, jak ta chciała ją powąchać, a Honda na baczność przed nią. Kuli się i nie chce bliskiego kontaktu. Gdyby nie konieczność weta, to bym ją zostawiła na samoistne przezwyciężenie lęków, bo i tak jest żwawsza, niż wczoraj. Rozgląda się już z podniesionym łebkiem, parę razy wstała. Teraz leży pod schodami, bo wkroczyłam delikatnie z mopem do wiatrołapu i zwiała pod schody. Na szczęście tz wreszcie wstał i zaraz spróbujemy jej założyć szelki (jak nas nie zje) i jedziemy do weta. Jak nie da założyć szelek, to zagonimy do kontenerka i tak pojedziemy. Poker, ja dostanę od Ciebie 50 zł, to podróż będzie prawie sfinansowana, a na weta malawaszka pisała, że przyśle, ale najpierw wolę wiedzieć co będzie robione i ile zakosztuje. Jak będę w pobliżu, zadzwonię się upewnić, czy jesteś i zahaczę, jak będziesz dostępna.