Jump to content
Dogomania

marako

Members
  • Posts

    2783
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by marako

  1. Jestem tam stałą deklarowiczką (na Akcji Sterylizacja), a w sumie sunia będzie u mnie na dt. Tam co prawda trzeba zgłaszać z wyprzedzeniem, ale może się to powiedzie. Deklarowicz ma zwrot całości, a niedeklarowicz otrzymuje zwrot 50%, to też coś. A ewentualne pieniążki z bazarku i datków od ludzi na odrobaczenie/odkleszczanie, odpchlanie, szczepienie itp. Ona jest zaszczepiona p/wściekliźnie? Jak się nie daje złapać, to chyba nie...
  2. Jutro jestem do 21:40 poza domem (może będę miała możliwość zajrzeć na wątek, ale nie wiem, kiedy, bo mam młyn w pracy). Mam nadzieję, że plany wypalą. A wet umówiony? Bo była wersja piątkowa zabiegu omawiana, jak się nie mylę. Ja pon, wt., śr. mam w plecy, bo jestem do takich późnych godzin poza domem. Z psami zostaje mój syn i wnuk, ale wyprowadzanie będzie bieedne w jego wykonaniu. Więc mi pasowałoby po środzie najbardziej. Ale wyjdzie wcześniej, to też damy radę.
  3. Poker, ja mam też weta (podobno niezłego, ale szczególnie od zwierząt egzotycznych) tylko 7 km ode mnie. A do Wrocławia czy 24, czy 28 km, to już naprawdę nie ma dużego znaczenia. A w dodatku znowu powróciły kłopoty ze zdrowiem Grace, więc będę musiała znaleźć czas i pojechać od czasu do czasu i tak. No jak będzie mocno ściśle przypięta i w szelkach i w obroży, a smycz mocno w ręce (najlepiej na nadgarstku i w dłoni), to nie zwieje przecież, zwłaszcza tuż po sterylce, obolała, w kaftanie. Na załatwianie potrzeb przecież trzeba. Psów nie wypuszczam na ogród, są w domu, bo lubią wyjadać z kompostownika, więc tego pilnuję. Mam ogrodzenie uszczelnione, bo miałam 2 miniatury wiosną i musiałam uszczelnić gęstą siatką miejsca niepewne. Taką małą, to nawet na ogród na smyczy, bo malizna, to się wszędzie prześlizgnie, czy podkopie, więc uważać trzeba inaczej, niż na większego, czy nawet średniego psiaka.
  4. Sokrates, mądrość wszystkich olbrzymów w tym jednym biedaku. Dzieciak w Katowicach aż serce pęka, ten biedny zadredziały Bąbel, to samo. Ach , że nie można ich wszystkich wziąć i pomóc, no po prostu nie da się tylu mieć w domu jak się pracuje w dodatku i nie ma się za wiele kasy i ma się domowników, a zwłaszcza tz. A Norka to sobowtór Heidi - pikard malutki. (Heidi z początków pobytu u mnie, bo później zmężniała)
  5. Jeśli nie masz nic przeciwko takiemu planowi, to jak najbardziej.
  6. Jeśli miałaby być na znanym jej terenie na spacerach, zapewne będzie chciała "prysnąć". Nie kusiłabym licha. Tuż po sterylce na pewno nie będzie na tyle w formie, by myśleć o ucieczce. Miśka uciekła ze smyczą mając szeli i obrożę i 6 dni i nocy ciągnęła za sobą tę smycz, nie dając się złapać. Może jednak lepiej w miarę szybko po sterylce ją przewieźć. Jakby Wasz wet napisał, co jej trzeba podać, jaki antybiotyk, to podjechałabym tu go podać. U nas zwykle dostaje po zabiegu antybiotyk o przedłużonym działaniu, w zastrzyku. Drugi nie następnego dnia, ale dzień później, a później już tylko tabletki przeciwzapalne/przeciwbólowe. Tak, że na ten jeden zastrzyk oraz na zdjęcie szwów też mogę podjechać już tu. 10 dni (do zdjęcia szwów) to dużo, po co ma się przyzwyczaić, a potem zmieniać. Ja mam szczelne ogrodzenie na działce, jakby co, zresztą taką "dziką", tzn. znającą smak wolności to na szelkach + obroży na początku prowadzałabym, całkiem inaczej niż postępuję ze schroniskowcami, które przebywały w więzieniu długo i są bardziej zagubione same w terenie, więc je już po kilku dniach puszczam "wolno".
  7. Obawiam się, że dla niej ograniczenie wolności będzie raczej piekiełkiem. A zresztą tymczasom u mnie do raju daleko, bo dużo mnie nie ma w domu, no i czasem brak sił, żeby ogarnąć ten cyrk. Ale jakoś w miarę cudem udaje nam się nauczyć domowych zasad, w czym zasługa nawet nie moja, a moich dużych suk. Psy uczą się jednak mocno przez naśladownictwo. A gdyby ktoś mógł wyjechać naprzeciw, to już w ogóle nawet bym mogła wprost z pracy podjechać, więc znacznie bliżej. (pracuję w miarę blisko wylotu w tym kierunku, tzn. Środy Śląskiej). Jak pisałam na innych wątkach wolałabym, żeby była już po sterylce, bo jeżdżenie do weta to dla mnie duża wyprawa za każdym razem, a sterylka wymaga 3-4 wyjazdów (zabieg, 2 x antybiotyk, szwy) i koszty u nas o wiele wyższe niż poza Wrocławiem. Samo zdjęcie szwów, OK, już tu.
  8. [quote name='Poker']Lubiąż czy Libiąż?[/QUOTE] Jeśli chodzi o Lubiąż, to ok. 80 km. Więc jestem w stanie podjechać w dogodnym terminie (od pracy mam jeszcze bliżej, bo 53 km, ale po pracy zwykle pędzę do moich burków bo już długo czekają na wyprowadzenie, więc raczej muszę liczyć z domu).
  9. [quote name='Poker']Są nowe wieści o Shiluni? Zostawili jej to imię?[/QUOTE] Imię zostawili, bardzo są szczęśliwi, piszą o jej postępach (dziś już weszła po schodach, a mieszkają wysoko). Nie mogą się nachwalić jej charakteru, spokojnego, ale pełnego optymizmu, jej przyjaznego stosunku do ludzi, w tym dzieci oraz do innych psów. Ja też byłam przekonana, że Shilunia jest wyjątkowo miłym stworzeniem, ale okazuje się, że nie było to tylko moje subiektywne odczucie. Ona taka po prostu jest.
  10. Tak sobie myślę, że póki co, Muszce jest miło tam, gdzie jest - ma wolność, z głodu nie umiera, ma swoje terytorium i znajome psy, a nawet znajomych ludzi, choć nieufna, to jednak ich rozpoznaje. Ale z psami "niczyimi" tak jest, że jak zdrowe, to OK, ale jak zachoruje, czy się zestarzeje taki, to już brak chętnych, żeby wykładać kasę i czas dla bezpańskiego psa. Są wszystkich, wa więc niczyje. Dlatego też myślę, że najlepiej dla niej (choć będzie na początku cierpieć) byłoby znaleźć jej odpowiedzialny, kochający dom na całą resztę życia. Jak nie zgłosi się nikt inny, mogę ją wziąć na dt (po sterylce, np. po podaniu ostatniego antybiotyku, żeby nie musiała mieszkać aż 10 dni u weta).
  11. Nas najbardziej zasypuje... pług śnieżny. Robi nam wał półmetrowy tak, że nie możemy wyjechać z posesji. A bez jego odśnieżania jeździ się gładko.
  12. No niestety, ostatnie podrygi zimy, Nikusiu. Ciesz się, póki możesz. Jutro już tylko deszcz.
  13. A czy jest możliwość, żeby tam ktoś wyjechał trochę naprzeciwko (tak sobie głośno myślę, na wypadek, gdyby Radek jednak zechciał podjechać, bo to różnica robić 360 km, a np. 200-260, w taką pogodę, gdyby np. ktoś z 50-80 podjechał...). Ja w weekendzie jestem uziemiona, zresztą moje auto więcej pali niż jego, no i mój tz na taką trasę się nie zgodzi jechać, a nie musiałby wiedzieć skąd pies przywieziony przez Radka... PKP nie jest możliwe, sporo przesiadek, czas w jedną stronę 7-8 godzin. Autobusów nie sprawdzałam jeszcze.
  14. Miałam kilka bardzo dobrze rokujących zapytań o Shilę, która już była zarezerwowana, więc musiałam odmówić domkom. Ja chętnie zaopiekowałabym się nią po sterylce i już później szukała dla niej ds, jeśli taka byłaby potrzeba. Nawet wstępnie mogę napisać do tego najlepiej wyglądającego domku, wstępnie, że tak sunia będzie za jakiś czas może do wzięcia, jak nikogo innego nie znaleźli jeszcze dla siebie. (być może będę miała na dt teraz miniaturę, ale to nie ma znaczenia akurat, zresztą miniaturę może wziąć w razie czego ktoś inny na dt, gdyby miałyby być problemy z dwójką tymczasów u mnie oprócz moich 3 dużych rezydentek).
  15. [quote name='Saththa']mam nadzieje ze zaraz po kapieli nie wywalili z powrotem do tego kojca...[/QUOTE] No nie strasz (po co kąpali? sami byśmy też dali radę, a tak, będzie mu zimno, jak jeszcze może go obcięli)
  16. Widziałam, widziałam, napisałam na jej wątku przed chwilą, co ja na to.
  17. [quote name='Nikaragua']Cioteczkę marako trzeba zawołać ;)[/QUOTE] Ja już to czytam od kilku dni. Ale widzę, że podobno ludzie ją lubią, ona lubi swój teren i chodzi tylko o to, by nie rodziła szczeniaków co cieczkę. Tak to zrozumiałam. Jakby ktoś zająknął się o szukaniu ds, czy dt, odezwałabym się. Sunia jest z tych, które mi od razu zapadają w serce, całkowicie w typie tych, które ostatnio miewałam i które znajdowały dobre domy stałe. Ale nie wiem, czy o to chodzi, a nie tylko o sterylkę.
  18. Ja już przerabiałam temat chęci adopcji przez znajomych, nie jest to tak do końca, że jak niby chcą, to zechcą. W ten sposób trafiła do mnie Tajga już na stałe. Ze znajomymi to tak jest, że większa odpowiedzialność, jakby co, rzeczywiście pies musiałby być mocno ogarnięty co do nieniszczenia i zachowania czystości. No i płeć niby nie była dla nich tak istotna, a nagle mogą zdecydować, że jednak suczka i koniec. Ale liczę na to, że jak zobaczą, to się zakochają... o ile zobaczą. Zresztą nie oni, to inni - mały, młody, odpicowany, znajdzie dom migiem. Ja do czwartku jestem uziemiona zupełnie, wracam codziennie o 21:00 a jeżdżę o 7:00 do pracy. Na weekend mam wziętą pracę do domu w ogromnej ilości. Korzystam, że jest Przemek z Frankiem i wypuści psy na ogród na sikanko/kupę, bo nawet nie liczę na wyspacerowanie ich - Franek przeziębiony, a samego go nie zechce zostawiać, ale może... Więc dodatkowy nabytek, nowy, do zadbania, przypilnowania, miałby do czwartku przechlapane. Ale zaraz, czy Maluch dziś przyjeżdża? Chyba coś nie wyszło... Do czwartku ja się odkorkuję z robotą i wrócę do normalnego trybu, który daje możliwość zajęcia się nieco psami. Więc trzymajcie rękę na pulsie i piszcie co nowego. A może on dziś przyjeżdża, a ja o czymś nie wiem? Czy zostaje w tym kojcu jeszcze, czy ktoś go bierze? Pyta, bo dziś bedę widziała się z Radkiem (on ma ekonomiczne auto i miewa czas, bo pracuje w syst. 12-godz.), może trzeba pojechać?
  19. Ten mały z Wodzisławia podobny nawet do tego z Radomska. Jak wiesz, Waszko, ja sercem jestem szczególnie przy olbrzymach, następnie średniakach, a na końcu dopiero przy miniaturach. Ale mam pewien pomysł na super ds dla miniatury pieprz i sól (ew. czarno-srebrnej lub coś w tym stylu). Od paru miesięcy koleżanka z pracy dopytuje mnie o malucha, żebym ją miała na uwadze, jak dojrzeje do wzięcia psa. Dojrzewanie polegać ma na tym, że chce przygotować córkę (2 klasa) do odpowiedzialności, przez kilka miesięcy, a nie tak od razu brać psa bez ukształtowania postawy odpowiedzialności u dziecka. Mąż jej chce kupić szczeniaka, bo ma jakieś teorie o trudnościach wychowawczych z dorosłymi psami po przejściach, ale ona zdecydowanie woli adoptować. Ale żeby zadowolić męża chciałaby, żeby nie był zbyt stary. Dobry dom, dzieci już nie takie maleńkie (5 i 2 klasa SP, znam te dzieci, bo jedno uczę), ludzie odpowiedzialni, wrażliwi, kochający sznaucery. Płeć z lekkim wskazaniem na suczkę, ale niekoniecznie, no i w miarę młody. Jakbym miała na tymczasie coś takiego, to myślę, że jak pokazałabym, to by "kupili". A jak nie , to nie, dom znajdzie tak czy tak. Dlatego tego z Radomska jakoś wkręciłam sobie w głowę, bo młody i jakby pieprz i sól. Ale ten z Wodzisławia też wygląda podobnie i chyba też niestary.
  20. To wezmę go (chyba, że Pink nie wytrzyma z niszczycielem, to się wymienimy - moje suczydła oduczą niszczycielskich zapędów, heh). A Wodzisław ma stronę z psami? Lubię przyzwyczajać się do myśli o tymczasie mogąc czaem popatrzeć (a i pokazać tz-towi, jaki biedny... i jak nas potrzebuje....)
  21. Nie powiem, że się nie cieszę. A ja jak odsapnę i serce mi zabije do kogoś, jak ostatnio do Shilutka, a wcześniej do Bajki, to też się dołączę.
  22. Aaa, OK. Może i lepiej, bo jeszcze nie rozmawiałam z TZ-tem. Ale niestety mam przeczucie, że mogą go nie oddać. (czasem ludzie tak mają, że jak ktoś chce zabrać to, co im jest zawadą, to nagle już wcale się tego pozbywać nie chcą, taki syndrom psa ogrodnika)
  23. Do południa? Tymczasowy? Czy to znaczy, że może zostać odwołany? A po południu jaki mam urlop? Taki prawdziwy, czy może go nie mam wcale? Jutro muszę podać dziewczynie z sąsiedniej wsi godzinę sobotnią, kiedy będę jej pomagać w nauce. Jej rodzice muszą dostosować swoje plany do mnie, bo wieś sąsiednia daleko i ją przywożą.
  24. A jak Radom wygląda? Nie chcę być zaskoczona w ostatniej chwili, bo mam parę terminów do ustawienia - mam dowolność, ale z wyprzedzeniem muszę to podać ludziom.
×
×
  • Create New...