podróż minęła bardzo dobrze, Szafir już w domu :lol:
początkowo był bardzo podekscytowany, kręcił się, próbował przejść na przednie siedzenie, sapał i nie żałował nam swojej śliny, która pryskała na wszystkie strony :evil_lol:
właził Pani Małgosi na kolanka i ciągle dawał jej buzi, łącznie z całkowitym umyciem jej twarzy (dobrze, że przezorna Małgosia zdjęła okulary):evil_lol:
potem sie ułożył i spał
ten pies kocha cały świat, kiedy go zostawiliśmy (ja i TZ) i szlismy do samochodu, piszczał i chciał biec za nami, ale tylko chwilę - uznał może, że my też już nalezymy do jego rodziny
cudowny pies, będzie pani Małgosia miała z niego pociechę