-
Posts
15637 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Ajula
-
dobrze, niech tak będzie porwalam Szafira, uprzednio związałam Panią Małgosię bo nie chciała go oddać dobrowolnie, mam zamiar sprzedac go Niemcom, żeby sobie eksperymenty na nim robili przyznaję się do wszystkiego i wychodzę stąd, bo wątek jest taki zasmiecony, że za chwilę trzeba będzie załozyć następny
-
[quote name='ester'] . z wszystkich osób udawało się dodzwonić do Ajuli. gdy wieczorem upewniłyśmy się czy w razie gdy zrobi się gorąco, bo to dla nas obcy pies (proponuję to zrozumieć) czy otrzymamy pomoc. dowiedziałyśmy się, że w dla nas groźnej sytuacji możemy dzwonić do Straży Miejskiej. i na tym by się zakończył dzień. Ale za chwilę pocztą pantoflową doszły informacje do Ajuli, ja tak powiedziłam??? :crazyeye: że macie dzwonić do strazy miejskiej?? jaką pocztą pantoflową doszły do mnie informacje?? sama Pani zadzwoniła, że mam przyjeżdzać bo już pani dzwoniła na straż miejską!! normalnie nie wierzę, co za kłamstwa jezuu - czyli ja kazalam wam dzwonić na straz miejską, a potem przyjechałam i porwalam psa :crazyeye:
-
[quote name='szakir']Pani była na Pogotowiu dla zwierząt, czy jak, bo nie rozumiem? Gdzie niby miałam tak wykrzykiwać? Nie wiem co Pani słyszała i od kogo, ale z pewnością nie ode mnie. Kiedy poprosiłam, czy nie mogłaby Pani do mnie przyjechać, to Pani zawiesiła głos, a potem powiedziała, że oddzwoni i... oddzwoniła, że przyjedzie po psa za pół godziny jak wróci mąż. To nie była moja decyzja, tylko wygląda na to, że... Pani. Jeśli Pani słyszała to czego nie mówiłam, to pewnie puściła to Pani też w obieg i zadzwoniła do Xmartix, że musicie go zabrać. Od Weronii dostałam nr do Kuby, jak już zabraliście psa. Kończę, bo jestem zniesmaczona i wydaje mi się, że rozmawiam z... maniakami, ale nie Dogo... do mnie przez telefon tak pani krzyczała , a Krzysiek słyszał - powtórzę raz jeszcze "Wepchnęli mi psa, pozbyli się problemu a teraz do nikogo się nie mogę dodzwonić!" sama Pani po niego pojechala, jak może Pani mówić, ze psa Pani wepchnięto? :shake: czy ja do cholery wchodzilam do Pani mieszkania w kominiarce wywalając drzwi? - sama Pani sprowadziła Szafira i mi go dała (o dziwo na spacery nie dawała się wyprowadzać, ale jak go Pani oddawała, to z zejściem na dół uoprała się Pani w 2 minuty, nawet papierosa nie zdążyłam przypalić)
-
ja wiem, o co chodzi w tym wszystkim - miałyscie przedtem agresywnego psa i na pewno nie mogłyscie sobie z nim poradzić - na to miała znaleźć radę Magda Urban (behawiorystka) prawda? konsultowała psa? - musiała Pani Malgosia mieć z tym psem ciężkie życie i duże problemy - tak duże, że teraz ma fobię na punkcie agresji - z tego powodu zamiast szukać w Szafirze dobrych cech - szukała objawów agresji - bo nie chciała, żeby było tak samo źle, jak z tamtym - dlatego pilnowanie kamienia i przegryzienie smyczy, oraz przepychanie się w drzwiach stalo się takim problemem :shake: rozumiem wszystko, ale tak się nie robi, żeby nie dać psu szansy, ani nam szansy, tylko stawiac wszystko na ostrzu noża
-
[quote name='szakir'] ale ja za podróż czułam się zobowiązana zapłacić, co też uczyniłam. Wrzucilam też datek na psy w schronisku (więcej niż ustawa przewiduje) choć nie musiałam, bo psina była z ogłoszenia. za przewóz psa dala Pani Małgosia 100 zł (skoro chce Pani rozliczeń, to powiem szczerze, że paliwo do wrocławia w z powrotem kosztowało wiecej niż 100 zł), z tego 50 zł przelałam na Gufiego datek na psy ze schroniska - jakie to ma znaczenie, skoro teraz na utrzymanie Szafira w innym miejscu trzeba płacić? a kto płaci? - dziewczyny, które i tak rujnuja sią na psy tak więc niech Pani nie wylicza, jaka Pani jest hojna
-
ja tez widziałam Panią po raz pierwszy i byłam Panią zachwycona Pani Małgosiu :-( wierzę też, że Pani kocha psy i chce im Pani pomagać, ale po prostu Pani nie ma zielonego pojęcia o psach i nie rozumie ich Pani zarzuty, że pies zbiera kamienie, że przegryzł smycz - z tego powodu dzwonienie do schroniska, na straz miejską - w głowie się nie mieści :shake:
-
[quote name='ester']\ Po 1. Mamie mnie zapewniała, że wszystkie osoby, z którymi rozmawiała obiecują pomoc w razie problemów i ewentualne konsultacje, a gdy się okazało, że jednak ich potrzebujemy to cały dzień nie można było się do nikogo dodzwonić!!! Do mnie dodzwoniła sie wiele razy, a ja nawet dzwoniłam do Pani - pamięta Pani? powiedziała Pani: wszystko w porządku, pies grzeczny, teraz śpi - mam w telefonie rozmowa o godz. 19.31 powiedziałam, że szukamy szkoleniowca, próbujemy kogoś namierzyć, czy wytrzymacie do jutra? powiedziala Pani , że tak oczywiscie Po 2. p. Aluja zapewniała nas, że ma nr do dobrego trenera psów a gdy o niego poprosiłyśmy okazało się, że tak naprawdę to go skasowała i były kolejne godziny potrzebne aż numer znajdzie…. Namiar na p. Kubę otrzymałyśmy po 23 – nie będę wspominała ile dałaby rozmowa z kimś DOŚWIADCZONYM!! Po 3. Wychodzenie z Szafirem z domu polegało na wywleczeniu którejś z nas z pierwszego piętra przez klatkę schodową na dwór. Mieszkamy w bloku, w którym też są inne psy i dzieci, dlatego to zachowanie jako pierwsze chciałyśmy wyeliminować. Uczyłyśmy go żeby czekał w siadzie aż dostanie komendę przy otwartych drzwiach. Po kilku powtórzeniach zdenerwował się i przegryzł złośliwie smycz!! Nic nie dał podniesiony głos żeby przestał, przegryzał tak długo aż przestał. śmieszne jest oczekiwanie, że już pierwszego dnia pies się nauczy czekac w siadzie przy otwartch drzwiach! najlepsze jest okreslenie "przegryzł złosliwie smycz" - ktos kto tak uważa, że pies przegryzł złosliwie smycz - nie ma pojęcia o psach i psa nie powinien mieć! Po 4. Na dworze w pierwszy dzień też nic niepokojącego nie zauważyłyśmy, dopiero następnego dnia, gdy znalazł w krzakach pierwszy kamień i go pilnował warcząc na zbliżające się psy trochę nas zaniepokoił – powtórzę, dlatego z kimś doświadczonym chciałyśmy porozmawiać!! Bo mamy drugiego psa w domu i nie chciałyśmy żeby doszło do konfliktów, gdy Szafir sobie cos znajdzie i przyniesie do domu. Psy przynoszą do domu kamienie - to jest NORMALNE - jak ktos o tym nie wie, i tego nie iakceptuje, to jak wyżej - psa nie powinien mieć! Po 5. Gdy nie znajdował kamienia, odwracał się i chwytał za nogi. Osobiście nie wierzyłam mojej mamie, gdy o tym opowiadała, ale na spacerze niestety sama mogłam tego doświadczyć. Dziwny widok, gdy chwytał pyskiem krawężnik, bo wystawał i próbował go wyrwać. Na szczęście nas chwytał za spodnie, bo jakoś nie miałam ochoty przekonać się, co zrobi, gdy poczuje cos twardszego. Młode psy podgryzają - to nie jest objaw agresji, tylko zabawa, trzeba cierpliwie uczyć, a nie robić z tego problem Po 6. Na Straż Miejska, mam zadzwoniła, gdy była już zrezygnowana zerową pomocą z Waszej strony, ale spytała ich tylko, co można zrobić w takiej sytuacji, nie miałyśmy zamiaru ich wzywać do zabrania psa. Nie wiem jak doszła do Was ta informacja, ale widać, że poczta pantoflowa działa szybciej niż mamy telefony do Was i smsy!!. SAMA krzyczała o tym przez telefon do mnie! - tak nas doszła ta informacja
-
osamotniona i bez pomocy :roll: - od południa wydzwaniałam po ludziach, żeby znaleźć Kubę lub innego szkoleniowca - przecież rozmawialysmy kilka razy przez telefon tego dnia, mam biling pokazać?? - dzwoniła Pani do mnie i kazała NATYCHMIAST przyjechać, bo jak nie to straż miejska zabierze psa! - wydzwania Pani do schroniska, żeby pomogli? w czym pomogli?? w zabraniu psa chyba? - krzyczała Pani przez telefon : "Wepchnęli mi psa, pozbyli się problemu, a teraz nikt nawet telefonów nie odbiera!" - słyszał to mój mąż, bo zrobiłam telefon na głosno - jak pojechalismy do Pani, to sama i dobrowolnie sporowadziła Pani psa na dół i oddała mi smycz - to było odebranie bez Pani zgody?? SAMA osobiscie oddała Pani psa
-
on nie jest teraz w hotelu, tylko w schronisku u Wandy jak się przyzwyczai, to będzie miał tam lepiej niż w zwykłym schronisku ma własny kojec, w sąsiednich kojcach z jednej strony przyjazną sunię a z drugiej psa, z którym przywitał się przez siatkę uprzejmie Pani Wanda kocha wszystkie psy w swoim schronisku, wszystkie mają imiona, a nie numery, Pani Wanda traktuje każdego indywidualnie jest niesamowita, swoje życie poświeciła psom - podziwiam ją
-
nasze kłopoty są nieważne, problem w tym co przeżywa Szafir przerzucany z miejsca na miejsce jak go wczoraj zwieźliśmy do Wandy, to Krzysiek musiał go na siłę wpychać za kraty, Szafir się bronił z całych sił -ALE NAWET WTEDY NIE ŁAPAŁ ZĘBAMI!! ja nie wiem o co chodzi, w nim nagrawdę nie ma ani cienia agresji - wręcz przeciwnie, robi wszystko, żeby się przypodobać, macha ogonem, liże po twarzy i rękach, to kochany pies
-
Dog niemiecki (Wojkowice??) tęskni ..Wrócił do swojego domu.
Ajula replied to Glutofia's topic in Już w nowym domu
pozdrawiam i przy okazji pytam - jak sie ma Ortega? -
dziewczyny, transport oczywiscie aktualny i pewny :cool3: ale może się okazać, że nie w niedzielę, a dopiero w poniedziałek, nie pogniewacie się?
-
Cudny Gufik-zostaje juz na zawsze w domu u Kate i Bea.
Ajula replied to rytka's topic in Już w nowym domu
[quote name='rytka'] wkoncu wywalczył sobie:diabloti:[/quote] dzielny Gufik! :evil_lol: a Ty Rytko jestes najkochańsza na świecie :buzi: agituje wśród znajomych, żeby wpłacali kupowali cegiełki i wpłacali na konto fundacji, ale nie wiem, czy spełnią obietnicę, mam nadzieję, że chociaż jakies grosze wpłacą -
Cudny Gufik-zostaje juz na zawsze w domu u Kate i Bea.
Ajula replied to rytka's topic in Już w nowym domu
[quote name='szafirkowa']:oops: ja tylko wystawiam fanty :-) [/quote] Ty AŻ wystawiasz fanty :lol: tak czy owak dzięki -
Cudny Gufik-zostaje juz na zawsze w domu u Kate i Bea.
Ajula replied to rytka's topic in Już w nowym domu
kochana szafirkowa :loveu: aż mi się humor (trochę) poprawił -
Cudny Gufik-zostaje juz na zawsze w domu u Kate i Bea.
Ajula replied to rytka's topic in Już w nowym domu
Gufiemu dam tylko buziaka na dobranoc mam doła, bo wlasnie wrociłam z akcji odbierania psa z nieudanej adopcji :-( musielimy go w nocy w trybie natychmiatowym przewozić do hotelu też biedaka z połamaną nogą tak dzis nie cierpię ludzi, że aż mi się na wymioty zbiera -
Cudny Gufik-zostaje juz na zawsze w domu u Kate i Bea.
Ajula replied to rytka's topic in Już w nowym domu
kochane słodziaki :lol: widzę, że Gufcio i Bella nierozłączni prawdę mówiąc on byłby najszczęsliwy u Ciebie i mopa :loveu: -
Cudny Gufik-zostaje juz na zawsze w domu u Kate i Bea.
Ajula replied to rytka's topic in Już w nowym domu
stan skarbonki trochę się poprawił :multi: DZIĘKUJEMY , ale trzeba jeszcze zapłacić za szczepienia, więc znowu ubędzie martwi mnie, że cegiełek nie ubywa :-( -
Psiaczek ze źle zrośniętą łapką - DT na cito!
Ajula replied to Agnieszka(Visenna)'s topic in Już w nowym domu
mądry piesek, nauczy się wszystkiego :lol: -
Cudny Gufik-zostaje juz na zawsze w domu u Kate i Bea.
Ajula replied to rytka's topic in Już w nowym domu
tak, ciągle tu coś nie działa :mad: moja wyszukiwarka postów też się zbiesiła