[quote name='danka4u1']Ewa, dobrze, że przynajmniej u Ciebie miło i spokojnie. wczoraj przeżyłam horror i do dziś nie moge dojść do siebie, ato nie koniec sprawy.
Wieczorem ze spaceru mąż wrócił w takim stanie, że myslałam, że miał wypadek- pokrwawiony, pogryziony, pies schował się i nie wiedziałam, co mu jest...
Mamy takiego patologicznego sąsiada- pijaczka z dużym psem, który chodzi bez smyczy i kagańca, a dodatkowo "pan" szczuje go na ludzi i psy. To nie był pierwszy wypadek z moim psem..Nie wiem, jakim cudem Oskar uszedł z życiem, ale mocno pogryziony, wizyta u weta itp. Gorzej z mężem.....o wiele gorzej.
Nie piszę więcej, bo nadal jestem chyba w szoku i boję się zejść na dół nawet do slkepu..
Tzw służby porządkowe określają to jako małą szkodliwość społeczną.
Pisz, kochana dalej o naszych Lisiach. Nawet jak nie będę w stanie pisać- tyle mam jeszcze do załatwienia- zawsze czytam. Tak tu u Ciebie dobrze i zwyczajnie, tyle serca masz.[/QUOTE]
:( :( :( :( :( mała szkodliwość społeczna :angryy::angryy::angryy::angryy::angryy::mad: