Jump to content
Dogomania

gonia66

Members
  • Posts

    12998
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by gonia66

  1. Brygido..nawet nie wiesz, jak ja Ciebie rozumiem dokladnie....nie było mi na szczescie dane doswiadczyc podejmowania decyzji...moja Ciapunia chyba o tym wiedziala ze nie wiem jak bym to przezyla..odeszla sama...choc mogla jeszzce zyc...ale na pewno kolejna wizyta u weta bylaby wskazaniem do..a ja...nie chce nawet gdybyac i myslec o tym...i zawsze, ale to zawsze najbardziej wyję, jak czytam o eutanazji... Jest watek Antosia- koss..jak ona pisala i pisze o Antosiu, to ja za akzdym razem odchodze od kompa zwyta do bolu...wie, ze ulzyla swojemu ciezko choremu i nieuleczalnie psu, ktorego kochala najbardziej na swiecie..ale nie moze sie z tego otrzasnąc...i wiem, ze takich osob jest duzo wiecej...robia to tylko z milosci do psa, aby Mu ulzyc..ale myśle, że nikt nigdy do konca nie ma pewnosci, ze pies tego faktycznie chce..i stad potem te mysli...aj...nie chce filozofowac w tej kwestii..ale modle się, zebym nigdy nie musiala stawac przed taka decyzja...i wierze, ze i TY bedziesz od niej wybawiona...tak jak renia- modlila sie i jej Antos zasnął...po prostu rano sie nie obudzil..jak moja Ciapunia...:(:( Mam więc gleboka nadzieje, ze kiedy przydzie faktycznie czas na Juraska, to po prostu odejdzie...jest taki dzielny..bo chce zyc...kiedy bedzie mial dosc zycia to mam nadzieje ze sie podda...ale nie chce jeszcze o tym myslec....:(:(
  2. CIĄGLE PAMIĘTAM, CIĄGLE PŁACZĘ I CIĄGLE MOCNO TĘSKNIĘ MALEŃKA MOJA... Z KAŻDYM PRZYTULENIEM SALMUNI ZAMYKAM OCZY I WYOBRAŻAM SOBIE CIEBIE SKARBECZKU...:( BYŁAŚ TAKA INNA..I TAKA MOJA..A TERAZ CIEBIE NIE MA:(:(...SeRDUSZKO MOJE UKOCHANE..JAK CI TAM JEST..???NA PEWNO TĘSKNISZ ZA MNĄ...JESTEM TEGO PEWNA I TO BOLI NAJBARDZIEJ...BO NIE MOGĘ CI POMÓC...:(...ŚPIJ MORDECZKO...WIERZĘ, ZE JESZCZE SIĘ SPOTKAMY...
  3. [quote name='DIF']Dzisiaj zadzwonił do mnie pewien pan z Wrocławia. Chce zrobić "prezent" w postaci Bartusia swojej pracownicy, która po 18 latach straciła swojego ukochanego psa i bardzo rozpacza. Wytłumaczyłam panu, że "prezent" to nie jest dobry pomysł, bo czasami można bardziej zaszkodzić niż pomóc. Opowie pracownicy o Bartusiu. Może coś z tego wyniknie... Niestety nie mam dobrych wieści! :placz: W sobotę Bartuś trafił do weta na kastrację. Nagle zesztywniał i zaczął się trząś. Wet to widział i orzekł, że to padaczka na tle emocjonalnym.... Nie został wykastrowany i dostał luminal w tabletkach. Wet jest pewna, że pies po trafieniu do domu się wyciszy i objawy padaczkowe mu miną. OMG... Co my zrobimy!?[/QUOTE] O Matko..........:(:(...normalnie dech mi zapiera:( DIF a gdzie jest teraz Bartuś..???Wrocil po tym ataku do swojej samotni???:(
  4. Ale fotki...ale fotki...normalnie nie mogę....Kubus w raju...:):)
  5. KArma dla nerkowcow nie jest niestey tania- ale Mietusek az tak strasznie duzo nie bedzie jadl, jak duzy pies, wiec przypuszczam, ze ok 100-150 zl trzeba miec dodatkowo...ale wiecie jak jest z karma...mozna zrobic bazarki, wyniki moga sie poprawic i moze przejsc na tansza karme...najwazniejsze, zeby na "dzień dobry" miec na worek wielki karmy i leki...a to chba sie da zalatwic jakos.. JA sie martwie, czy w schronie to on dostanie specjalistyczną karme..:( Moze juz mu powinnismy kupic i poprosic, zeby karmili (moze juz ktos o tym pisal a ja przeoczylam, jelsi tak to bardzo przepraszam)
  6. Irenaka mam nadzieję, że się dzisiaj wpisze, obiecala mi, ale jest taka zalatana, ze nie zdziwie się, jak zrobi to poźno, albo jutro..bedzie dobrze dziewczyny...Lusia nie z takich opreski wychodzila:)
  7. [quote name='Lidan']Utrzymanie dużego zdrowego psa trochę kosztuje, a Lusia jest psem specjalnej troski i mogą z nią być niestety jeszcze różne problemy co pociągnie za sobą dodatkowe koszty. Martwię się o Lusię. Biafro, napisz proszę jak tylko coś będziesz wiedziała o suni.[/QUOTE] Jestem wlasnie po rozmowie z Marchewa...Sunia ma zapalenie nerek- więc najlepsza opcja z najgorszych. Jest podobno bardzo obolala, nie dawala się dotknąc i wyginala w pałąk...dostala antybiotyki oraz silny srodek przeciwbolowy...;( Obecnie przebywa u BIafry, w łazience...poniewaz bedzie ja dowozila do kliniki (podobno w klinice przezyla ogromny stres rozkladala się jak zabka ze strachu....tak przyzwyczaila sie juz do domku i do sugar pewnie tez:( Czekamy wiec na wynik wizyty przedadopcyjnej.. tego wlasnie się sugar obawialam, dlatego bardzo zalezalo mi na wizycie osoby nie zwiazanej ani z nami ani z Lusia w jakikowliek sposob...a na watku nie bylo sensu rozpracowywac kwestii finansowej, bo pzreciez nie bedziesz sie na forum publicznym tlumaczyla nam wszystkim ze stanu Twojego portfela...a my niestey wiemy ile juz kosztuje Lusia i ile moze jeszcze kosztowac w przyszlosci...:( Bedę rozmawiala za godzinke z Irenaką i z Baifra i mysle ze jakies postanowienia podejmieny wspolnie... Poki co i tak nie mamy niczego dla Lusi, a juz na pewno nie mamy zaplecza finansowego na hotelik....myślę, ze sytuacja robi się coraz trudniejsza..:(
  8. [quote name='sugarr']tak oczywiście będę. a tak z ciekawości - to ktoś z dogo? bo może znam :)[/QUOTE] Tak tak, ale nikt z watku Lusi, chodzilo nam o to, zeby przyszedl ktos, kto nie jest emocjonalnie z Lusia związany, bo wtedy wiesz jak jest- moze to być wizyta nieadekwatna:) Przyjedzie kochana cioteczka z Krakowa, ale nie wiem czy sama czy z kims- o to nie pytalam:)Możesz byc spokojna:)
  9. Sugarr, oczywiście jutrzejsza wizyta dziewczyn z K-wa jest aktualna, więc mam nadzieje, ze o 17.30 w umowionym miejscu będziesz czekala:)
  10. Są wyniki badań:( Lusia nie ma dobrych wyników...jest dużo powyżej normy mocznik:( Jutro Biafra zabiera Lusie do kliniki...:( Boimy sie, ze to nerki....ale to najgorsza opcja..:( Mam andzieje, ze Biafra sie wypowie..i napisze nam cos wiecej, bo ja jestem wstrząsnieta:(:(
  11. MYślalam, że wpisałam Twoj wpływ Plicha..prepraszam, jesli nie..zrobię więc moze zestawienie wplat za marzec:) 28.02 wpłaciłam za DT 300 zł i na koncie Frania zostało 377 zł Kolejne wpłaty: 2.03- Kama- 20 zł Monika z katowic- 20 zł 5.03- Avii- 20 zł 8.03- Plicha- 30 zł 22.03- ag- 50 zł OBECNIE NA KONCIE FRANIA MAMY ZEBRANE 517 ZŁ:):) bardzo dziękujemy wszystkim cioteczkom pamietającym o Franusiu:):)
  12. [quote name='DIF']Odezwał się dzisiaj do mnie pan.... Podobno o Bartusiu dowiedział się od znajomych znajomych... Niestety to stary człowiek a Bartuś już raz śmierć swojej pani przeżył i nie wydaje mi się, żeby to był dobry dom. Oczywiście opowiedziałam mu historię Bartusia, włącznie z pogryzieniem Abry... Ma się zastanowić, ale ja nie jestem ZA.:shake:[/QUOTE] .............rozumiem Cie DIF...kurcze...żeby znalazł sie jakiś tymczas, ktory zechcialby popracowac z Bartusiem...inaczej zcarno to widze..z dnia na dzień coraz "czarniej":(
  13. DZis wpłyneły od cioteczki ab pieniązki- 50 zł- bardzo bardzo dziękujemy:):)
  14. ......................jestem..tylko co z tego..???
  15. ZBliza sie 16.....:(:(...pamiętamy i jesteśmy...:(
  16. Jestesmy z Wami i z Wami płaczemy....:(
  17. [quote name='brazowa1']Koss,wiem,ze ciężko z tym jedzeniem....wyobrażam sobie jak cieżko z ta myślą.Na pewno tak nie myślał.Na pewno nie był tak głodny jak myślisz,bo kroplówki dostawał.Antos odszedł ze wspaniałym obrazem ludzi-gdy ukochana Pani karmi i głaszcze. Właśnie pomyślałam,jak dawno nie uzyłam słowa zdechł i że kiedy go używam to w odniesieniu do.........ludzi. Dowiadywalam sie u teologa-w Biblii nie jest napisane,ze zwierzęta nie maja duszy. Tak ustaliła kongregacja ds wiary,czyli ludzie.Jestem tez teologiem...potwierdzam....i gorąco wierzę, ze nie ma nieba bez zwierząt...to nie byloby niebo.... I pamiętam, ze kiedy odeszla moja Ciapunia...i ja nie moglam się otrzasnąć..plakalam dniami i nocami...pewnego wieczora sie modlilam i prosialam Boga, zeby dal mi jakis znak, ze w niebie sa psy...plakalam i blagalam i wiecie co sie stalo..??Zaczął się w międzyczasie jakis film w drugim pokoju...ja bez niczego weszlam ..usiadlam...i trafilam na scenę, gdzie umarł czlowiek i poszedł do nieba..obudzil się w tym niebie...bylo tam tak pieknie i kolorowo (to oskarowy film-z araz napisze tytul, bo go nagralam), i nagle slyszy w tym niebie tupot..i co??/Z wysokiej trawy wykskauje ogromnymi susami jego pies...ukochany pies rzuca sie na niego z radościa...weszlam na ten wlasnie fragment filmu...plakalam ze wzruszenia jeszcze bardziej..wylam nawet...bo wiem , ze to byl znak...ze w niebie sa ziwerzeta.. a tytyul filmu to: " Między piekłem a niebem"..polecam....lecial w tv dokladnie 6.09 a moja Ciapunia odeszla 22.08...:(:( Koss...spotkamy w niebie nasze Szczęscia...na pewno spotkamy....
  18. [quote name='lilk_a']jesteśmy tu wszyscy z Wami , wiem że nieraz nie można inaczej , bardzo to przykre że trzeba podejmować takie decyzje , każdy albo prawie każdy tu na dogomanii ma takie wspomnienie , o którym najlepiej zapomnieć a w żaden sposób się nie da ..... my z mężem zmuszeni byliśmy do tego 7 lat temu a ja nie mogę sobie z tym poradzić do dzisiaj , wiem że to dla dobra psa , że to humanitarne , że skracamy im cierpienia , wiem wszystko , ale pamiętam przerażenie i strach w oczach mojego psa ... on wiedział , wiem że wiedział że zaraz wszystko się skończy , lekarz przekonywał nas że najpierw poda mu zastrzyk usypiający a potem truciznę , że nie będzie nic czuł , że nie będzie bolało wiem wszystko , ale jakoś podświadomie kołacze mi taka myśl ... zabiłam psa , to przez moją decyzję nie żyje i nic tego nie odwróci ... lizał mnie po rękach , nie wiem , prosząc o życie czy o śmierć .... Fusse jestem z Tobą . z Wami , cokolwiek zadecydujesz NIgdy nie musialam stawac przed ta decyzja i...chwała Bogu..jak Was czytam to umieram..:(..Teraz to dopiero się rozkleilam...będę sie dziś modliła do św. Franciszka, aby Tunia sama odeszla w nocy...zeby spokojnie zasnęła.... Jessteśmy z Wami fusse.....:(:(:(
  19. [quote name='epe']Goniu! Wytłuściłam Twoje słowa,które są w tej sytuacji bardzo istotne - dorosła córka,to nie dzidziuś,którego trzeba za rączkę prowadzić i decydowac co dla niego jest dobre! Normalnie w takich sytuacjach daje się dziecku linka do strony,niech samo przeczyta i samo zdecyduje,bo umowę adopcyjną podpisywała będzie Twoja córka,a nie TY!!! Proponuję,abyś się zapoznała z treścią ankiet przedadopcyjnych - jest tam takie pytanie: czy wszyscy członkowie rodziny wyrażają zgodę na adopcję psa! Skoro córka mieszka nie sama,to może pomyślisz o innych osobach wynajmujących to mieszkanie? Też mają coś do powiedzenia - prawda? Może sobie nie życzą współlokatorki z psem? Bierzesz to pod uwagę?[/QUOTE] Ależ oczywiscie epe...wszystko biore pod uwage- bo znow wychodzi Twoj brak czytania ze zrozumieniem...wyciagasz posty i czytasz to, co chcesz....ale reszty nie widzisz... Wszystko biore pod uwagę...absolutnie wszystko...przypomne tylko, ze do konca lutego mieszkal z nimi piesek- sunia, Jej watek jest gdzieś na dogomanii nawet..tylko się wyprowadzila sunia razem z kolezanka.. Moje dzieci chca psa...i chca, abym to ja wybrala dla nich psa...o to mnie poprosily- nie maja zadnych wymagan oprocz wielkosci...nie moze byc tylko duzy pies...a ponieważ Bambis ujął mnie za serce...jest podobny do Salmuni, ktora Martusia bardzo kocha i jest taki kochany i biedniutki, to o Nim pomyslalam...TRak...to ja wybrałam..czy to źle..???zanim jednak pokazalabym psa Martuni, chcialam wiedzieć, czy ..(...).i zadalam pytania, nie bede ich powtarzala..niestety otrzymalam na nie odpowieidzi za poźno- Marta wyjechala..i wlasnie dlatego, ze to ona ma podpisywac umowe adopcyjną, nie chcialabym jej wciskać Bambisia na sile...chcialabym z Nia pogadać, rozważyć wszystkie ZA i PRZECIW...samo czytanie wątku moze nie wystarczyć...zreszta cale szczescie, ze nie dalam jej linka do watku...wystarczyloby, ze poczytalaby twoje posty epe...idż prosze..rób dym gdzie indziej...mam nadzieje, ze wyjasnilam CI wszystko, choc wiem ze nie powinnam byla- bo o tym wszystkim juz pisalam...zrobilam to tylko z grzecznosci...ale uprzedzam..na zadne Twoje pytanie więcej nie odpowiem...i mam nadzieję, że sytuacja poki co jest jasna.. Są konkretne ustalenia...Czekamy do swiat- na rozmowe...jesli do tego czasu znajdzie sie domek dla Bambisia...cudownie bedzie...będę cieszyla się ze wszystkimi:)..jesli nie i Martusia zakocha się w Bambisiu tak, jak ja ...podam adres MArty Basi i Ona poprosi "swoje" osoby na wizytę..ot..i wszystko...chyba jasno i prosto przedstwiona sytuacja...i nie doszukuj sie już podstępow , bo naprawde sie kompromitujesz..
  20. [quote name='Basia1968']epe - hola hola - tu zaczyna być niemiło. Gonia ma doświadczenie na dogo, a że chce zaproponować psiaka córce, to przeciez nie przestępstwo. Nie wime ile lat ma córka Goni, ale ja mając syn aw wieku 22 lat równiez bym z nim rozmawiała i proponowała tego psa czy innego, bo na przykład mam więkzze doświadczenie niz młody człowiek. Chyba to zrozumiałe. Więc to pozostawmy bez komentarza. Moja propozycja jest takja: - ja polecę osoby, które sprawdza domek - ewentualny - Marty. Aaaaa i jeszcze jdno gdzie jest Bambo? i kiedy będa zdjęcia? Mam nadzieję odwiedzic psiaka w niedługim czasie.[/QUOTE] dzieki Basiu..odpowiem od razu na pytanie- corka w czerwcu konczy 23 lata:)
  21. [quote name='epe']Czytam wątek Bambo i jeśli chodzi o propozycję Goni,to uważam,ze jeśli córka adoptowała by psa,to byłaby dobrą opiekunką -serce do "zwierzów" pewnie ma po mamie;) Dziwi mnie tylko,dlaczego jest takie zamieszanie w sprawie? Przecież to dorosła osoba i jeśli chce psa adoptować,to niepotrzebny jej adwokat w postaci mamy!:evil_lol: Dlaczego potrzebna jest rozmowa w cztery oczy? Może jednak córka nie chce psa,a jest to decyzja mamy? Może córka chce psa młodego,a nie starszego? Nie można nikogo "uszczęśliwiać" na siłę ,jeśli decyzja nie jest samodzielna - z serca;) Na dzień dzisiejszy córka jeszcze nie wie,że chce psa adoptować! Tego psa -Bambo.[/QUOTE]epe..udam, ze tego nie widzę...blagam...nie tu i nie teraz...ja wiem, ze masz klopoty z czytaniem ze zrozumieniem juz od dawna..ale blagam.....jesli juz zabierasz glos w tak powaznej sprawie..poczytaj uważnie- znajdziesz odpwiedzi na wszystkie Twoje pytania..na wszystkie....i nie siej juz zametu...dopiero zaczelysmy wychodzic na prosta w tej sparwie...a prosta juz mogla byc dzisiaj....
  22. Oczywiscie...w takim razie postaram się, jesli do tego czasu BAmbis domku nie znjadzie, porozmawiac z MArta...to będzie za ok 2 tyg..wiec moze akurat do tego czasu Bambis znajdzie dom z ogródkiem...czego mu życze z calego serca..., bo nie mam parcia, ze tylko domek Marty sie liczy w tej grze.... Niepokoi mnie tylko jedna kwestia- ktora chcialabym ustalic tutaj od razu... Nie rozumiem, dlaczego ostateczna decyzje co do domku mialyby podejmowac tylko obecne opiekunki..?? O ile pamietam, to Basia zalozyla watek BAmbisiowi, jest wegielkowa, ktora rowniez uwazam za wybawicielkę psiunia.. BAsia pisala, ze ma osoby znajome we Wroclawiu i ze jesli pojdzie po naszej mysli, moglyby sparwdzic domek... Daltego, jesli mogę prosic- to chcialabym dac adres marty wlasnie BAsi, aby Ona również miala udzial w tej adopcji...niech jej znajomi sparwdza domek i Basia nam przekaże wieści, czy jest zaakceptowany...Myślę, ze to uczciwe i sparwiedliwe postawienie sprawy...
  23. [quote name='BeataDz']Basiu masz rację, nie powinno się przekreślać z mety żadnego domku przed sprawdzeniem go. Wprawdzie nadal nie jestem w pełni przekonana do tej adopcji ale mam we Wrocławiu zaufaną osobę która może sprawdzić domek. Proszę o dane i adres na prywatną pocztę.[/QUOTE] Kolejny raz widać, że nie czytasz moich postów Beato..:(..nie wiem czym to jest spowodowane. ale moge się domyslać... SZkoda tylko, ze skoro jestes tak wprawiona w adopcje, nie pomyslalas, co najpierw powinno sie zrobic, zanim z gory domek się skreśli.. JAk juz pisalam- Marta byla w domku..była świetna okazja, aby pogadać...dużo czasu...ale ok 19 pojechała do Wrocławia.. JA zanim cokkolwiek więcej chcialabym obiecac. mialam z nią porozmawiać na zywo, przedstawić sytuację i Bambisia (pokazywlama Go tylko mojemu męzowi, ale dlatego, aby pokazac podobieństwo do Salmy)...jak mam Ci podac adres teraz Beato, skoro z Marta nie porozmawialam na temat adopcji Bambisia..???Czekalam, prosiłam o wiadomości i odpowiedzi na pytania, zebym wiedziala, co mam mowic Marcie...Reakcja twoja była jak zauważyli wszyscy bardzo nieadekwatna do sytuacji, żeby nie napisać, że była wręcz bezczelna...postawiłaś wszystkich do kąta- za to, że chca domku dla Bambisia... Teraz Marty nie ma a ja nie wyobrazam sobie telefonicznie załatwiac takich spraw..to nie jest zapytanie "jaka bluzkę mam na siebie włożyć"..zbyt powazna sparwa...tak uważam...przynajmniej ja to tak traktuje...poza tym, po tym co tu napisałaś i jak "automatycznie" skreśliłaś z listy przed sprawdzeniem, nie chcialabym, aby wchodziła na watek... Teraz bede się z Nia widziala dopiero na Swięta- bo jedziemy do Wrocławia...i wtedy ewentualnie jesli będzie w ogole sens-...będe mogla z Nia porozmawiać...a potem dopiero robić cokolwiek dalej... No cóż...nic dodać, nic ująć....
×
×
  • Create New...