-
Posts
44210 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
13
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Nutusia
-
Ku pamięci, czyli wspomnień czar - album moich podopiecznych
Nutusia replied to Nutusia's topic in Foto Blogi
Król haremu - Lesio I "mój" Krechulec - też uwielbia przytulanki https://lh4.googleus...aA=w640-h480-no Ale i pędzic lubi -
Ku pamięci, czyli wspomnień czar - album moich podopiecznych
Nutusia replied to Nutusia's topic in Foto Blogi
31 lipca 2014: Tort u siebie! :) Oczywiście została załączona wersja eksportowa i p. Monika nie bardzo mogła uwierzyć, że to ten sam pies, który szalał i biegał jak opętany podczas wizyty u nas! W samochodzie jechała bardzo grzecznie. Tylko przesiadła się z przedniego siedzenia na tylne, bo na przednie bardzo operowało słońce. W Warszawie, po wyjściu z auta obwąchała dwa trawniczki i bez problemu weszłyśmy do klatki i po schodach. Do mieszkania weszła jak do siebie (chyba poznała p. Monikę i Mirę). Zachowywała się swobodnie i bardzo grzecznie. Po dłuższej chwili wyszłyśmy na podwórko na krótki spacerek. Podwórko jest ogrodzone, dużo krzaczków, drzewka. Wszystko zostało zwiedzone. Gdy wróciłyśmy do domu, położyła się pod stołem i zasnęła! Właśnie dzwoniłam do p. Moniki. Po moim wyjściu chwilę piszczała, ale nie było paniki i łatwo udało się odwrócić jej uwagę. Dostała jedzonko i Dziewczyny wyruszyły na dłuuuuugi spacerek. Trochę ciężko z załatwianiem się (tylko jedno siusiu było - ale było, więc jesteśmy dobrej myśli). Myślę, że po dniu tak pełnym wrażeń, Tort oklapnie jak... zakalec :) Super domek się Torci trafił. Mira jest bardzo rozsądną, spokojną i zwierzolubną dziewczynką. Dziś mi mówiła, że nie potrafi zrozumieć jak można skrzywdzić psiaka. Gdy będzie pełnoletnia, planuje zostać wolontariuszką w schronisku. Będzie dogomaniaczka I klasa! :) A p. Monice chwała za to, że się zgodziła na psa. 2 sierpnia 2014: Na razie uprzejmie donoszę, że Tort ma się bardzo dobrze - jest grzeczna, ładnie się pilnuje, duuuuuużo spaceruje i w domu zachowuje się bez zarzutu. Przyplątała jej się biegunka - stawiam na stres jednak (plus zmiana karmy - p. Monika ugotowała jej ryż z mięskiem), ale sytuacja już jest opanowana. Jedyny "problem" to taki, że Torcia chciałaby rozpoczynać dzień już przed 5 rano! Mira uznała, że skoro Mama zgodziła się na psa, ona musi sprostać zadaniu i dzielnie wychodzi z Torkiem o świcie. Rozmawiałam dziś z moim "guru", czyli Agą i uznałyśmy, że trzeba spróbować zignorować rannego ptaszka. Mam nadzieję, że zadziała, bo wakacje wakacjami, ale pobudki w środku nocy nie należą do najmilszych ;) Natomiast z frontu Tośkowego donoszą, że mały agresor jest wielbicielem... malin! Od kilku dni p. Renata zauważyła, że znikają maliny z dolnych gałązek. Sądziła, że to sprawka ptaków, choć zachodziła w głowę dlaczego zbierają owoce z dołu, a nie z góry krzaków. Aż tu nagle przyuważyła Tosicę jak się częstowała malinkami prosto z krzaczka ;) 14 sieprnia 2014: Niestety, Tośka miała drugą przygodę z osą (nic ją ta pierwsza nie nauczyła rozumu). Tym razem została użądlona w ramię i spuchła jak balon - aż jej oczu nie było widać! Zadnim p. Renata dojechała do lecznicy, mała już miała problemy z oddychaniem. Rozpacz z tymi osami! Tosia jest maleńka, a owady, nie wiedzieć czemu, siedzą w trawie... Z dobrych wiadomości - Tośka przestała być agresorem - jest teraz absolutnym miłośnikiem całego świata! Uwielbia gości, jest bardzo miła, super bawi się z dziećmi - najchętniej w berka, przy czym raz jest goniona, raz to ona goni. Została po raz drugi zaszczepiona na wirusówki i będzie mogła wreszcie samodzielnie (nie na rączkach) wystawić nos poza swój ogród. Po pierwszym spotkaniu z koniem ma wyraźny respekt do tych wielkich zwierząt i nie szczeka nawet na te, u sąsiada za płotem, co bardzo p. Renatę cieszy, bo będzie mogła ją zabierać do stajni bez obaw, że wszystkie konie wypłoszy ;) Oczywiście nadal kopie dziury, a p. Tadeusz dzielnie je zakopuje i tylko czasami złorzeczy pod nosem... Muszę zadzwonić do Torta... Mam nadzieję, że brak wiadomości oznacza, że wszystko jest OK... No dobra, zadzwoniłam do p. Moniki. Torcik nadal utrzymuje wersję eksportową! :) Jest grzeczna, ustał problem z pobudkami nad ranem. P. Monika wychodzi z nią późno wieczorem i do rana nie ma problemu i żadnych wpadek. Zostaje też sama w domu na coraz dłuższe okresy - parę dni temu dwa razy po godzinie. Trochę piszczy zaraz po zamknięciu drzwi, ale potem się uspokaja (sąsiedzi się nie skarżą). Czeka grzecznie na powrót Pani, niczego nie rusza i nie niszczy. To, co już u nas było zauważalne - nie lubi deszczu! Na spacerze zaciągnęła wręcz p. Monikę pod daszek, zaparła się i nie chciała iść, choć było już niedaleko do domu. Na spacerkach super się pilnuje. Czasami wręcz za bardzo! Pani chce, żeby sobie odeszła dalej i pobiegała, a ona idzie tuż przy nodze. Pięknie daje się odwoływać, przychodzi i czeka na nagrodę ;) Teraz jest trochę smutna, bo Mira wyjechała na kilka dni z Dziadkami na wakacje. Za to jaka będzie obopólna radość po powrocie! 20 sierpnia 2014: Tort ma teraz na imię... Brydzia i nadal sprawuje się bez zarzutu :) Tośka prowadzi światowe życie - w niedzielę była w Bogusławicach, gdzie na zawodach hipicznych kibicowała zaprzyjaźnionym jeźdźcom startującym w konkurencji wkkw. Niestety już uznała, że konie są jej dobrymi znajomymi i świetnie by było złapać je za ogon! Jeśli chodzi o znajomości, Tocha zdążyła się już także zapoznać z dwiema krowami i całkiem sporą kozą! Teraz trochę ciężki czas dla Tosiny nastał, bo p. Renata wyjechała służbowo na 5 dni i osierociła psinkę. Wyraziłam nadzieję, że Tośka zachowa resztki zdrowego rozsądku i przez ten czas nie narazi się p. Tadeuszowi kopaniem dziur na tyle, że odda ją do budy na łańcuch. Odpowiedź brzmiała: "Tadeusz wie, że prędzej on wyląduje w budzie niż którykolwiek z naszych psów". Tosina będzie też pod opieką Mamy p. Renaty, którą już parę razy zdążyła potraktować jako "chwilowe zastępstwo", np. gdy p. Renata szła do toalety ;) Może dlatego, że obie panie mają podobny głos. Już sobie wyobrażam powitanie - Tośka z pewnością pobije rekord świata w skoku wzwyż. 23 sierpnia 2014 Amiga relacjonowała swoją, Agamiki i Nuśki wizytę u nas: A tu spanie grupowe: Nie tylko Lili przybiera różne pozycje... Czyż te oczka nie złamią każdego serca?? = wieczna przytulanka Gapiszonek -
Ku pamięci, czyli wspomnień czar - album moich podopiecznych
Nutusia replied to Nutusia's topic in Foto Blogi
22 lipca 2014: Komentarz p. Renaty do powyższej fotki: "Czy widzi Pani tu gdzieś miejsce dla mnie?" Odpisałam: "Sama jest sobie Pani winna, trzeba było nie wstawać. Może szezlong by się sprawdził?" I dostałam odpowiedź: "Poważnie myślę o dwuosobowym krześle biurowym" A tę fotkę dostałam w niedzielę, z komentarzem: "Chyba nastąpiło ocieplenie stosunków :)" Torci udało się wczoraj namówić do zabawy Hopkę. Niestety, po chwili tak się rozkręciła, że Hopcik nawiał pod ławę :( Krecha niby się chce bawić, ale nie do końca jej odpowiada taki "napadowy" charakter zabaw proponowanych przez Torę. Nawet Lili potrafi wyprowadzić z równowagi :crazyeye: Torka bardzo przypomina mi z zachowania Alutkę - kompletnie nieogarnięta, nie umiejąca się ani na moment na niczym skupić, wyciszyć. Na szczęście (przynajmniej póki co) nie ma tak wielkich zapędów niszczycielskich (tfu! tfu!!!!). Do jedzenia musi być zamykana, bo chwilę je ze swojej miski, a potem się wtranżala do Gapci, ja interweniuję zdecydowanym "fe", na co niestety Gapcia ucieka i potem nie daje się namówić, żeby podejść do miski i kończy się jedzeniem na fotelu :shake: To samo jest z podchodzeniem na wołanie (zresztą obojętnie którego psa, co akurat w moim domu jest... normalne). Zjawia się w ułamku sekundy i zanim zdążę jakkolwiek zareagować, już ją mam na sobie. Staram się uspokajać, sadzać, żeby dopiero wtedy ją pogłaskać, ale przy tych usiłowaniach jestem łapana zębami za ręce, głowa się odwraca z prędkością światła tak, że trudno mi wcelować dłonią w łepetynę! Gdy wołam psy do spania, wpada do sypialni i wypada z 10 razy, zanim uda mi się zamknąć drzwi :diabloti: Dziś w nocy znów była wpadka. Ostatni raz psy były na dworze po 23-ciej. O 2.30 wstałam zamknąć okno, bo chłodno mi się zrobiło - oczywiście Torka i Hopka się obudziły (reszta ani drgnęła). Położyłam się z powrotem, Hopcia wskoczyła na łóżko i od razu zwinęła się do spania, a po chwili usłyszałam, że... się leje :crazyeye: Krzyknęłam, zapaliłam światło, pogroziłam palcem (na co zostałam zaskakana i zakąsano-zalizana) i wypuściłam na dwór, a w tym czasie wytarłam kałużę. Myślę, że Torka powinna być w DT, gdzie jest mniej psiaków i prowadzić bardziej regularny tryb życia. Ja nie mogę jej poświęcić wiele czasu, bo choć teraz będę na urlopie, to czeka nas remont. No, ale jest jak jest, czyli ciiiisza :shake: Jeszcze wierzę, że tym razem nie zostanę zrobiona w balona, ale też się noszę z zamiarem założenia wątku i umówienia sterylki, bo za chwilę może nas cieczka "nawiedzić" :cool3: 27 lipca 2014: Z domu dla Torci nic nie będzie. Może będzie z innego, może jutro coś będzie wiadomo, ech... Bez sensu, bo już by przynajmniej była zaszczepiona, a może i nawet wysterylizowana... Są natomiast stałe wieści od małej Tośki. Mały agresor niebawem spowoduje konieczność wywieszenia na płocie tabliczki z napisem "Uwaga zły pies"! Wczoraj podjęła wysokie ryzyko, kpiąc w ogrodzie dół na oczach Pana Tadeusza!!! Pan siedział w fotelu, czytał gazetę i widząc zbrodnię na rabatce zamachnął się gazetą na agresora. I co zrobił agresor?... Złapał zębami za gazetę, wyrwał Panu z ręki i w nogi! Z Korą stosunki coraz bardziej się zacieśniają, gdyż Tośka nie ustaje w wysiłkach zaskarbienia sobie Kornikowych względów. Kora jest jedynym domownikiem, przed którym Tosia czuje respekt. A, i jeszcze przed koniem. A właśnie przed chwilą dostałam smsa o treści: Nie wiem czy wspominałam, że Tośka dokonała przełomowego odkrycia, że rolka papieru toaletowego zaczynająca się w łazience wystarcza do garażu..." 28 lipca 2014: Torcik miał dziś wizytację. I wygląda na to, że z tego pieca będzie chleb - znaczy dobry domek :) Teraz tylko decyzja po stronie p. Moniki czy sterylizujemy za 150 zł w naszej lecznicy czy Tortowa jedzie na chatę i za jakiś czas sterylka (jak już się trochę zadomowi). Chodzi o to, by jak najszybciej poszła do siebie i korzystała z wakacji młodej Pańci Miry. Jutro powinna zapaść decyzja i możne nawet w środę-czwartek Panna T. zamieszka na warszawskiej Saskiej Kępie. Oczywiście ani trochę się nie cieszę, dopóki nie zamieszka ;) 30 lipca 2014: Tort jutro wyrusza do Warszawy. Jesteśmy umówione z p. Moniką i z Mirą tak 13-14... Kciuki wskazane! Podróż na szczęście niedaleka... A p. Renata od Tośki przeżyła dziś chwile grozy!!! Tosina bawiła się obok niej w ogrodzie i nagle kłapnęła ząbkami na coś przelatującego (obsesyjnie poluje na muchy, często z sukcesem), pisnęła i po chwili zaczęła się dziwnie zachowywać. P. Renata się zerwała z fotela i tuż obok psa znalazła jeszcze ruszającą się osę. Obejrzała Tosię - nigdzie nie było widać miejsca ukąszenia, nigdzie nie puchło, ale Tosia zaczęła się... zataczać! Złapała ją więc na ręce, w samochód i do lecznicy. Całą drogę do lecznicy Tosia leżała bez ruchu. W lecznicy się okazało, że Tośka jest uczulona na jad os i wpadła we wstrząs anafilaktyczny, który objawiał się zmianami neurologicznymi. Dostała zastrzyk, po którym miała być senna... Ale gdzie tam! Zastrzyk zadziałał i Tośka natychmiast wróciła do swej codziennej aktywności. P. Renata dostała dwa zastrzyki "odczulające" na wynos - na wszelki wypadek. -
Ku pamięci, czyli wspomnień czar - album moich podopiecznych
Nutusia replied to Nutusia's topic in Foto Blogi
Torcik wątku nie ma, bo ma być tymczasem chwilowym. Jak będzie - życie zweryfikuje i pokaże czy jestem baloniarą z krwi i kości czy nie ;) Wraz z nastaniem właściwej pogody, skończył się (tfu, tfu!!!) problem z sikaniem w domu. Od nocy z niedzieli na poniedziałek ani jednej wpadki. Trochę już zaczyna załapywać, że "nie" oznacza niezadowolenie z łapania zębami (gorzej ze skakaniem :cool3:). Każdy ruch musi być... szybki! Nie ma mowy o spokojnym podejściu do człowieka, psa czy kota. Fajnie się bawi zabawkami sama albo z Lili (odbierają sobie "pokojowo"). Natomiast zabawa z psem (czy - o zgrozo - z kotem) zdaniem Torki polega na waleniu przednimi łapami o podłogę :crazyeye: Wczoraj mi się komp zawiesił i nie zdążyłam wstawić wszystkich zdjęć Tośki od p. Renaty. Nadrabiam więc: No, takie już prawie akurat to kocie wyrko - rosnę jak na drożdżach :eviltong: Pańcia mi kupiła w sobotę furę zabawek, ale ta zdobyczna na Melce jest zdecydowanie najfajniejsza :) -
Ku pamięci, czyli wspomnień czar - album moich podopiecznych
Nutusia replied to Nutusia's topic in Foto Blogi
I z Lesławem :smile: A dziś z domu Tośki napłynęły takie wieści: Przesyłam kilka zdjęć Tośki, które zrobiłam podczas wczorajszych szaleństw z Melą (z Korą z wiadomych względów nie ma, ale dziś przyłapałam je razem na posłaniu, więc idzie ku dobremu). Są też zdjęcia w posłanku pożyczonym od.. kota koleżanki, bo kot nie korzysta, a Tosia i tak zaraz wyrośnie.. I też nie korzysta.. znaczy w nocy, bo w dzień jej się zdarza :smile: Teraz znalazła swoje miejsce na ziemi czyli śpi za moimi plecami na krześle biurowym jak pracuję... Myślę, że moja praca na tym ucierpi, kręgosłup też :smile: Pozdrawiam serdecznie i będę przesyłać najnowsze zdjęcia i informacje, Renata O, takie fotki dostałam od p. Renaty :) Z buchniętą Melci zabawką ;) Taka jestem dumna, że MAM DOM! :) A tu w kocim posłanku "tymczasowym" ;) -
Ku pamięci, czyli wspomnień czar - album moich podopiecznych
Nutusia replied to Nutusia's topic in Foto Blogi
Pirania!!!! I agresor!!!!!! A teraz Torcia: Pierwszego wieczoru, jeszcze bardzo niepewna - nie ruszała się z korytarza... -
Ku pamięci, czyli wspomnień czar - album moich podopiecznych
Nutusia replied to Nutusia's topic in Foto Blogi
-
Ku pamięci, czyli wspomnień czar - album moich podopiecznych
Nutusia replied to Nutusia's topic in Foto Blogi
A tu jeszcze jako EjTy - u nas, w kociej budce ;) -
Ku pamięci, czyli wspomnień czar - album moich podopiecznych
Nutusia replied to Nutusia's topic in Foto Blogi
Aaaaaa.... poddaję się!!!!! Lubię Cię, wiesz?... No i buchnęła mi zabawkę ta mała agresorka, buuuuuu..... Mały pies i jego wieeeeeeeelki RAJ :) Oddałabyś mi tę zabawkę, moja... była... -
Ku pamięci, czyli wspomnień czar - album moich podopiecznych
Nutusia replied to Nutusia's topic in Foto Blogi
19 lipca 2014: Powiem Wam, że się... wzruszyłam... Rozmawiając z Panią za każdym razem zapominałam spytać jak Ej Ty będzie miała na imię. Przyjechałyśmy i Państwo od razu zaczęli do niej mówić... Tosia! I tak oto tymczasowanie zatoczyło koło - pierwsza była Tosia, a teraz jubileuszowa czterdziestka też Tosia. I żeby tego było mało, wczoraj przyjechała kolejna tymczasowiczka... też Tosia :) Chyba ją przerobię na Tolę albo Torę... A Ej Ty Tosia ma chałupę,że klękajcie narody! Odnalazła się tam w sekundzie, oczywiście najpierw "agresorując" rezydentki, czyli uroczą czekoladową Labkę Melanię zwaną Melonem oraz wilkowatą sunię Korę, zwaną Korkiem lub Kornikiem. Kora miała 2 miesiące temu operację biodra i jeszcze trochę utyka, ale goniła za naszą Maleńką równo. Tośka kompletnie bez krępacji odbierała dużym zabawki, urządzała galopady po trawniku i nic sobie nie robiąc z groźnej miny Pana - dziarsko kopała dołki w rabatkach! Wracając do domu, pomyślałam sobie jakie to szczęście, że ten kretyn ją wyrzucił - dzięki temu trafiła do PRAWDZIWEGO DOMU! 20 lipca 2014: Dzwoniła p. Renata - Tośka RZĄDZI ;) Wczoraj po moim odjeździe miała jakieś... pół minuty zawahania, a potem... ruszyła do zabawy i gonitwy. Szalała do 21 w ogrodzie, potem padła (oczywiście w łóżku Państwa) i spała aż do 8.15 :) Rano wybrała się z Panią na zakupy wyprawkowe - wróciły ze smyczką, szeleczkami, adresatką, posłankiem (bo każdy piesek posłanko mieć powinien - nawet jeśli śpi w łóżku) oraz furą gryzaków i zabawek (bo wczoraj Melania oddała Tośce wszystkie bez wyjątku swoje zabawki!). Po drodze do domu wstąpiły do Przyjaciół Państwa, którzy mają czekoladowego labka wielkiej łagodności.Tośka o dziwo go nie zaagresorowała, ale buchnęła mu kość prasowaną i zadekowała się pod ławką. Wystarczyła jej 15 minutowa drzemka w samochodzie i wróciła do domu gotowa do dalszych zabaw. Za wszelką cenę chce się zaprzyjaźnić z Korą, ale... bez wzajemności. W desperacji Tośka postanowiła dziabnąć Kornika w ogon, by zwrócić na siebie uwagę. Kora tego nie zdzierżyła i napyskowała małemu natręciuchowi, który... obraził się na nią na całe... 10 minut! Ale w końcu dopięła swego. Na popołudniową drzemkę wmeldowała się Korci na posłanko i nie została bezceremonialnie wyproszona ;) A, i jeszcze wczoraj Tosia była z p. Renatą w stajni, bo p. Tadeusz zapomniał jakichś kluczy. Oczywiście była na rączkach u p. Renaty, ale z bliska widziała konia. Koń ją niuchnął i zrobił wrażenie na małym agresorze, którzy jednak zachował resztki instynktu samozachowawczego i nie napyskował koniowi. A Tora... coraz bardziej wyluzowana. Najchętniej bawi się z Lili - szaleją, aż dom dudni! Upominamy ją za skakanie i łapanie zębami za co popadnie. Daje się już pogłaskać, a nawet wziąć na kolanka. Noc była spokojna, Torka spała grzecznie w posłanku. Niestety, z zachowaniem czystości są problemy. Mała wychodzi do ogrodu, wraca i... na moich oczach leje w domu :( Mam nadzieję, że to tylko kwestia mokrej trawy... 21 lipca 2014: Torcia na nią wołam (Tora tylko wtedy, gdy leje na moich oczach :evil_lol:). Trzecia Tosia (w tym druga pod rząd) wprowadziłaby zamieszanie, a jako tako na "To..." reaguje, więc nie chciałam zmieniać całkowicie. Mam nadzieję, że to sikanie w domu "zawdzięczam" tylko mokrej trawie. Ostatnie sikanie było praktycznie na moje stopy, w momencie, gdy kładłam się do łóżka :crazyeye: - a chwilę wcześniej była na dworze! Za to w nocy sucho. A teraz pokażę najpierw agresora Tośkę w jej raju... Tak się zachowywała już w chwilę po przybyciu DO SIEBIE! Tu z Melanią - coś je zaintrygowało ;) No, nachyl się - złapię Cię za fafla albo za ucho! A tu kica Kora vel Kornik - jest po usunięciu główki kości udowej i skacze jeszcze trochę jak kangur... Oczywiście goni Antoninę! :evil_lol: Tu wszystkie trzy panienki z p. Renatą :) -
Ku pamięci, czyli wspomnień czar - album moich podopiecznych
Nutusia replied to Nutusia's topic in Foto Blogi
I Lilunia, wreszcie wyluzowana po zabraniu agresora do sypialni :) Wczoraj podczas naszej nieobecności agresor zrzucił doniczkę z hibiskusem z parapetu na podłogę, pozrzucał rzeczy ze stolika i napoczął opakowanie chusteczek higienicznych. Za to kupa była na podkładzie (siuśki obok ;)) Gdy ją wypuściłam z aresztu tak się cieszyła, że aż piszczała! ;) Do spania jest jedyna - pada w locie i można ją przekładać jak się chce. Całą noc spała "na jamnika", czyli beztlenowo. A rano wstała... ostatnia! :evil_lol: 16 lipca 2014: Są też wieści od Iki! W poniedziałek dostałam smsa od p. Danusi, że po raz pierwszy... zaszczekała, czyli już w pełni czuje, że jest U SIEBIE :) Dom jest teraz pełen ludzi, więc zawsze się znajdzie jakaś ręka do głaskania. Ikunia jest grzeczna, zapatrzona w p. Danusię, bardzo się pilnuje i nie sprawia najmniejszych kłopotów - tak zeznaje nasz specjalny wysłannik ;) Chyba już się trochę zaokrągliła ;) -
Ku pamięci, czyli wspomnień czar - album moich podopiecznych
Nutusia replied to Nutusia's topic in Foto Blogi
Wreszcie usnął ten agresor! Można zerknąć co to za stwór... E, lepiej nie będę patrzeć, bo się obudzi i mnie... zje! Kreśka oczywiście jest najodważniejsza i zaryzykowała spotkanie nos w nos z potworem! :) -
Ku pamięci, czyli wspomnień czar - album moich podopiecznych
Nutusia replied to Nutusia's topic in Foto Blogi
15 lipca 2014: No jest, jest jubileuszowa Czterdziecha. Choć tak naprawdę nie wiem, czy zostanie uznana, bo wszystko wskazuje na to, że już w sobotę pojedzie do super-chatki! ;) Zaraz postaram się pozyskać fotki i tu wstawić, bo nawet wątku jej się nie opłaca zakładać... Idąc do lecznicy, od razu wiedziałam dlaczego Doktor zadzwonił (choć zwykle czekał aż sama się pojawię :razz:) - słyszałam tę małą syrenkę już na skrzyżowaniu - tak protestowała przed zamknięciem jej w klateczce (dla jej własnego bezpieczeństwa)! Jest to mieszanka najgorsza z możliwych - jamnika z terierem :evil_lol: Niespełna 4 kg żywej psiej wagi 3-miesięcznego brzdąca i charrrrakterek z piekła rodem! Na Lili tak zapalczywie napadała, że biedny Gliździoch nie wiedział jak się zachować! :crazyeye:Wlazła na kanapę i łapę mi podawała, jakby mnie chciała szturchnąć mówiąc "zrób coś z tym agresorem, bo przecież tu same pokojowe psiaki mieszkają w tym domu!" Gapcia niestety też jest od wczoraj kłębkiem nerwów, choć akurat do niej Mała wcale nie podchodziła. Tylko chciała się przytulić, wskakując z rozbiegu na kanapę - ale Gapcia zwiała. Mała jest rezolutna, śmiała i bardzo przytulińska. Spała wtulona w moją szyję przez calutką noc. O 5:45 się obudziła i zeskoczyła z łóżka, więc ją wyniosłam na trawkę i od razu zrobiła siusiu. Wrąbała śniadanko z apetytem i została w domu, zamknięta w sypialni, z zabawkami, posłankiem i gryzakiem. Nie włączyła syreny, choć nasłuchiwaliśmy już siedząc w samochodzie. Mała została porzucona wczoraj rano na stacji kolejowej w Nowym Dworze. Plątała się po peronie, usiłując zwrócić na siebie uwagę. Sama tam z pewnością nie zawędrowała, bo całkiem sprawnie się umie pilnować. Jej "właściciel" z pewnością żyje w przekonaniu o swej wspaniałomyślności - w końcu na takim dworcu przewija się tyle ludzi, że z pewnością ktoś się pieskiem zaopiekuje... Lepsze to niż porzucenie w lesie :angryy: Mały słodziak został od razu umieszczony na lecznicowym FB i już dziś zgłosił się super domek (wiedziałam, że tak będzie, bo to jest 100% cukru w cukrze). Mała została wczoraj zakropiona na pchły i kleszcze, przez 3 dni od dziś będzie dostawała tabletki na robale, a w sobotę zostanie zaszczepiona pierwszą dawką p-ko chorobom wirusowym. Pani, która dzwoniła mieszka w domu z bardzo dużym ogrodem i ma 2 duże sunie - rodowodową labradorkę i przygarniętą wilczkowatą. Miała też psiaka yorkopodobnego z odzysku, ale umarł i brakuje jej takiej "podręcznej przytulanki". Duże sunie są jak najbardziej domowe (a wręcz łóżkowe!). Niedaleko od domu Pani ma też stajnię, w której mieszka 11 koni, w tym konie adoptowane, wyciągnięte z bardzo złych warunków albo wręcz z transportu do rzeźni... Pani jest tłumaczem, pracuje w domu, więc mały agresor będzie ciągle na oku ;) Fotki nie najlepsze, bo robione komórką, ale są: Tu wydaje się duża, bo jest na pierwszym planie, ale w rzeczywistości jest mniejsza od Helenki. Wyrośnie z niej coś na kształt i podobieństwo Gapci, którą widać z tyłu, kompletnie sparaliżowaną strachem... :shake: Taki ze mnie większy... kurczak :) Co się patrzysz? Szczeniaka nie widziałeś? :eviltong: Się chyba prześpię po emocjach całego dnia... -
Ku pamięci, czyli wspomnień czar - album moich podopiecznych
Nutusia replied to Nutusia's topic in Foto Blogi
Do końca życia się Amidze nie wywdzięczę za tego mojego kochanego obcinacza nosów ;) Wszystkie moje psy mają mocno przybliżoną datę urodzenia... Lesio przyszedł sam (miał wtedy ok. pół roku), Lili znaleziono w Częstochowie pod sądem, Gapcię odebrano oprawcy, który się datą urodzenia psa przejmował jeszcze mniej niż samym psem, a Kreskę znalazł w krzakach pies pewnego pana (i chwała mu za to, bo miała wtedy ok. 8 tygodni, był marzec i jeszcze trzymał mróz). Lesław jak trafił? Przyszedł na budowę domu naszych sąsiadów i... ukradł robotnikom śniadanie, więc obiad już mu dali z własnej woli. Były wakacje, mój Tomcio był w domu i gdy zobaczył Lesia, poleciał do niego ze smakołykami. A potem, gdy panowie robotnicy pojechali do domu, Lechu uznał, że ten zza płotu też fajny gość, więc przyszedł pod naszą furtkę i dotąd szczekał, aż go Sławek wpuścił, bo się bał, że sąsiedzi nas na policję zgłoszą, że ciszę zakłócamy ;) (zresztą ośli upór został mu do dziś i jak sobie postanowi, że chce do domu, nie ma opcji, żeby znieść jego jednostajny szczek) Ja byłam wtedy w delegacji. Dzwonię do domu spytać co słychać, a moje dziecko mówi: "Mamo, mamy... sznaucera!" :evil_lol: Kazałam natychmiast zgłosić do sołtysa, bo pomyślałam, że ktoś się wybrał do lasu na wycieczkę z rasowym psem i pies się zgubił, a potem będzie na nas, żeśmy go... ukradli! Gdy następnego dnia przyjechałam do domu i zobaczyłam tego "sznaucera", o mało się ze śmiechu nie udławiłam! Moja sąsiadka (ta od budowana domu) powiedziała, że chętnie Lesia adoptuje, ale dopiero jak się przeprowadzi na wieś (za 3 miesiące), na co mój Małż jej odpowiedział, że po 3 miesiącach niech sobie innego poszuka. I tak oto Pan Zlesław został u nas na stałe, bezczelnie terroryzował uległego i przekochanego Oskara, a następnie został... królem haremu oraz psem jednego pana, czyli mojego Męża :) 19 maja 2014: W sobotę "styknęły" 3 lata od kiedy boksia Frania rządzi w Grodzisku Mazowieckim jako 4 kobieta w babskim domu. 31 maja 2014: Niespodzianka! Chmurcia, której szukaliśmy domu bez dzieci ;) Pani Karolina mówi, że Chmurka definitywnie przestała się Stasia obawiać. Daje mu do zrozumienie cichym powarkiwaniem, że ma dość czułości i Stasinek rozumie w lot! Poza tym, nie może się Chmurzastej nachwalić - najmądrzejsza, najpiękniejsza i najukochańsza :) 19 czerwca 2014: Dziś do domu pojechała Ika... nasza 39 podopieczna :) A jeszcze dziś rano opalała się w naszym ogródku ;) A w tzw. międzyczasie dostałam wieści z domu kici Buźki (teraz Milki). Były małe problemy, bo koteczka nagle przestała korzystać z kuwety i sikała gdzie popadnie. Na szczęście, po sterylizacji problem zniknął jak kamfora. Milka jest kotem wychodzącym, ale grzecznie wraca ze spacerków, nawet podczas pobytów na działce. Jest bardzo milusińska, nie niszczy (drapie tylko narożnik w salonie ;)) A taka jest śliczna! -
Ku pamięci, czyli wspomnień czar - album moich podopiecznych
Nutusia replied to Nutusia's topic in Foto Blogi
14 maja 2014: W poniedziałek, 12 maja minął rok, od kiedy Duszka znalazła szczęście u boku Basi i vice versa :smile: Basia dzwoniła do mnie kilka dni temu. U Cocuni wszystko w najlepszym porządku. Basia 2 razy wyjeżdżała służbowo i wtedy Coco zostawała z Alice u Jurka. Jurka zna, z Alice się przyjaźni, zna mieszkanie i okolicę. Ale gdy przyszli z wizytą znajomi - przesiedziała cały czas ukryta pod stolikiem... Siedzą w niej jeszcze te demony z przeszłości, niestety :-( Basia mówi, że jest w pełni szczęśliwa - gdy się kładzie spać, z jednej strony mości się Coco, a z drugiej koteczka Nuka. Tak sobie właśnie Basia wyobrażała swoje SZCZĘŚCIE :smile: A jeszcze w tym tygodniu... dwie kolejne rocznice! :smile: Pokażę też Gapcię w DS ;) Wersja na "mokrą Włoszkę": I po ręcznym wytrymowaniu do tzw. imentu: 15 maja 2014: A dziś mijają 4 lata od dnia, gdy do naszej wsi zajechał pewien niebieski psiowóz na krakowskich numerach i takim oto "egzemplarzem" na pokładzie ;) Tu z moim nieodżałowanym Oskarem, który kochał cały świat :) A tu niedawne zdjęcie Krechulca - naszej super dogoterapeutki - z jej domową "pacjentką", czyli Gapcią ;) -
Ku pamięci, czyli wspomnień czar - album moich podopiecznych
Nutusia replied to Nutusia's topic in Foto Blogi
Tu z Agą - z nią też się nigdzie nie wybierała ;) 11 marca 2014: Tak czy inaczej uważam, że optymistom żyje się łatwiej ;) I w tym optymistycznym duchu, pokazuję zdjęcia "naszej" Beksaliny, która od 3 lat bardzo optymistycznie patrzy na świat :) -
Ku pamięci, czyli wspomnień czar - album moich podopiecznych
Nutusia replied to Nutusia's topic in Foto Blogi
28 lutego 2014: Alutka ma dokładnie taki dom, o jakim dla niej marzyłam, a nawet chyba... jeszcze lepszy! :) Bo czy po 4 dniach w DS mocno nieszczęśliwy, zestresowany i tęskniący za mną czy Agą pies zachowywałby się w ten sposób?... ;) Dodam, że zdjęcie jest mojego autorstwa, co dowodzi tylko tego, że się Ala mnie kurczowo nie uczepiła i ani jej w łebku było wracać za mną do dawnego życia ;) Nie mogę się oprzeć, więc i tu pokażę pozostałe foty z Aluśkowego RAJU (jeśli ktoś nie śledzi jej wątku) Tylko Skiper się położył na "właściwej kanapie" - tej z kocykami dla piesków ;) -
Ku pamięci, czyli wspomnień czar - album moich podopiecznych
Nutusia replied to Nutusia's topic in Foto Blogi
19 lutego 2014: Bajka/Majka miewa się jak pączek w maśle - to określenie Asi. Jest największą miłością swojego Pana (z wzajemnością zresztą) i aż dziw, że Asia jeszcze to znosi ;) Jest najukochańsza, najmądrzejsza, najwspanialsza, naj, naj, naj... Rozumie wszystko wlot! Wręcz są momenty, że czyta w ludzkich myślach :) Jest posłuszna i nie sprawia żadnych problemów. Po prostu IDEALNY pies w IDEALNYM domu :) Zresztą sami zobaczcie i oceńcie ;) Miłość wzajemna Jurka i Majki - ACH! :) Zanim posegregują kubeczek po jogurcie, należy go... umyć ;) Pełne porozumienie - nawet bez słów - ACH! :) Czy ja lubię wodę, czy nie za bardzo?... Kolejne zdjęcie "rozwodowe" dla Asi :) -
Ku pamięci, czyli wspomnień czar - album moich podopiecznych
Nutusia replied to Nutusia's topic in Foto Blogi
I obiecane nowiny od Żeluchny ;) Żelunia jest strasznie aktywnym pieskiem, jak ginie nam z pola widzenia na dłużej niż 5 minut to pewne, ze coś broi... a to odwinie sznurek ze szpuli, a to coś ukranie i niszczy w kąciku... Ale pomimo, że czasami tak coś spsoci, że nie mamy do niej siły, nie wyobrażam sobie, że nie byłoby jej z nami. Inna sprawa, że ją z mamą zanadto rozpuściłyśmy ;) Śpi z nami - pół nocy ze mną, pół z mamą - i to często tak, że Żela leży na poduszce przykryta kołderką, a ja na krawędzi łóżka! W zasadzie asystuje nam we wszystkim i wszędzie... Najlepszą zabawą Żelki jest „wiszenie” na kapciach mojej mamy. Uczepi się jak pchła i nic nie jest w stanie jej odczepić, co zresztą widac na zdjęciach. W żebraniu o jedzenie też zrobiła znaczne postępy... No i cały czas musi być w centrum zainteresowania! Koniec tej krytyki, bo pomyśli Pani, że z tej Żelki to małe ziólko. A tak naprawdę, nie ma w rodzinie osoby, której by nie ”kupiła”. Uwielbiają ją wszyscy, jak tylko z nią chwilę pobędą. Poza tym uczy się tak szybko, że ciągle nas zaskakuje. Rozumie bardzo dużo z tego co do niej mówimy i wykonuje to, o co ją prosimy bezbłędnie! Wystarczy, że coś z nią raz „przerobimy”, np. wycieranie łapek - wszystko zapamiętuje i następnym razem grzecznie czeka aż ją powycieramy. Powiem szczerze, że Kodunia - nasza poprzednia sunia nie była aż tak bystra jak Żelka... Serdecznie pozdrawiamy Panią i całą rodzinkę (z tą psią w szczególności ) Małgosia i Żelka A oto i Żelkowe Małgosine ukochanie :) Wiszenie na kapciu Mamy p. Małgosi ;) Fajny kapeć, to fajny kapeć - nie ma co ;) No co? Kto powiedział, że porządny sznurek powinien być nawinięty na szpulkę - a może właśnie jest na odwrót? Przecież trzeba to sprawdzić! Trochę Magdzie na mnie naskarżyłaś, ale... i tak Cię kocham :) -
Ku pamięci, czyli wspomnień czar - album moich podopiecznych
Nutusia replied to Nutusia's topic in Foto Blogi
Rany gościa, Józek... ja już kretów szukałam i nie znalazłam, daj spokój... Phi tam, taki śnieg - nawet suchą karmą nie smakuje... 12 lutego 2014: Są też wieści od Kajtusia (choć nie wiem czy do tego cud-młodzieńca takie imię jeszcze pasuje ;)) Pani Ewa pisze: Kajtek wyrósł na ponad 20 kg, okazało się, że ma coś z bordera coli, doskonale zagania inne pieski (jakby to były owce:smile:). Jest już po kastracji, bardzo dobrze to zniósł. A od 1 marca rusza na weekendowe szkolenie posłuszeństwa, bo nie umie się pohamować przed zabawą z innymi psami, nawet, jak inne psy nie chcą się bawić... Poza tym uwielbia się bawić swoim Kubusiem, to tej pory go ma i wcale go nie zniszczył. Pozdrawiam Tak było jeszcze niedawno (już w DS) A tak jest teraz (Kubuś Puchatek ten sam - jeszcze od nas ;)) -
Tymczasy wcale nie tymczasowe czyli gromadka psiaków szuka domków
Nutusia replied to mari23's topic in Psy do adopcji
Ja już tradycyjnie... trzymam kciuki za CAŁOKSZTAŁT! :) Maryś, kiedy ostatnio pokazywałaś nogę lekarzowi? ;) -
Chyba trzeba się cieszyć, że przy blasku księżyca Zojka kupa i sika, a nie wyje, bo mogłaby się okazać... wilkołakiem! ;) :)
-
Z tego właśnie powodu Florka tej nocy z nami nie spała, bo potrafi być niemiła - głownie dla Gapci, ale wczoraj i Kresce się postawiła. Niestety, dzieciątko się obudziło długo przed nami, czego efektem jest dziura w moich jedynych półbutach i "wystrzępiony" pokrowiec na telefon... ;)
-
Olbrzym Lori - co może zdziałać morze miłości i ogrom cierpliwości...
Nutusia replied to Reno2001's topic in Już w nowym domu
Na tej ostatniej fotce, gdyby nie rudości na pysiu, powiedziałabym, że to niedźwiedź polarny! :) -
Ech, moje wyniki... Badanie było w piątek i powiedziano mi, że wynik będzie za tydzień. Kogo nie zapytam, dla każdego "za tydzień" od piątku to kolejny piątek. Ale nie! Sławek pojechał w piątek, wbijając się w masakryczne przedświąteczne korki, bo wizytę u profesora neurochirurga miałam umówioną na wczoraj i się okazało, że tydzień to jest 7 DNI ROBOCZYCH! Nie powiem, wściekłam się, wizytę musiałam odwołać, a do domu dotarliśmy w piątek o 19.30 :( Mam nadzieję, że dziś już się uda wydębić wynik badania, wizytę u profesora mam w czwartek i bardzo liczę na to, że się wreszcie czegoś dowiem! Na razie czekamy na obróżkę. Imcia na razie w miarę pozostała sobą, ale po niedzielnym stresie nie ma już śladu! Szczeka na Lili, nie dopuszcza do mnie innych psów (choć sama nie daje się złapać ;)), biega, bawi się. Wczoraj bardzo mocno zasnęła na kanapie wtulona we Florkę i dobre pół godziny bezkarnie ją miziałam, tarmosiłam za uchole, liczyłam piegi itp. :) Domek Florki właśnie dzwonił - jesteśmy umówione na sobotę u nas. Jeśli wszystko pójdzie dobrze i pojawi się "chemia", Florka w sobotę pojedzie na swoje. Państwo mają wolny długi weekend, więc będzie to dobry czas na adaptację... O, pewnie, że nie pogardzi! A ile razy musi wskoczyć i zeskoczyć, bo... się zbliżam!!!! ;) Ale jak już usiądę, przestaję być groźna. Jednak na wszelki wypadek siedzimy na dwóch przeciwległych krańcach :) Za to jeśli chodzi o psy, Imka jest absolutnie bezstresowa - potrafi się umościć Lili na głowie i absolutnie nic sobie nie robi z jej pomruków niezadowolenia ;) Aż tak źle z Imciuszką nie jest... Ula np. nie od razu zauważyła jaki z Imki jest strachulec (dopóki nie zechciała jej pogłaskać na podłodze). Ona się cieszy bardzo gdy wracamy do domu albo gdy ktoś do nas przyjdzie. Skacze, obszczekuje, ogonek merda jak szalony. Nie chowa się po kątach, nie ucieka pod ścianami, nie dygocze ze strachu. W sumie bardzo przypomina Gapcię, która tylko w domu czuje się i zachowuje jak normalny pies. Z tą różnicą, że Gapcię można spokojnie zagłaskać na śmierć i sama się podstawia, a Imka nie.