Irenasku, bardzo Ci dziękuję, ale dajemy radę.
Imka ma jeszcze trochę grosza w skarpecie, a Szyszkę Doktor "oporządził" w całości i zostanie nam tylko zakup żarełka.
Wygląda na to, że niestety nie będzie żadnej łatwizny i sypania kulek do miseczki. Nawet wymieszane porządnie z kleistym ryżem, są dokładnie wylizywane i wypluwane z obrzydzeniem! ;)
W każdym razie, gdybyśmy nie miały co do przysłowiowego gara wrzucić, uderzymy Irenasie do Cię jak w dym! :)