Jump to content
Dogomania

Nutusia

Members
  • Posts

    44210
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    13

Everything posted by Nutusia

  1. [quote name='LILUtosi']Już za chwileczkę, już za momencik..........[/QUOTE] Czwartek z Alusiem zacznie się kręcić! :)
  2. [COLOR=purple]Maruda, Tatankas - jeszcze raz bardzo, bardzo dziękujemy za bazarki.:loveu: Dziś Liluch pości od rana. Musiałam ją siłą z domu wyciągnąć jak się zorientowała, że się zanosi na śniadanie :( Na szczęście udało się odwrócić jej uwagę za pomocą patyczka. Wracamy dziś do domu, Lilcię w auto i do Doktora. Od rana boli mnie żołądek z nerwów :shake: A wczoraj pannice urządziły nam w domu piekło - krajobraz jak po przejściu tsunami! :mad:Sławek był w domu o normalnej porze - posprzątał kałuże i śmierdzące miny przeciwpiechotne oraz pozbierał z podłogi wszystkie elementy ruchome, które zostały zrzucone z blatów. Ja wróciłam bardzo późno, bo świętowałam 6 urodziny chrześniaka, a potem nam się z jego Mamą na wspominki zebrało. Dla mnie pozostało sprzątnięcie góry rozszarpanych na strzępy gazet, odnalezienie pokrywy od pudełka na chleb, które zostało wyciągnięte z zamkniętej szafki (sprawka Franciszki - pożarty bochenek ciemnego chleba z ziarnami). W owej szafce były też inne "atrakcyjne zabawki"! Paczka waty oraz opakowanie mielonego siemienia lnianego... które w elementach znalazły się na naszym łóżku w towarzystwie dwóch butów mojego Syna (każdy od innej pary :cool3:) i poszarpanych torebek foliowych. Efekty działania siemienia na wypróżniania Sławek posprzątał wcześniej:razz:. Kreśka cała była oblepiona siemieniowym glutem! :evil_lol: Pozwijaliśmy wszystkie chodniki i dywany, bo nie nadążałam prać. Poczekamy na piękną pogodę i wypierzemy w ogrodzie - może do tego czasu uda się przekonać Franciszkę do wychodzenia... Na koniec musiałam odkurzyć i zmyć podłogę - skończyłam o 1.20. Franuś natomiast trochę lepiej, jeśli chodzi o psychikę. Bardzo się wczoraj cieszyła na mój powrót, nawet ogonek się merdał! Śpi już o wiele bardziej wyluzowana - rozkłada się na boczku, czasami nawet na pleckach, bo wcześniej wciąż była zwinięta w kłębuszek. Nadal jednak nie chce wychodzić na dwór z własnej woli - bez smyczy ani rusz.:placz:[/COLOR]
  3. Ciociu Mmd - całuskujemy Cię i przytulamy najmocniej na świecie! DZIĘ-KU-JE-MY!!!!! Czesanko było, czyli wełenki na sweterek znów przybyło :) Nic się nie zmieniło u chłopaka, nadal nie zamierza się dzielić człowiekiem nawet z panienkami?...
  4. W takim razie trzymamy kciukasy, żeby jak najszybciej odfrunęła do superaśnego domku! :)
  5. Nie tylko się poznały, ale nawet polubiły! Gretka Zafirę z pewnością :)
  6. [COLOR=purple]Dwie padły, a trzecia musi czuwać! :) Ech, Krecha jest nie do zdarcia!!!!! Nikt nie jest w stanie dotrzymać jej kroku w szybkości, wysokości skoków z miejsca i wytrzymałości. Inne padają jak muchy, a ona jeszcze by ganiała. A jak już wszystkich wykończy siada i baaaaardzo się broni, żeby nie zasnąć - zazwyczaj zasypia na siedząco :) [/COLOR]
  7. Jak jej kudełki na łapciach urosły! :) A co do przedpokoju - czepiasz się! Niby bałagan - owszem, ale: a) koszyk cały b) but cały c) worek karmy cały - więc O CO TYLE KRZYKU!?!?!? :)
  8. No, ale przynajmniej pogoda sprzyja tym częstym spacerkom! Urosła pannica?... Jeśli chodzi o brak czasu, jest to bolączka ludzi kreatywnych, więc się nie martw :) A Twoja niedawna tymczasowiczka-terapeutka ma kolejny trudny przypadek na swojej kozetce - zajrzyj :)
  9. [quote name='bros']Booozzziiiuuu jakie minki cudniaste. Słodkosci dziewczynka. Czy ona ma takie małe blizny na całym łepku ?[/QUOTE] [COLOR=purple] Stwierdzam, że na [U][B]żadnym[/B][/U] zdjęciu nie wygląda na tak chudą, jak jest w rzeczywistości :( I smutasek z niej straszny. Z boksiowatości na razie ma tylko jedną cechę - chrapanie! :) Tak, Brosiku, na całym łepku, na łapkach, ogonku i boczkach jest blizna na bliźnie. Na fafelkach był strup na strupie - zdejmowałam z niej po trochu te strupki i zostały ślady. Ma też szramę po ranie na nosku :([/COLOR]
  10. [quote name='bros']sobie juz zaczynamy odliczać :) poniedziałek,.........[/QUOTE] I to już prawie południe, czyli połówka za nami :)
  11. [COLOR=purple]Nasza Kreśka nie jest zadziora! Ona kocha cały świat i potrafi z miejsca wyskoczyć tak wysoko, że niższym osobom daje buziaka prosto w usta :) Lili poza nią świata nie widzi! No i może trochę nietypowo, ale... nie szczeka bez powodu :) Do tego jest fenomenalnym psim terapeutą. To ona nie odpuszcza Franusi, bez przerwy się do niej przytula, zaczepia delikatnie, łazi za nią, podtyka zabaweczki i przekonuje, że u nas jest fajnie, nie ma się czego bać, micha będzie na pewno, do domu wpuszczą na bank, więc nie ma się co stresować i można trochę pobrykać! :) W paru momentach Franuśka już już się łamała, ale jeszcze się wycofuje. Znając jednak Kreską i jej upór - stawiam, że najdalej jutro osiągnie swój cel i jej terapia przyniesie efekty! :) Będzie na zdjęciach z Franciszką :) [/COLOR]
  12. [quote name='doddy']Dokładnie, Gretka jest szczęśliwą posiadaczką super domu :)[/QUOTE] Hmmm... a czy to nie jest przypadkiem tak, że super domek jest szczęśliwym posiadaczem Gretucha?... :) GRATULUJEMY i trzymamy kciuki, a Gretce życzymy samych najszczęśliwszych dni w Nowej Rodzinie!
  13. O mamusiu, tylko koszyczek... za mały! :)
  14. Dzięki Donka za info :) Na dniach będą lupusowe ogłoszenia, więc mam nadzieję, że telefon będzie się urywał!!!! :) A collaczek może się zgubił. U psów o takiej sierści szybko dochodzi do żałosnego wyglądu :( Za chwilę pewnie będzie równie piękny jak Twój Borys, Donko, a wtedy domki będą po niego stały w kolejce do samej trasy ekspresowej :), co daj Boże AMEN!
  15. U mnie też ucina zdjęcia przez ten serwis (choć na dole jest suwak i można przesunąć) i OCZYWIŚCIE nie wiem jak go zamknąć :( Sisi śliczniutka. Taka subtelna sunieczka...
  16. [COLOR=purple]Moim największym obrońcą jest... Kreśka (jamnisia) :) Ujada jak opętana, a gdy raz sąsiadka chciała sobie otworzyć furtkę z klucza od wewnątrz, została dziabnięta w palec! Są zdjęcia Franusi - wysyłam Kapselkowi i czekamy :) [/COLOR]
  17. No ja nie wiem... Ponoć kto z kim przestaje... Na niektórych zdjęciach Ares ma taką mordę, że ja bym go ogłaszała jako mix ogara! :) Słodziaki dwa i czyściochy! :)
  18. A co w ogóle słychać u Dorci primo voto Torpedy?... :)
  19. Halo, Ciotki - gdzieście się podziały?!?!?!? Nasz Lupus wciąż potrzebuje pomocy i zainteresowania!!!! Donko, wszytko u Was w porządku?...
  20. [COLOR=purple]Witanko! Kapsel masz przerąbane - jakiej "sruli"?!?!?! :mad: Ona ma na imię Eja, będzie mieszkać w willi z ogrodem i basenem, będzie czasami jeździć z Państwem do pracy (czyli do restauracji - kultowej!!!! :razz:) oraz będzie miała paszport, co by mogła podróżować z Państwem po świecie jak jej starszy kolega - biały boksio, który np. 2 lata spędził z Państwem w Madrycie. Bo jak mówi Pani: "tam gdzie my, tam nasz pies" :loveu: A Eja po hiszpańsku znaczy "ona" - skoro była bezdomna, to i bezimienna... W nadchodzącym tygodniu jadę na przedadopcyjną :) Beka, nie ma za co dziękować - zawsze jak macie przewóz w [/COLOR][COLOR=purple]kierunku [/COLOR][COLOR=purple]północnym - służę pomocą. Cieczki niestety nie dało się zatrzymać. :( Musi dziewucha swoje odbębnić. I tak cud boski, że udało się ją złapać tuż przed i przynajmniej problem ciąży, a potem maluchów mamy z głowy. Te narośla to tłuszczaki - zoperuje się je kosmetycznie przy sterylce. A nasza Franka swojska raczej jest dziewucha ;) Coraz lepiej sobie radzimy. Dziś jeszcze w nocy wychodziłyśmy do ogrodu na smyczy, ale rano ją spuściłam i udało mi się ją zatrzymać, żeby nie wracała natychmiast do domu. Pospacerowała sobie, powęszyła, parę razy została staranowana przez rudo-rudy piorun kulisty...:diabloti: Ja się w końcu zajęłam zbieraniem psich min przeciwpiechotnych, więc Francesca się znudziła i wróciła do domu. Niestety nadal sama się nie ruszy. Czasami nawet jakby biegła za Lili, ale zaraz za drzwiami jednak robi w tył zwrot. Kupencje nieco lepsze, oczki żywsze i coraz mniej glutowate po decortineffie. Jedzenie nadal jest główną atrakcją. Rano ukradła z talerza ze stołu 2 kromki chleba z masłem. Dopiero co dałam jej trochę zmalaksowanego mięsa indyczego z warzywami i roztrzepane jajko. Jest kochaniutka, zawsze mi towarzyszy i gdy jestem zajęta układa się tak, żeby mnie widzieć. W nocy przykryłam ją kołdrą, bo miałam uchylone okno i grzecznie spała. Brosiku, ona ma wpisane 4 lata, ale nie uwierzę, dopóki nasz Doktor nie potwierdzi. Bo ten konował z przytuliska... nawet nie chcę się denerwować. :angryy: Do schronu trafiła, gdyż błąkała się w te mroźne dni i noce po wsi i w końcu, by nie zamarznąć, schroniła się w stodole i zakopała w sianie. A rano panika we wsi, bo TAAAAAAAAKI GROŹNY PIES się pojawił. Szczęście w nieszczęściu, że rozwiązaniem problemu nie były widły, tylko telefon do "odpowiednich służb". [/COLOR]
  21. [quote name='bros']ło matko , czyli Nutusiu kolejna bida u Ciebie na dt ?[/QUOTE] [COLOR=purple]No przeca wakat miałam - tak czy nie? :) Jakoś łatwiej bidę wziąć niż... tytuł wątku zmieniać :)[/COLOR] [COLOR=purple]Ale i tak Sławek "żałuje", że Siuśka dom znalazła, bo mówi, że taka mała i tak by się jeszcze w naszej wypasionej budzie 120 m kw. zmieściła :)[/COLOR] [COLOR=purple]Po Kreciku się chłopu całkiem psi światopogląd zmienił!!!! :)[/COLOR]
  22. [COLOR=purple]Od wczoraj gościmy u siebie Franciszkę. Jak mawia młodzież (i nie tylko) – MASAKRA!!!!! Jeśli pies ma na wierzchu kość grzebieniową na łebku oznacza, że jest skrajnie wychudzony. I jest to właśnie przypadek Franusi. Wszystkie kosteczki na wierzchu, rozdęte żebra, cała w strupach, oczy przekrwione jak u wilkołaka z najbardziej przerażającego horroru, ociekające ropą (od wczoraj zakrapiamy decortineff i już widać poprawę), widoczne przełysienia, blizny... A do tego śmierdząca tak, że jechaliśmy całą drogę z uchylonym oknem w aucie. Francesca boi się wszystkiego – ulicy, samochodów, wsiadania do samochodu, wysiadania z samochodu, a najbardziej panicznie boi się... wychodzenia z domu. Gdy drzwi są otwarte na oścież, wychodzi na ganek, ale tak, by zdążyła wrócić, gdyby mi przyszło do głowy drzwi zamknąć. Do ogrodu muszę ją wyprowadzać na smyczy, bo inaczej natychmiast robi w tył zwrot, otwiera drzwi z klamki i ucieka na kanapę. Wczoraj musieliśmy jej zafundować dodatkowy stres w postaci kąpieli, bo nie dało się wytrzymać. Bardzo się bała, szczególnie prysznica, ale nie przyszło jej do głowy, żeby się np. bronić używając zębów. Po kąpieli zasnęła na moich kolanach, owinięta w kołderkę. Nie zachowuje czystości w domu – siusia gdzie popadnie, jak tylko się zachce. Kupy obrzydliwe i przeraźliwie śmierdzące. Za jedzenie oddałaby życie. Je łapczywie i wszędzie szuka jedzenia. Wspina się na blaty, na stół, a gdy siedzimy przy stole, poszczekuje, dając do zrozumienia, że nie uwzględniliśmy jej przy rozdziale porcji. Rano doszło do kłótni z Lili przy szykowaniu misek, ale generalnie z dziewczynami jest OK. Franuś jest bardzo zmęczona i przestraszona, a dziewczyny chyba to czują, bo jej nie zaczepiają. Czasami tylko dają jej buziaczki. Koty Franula olewa koncertowo i mam nadzieję, że tak zostanie. Całą noc przespała grzecznie, wtulona we mnie i w kołderkę, a cały dzisiejszy dzień chodzi za mną jak cień. Dajemy jej małe porcje co parę godzin - suchą karmę i gotowane jedzonko na przemian. Weterynarza prowadzącego przytulisko, z którego przyjechała, należałoby zadenuncjować do prokuratury!!!!! Moim zdaniem pies wygląda gorzej niż na pierwszych zdjęciach po przyjęciu. W dodatku na wściekliznę została zaszczepiona... WCZORAJ!!! I to dopiero w obecności pana, który po nią przyjechał!!! Bo co, gdyby jednak nie przyjechał, po co „marnować” szczepionkę?!?!?!? Powiedział też lekarz, że została odrobaczona. W takim razie dlaczego nie wpisał tego do książeczki??!?!?! Książeczka jest absolutnie dziewicza – ani śladu żadnego wpisu!!!! Nie wierzę, że ją odrobaczył. Wierzę natomiast, że wziął za to kasę!!!!!![/COLOR] [COLOR=purple]A wczoraj jechała z nami jeszcze jedna boksia – ta z lecznicy w Konstancinie, bo zamieszkała w DT niedaleko nas. I wierzcie albo nie, ale w drodze wstąpiliśmy do Łomianek i... sunia będzie miała domek! [FONT=Wingdings][/FONT]Może nie powinnam o tym pisać czarno na białym, ale chyba mam dobrą rękę! Sunia dostała imię Eja i jest przesłodkim, młodziutkim boksiowym przytulakiem. Bardzo się cieszę, że ją poznałam![/COLOR] [COLOR=purple]Niebawem postaram się namówić Ulę, żeby cyknęła Franulcowi kilka fotek. Jest taka śliczniutka i filigranowa - jak porcelanowa figurka... [/COLOR]
  23. Jedna, najmniejsza adresóweczka byłaby dla suni zbawieniem... :( Doneczko, co tam u naszego Wilka? :)
  24. Ja wczoraj straciłam jednego mokasyna, rolkę papieru i kilkanaście torebek na prezenty. Aha, i nowe włoskie kozaczki też leżały na łóżku - zamarłam, ale na szczęście jeden stracił "tylko" ozdobny rzemyk...
  25. To decydujcie w sprawie imienia. Jeśli miałoby być "na moją cześć" :), to musiałaby być Nutka :) Tak miała na imię moja najukochańsza i jedyna na świecie boksia - pierwszy mój WŁASNY pies... od dawna brykająca za TM :( Plus jest baaaaaaardzo imponujący. Jeśli trzeba coś wpisać w poście rozliczeniowym - dawajcie znać :)
×
×
  • Create New...