Marysiu, jesteś jak dzielny, niezłomny rycerz! Hermes się wreszcie domu doczekał, super, to Twoja zasługa przecież. A Charliś... nie wiem co Ci napisać :( Moja Tosia, która przez ponad 2 lata walczyła o każdy dzień życia, nie poddawała się nawet wtedy, gdy lekarze byli skłonni się poddać, gdy nadszedł jej czas, sama mi dała sygnał, że nie godzi się na dalsze utrzymywanie jej przy życiu i kropka. Musisz z nim "porozmawiać", on Ci powie...