-
Posts
4341 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Abrakadabra
-
Mela zostaje na zawsze u kochanej Ewy!!!
Abrakadabra replied to Cekinka13*'s topic in Już w nowym domu
[quote name='malagos']Halo, tu się czeka na informację! Pewnie pan nie daje znaku zycia, co? I kota nadal u Ewy?[/quote] Pan ma cały czas wyłączony telefon - na SMS-a też nie odpowiedział.... -
[quote name='dog_master']Bo to jest tylko natura? ;) Genetyka to loteria ;)[/quote] ???? Sorry, ale tymi słowami zaprzeczyłaś całemu hasłu rasowy=rodowodowy. Genetyka to loteria????
-
[quote name='bajk21']Myślę że wszystko da radę jak się wszystkie sprężymy. Nie gniewajcie się,ale chyba jednak to ja będę musiała się umówić na łapanie Terki.[/quote] Pani Jolu - bardzo przepraszam za opóźnienie z karmą (miałam być we wtorek/środę). Spóźnię się o tydzień :oops:. Wybaczy mi Pani? Moja praca jest nieprzewidywalna....
-
Mela zostaje na zawsze u kochanej Ewy!!!
Abrakadabra replied to Cekinka13*'s topic in Już w nowym domu
[quote name='Cekinka13*']Mam nadzieję, że to [B]ten[/B] domek...[/quote] Dzwonię od wczoraj.... Abonent cały czas jest poza zasięgiem sieci. Wysłałam SMS-a,więc czekamy na odpowiedź. -
[quote name='brazowa1']Rozmawialysmy-wydaje mi sie,ze to wspanialy dom dla pudla,pani bardzo zaangazowana w niedawno utraconego pieska.Nie wiem,czy to będzie Koko-to trudny pies i może nie sprostac oczekiwaniam.A chcemy,aby do tych panstwa trafil pies,nie tylko taki,ktory potrzebuje pomocy (bo wszystkie potrzebuja),ale także taki,z ktorym oni beda po prostu szcześliwi.Wiec pomożemy wyszukac takiego psa?[/quote] Ja mam wrażenie, że oni szukają klona swojego poprzedniego pieska. Liczą na to, że będzie dokładnie taki sam. Zarówno jeśli chodzi o wygląd jak i zachowanie.... Dlatego ja po śmierci mojego pudelka - nie zdecydowałam się na taką rasę:-( Bałam się, że następny nie będzie repliką - bedzie po prostu sobą... Bałam się, że będę je cały czas porównywać.
-
Ulv - baaaaaardzo Cię szanuję. Podziwiam. Jesteś dla mnie guru, jeśli chodzi o sparaliżowane psiaki. Dziękuję za profesjonalne i bardzo kompetentne porady, słowa wsparcia - naprawdę dziękuję. Myślisz, że mogłam zabrać go do domu - ale mi się nie chciało???? Pomagam w miarę swoich możliwości. Może są skromne - wobec ogromu poświęcenia ze strony większości użytkowników tego forum. Na pewno są tylko "skromne". Trudno - jeśli będę mogła w przyszłości zrobić coś więcej - zapewniam Cię że to zrobię.
-
Piękna Pipi znalazła człowieka do przytulania :)
Abrakadabra replied to Margo05's topic in Już w nowym domu
[quote name='Isadora7']a ja drugą:loveu::loveu::loveu:[/quote] Ja to nigdy nigdzie nie mogę zdążyć :evil_lol: - więc jestem trzecia .. -
[quote name='gagata']Qrczę,Erazm,czekaj cierpliwie tylko, bo ciasto mi dopiero dochodzi....[/quote] [COLOR=red][B]Gagata[/B][/COLOR] musisz mi przesłać przepis na ten serniczek:razz: - w życiu takiego nie jadłam! To nie był sernik! To była poezja...... Przytyłam ze 2 kilo podczas tej wizyty. I sos z grzybkami p. Joli... Kocham dobre jedzonko...
-
Mela zostaje na zawsze u kochanej Ewy!!!
Abrakadabra replied to Cekinka13*'s topic in Już w nowym domu
[quote name='Cekinka13*']Hop... podnoszę...[/quote] Hmmmm.... widzę, że Eva już o mnie zapomniała:cool3:. To kiedy jedziemy? -
[quote name='Saphira']a jak w w-wie jest w soboty. Moja córcia jedzie na jakieś sympozjum weterynaryjne na ul. Marksa ? Chyba na 9 . Są tam duże korki i objazdy ? Nie wiem jak sobie poradzi :shake:[/quote] Saphirko... chyba Marsa :razz:...? A z której strony? To ze mną nikt nie jedzie :sad: ? Przestaraszyłyście się bagażnika????
-
Agata, Sonia bardzo dziekuję za tak wspaniałą deklarację... :-(:-(:-( Farcik przed chwilką odszedł za TM...:placz: Dzisiaj zrobiono badanie kontrastowe rdzenia, po to, aby zbyt pochopnie nie wydawać "wyroku". Niestety wczorajsza diagnoza została całkowicie potwierdzona... Można byłoby szukać osoby, która byłaby w stanie poświęcić się 24 godziny na dobę, robić lewatywy, cewnikowanie, codzienne kąpiele, spacery ... do końca jego dni. Rok, 2lata, kilkanaście? Ale czy byłby szczęśliwy? Nie wiem..:placz: Cieszmy się, że ostatnie chwile swojego króciutkiego życia przeżył w cieple i pod troskliwą opieką. I że odszedł godnie, nie konając w męczarniach w przydrożnym rowie na podwórku u swoich "właścicieli" :-(. Tak mi przykro, że nie zaznał szczęśliwego życia. Był taki młodziutki i tyle wycierpiał przez ten długi miesiąc... Niech biega radośnie za TM . Tak bardzo mi przykro.... Dziękuję wszystkim za wsparcie i rady. Farciku - tak mi przykro...:placz:
-
Kasia - niestety lekarze nie proponują nic... Opisują mi jedynie obrażenia. Niezależnie od tego co się stanie - cieszę się, że jest wykąpany, najedzony, ma suchutko i cieplutko. I jeśli odejdzie za TM - to w spokoju, otoczony opieką - panie w lecznicy są w nim zakochane... Zawsze w takich chwilach myślę o swoim ukochanym pudelku, którego ratowałam za wszelką cenę - myśląc chyba bardziej o sobie niż o nim ...:-( I w końcu musiałam pozwolić mu odejść...
-
Jestem już po rozmowie z p.doktor :-(. Specjalista w swojej opini napisał: cytuję z pamieci: porażenie kończyn miednicowych, brak czucia skórnego i mieśniowego, paraliż konczyn tylnych i odcinka kręgosłupa az do 8-go kręgu piersiowego, porażenie pęcherza moczowego, uszkodzenie rdzenia kręgowego. Stan ogólny - nie rokuje poprawy. Innymi słowy: żadna rehabilitacja nie przyniesie Farcikowi jakiejkolwiek nadziei na poprawę zdrowia. Ponieważ paraliż dotknął tak długiego odcinka ciała (aż do kręgów piersiowych) pojawiły się problemy z wypróżnianiem. Zakładając najbardziej optymistyczną wersję: Znajduje sie osoba, dysponująca odpowiednią ilością czasu i pieniędzy - scenariusz codziennego życia z Farcikiem wygląda następujaco: 1. Co 4 godziny - "wyciskanie moczu" - najlepiej we dwójkę. Jedna osoba nie da rady. W każdej chwili pęcherz może pęknąć. 2. Co 8 godzin lewatywa. 3. Ponieważ paraliż dotknął odcinka piersiowego - nie wiadomo co za "chwilę" będzie działo się z serduszkiem. 4. Gdyby w grę miał wchodzić wózek - konieczne byłoby łamanie tylnych łapek, aby go w ten wózek "wcisnąć"! 5.W każdej chwili - w zwiazku z paraliżem mogą "stanąć" jelita, pęcherz i serce. Tak jak wspomniałam rehabilitacja nie da nic. Poprawa nie nastąpi. Farcik może wegetować tak miesiąc, rok, 2 lata ... Nawet 10 lat...:placz: Tylko czy jest sens? Jestem załamana. Wszyscy w lecznicy są nim zachwyceni. Jest śliczny, pocieszny i prze-kochany! Żyje tylko 1/3 ciałka - bo miesiąc temu jakiś prosty rolnik nie zawiózł go do weterynarza!!!! Nawet nie jestem w stanie myśleć jak przeżył ten okres. W jego pęcherzu - który sam nie jest w stanie się opróżniać dziennie gromadzi się 0,5l płynu! Ostateczną decyzję podejmie TOZ. Czy jakaś z doświadczonych osob mógłaby jeszcze przedstawić swoją opinię?
-
[quote name='EVA2406']Abrusia, ja też mam bagażnik, nie za duży, ale jest ;)[/quote] No co ty Eva! Tak sobie piszę :lol:! Posprzątam! Dziś złapałam gumę i wyładowywanie bagażnika zajęło mi więcej czasu niż wymiana koła :evil_lol:. Nadmienię, żeby nie było, że sama nie wymieniałam... Wystarczy krzyknąć: "czy w pobliżu jest jakiś prawdziwy facet???" Potem przeprowadzić wyliczankę i po sprawie! Jeden zostaje, wymienia, a reszta niestety odchodzi " z kwitkiem" :evil_lol:...i zastanawia się dlaczego nie mają w życiu szczęścia...