-
Posts
4341 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Abrakadabra
-
Margo kochana! Wcale się nie gniewamy! Na razie nic nie zrobimy. Piesek ma opiekę, jedzonko, panie w lecznicy bardzo go polubiły, chociaż pierwszego dnia szczekał na kotki :evil_lol: Mimo całej sytuacji jest bardzo radosny - jak to szczeniaczek... Musimy poczekać do jutra, ale nie wiem co dalej, nawet jeśli jest jakieś światełko na rehabilitację i jej zbawienne skutki :-(
-
*FPR-ZwP* Koreczek wspaniały ,kochany MA DOM
Abrakadabra replied to ciapuś's topic in Już w nowym domu
:razz: A ja też się mogę zameldować? Zaraz sprawdzę stan konta ...;) Trzeba pomóc bidulce. -
Konsultacja została przełożona na środę wieczorem. Niestety - piesek nie ma ochoty wstawać. Leży i praktycznie się nie przemieszcza. Trochę kłóci mi się to z obrazkiem, który zaobserwowałam na podwórku. Wtedy dziarsko "przymaszerował" do mnie, podpierając się przednimi łapkami.:-( Teraz w lecznicy twierdzą, że są przednie łapki są za słabe, żeby pies mógł poruszać się na wózku ... Nawet jeśli rokowania diagnosty wypadną pomyślnie - rehabilitacji nie można przeprowadzać w lecznicy. :placz:
-
[quote name='paros']Te buziaki to nie dla mnie tylko dla sponsora, któremu wspomniałam o pani Joli z psiakami w potrzebie :-( Ja tylko podrzuciłam link wątku :roll:[/quote] Trele morele - buziaki dla [COLOR=red][B]Paros [/B][/COLOR][COLOR=black]za karmę i dla [COLOR=red][B]Saphiry [/B][/COLOR]za zamrażarkę!:sweetCyb:[/COLOR]
-
[quote name='paros']Wcześniej pytałam o suchą karmę, jest dla pani Joli większa ilość suchej karmy do odbioru w Warszawie :lol: Kto odbierze?[/quote] Ja! Ja! Tylko napisz skąd? A ja to już załatwię... "maleńka" 8). Margo - ten worek z karmą dla kotów też zabieramy? Może koty p.Joli są mniej wybredne niż koty p.Ewy? Jak myślisz? Przyda się?
-
Rozmawiałam z panią, która zna właścicieli maluszka i jego mamusi. Najtrudniej będzie przebrnąć przez coś zupełnie innego niż kwestie finansowe - z góry założyłam, że z tym sobie poradzimy ;). Ci ludzie cieszą się, że mała będzie miała szczeniaki!!!! Nie mam pojęcia dlaczego :shake:. Nie jestem w stanie myśleć ich kategoriami. Nie mam pojęcia co ich tak cieszy w fakcie, że sunia rodziła w maju i teraz będzie znowu! Najprawdopodobniej nie zgodzą się na sterylkę - a tym bardziej aborcyjną. Nie przychodzi mi również do głowy żaden pomysł, mogący dać odpowiedź na pytanie: po co im te psy? Teren wokół domu jest ogrodzony, ale brama cały czas otwarta. Sunia (malutka, widoczna w oddali na zdjęciu maluszka z podwórka) przywiązana na łańcuchu. Obok 5 razy większy od niej pies. Za chwilę zima. I poród za moment. A właściciel ze stoickim spokojem opowiada mi, że tygodniowo pod kołami samochodów ginie średnio 5-10 kotów lub psów :angryy:. Podsuńcie mi proszę jakieś sensowne rozwiązanie jak przekonać go do sterylizacji. Kto ma jakiś pomysł jak trafić do tego człowieka?
-
[quote name='kate8828']Przepraszam, a dlaczego masz chodzić w kucki? w kucki to pierwsze zajecia nauczenie targetu zeby pies pukał nosem w smaczeka potem podnosimy target do pasa, sama mam yorka z którym cwicze kontakt reke ze smakiem mam rowno z pasem wcale nie musze kucac, drugi pies to grzywacz i z nim tez nigdy w kucki nie chodzilam[/quote] My niedawno zaczęliśmy. Już nie chodzimy w tej pozycji :lol:. Też mam yorka. Pierwsze ćwiczenia odbywały się właśnie "w kucki"- ale załapał o co chodzi :cool3:
-
Ulv - nie trzyma ani jednego ani drugiego :shake:. Pozycje zmienia - bardzo się cieszy, kiedy ktoś go odwiedza. Zanotuję wszystko o czym napisałaś i porozmawiam o tym z lekarzem w poniedziałek. Wetka, którą miałam okazję poznać - sugerowała bardzo delikatnie uśpienie. Niemniej zapadła decyzja, że czekamy do poniedziałkowej wizyty specjalisty. Najbardziej martwi mnie fakt, że sprawa rehabilitacji została postawiona jasno i wyraźnie: W lecznicy nikt nie będzie się tym zajmował. Nie mają czasu i warunków. I to w tej chwili, zakładając, że rokowania będą pomyślne, jest największym problemem. Ulv - ile czasu należałoby dziennie poświęcić na takie ćwiczenia? Po jakim okresie można spodziewać się efektów. Może to głupie pytania, bo każdy przypadek należy traktować indywidualnie, ale...
-
Na razie robiony był RTG. Rdzeń nie jest przerwany, piesek wstaje, przebiera przednimi łapkami i w ten sposób się przemieszcza. Ma czucie w tylnych łapkach. Wetka, z którą rozmawiałam mówi, że przednie łapki są jednak dosyć słabe. Poza tym, w wyniku upływu czasu doszło do częściowego zaniku mięśni w łapkach. Gdyby otrzymał fachową pomoc niezwłocznie po wypadku prawdopodobnie byłby sprawny:angryy:. Ostateczna diagnoza zapadnie w poniedziałek wieczorem. Wtedy piesek zostanie jeszcze raz obejrzany przez ortopedę-neurologa. W tej chwili , tak jak pisałam jest na Książęcej, leży w suchym pokoiku, przyjmuje sterydy. Panie z lecznicy bardzo o niego dbają, przemywają siersć, kąpią, smarują, żeby nie dopuścić do odleżyn i obchodzą się z nim bardzo delikatnie. Jest karmiony półpłynną karmą - ponieważ w wyniku zmian w organiźmie ruchy robaczkowe jelit praktycznie nie istnieją :-(. JoSi? Gdzie przyjmuje doktor Degórska?
-
[quote name='dzidda']Pewnie ze z Panem ja tylko jako widz:lol: poniewaz sie ucze i nie moge zawsze byc a wolimy zeby caly czas chodzila jedna osoba:lol: oczywiscie w tygodniu cwiczymy razem:roll:[/quote] To w takim razie - jeśli to jest piesek o którym ja myślę - to w/g mnie jest GENIALNY! Zazdroszczę Wam! Przynajmniej nie musicie chodzić "w kucki" z przysmaczkami :evil_lol:.
-
Przedwczoraj przywiozłam z Tarczyna (20 km od Warszawy) 6-cio miesięcznego pieska... Szczeniaczka... Mały urodził się w maju. Jego mamusia, malutka biała sunia sterczy na łańcuchu na terenie gospodarstwa prostych ludzi pod Tarczynem. Urodziła w maju. Teraz znowu jest w ciąży:-(. Maluszek miesiąc temu wybiegł na drogę - prosto pod koła pędzącego samochodu. Kierowca nawet się nie zatrzymał - bo po co? Psiak doczołgał się na posesję właścicieli... Ci pokiwali z politowaniem głowami i przeszli do swoich codziennych obowiązków. Tak upłynął miesiąc (!)... Niedawno "właściciel" stwierdził, że karmić "tego" nie ma po co... Nie szczeka, nie odstrasza obcych, nie chodzi - tylko pełza, a za chwilę będą nowe szczeniaczki. Ma sparaliżowaną tylną część ciała i bezwładne łapki. Właściciele, wspólnie z innymi "specami" od zwierząt, zamieszkałymi w pobliżu uradzili, że najlepszym rozwiązaniem będzie EUATNAZJA ZA POMOCĄ ŁOPATY! Wspaniała osoba z Warszawy, która bywa w tej okolicy ubłagała właściciela, żeby nie robił pieskowi krzywdy.. Przywiozłam go więc do Warszawy. Piesek jest mały, waży ok. 5 kg. Mimo, że widział mnie po raz pierwszy - przypełzł do mnie ze stodoły z taką radością w oczach! Cieszył się całą niesparaliżowaną częścią ciałka! W tej chwili przebywa w lecznicy na Książęcej w Warszawie. TOZ finansuje jego pobyt, diagnostykę i ew. leczenie. W poniedziałek obejrzy go ortopeda-neurolog i zapadnie decyzja o leczeniu. Chwytam się szansy jaką jest dogomania. Może znajdzie się osoba, która zechce pomóc: - oferując mu domek - robiąc ogłoszenia - podsuwając pomysły jak można przeprowadzać rehabilitację po ew. operacji? Zrobiłam kilka zdjęć, niestety kiepskiej jakości. Margo05 je wstawi - bo ja cały czas nie potrafię! Proszę też osoby, które miały doświadczenie ze sparaliżowanymi pieskami o uwagi, komentarze, rady i sugestie.
-
[quote name='dzidda']No to chyba się spotkamy bo my jutro kończymy:lol: zaproponował nam Pan jeszcze jedne bezpłatne zajęcia za tydzień ale niestety nas nie bedzie;-) w styczniu pojdziemy na PT:p[/quote] Hmmmm... My się na pewno spotkamy - bo ja też tam "uczęszczam"! Ale dopiero od 2 tygodni. Popatrzyłam na Twojego avatarka i myślałam, że jesteś [I]menszczyzną [/I]:oops:! Mordka znajoma - ale na szkolenie przychodzi z Panem....:cool3: [B][COLOR=red]Władczyni [/COLOR][/B]- jakie doświadczenia (złe) masz z Baritusem?