Jump to content
Dogomania

Sybel

Members
  • Posts

    2501
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Sybel

  1. Chyba to było najlepsze wyjście. Przecież śmierć nie jest zła, pamiętajcie, że pies miał godne, spokojne zycie i w ostatnich dniach ludzi, dla których jego los był bardzo ważny. Teraz już nie cierpi, nic złego nie może go spotkac, nie ma bólu, tylko spokój. Chyba na to zasłużył, prawda? Uszy do góry :)
  2. Oooo... Dostał banana... Tez wege :)
  3. Nie, w połowie, a w połowie gotowanym mięsem, ryżem, warzywami. A że pojawił się tekst o karmieniu wege jako alternatywie, to wyrażamy swoją opinię.
  4. Boksery są fantastycznymi towarzyszami, bardzo kontaktowe, energiczne, a ostatnio mało popularne z niewiadomych przyczyn. Z ogonem i uszami wyglądają fantastycznie. Osobiscie znałam sporo psów tej rasy i wszystkie bardzo fajne, łagodne, przemiłe i wesołe. Dalmatynczyki też są miłymi psami, choć źle znoszą samotność, kiedy wychodzi się z domu, dlatego trzeba ćwiczyć od małego. Poza tym sama miałam psa tej rasy i serdecznie polecam :)
  5. Jak można być takim egoistą i robić z psa weganina?! O ludzie. Jak ktos się brzydzi mięsa, nie akcpetuje go w diecie, niech hoduje króliki lub świnki morskie zamiast przerabiac psa na krowę. To jest po prostu nie w porządku wobec zwierzęcia. Jeśli ma sie swoje poglądy na temat diety, to super, naprawdę, chawli się, ale naginanie zależnego od siebie mięsożercy do bycia czymś, czym nie jest według mnie jest nieetyczne. Wystarczy spojrzeć na psią budowę - zęby, łapy, że o wnętrzu nie wspomnę. To jest nie fer. Psy domowe, przynajmniej to wychowane jak psy, a nie jak synusie pańciusi, gryzą. Kości, twardą karmę, zabawki, patyki. Gryzą, zują, rozrywają. W zabawie często "duszą" szmatkę, miśka, czy skarpetkę. W zabawie czają sie na siebie, polują na ptaki, koty, myszy, tropią. O ile mi wiadomo, żadna krowa czy sarna nie przejawia zamiłowania do przypadania brzuchem do ziemi i czołgania się, żeby zdobyć kępę trawy. Wegetarianie tak się szczycą etyką, ale w takim traktowaniu psa jej brakuje, bo jeszcze bardziej niszczą psiejskość swoich psów.
  6. Ło, to ja jednak nie jestem fanką takiego hardkoru :D Wolałam eksperyment przypadkowy ;) Raz w nocy mój pies tak strasznie trzepał uszami, myślałam, że coś mu wpadło i własnie przepłukałam otosolem. To było tak koło 3 w nocy - naprawdę się męczył, a wie, że jak coś nie tak, to w domu mam najlżejszy sen i pies piśnie, a ja na baczność. Wymyłam mu wtedy tym otosolem i przespał resztę nocy spokojnie, a następnego dnia się wybraliśmy do weta i okazało się, że grzybica się rozpełzła. Mimo, ze piekło, to jednak otosol okazał się dla mojego czarnuszka pomocny, bo już nie trzepał tak strasznie. To jak te grzyby musiały swędzieć... Nie wyobrazam sobie :|
  7. O ile pamiętam, miałam na myśli (chyba nawet wyrażone pisemnie ;) ), że otosol po wyleczeniu w ramach zapobiegania. Że piecze, to tez wiem, bo kiedyś dostałam w oko (chyba cały blok słyszał...)
  8. O ile mi wiadomo, kiedy w domu są dwa psy (lub więcej), to walczą o hierarchię "pod" człowiekiem, o dostęp do swojego opiekuna, o pierwszeństwo pieszczot itd. Nie walczą przeciez z człowiekiem - poza patologicznymi przypadkami, które są wynikiem błędów wychowawczych i stanowią ułamek całości. Tak się zastanawiam, jak ma wyglądać "dominacja" właściciela, gdy dwa psy się gryzą? Złapać jednego (słabszego? silnijeszego?) za kark i do podłogi? Nie działa. Ewentualnie doprowadza do tego, że pies na widok opiekuna albo dostaje korby i się rzuca, albo pada na ziemię z ogonem pod brodą. To się nazywa stabilny pies... Iles tam razy łączyłam psy o silnym charakterze w grupy (spotkania bardzo zapsionej rodziny) i ludzie nie ingerowali poza sytuacjami wyjątkowymi. Rozładowywaliśmy napięcie zabawą, poleceniami, ale pozwalaliśmy psom dogadać się ze sobą. W grupie, która już się zna, jakas tam hierarchia powstała, w płynnej zaś jest bardzo zmienna. Tak czy inaczej dzieje się POZA ludźmi. Tak samo w grupie psio-kociej koty nie należą do "stada", podobnie papuzki... Swoja drogą teoria dominacji poszła w kąt już jakiś czas temu jako wierutna bzdura...
  9. Nigdy nie jest za późno na naukę, w ogóle nie wiem, skąd u ludzi takie przekonanie, skoro sami się do późnej starosci uczą. Oczywiście, że wszystkiego mozna nauczyć, chociaż troszkę to potrwa, rezultatu nie będzie natychmiast. Warto zacząć od zakładania samej obroży (chociaż prywatnie wolę szelki, ale może być trudno je założyć, jesli pies np. się ich przestraszy). Niech sobie polata w tym, co jej założysz. To nie może być kolczatka! Najlepsza by była szeroka obroża, zeby nie wżynała się w szyję. Z czasem do obroży zacznij dopinac smycz, ale pamiętaj o nagradzaniu psa. Gdzieś na forum chyba była instrukcja, jak psa tego nauczyć.
  10. No i git :) Do mnie wege za nic nie przemówi, zbyt wiele spotkałam się niestety z totalnymi dewotami w tym kierunku, które na siłę wpychają ludziom swój styl życia, niekoniecznie zgodny z np. moim. Powiedzmy, że wpychanie czegokolwiek butem w gardło daje zawsze odwrotne rezultaty. Może badania, które zdaje się jakaś grupa wege prowadzi, będą bardziej przekonujące. Mam na myśli obserwowanie rozwoju grupy dzieci wege i dzieci "mięsnych", porównywanie ich wyników krwi, rozwoju psychofizycznego itd. Tylko za cholerę nie wiem, gdzie się te badania odbywają, w USA, czy w Polsce. Jak ktoś wie, będę wdzięczna za info.
  11. Lubię ironię. Sarkazm też. Dodają życiu smaku. Wiesz, to tak samo, jak po co sformułowanie : Przez internet brzmi jak "idź mi stąd, bo mam rację i nie dyskutuj, nie od tego jest forum, do cholery!". Gdzieś indziej napisałam też:
  12. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, co napisałam. Nie piszę sobie słówek wybranych losowo ze słownika. Napisałam między innymi, że dobrze by było, gdyby każdy wybierał to, co JEMU odpowiada, darował sobie krucjatę wege / nie wege i po prostu jadł tak, zeby był zdrowy. I nie zawracał głowy innym tym, że ma jedyną właściwą dietę.
  13. Jeśli chodzi o robale, z tego, co wetka mi mówiła , przy odrobaczaniu robaki wydzielają jakąś toksynę, która czasem podtruwa szczenięta, może nawet je zabić, jeśli maluchy są osłabione. Także obserwujcie małego, jak się zachowuje, czy jest słaby, jaka kupa, jak je itd. Cokolwiek złego się dzieje - biegiem do lecznicy i powiedzcie, że był odrobaczany, ze lek zabił robaki i że boicie się, ze to może mieć związek. Mój znajomy wziął owczarka od koleżanki "z hodowli", psiak był odrobaczany już 4 razy, bo ma tak zarobaczony organizm, ale już wyszedł z tego. Szczeniak mojej siostry miał to samo, ale też było - minęło :)
  14. To całkiem możliwe, np. jak byłam w krajach na południu, w ogóle nie jadłam mięsa tygodniami. Raz, że szybciej się psuje, a dwa, że nie ma aż takiego zapotrzebowania. W Polsce, czy w UK bywa, że mam ogromną ochotę na mięcho na zasadzie tu i teraz. No, ale odbiegamy od tematu tej dyskusji ;)
  15. Dodam jeszcze, że moja siostra po fazie nie jedzenia mięsa, szukania jak najbardziej zbilansowanego pokarmu niemięsnego dostała ostry opieprz od kardiologa, bo pojawiła się u niej arytmia. Może znowu zbieg okoliczności, ale lekarz się na nią porządnie wściekł, ze chyba zwariowała. Kobitka, która jest eks-wege, a której synek ma ogromną wadę wzroku (minus 12), wodogłowie, głuchotę i jeszcze ileś tam innych problemów w wieku dwóch lat, na bank odżywiała się w sposób zbilansowany - pracuje w tej chwili w uniwersytecie medycznym, jest po biologii, jak sama przyznaje, bardzo dbała o odpowiedni skład diety. Ta, która ma bezpłodnosć, jest wege od 15 lat, też się na tym zna, sama przyznała, że to wynik jej diety - choć dostarcza organizmowi wszystkiego, co potrzebne. Jak dla mnie to troszkę nielogiczne, że dieta jest co najmniej tak skomplikowana, jak fizyka kwantowa, Ten argument pada ZAWSZE, w każdej dyskusji. Skoro ci ludzie są chorzy po tej diecie, to widocznie nie bilansują. Dla mnie dziwne co najmniej, wychodzę z założenia, że jem różnorodne produkty i wszystko działa. To tak samo, jak ci, co idą na dukana i potem płacz, bo nerki wysiadły. Jak dla mnie - złoty środek, mięso czasem, zielonki owszem, jakieś sery, jakieś otręby, orzechy, jogurty, ryby - i się organizm kręci. Plus kontrole krwi, wszelkie możliwe badania pod kątem raka (cytologia, usg, mammografia, pełen serwis). Wydaje mi się, że nikt nie ma prawa nakłaniać nikogo na jedzenie / niejedzenie mięsa, sam za siebie decyduje, co je. Może akurat u mnie reakcje na wszelkie formy nawracania są dość gwałtowne, bo wiecznie jestem nawracana a to religijnie, a to dietetycznie (uroki posiadania iluś tam wyznań w rodzinie) i od wszystkich słyszę, ze ta droga jest zła, a ta dobra, a tamci sie mylą. Myślę, ze każdy powinien podjąć swoją prywatną decyzję i jej się trzymać, a potem zbierać żniwa, które są tylko dla niego. A co do psiny - co kraj, to obyczaj. Dla mnie blokada kulturowa, ale np. wiele osób by pawia pusciło na widok popularnych w naszych sklepach ozorków w galarecie, flaczków w zupie, móżdżków na tackach w supermarkecie, nerek, nóżek, ogonków w zupach ogórkowych itd. Osobiście jedzenie psiny mnie wkurza tak samo, jak robienie z psów smalcu, jak tatar z konia. Może dlatego, ze nie mam na co dzień kontaktu ze świniami, krowami, drobiem. Jak bym miała - kto wie, jaką drogą bym dziś szła.
  16. Sybel

    otyły pies ratunku

    Ja go polecam, bo moje go jedzą, aż się uszy trzęsą, ale wiadomo -różnie bywa. Czasem można w sklepach dostać próbki i przetestować, czy jaśnie wielmożny pies raczy się poczęstować, czy strzeli focha. W każdym razie ja tak szukałam karmy dla moich, bo o ile jeden zje wszystko, w każdej ilości (poza surową kością), to drugi modli się do miski, a potem zanosi wszystko po trochu pod stół i tam zjada, bo on MUSI jeść w dużym pokoju ze wszystkimi, a nie jak pies w kuchni. Bo tak. Książę od siedmiu boleści :)
  17. Dokładnie. Człowiek wymyślił hodowlę, wymyślił chów przemysłowy, ubój przemysłowy, ale zapomniał o humanitaryzmie przemysłowym - czy też zwykłym szacunku dla swoich zwierząt. Tylko jak tak na przykład patrzyłam na reportaż o likwidacji jednego z targów zwierzęcych w Polsce i padały tam argumenty chłopów, że właśnie tak należy traktować zwierzęta, bo to nie są ludzie i TRZEBA umieć to rozróżnić, to tak sobie myślę, że droga, która jest przed ludźmi, trwać będzie setki, tysiące lat. Nie da się zmienić myślenia tego pokolenia, a następne rośnie jeszcze gorsze - nie całe, ale wystarczający jego procent.
  18. Można. Ich obowiązkiem jest poinformować właścicieli, ze nie biorąc odpowiedzialności za swoje psy, pozostawiając je bez odpowiednich zabezpieczeń i kontroli łamią prawo. Mogą dostać za to mandat, a chyba nawet stracić psa, jak to się będzie powtarzało. Tym czasem radzę zainwestować w gaz pieprzowy dla własnego bezpieczeństwa, lepszy środek, niż kamień, a ma długi termin ważności (kilka lat). No i wraz z wezwaniem straży warto pokazać fotki.
  19. Karmię rano niedużą porcją royal canin podlanym rosołem, w którym gotował się ich kurczak (woda ze smakiem, bez dodatków), po południu kurczaczkiem z ryżem i marchewką. Psy są w dobrej kondycji, mają dobrą wagę, nie jedzie im z pysków, mają lśniącą sierść, robią piękne kupy (no cudoooowne :P ), są pełne energii i lubią swoje posiłki. Nie świecą w ciemności, nie mają problemów zdrowotnych, więc chyba nie ma tragedii.
  20. Sybel

    otyły pies ratunku

    Odstaw makarony, kasze, zmniejsz ilość ryżu, żadnego chleba, ziemniaków, gryzaków, psich ciastek - nie ma, że wielkie, głodne oczęta. Karmę można dawać psu w formie dwóch posiłków, ale zmniejszoną o powiedzmy garstkę, którą weźmiesz na spacer i wykorzystasz przy szkoleniu. Jeśli pies ma jeść też mięso, to najlepiej drób, czasem (raz na tydzień) gotowane wątróbki. Żadnych przypraw (ludzie czasme dodają różne cuda do psiego żarcia), do tego np. gotowana marchewka czy jabłka. Fajną karmą jest hill's light, moja suka na nim zrzuciła do wagi idealnej. Wadą Hill's jest cena niestety, ale jak oies nieduży, to może będziecie mogli sobie na to pozwolić. Powiedz mamie, że otyłość u waszego psa może doprowadzić do zawału, np. podczas upałów, do niedotlenienia, do paraliżu, jeśli wysiądzie kręgosłup od przeciążenia. Wtedy pies by był albo sparaliżowany częsciowo, albo np. skazany na dożywotnie branie leków na serce (np. taki vetmedin kosztuje 2.50 zł za pigułkę, rocznie ponad 9.000 zł.) Wydaje mi się, że nie warto ryzykować...
  21. Wiecie, kwestia wyboru. Jem mięso i dobrze mi z tym. Chciała bym, żeby mięso, zanim stanie się mięsem, było traktowane lepiej, ale na to potrzeba niestety w Polsce czasu. Jako osoba mogąca dokonywać wyborów świadomie nie wybrała bym koniny, psiny, staram się ograniczać wieprzowinę i wołowinę. Wolę ryby i drób, prawdopodobnie gdybym musiała, zabijała bym sama - gdybym miała własne gospodarstwo itd. Zabawne, że wszystkie moje znajome wegetarianki - co do sztuki twierdzące, że świadomie bilansują pokarm - mają poważne problemy ze zdrowiem. Jedna ma mega wysoki cholesterol (nie wiem, skąd, ale ma, a wegetarianizm u niej jest związany z religią, dbałością o ciało jako świątynię Boga itd), druga ma wieczną anemię, trzeciej wysiadły jajniki i cały system hormonalny, prawdopodobnie jest bezpłodna, a czwarta - już ekswege - ma synka z bardzo rzadką chorobą, która według kilku niezależnych lekarzy ma związek z wege właśnie. Więcej wege nie znam. Prywatnie nie interesują mnie aminokwasy, cuda wianki - ludzie przez tysiąclecia mieli o nich pojęcie żadne i żyli, więc daruję sobie. Dodając do tego, że w wielu niezależnych kulturach ludzie polowali na biegające mięso, a wege było dietą sezonową, bo zimą średnio dostępną, nie widzę podstaw dla żywienia się wyłącznie roślinami przez cały rok. To tylko moje prywatne zdanie, które musiałam zaprezentować, możecie je bez skrępowania zignorować ;)
  22. Biedna mała. Jakie ona ma uszy? Takie stojące, czy klapnięte? U psów z klapniętymi jest to częstsze, wdają się grzybice, które moja pani weterynarz określiła mianem "śmierdzących starą skarpetą". Jak już wyleczycie, popytaj weta, czy ma sens stosować Otosol raz - dwa razy na tydzień. Tym się myje psu uszy - wlewasz troszkę, masujesz, czyścisz np. zwiniętym papierowym ręczniczkiem, nagradzasz ciastkiem :) Może pomóc przy późniejszym zapobieganiu nawrotom. Tylko ten płyn niefajnie pachnie, jak pies nagle się otrzepie w trakcie masowania lub wlewania i płyn leci po całej okolicy - dlatego warto użyć do tego na początku cztery ręce ;) Jeśli ma kłąki w uszach, można też zapytać weta, czy nie należy ich wyrwać - mało fajne, ale zmniejsza ryzyko infekcji.
  23. Słyszałam, że np. Greennies (czy jak się je pisze) zawierają bodajże celulozę w dużej ilości i faktycznie odkładają się w przewodzie pokarmowym prowadząc do zatruć, a w jelitach do wgłobień, zatykania i w efekcie śmierci lub akcji "operacja". Poza tym te z prasowanych ścięgien i skór są dobre, jak pies nie ma problemu z żołądkiem - bywa, że psy mają po tym takie rozwolnienie, że pół nocy się lata i zużywa tonę węgla leczniczego. Fajną opcją są solidne kości wołowe, jak są ze szpikiem i chrząstkami, to już w ogóle bajer. No, chyba, że się ma psa takiego, jak moj, który spojrzał na kość z obrzydzeniem i odszedł zniesmaczony, że mu się padlinę daje... A każde g*wno na dworze weźmie do pyska.
  24. Z tego, co słyszałam (choć nie wiem, czy prawda) chłopaki jamniki mają troszkę problem z innymi samcami i zdarza się, że np. bracia, razem wychowani, w okresie dojrzewania zaczynają ze sobą walczyć. Dobrze by było obu wykastrować, z tego, co zauważyłam, mój pies np. (kastrat) ma problem z niewykastrowanym młodzikiem mojej siostry. Po pierwsze nie wyjmuje nosa z jego zadu (Tyfus jest zachwycony wtedy, że ktoś się nim interesuje), a kiedy młody zaczyna szaleć, Filip go atakuje i zaraz się wycofuje. Na wykastrowane psy tak nie reaguje. Warto ich obu ciachnąć, nawet w tym samym czasie, wtedy obaj będą zbyt zamuleni, żeby jeden drugiego skrzywdził.
  25. Prawdopodobnie na te rany wystarczy maść lub inny lek po zrobieniu zeskrobiny, może to uczulenie, grzybica, czy inne cudo, które da się wyleczyć taniej i mniej inwazyjnie, bez wpływu na wygląd psa. Jedź do dobrego weta - masz tu na forum dział o weterynarzach, znajdziesz adresy i opinie.
×
×
  • Create New...