Jump to content
Dogomania

Sybel

Members
  • Posts

    2501
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Sybel

  1. Sybel

    czyj trawnik?

    Zgadzam się z Martens, ale warto dla świętego spokoju właśnie się w Urzędzie dopytać, nawet wziąć kopię jakiegos dokumentu i pomachac nim dziadowi przed nosem, jak się będzie szastał dalej.
  2. Przykro mi, że odeszła. Dobrze, że z nia byłaś. Niby wiadomo, że to już ta pora, że pies mial wspaniałe życie, ale wiadomo, chciało by się, zeby przeżyły z nami całe życie. Moja ukochana Fiska odeszła, jak byłam na wakacjach, nawet się nie pożegnałam. Też miała 13 lat i w ogóle też była taką miękką, aksamitną blondynką z charakterkiem, podobną do Twojej. I mój były mnie opieprzył, że "przecież to tylko pies, więc czemu ryczę?!" (podkreślam "były"). W sumie zazdroszczę, że mogłaś przy niej być...
  3. Nie doczytałam, faktycznie. U nas na bank chodziło o to, że karma była zbyt tłusta i wszystkie psy równo po niej wymiotowaly i miały rozwolnienie... Royal wielu psom sluży, u nas sie nie sprawdził, ale jeśli działa dobrze na psa, to można poobserwować poziom aktywności psa i zmienić karmę na "emerycką".
  4. Ja testowałam Acanę dla psów dorosłych i moje dwa psy i pies siostry miały rozwolnienie - nie wiem, czemu. U nas sprawdza się Josera, ma delikatną linię dla psów starszych. Całkiem przyzwoita karma. Nie wiem, jak Orijen. No i BARF wprowadzany stopniowo może być fajną opcją, ale nie wiem, jak tam u Was z uzębieniem, więc warto uważać z kośćmi.
  5. To ganianie wzdłuż płotu z psem sąsiada - jaki ma charakter? Towarzyski, czy agresywny? Najlepiej by było właśnie psa wybiegać, wymęczyć, a potem spróbować oswajać go z widokiem innych psów, potem stopniowo nawiązując kontakt z łagodnymi psami znajomych - najlepiej w kontrolowanych warunkach, z kagańcem itd. Zmęczenie, takie totalne, może pomóc. No i warto zacząc bardzo intensywnie pracować z psem, żeby zaczął patrzeć w Ciebie, jak w obrazek, z totalnym oddaniem - a więc zajecia z nagrodami, zasada Nic Za Darmo - pies zawsze na wszystko musi zapracować choćby reakcją na komendę.
  6. Sybel

    czyj trawnik?

    Zdaje się, że jesli mieszkania są własnościowe na przykład, w umowach powinno być, czy ma się wykupiony fragment ziemi i płaci za to podatek gruntowy. A jak nie, to trzeba iść do Urzędu Miasta i tam się dowiedzieć, co i jak. Powinni dać wydruk czarno na białym i spokój.
  7. Niezłe :D Nawet bardzo niezłe :)
  8. Co do tej trawy, u mnie suka jadła, jak miała nadkwaśność. Wet kazał dawać rano coś na nadkwasotę (już nie pamiętam, ktoryś z tych leków dla ludzi w najlżejszej wersji) i przestała jadać perz. Tak to jadła, wymiotowała i potem była zadowolona. Jesli o dietę chodzi, moje psy też długo jechały na ryżu, kurczaku i marchewce z dodatkiem siemienia lnianego, ale właśnie często po tym były nocne awarie z rozwolnieniem (wspaniała sprawa, jak przez 3 tygodnie wychodzisz w nocy z psem między 2 a 4, a na 8 idziesz do pracy...) i pawie w dużym pokoju pod telewizorem (bardzo widoczne miejsce, jak coś się działo, wszystkie moje psy tam tylko brudziły). Przeszliśmy na Joserę. Nie ma ani pawi, ani rozwolnień. Testowaliśmy też Acanę, ale okazała się zbyt tłusta i psy po niej bardzo smrodziły, miały rozwolnienie, choć była włączana stopniowo, mieszana z Joserą. Teraz wracamy do Josery i się uspokoiło, żadnego wychodzenia, pawi, trawy.
  9. Nefesza, co do wiary, ja mam akurat dość duużo przemyśleń w tej kwestii, moja teściowa jest adwentystką, bardzo zaangażowaną itd, ale też mam wrażenie, że wielu rzeczy nie rozumie. Jakoś od czasu, jak często ktoś usiłuje mnie nawracać, więcej myślę o wierze, znaczeniu różnych rytuałów i mam wrażenie, że osoby niewierzące mają często więcej refleksji na ten temat, niż wierzące ślepo i bez pomyślunku. Wiecie, ja już usłyszałam od ciotki - emerytki, bardzo fajnej, ale zasłuchanej w Radyjko, że jak to dobrze, że zdecydowałam się urodzić Wicia. A to, ze on nie był wpadką, tylko planowanym Bąbelkiem, to już nie dotarło, bo moje pokolenie nic, tylko wyskrobuje maluchy. Tak samo argument innej, ogólnie raczej fajnej ciotki, jak powiedziałam, ze nie chrzcimy Mlodego, niech sam wybierze swoją drogę, kiedy dojrzeje: ale co ludzie powiedzą? I moja odpowiedź: ale co mnie obchodzi cudze zdanie? Tak samo mój ojciec w kwestii chrztu: dziecko będzie całe życie płakać, ze nie jest ochrzczone... Bo to tradycja. No więc nie, to jest wiara. Albo się wierzy, albo nie. My nie wierzymy w kościół (ja w boga, tudzież siłę sprawczą blizej niezdefiniowaną wierzę, moj TZ absolutnie nie), więc dlaczego mamy dokładać nasze dzieci do listy katolików/adwentystów/zielonoświątkowców lub innych?
  10. U mnie byly trzy psy i wiedziały, że nie będą rządzić, bo ja jestem szef szefów i bez dyskusji. Jak zaczniesz oswajać sukę ze szczeniakiem, to się oba nauczą wzajemnie swoich granic. Z duzych moze bokser? One są fajne, towarzyskie, wesolutkie.
  11. Co do sprawdzianów z treści - do tej pory pamiętam pytanie o imiona psów z Pana Tadeusza i odpowiedź kolegi "Szarik i Lessie"... Generalnie albo jest problem z lekturami jako takimi, albo ze sposobem ich omawiania w szkole. Mi się bardzo podobało, jak moja polonistka podeszła w liceum do Trenów. Kazała nam przynieść ukochane zabawki z dzieciństwa i położyć na jednej ławce, po czym przykryła je czarną chustą i zapytała, co czujemy widząc te rzeczy w takim kontekście. To bylo ponad 10 lat temu, a ja do tej pory pamiętam, że w całej klasie wywołalo to wiele emocji i dyskusji. Jestem jak najbardziej za omawianiem tekstów, na których oparta jest cała europejska i światowa kultura, ale według mnie wiele (nie wszystkie) polskich dzieł jest po prostu straszne i dla przeciętnego ucznia nic nie wnosi. Po prostu. Owszem, jak się pisze o czarownicach, Dziady mogą być super. No, chyba, ze się pokaże je w inny sposób, np. jak wykorzystano je później w historii kraju i wywoła się na ten temat dyskusję zamiast klepać fragmenty na pamięć. Albo przestanie się wkuwać "Litwo ojczyzno moja" jako tekst czysto polski, bo to śmieszne jest jednak. Jakoś nie widzę, co Nasza szkapa miała wnieść w życie dzieciaka w jakiejś szóstej klasie. Ja ryczałam przy tym jak bóbr, dotarło do mnie jedynie, że koń biedny i rodzina też biedna. Do tej pory czuję obrzydzenie, że musiałam czytać to, tak samo Janka Muzykanta i opowieść o jego siostrzyczce w piecu na trzy zdrowaśki i o tym, ze wyszla dość wypieczona (dziś można to uznać za tekst anty solarium :P ). Filodendron, my po śmeirci babci zrobiłysmy listę książek, ponad 400 sprzedałysmy do antykwariatu i powoli kupujemy inne, które nas bardziej interesują. Dlatego piszę, że staram sie zapoznać z moją biblioteczką.
  12. W moim domu jest około 3.000 ksiązek, księgozbiór cały czas rośnie, a ja staram się z nim zapoznać w jak największym stopniu. Nie znaczy to, że czytałam lektury, bo w szkole większość była zupełnie beznadziejna. Wieś, biedna wieś, polska wieś, motyw błota, więcej wsi... Ileż można? Albo Mickiewicz potępiajacy nastolatkę, że wzgardziła amantem, więc po śmierci jest błąkającą się duszyczką, ukazujący dzieciaki, które umarły, a nie zaznały w zyciu żadnej goryczy i teraz straszą. No dla mnie gośc miał ciężko poprzestawiane i nie jestem pewna, czy taka z niego super lektura. Nasza szapa była dla mnie traumą, podobnie Łysek z pokładu Idy i O psie, który jeździł koleją. Nad Niemnem przeczytalam w jeden dzień, ale miałam wtedy 40 stopni gorączki i nic nie pamiętam. Lektury kończą się na Gułagach, a potem jakby literatury już nie było... A moze by dodać Jacka Dehnela, chocby jego Lalę. Gość jest mój rocznik, pisze wspaniałą polszczyzną, ksiązka jest bardzo wciągająca. Ale widać pisarz żyje, więc się nie nadaje... Jestem po filologii sloweńskiej, po literaturoznawstwie, wychowana w szacunku do książek, ale również nauczona, by nie czytać wszystkiego, co każą, a to, co ja uznam za wartościowe, ewentualnie co przyda mi się w dyskusji. Dlatego moja rodzina nie robiła afery, jesli nie przebrnęłam przez lekturę, bo w tym czasie czytałam coś innego.
  13. Spróbuj najpierw wprowadzić rower do domu, niech obwącha i się oswoi. Potem wyjdź z psami i prowadź rower koło nich. Innym razem, kiedy ktoś inny je prowadzi, podjedź do ekipy i je zawołaj. Najlepiej po kilkunastu minutach rozstania. W ten sposob psy się tak ucieszą, ze Cię widzą, ze może zapomną o ataku. Trenuj tak ze sobą potem z najbliższymi znajomymi, a potem może już nie będzie ataku, bo pies zapamięta, że to nie jest potwór.
  14. Ja właśnie oduczyłam mojego psa rzucania się na rower oswajając go z tym straszliwym obiektem. Najpierw (przypadkiem) trafiliśmy na rajd przełajowy, a potem sama jeździłam, albo jeździł mój mąż i pies się tak cieszył na nasz widok, ze zapominał o tym, na czym siedzimy. Warto spróbować.
  15. Ja się zryczałam potwornie, jak dawno nie... Piękne, ale nie na moje nerwy.
  16. Cóż, oglądanie Gry o Tron ma swoje wady - np. fatalne w Polsce tłumaczenie seriali generalnie, już lepiej oglądać w oryginale. Chociażby wczoraj wieczorem w ciągu godziny trafiły się sformułowania "szpetność", a potem "nieobyczajowe zachowanie". I ludzie się uczą czegoś takiego. Już lepiej przeczytać, bo tłumaczenie jest solidne. Albo taki Pratchett, facet pisze genialnie, polski tłumacz również jest rewelacyjny, a do tego książki dają do myślenia, naprawdę są pouczające, jest tam wiele trafnych spostrzeżeń dotyczących wiary, kultury, sportu, baśni itd. Każda książka, która jest napisana dobrze, pozwala nauczyć się tworzyć poprawne zdania, dlatego też warto czytać książki w językach obcych - łatwiej zrozumieć użycie składni i różnych zabiegów językowych, kiedy widzi się je w kontekście. W tej kwestii polecam całkiem niezły film Lektor, traktujący właśnie o analfabetce.
  17. Czytanie generalnie rozwija pewne umiejętności, jak np. budowanie poprawnych zdań, wyobraźnia i korzystanie z niej, rozumienie tekstu, który się przeczytało, radzenie sobie z ortografią, umiejętność werbalizowania myśli. Człowiek posiadający dowolne wykształcenie wyższe powinien czytać. Niekoniecznie od razu literaturę piękną, ale choćby tę poszerzającą jego wiedzę, jakieś teksty specjalistyczne, a czasem, dla higieny psychicznej, także powieści. I nie rozumiem, co jest takiego straszliwego w czytaniu Sapkowskiego. Całkiem przyzwoity kawałek polskiej literatury, podobnie, jak Pilipiuk, Kossakowska, Grzędowicz, Dehnel i wielu innych. Literatura uznana za wyższą nie zawsze niesie aż tak wielkie walory, czasem warto przeczytać coś lekkiego dla samej przyjemności obcowania z cudzą wyobraźnią, z językiem (całkiem zresztą przyzwoitym), dla odprężenia. Ja np. po całym dniu w pracy zdecydowanie wolę coś lekkiego, przyjemnego, co nie wywola zaraz depresji, tylko nakarmi wyobraźnię. Moja mama jest wykładowcą uniwersyteckim i mówi, że z roku na rok jest gorzej i bardziej żałośnie, jeśli o poziom wiedzy ogólnej i oczytania chodzi. Ludzie nie czytają w ogóle, bo po co? Zresztą dla wielu studia to już zaoczny licencjat w jakiejś trzeciorzędnej szkole wyższej. Wielu uważa wręcz, że studia prywatne są znacznie bardziej prestiżowe, niż państwowe, bo sie płaci. Nieważne, za co, ważne, że się płaci. Dobrze, że pojawia się teraz moda na czytanie, że np. Fabryka Słów się zawzięcie promuje, ludzie zaczynają dyskutować o pisarzach. Wiele z tych powieści odwołuje się do wydarzeń historycznych (w bardzo luźny sposób naturalnie), więc ludzie zaczynają drążyć temat, czytać na temat danego wydarzenia, douczać się. Jak dla mnie to jest bardzo dobra motywacja do poszerzania horyzontów.
  18. Agaga, Ty przeciez dopiero co pisałaś, że rodzisz... Jakim cudem Malutka ma już pół roku? Jak to leci... :) Co do prezentów - kurcze, w życiu nie dam dziecku żywego zwierzęcia jako prezentu. My co prawda same sprowadzałyśmy psy do domu od chwili, kiedy nauczyłyśmy się chodzić (a także koty, ranne pisklęta, zamarzającego szpaka itd.), ale robiłyśmy to ze świadomością, że to nie prezent, nie zabawka, tylko żywe, zależne od nas stworzenie, za które my odpowiadamy. Na komunię to nie pamiętam, co dostałyśmy, ale przeraża mnie, że taka uroczystość, która dla katolików powinna być ważna duchowo, sprowadza się do wyścigu zbrojeń prezentowo - knajpianych. Chore.
  19. Tak co do laptopa, dajcie mlodemu na płycie linuxa :D Albo zostanie informatykiem, albo was na amen znienawidzi :]
  20. 3x, wiesz co, może poszukajcie fajnej gry edukacyjnej? U nas jeszcze w ramach prezentu raz był tablet, niedrogi, taki, zeby się dzieciak mógł uczyć obslugi, do tego można zainstalowac na kompie bezpłatny program graficzny gimp, on ma baaardzo dużo opcji. Tylko pod warunkiem, ze to coś, co dzieciaka kręci. Jak nie, to albo fajny album np. o sztuce, o świecie, może o astronomii, albo fajna gra edukacyjna, nie taki tluk, ja teraz są dostepne - to nie jest łatwe zadanie, ale wykonalne ;) TZ mojej siostry zostal chrzestnym, to też kupili jakis wisiorek małej, ale nie wiem w końcu, jaki. To jest dobry pomysł, tylko teraz zloto jest najdroższe w historii, więc ciezko mówić o ewentualnej inwestycji w młodego. No ale jako pamiątka to super sprawa :)
  21. 3x, my dwa lata temu daliśmy kuzyniątku męża po prostu książkę o rysunku, taką dla dzieci i zestaw wysokiej klasy papieru i pasteli, bo młody uwielbia rysować i to jest jego pasja. Poszło jakieś 200 zł, bez koperty. Bez przesady, my na ślubie tyle nie dostawaliśmy. Poza tym komunia to raczej powinna być duchowa, nie prezentowa... Zresztą dlatego my naszych dzieci nie bedziemy chrzcic, chcemy im pokazac różne wyznania, a jak dorosną, same podejmą decyzję. W ten sposób unikamy też komunii... gameta, 120/70, maks 125/80, często niższe.
  22. Uh, dawno nie słyszałam komplementu "pięknie tyjecie" :D Bomba :D
  23. Ja do 7 miesiąca taż przybierałam kilogram miesięcznie, teraz przyszło więcej, bo jestem mniej mobilna, a jem tyle samo. W sumie od majówkowych upałów mi jakoś tak ciężej. Ludwa, wiem, mówiłam dwojgu lekarzom, ale powiedzieli, że takie uroki ciąży. Troszkę może schodzi, ale ogólnie jest fatalnie. Staram się łazić codziennie, ale bywa to krepujące, np. wczoraj jakas baba mi się z obrzydzeniem gapiła na stopy, a aż tak źle to nie wygląda - owszem spuchły, ale bez przesady...
  24. Agaga, termin mam na 23.06 według OM, wedlug USG zaczynam teraz 35 tydzień. Przytyłam 11 kg, więc nie jest źle :) Dłonie mi puchną tak, że obrączka, którą kupiłam lekko luźną, wchodzi do połowy palca. Masakra. No i mam bóle pachwin, takie, że drobię jak gejsza momentami. Czasem też idzie w rwę kulszową, ale lekką. Bardzo bym chciala już urodzić. Mam naprawdę dość, bo nie mogę się zginać, tęsknię za stopami i ostatnie dwa tygodnie dały mi popalić. Mam chyba równik, a przedmioty zaczynają krążyć po mojej orbicie :) Na dodatek szukamy teraz mieszkania, więc będzie sporo latania, ale ja drugiej zimy w Zgierzu nie przetrwam - palą w piecach takim syfem, że okien się nie da otworzyć, ze o spacerze nie wspomnę.
  25. Ludwa, ja też. A jeszcze znalazlam dziś taki artykuł [url]http://expressilustrowany.pl/chuligani-w-lodzkim-zoo-nie-zyje-zyrafa-suri,artykul.html?material_id=4fb0039f367dec3753000000[/url] Ja uwielbiam nasze żyrafy, w Łodzi było kiedyś solidne stado pod wodzą Sandokana, a po jego śmierci się posypało, co chwila padają maluszki, a teraz jeszcze to... Też dobija. Wiem, ludzkie dziecko to co innego, ale ostatnio coś dużo tego. Tak z innej beczki, od wczoraj mieszkam u mamy, jutro mój mąż jedzie na tydzień do Niemiec, więc żebym nie była sama, daleko od szpitala, to się przenieśliśmy. U nas nie ma wanny, więc wczoraj wykorzystałam sytuację, zeby się wymoczyć. TZ wszedł, bo poprosiłam o szlafrok, zerknął na mnie i z szerokim uśmiechem, niezwykle czule zapytał, czy już wzywać holownik od Greenpeace, żeby mnie wyciągnąć... Wiecie, jak odzyskam pełnię sprawnosci, to oberwie, zaraza jedna :) A na razie mam nogi tak popuchnięte, że ledwo chodzę, nawet w nocy nie schodzi...
×
×
  • Create New...