Jump to content
Dogomania

Ewa Marta

Members
  • Posts

    29281
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    31

Everything posted by Ewa Marta

  1. A wiesz jakie to było wzruszające Nutusiu? Od słowa do słowa doszłyśmy do tego, że obie pomagamy psiakom:-) Pytam Kmurdz gdzie pomaga, ona mówi, że jest takie forum dogomania..... Ja się smieję i pytam, jaki ma nick. Kiedy usłyszałam, że Kmurdz... powiedziałam tylko "Ja jestem Ewa Marta i bardzo Ci dziękuję za pomoc dla Idolka" Po czym wyściskałyśmy się i poleciało trochę łez... Od razu pokazałam jej zdjęcie Idolka, które mam zawsze przy sobie.... Być może skorzystam z jednego kontenerka, dzięki za propozycję. Z tego większego pewnie, żeby dwie kotki miały wygodną podróż. A może udałoby mi ię złapać ich mamę? W to jednak wątpię niestety:-(
  2. Dalszy ciąg jest taki, że udało mi się odrobaczyć kociaki i ich Mamę. Jedna czarna koteczka pojechała do domku, dwie pozostałe czekają. Dołączyły się do pozostałej trójki (Mamy i dwóch córeczek) dwa inne dorosłe kociaki i cdziennie wychodzą w porze jedzenia do misek. Pomimo karmienia polują również poza campingiem, więc o dorosłe tak się nie martwię. Od 15 minut wiem, że dla jednej malutkiej mam domek!!!!! Od 1 września może ją zabrać do siebie koleżanka z pracy. Druga niunia pojechałaby narazie do DT załatwionego rzez Neigh:-) Jedyny problem, to transport maluszków tutaj. Mój wet - kochany doktor Czajka proponował mi, że w razie czego przetrzyma u siebie maluszki do czasu znalezienia im domu. Rozmawialiśmy też o próbie złapania mamy i przywiezienia jej do niego na sterylkę, a potem ewentualnego szukania domu lub wypuszczeniu jej tam, gdzie żyła rok. Niestety ona nie daje się złapać. Podchodzi i je z ręki, pozwoliła mi nawet dotknąć futerka, ale każdy ruch choćby o milimetr powoduje, że zwiewa pod kontener. Kociaki zostały niestety wyrzucone z posłanka, które im zrobiłam. Przygotowanie suchego miejsca spowodowało, że właściciel campingu wstawił tam worki z cementem:-( Kociaki mieszkają więc pod dużym kontenerem kawałek dalej. Może słyszeliście o kimś kto jest na Helu albo w okolicach i niebawem będzie wracał do domu i mógłby kociaki przywieźć do Warszawy? Problem jest tylko taki, że tam nie ma kontenerka dla nich. Musiałabym go załatwić jakoś... W łapaniu ktoś mógłby pomóc, to mogłabym załatwić. Ja jadę tam 6 września, ale nie mam jak zabrać maluchów, bo jadę z TZ, który zejdzie podczas podróży jadąc z kociakami, na które jest uczulony. Nie mówiąc o tym, że moje psy agresywnie reagują na koty:-( Zapłaciłabym za transport, gdyby się taki znalazł. Inaczej te maluchy zginą tam:-( Teoretycznie mam obietnicę od jednej dziewczyny, że pod koniec września może maluchy przywieźć, ale DS dla jednej nie będzie tyle czekał:-( W tej chwili karmieniem kociaków zajmuje sie... kmurdz z dogo:-) Poznałyśmy sie tam zupełnie przypadkiem, a jest to tym bardziej niesamowite, że to dziewczyna, która pomagala mi finansowo w utrzymaniu mojego podopiecznego Idolka, który niedawno odszedł za TM. Pisałyśy do siebie maile, ale nie znałyśy się osobiście. Tam poznałyśmy sie dzięui moim psiakom:-) Świat jest jednak mały:-)
  3. O Matulu! Kair jest już całkowicie domowym psem!!!! Ale zmiana! Ale metamorfoza z takiego dzikusa:-) Ja nadal nie mogę uwierzyć:-)
  4. Hej Rufusie! Co tam słychać u Ciebie? Finanse kiepściutko, domu ani widu, ani słychu:-( Macie jakiś pomysł co zrobić?
  5. Dziewczyny, gdzieś na dogo przeczytałam, że na takie rany jak również na łyse miejsca na psich łokciach (no wiecie, na przednich łapach na zgięciach;-) ) doskonale pomaga balsam Szostakowskiego. Kupiłam butelkę Semikowi i smaruje mu łapki przed każdym spacerem. To bardzo gęsta konsystencja, prawie jak wazelina, ale jeszcze płyn. Doskonale trzyma się na skórze i wygląda na to, że ta skóra jest dużo gładsza, nawilżona i lepiej wygląda. Może warto zainwestować w taki ba;sam dla Emi? Ja chętnie pokryję jego koszty. Wracam jutro w nocy do domu i jakby co, mogę zrobić przelew. Buteleczka kosztuje 17 zł i powinna wystarczyć na tą pękniętą poduszkę... Emi jest wspaniała, tyle cierpliwości w tym chorym ciałku.... A dzisiaj zastrzeliła mnie telefonem Nutusia. Przybłakały się do niej i do Uli - jej sąsiadki dwa psiaki. Sunia i psiak. Zawiozły je do kliniki, sunia być może jest szczenna, a psiak został ogolony na łyso, bo miał odparzenia od dredów, zwłaszcza na pupie, masę kleszczy. Do tego chyba był czymś uderzony, bo ma nabiegłe krwią oczy, na jedno nie widzi... Sunia ma szanse na tym,czas u Uli, ale jej pies nie zniesie drugiego samca w domu, więc dla psa szukają rozpaczliwie choć na kilka dni tymczasu, żeby mieć chwilę na poszukanie mu miejsca. Czy jakimś cudem nie znacie takiego miejsca? Nutusia pewnie więcej by napisała. Ja ledwie weszłam do internetu. Tym razem mam problemy z zasięgiem....
  6. Iwonka... bardzo mi przykro. Tak bardzo go kochałaś:-( Ale najważniejsze, że to byla szybka śmierć, że nie zdążył się stresować źle czuć... On nie cierpi, Ty jeszcze jakiś czas pocierpisz, bo ta miłość jest właśnie taka niesprawiedliwa. Nie umiemy pogodzić się z odejściem naszych ukochanych zwierzaków, zawsze odchodzą za szybko, najczęściej zadajemy sobie milion pytań, czy nie zaniedbaliśmy czegoś... Nie sądzę żebyś coś zaniedbała. Kochasz te swoje psiaki bardzo, Hugusia kochałaś pewnie najmocniej i skoro była między Wami więź, to wiedziałabyś, że go boli. Rak jest podstępny, zabiera tyle żyć... nie umiemy tego przewidzieć. Trzymaj się kochana, jestem z Tobą. Mimo, że Idolek nie był ze mną w domu, ja opłakuję go nadal i rozumiem, co czujesz. Jestem z Tobą i bardzo mi przykro:-(
  7. Plakat taki cudny, jaki cudny byl Idolek:-) To dzięki Gusi mogłam podziękować w ten sposób Pani Eulalii i wetom z Boliłapce...
  8. Takie podziękowanie dostał doktor Czajka i jego zespół. Format A4 w ładnej ramce: Doktora Maćka nie było, kiedy je zaniosłam, ale Pani doktor, która też znała Idolka i uczestniczyła w jego operacjach, popłakala się. Obie się zresztą popłakałyśmy, choć ona starała się trzymać, bo w kolejce czekali pacjenci... Nie wiem, czy był ktokolwiek, kto znając Idolka go nie kochał. Potrafił zjednywać sobie ludzi niesamowicie. Taki kochany staruszek, trzymający się życia najmocniej jak potrafił, dopóki mógł... Bardzo mi go brakuje, mimo upływu czasu, cały czas za nim tęsknię.
  9. Kochane słoneczko! Widać że mu tam dobrze!!! Ja podobnie jak Nutusia nie wierzyłam, po prostu nie wierzyłam, że Marlej zaufa komukolwiek poza Gusią. A tu proszę..... Zamienił co prawda pomarańczowy raj na czerwony, ale jakoś mu to nie przeszkadza;-) SUPER!!!
  10. Dziadulek śpiący w łóżku, to dla mnie największy szok:-) Fortunę straciłabym zakładając się że nigdy, ale to nigdy na łóżko nie wejdzie:-) Mój Semik włazi do mnie na krótko, po czym schodzi, bo mu za gorąco. Za to Barsa rozpycha się na mojej połowie łóżka koszmarnie i najczęściej moje nogi lądują poza łóżkiem i wiszą tak pół nocy. Kiedy próbuję się jakoś dostać na łóżko, mogę to zrobić podkurczając mocno nogi, a i to nie zawsze. Moment, w którym Barsunia postanawia zejść z łóżka na krótko, jest najpiękniejszym momentem w nocy:-) Prostuję się wtedy cała, rozciągam obolałe mięśnie i mam chwilę dla siebie. Za moment jednak Barsunia wraca i.... nie mam serca jej zwalić. Wtula się w moje ramiona, pozwala całować kochany łepek i tak zasypiamy. Po czym znowu się budzę, bo grubas wstrętny zaczyna rozpychać się przez sen... I tak co noc...
  11. [quote name='ronja']a Didi dziś ze stołu wypiła moją kawę z filiżanki, jak wyszłam na chwilę. ciekawe co będzie... :diabloti:[/QUOTE] Miała pewnie bezsenną noc i musiala liczyć barany:-)
  12. A może nałożyć jej fartuszek, taki, jaki zakłada się po sterylce? Można go kupić niedrogo u weta... Zawsze to lepsze, niż kołnierz dla biduli... Dziewczyny, mam dużo rzeczy na bazarek. To ubrania damskie w wersji XXL, wśro nich wiele jest nowych. Chętnie przekażę komuś na bazarek dla Emi i Miśka może? Same zresztą wiecie dla kogo najbardziej potrzeba kasy. Oglądałam bazarki i wszędzie jest masa ciuchów w rozmiarach 36 - 42. Takich więszych (54) nie ma. Może pójdą?
  13. Za krótkie było to jego szczęście... Tylko 5 miesięcy:-( Z drugiej strony dla psa to dłużej, niż dla człowieka.... No i byl niezaprzeczalnie kochany, uwielbiany i bardzo, ale to bardzo chciany. Mam nadzieję, że to czuł, że wiedział jak bardzo jest dla nas ważny.
  14. Wczoraj minął miesiąc od śmierci Idolka:-( Smutny to był dla mnie dzień, oglądałam jego zdjęcia i wspominałam te 5 miesięcy z nim. Ciągle go pamiętam, jego zdjęcie mam przy monitorze i zerkam na nie każdego dnia. Mój paznokieć nadal czarny po ugryzieniu przez Maluszka też przywołuje wspomnienia... Już wiem, już to sobie wytłumaczyłam, że tak miało być, ale mimo to bardzo mi go brakuje. Na górkę chodzę rzadziej, wybieram spacery na rozległej skarpie. Do tej pory pędziłam każdego ranka, żeby spotkać Idolka, żeby go przytulić ponosić na rękach. Teraz nie mam takiej możliwości, więc i spieszyć się nie mam do kogo. Ech Idolku, kocham Cię nadal:-(
  15. Witam i ja:-) Wpłaciłam dzisiaj swoją stałą miesięczną deklarację za sierpień 30 zł:-)
  16. [quote name='gusia0106']Jeśli nie macie nic przeciwko, to połowę kwoty chciałabym przeznaczyć na pieska, którego pokazała Cantadorra, a połowę na naszego Misia. Mogę?[/QUOTE] Super! Jak zawsze z klasą i sprawiedliwie:-)
  17. I znowu kolejne cudo skradnie mi serce:-) Odwiedzę na pewno, bo stęskniłam się za całym stadkiem, a zwłaszcza za Miśkiem kochanym;-) No i muszę zobaczyć naszego Dziadulka - Kalucha, który z dzikiego psa podwórkowego stał się bywalcem salonów i wyleguje się na kanapach:-)
  18. Skoro Sonieczka dała, to i Kaluchny kiedyś da przypiąć smycz:-) Masz rację, że dostaje karę, jak jest niedobry dla suniek. Jestem pełna podziwu dla Morka, że toleruje kolejnego samca w domu... Ale u Was w domu ciągle zdarzają się psie cudy, więc nie powinno mnie to dziwić;-)
  19. Ale super!!! Rzeczywiście wyczekała sobie kapitalny domek:-)
  20. [quote name='ronja']Emi po 4 obiadku i po przemywaniu na różowo To jeden z piękniejszych obrazków Emi:-) Bezpieczna, najedzona, na własnym super wygodnym, posłanku, na którym jest tak miękko, że nie czuć tak bardzo tych ran..... Wspaniała sunia:-)
  21. Nie tylko Zofia i Pan Józef się popłaczą. Mnie zawsze chwyta za serce widok tego kochanego olbrzyma! To jeden z tych psów, których się nie zapomina! Niewiarygodna jest ta jego metamorfoza! Ajaniu!!!!! Wielki buziak w sam nosek, a potem jeszcze sto buziaków złożonych na Twoim kochanym pyszczku! Obyś żył bardzo dłuugo w tym psim raju na ziemi:-)
  22. Zaniemówiłam:-) Dziki Kaluchny okazal się najprawdziwszym psem kanapowym!!! A do tego złodziejem posłanka Diduni:-) Coś niesamowitego, po prostu wierzyć sie nie chce Marta, co miłość potrafi zrobić z psem. Jak może zaufać człowiekowi taki dzikus jak Kaluchny:-) Zdjęcia PRZEPIĘKNE! FANTASTYCZNE!!!!! Dziękuję!!!!! [quote name='ronja'] A to wygląda jak SPA dla psów:-) Leniwce wylegują się na swoich kanapach. To taki psi raj:-)
  23. [quote name='gusia0106']Trymerek jedzie jutro na działkę ;) Już jest pieskiem Pana Wacka, a Pan Wacek zakochany w Trymerku i cały czas mi opowiada jaki on gzreczny, jaki mądry, jaki kochany :):) Mikoada - wpłynęła składka od Ciebie - bardzo dzięujemy. Cioteczki, po Trymerku zostało 130 zł. Bardzo proszę aby darczyńcy wypowiedzieli się na jakiego/jakie pieski przekazać pieniądze. Ja mam swoje typy ;), ale czekam i liczę na Wasze głosy.[/QUOTE] Jako darczyńca powiem, że pieniądze powinny przejść na któreś z psiaków pod Twoją i Myszy opieką Gusiu. Macie ich sporo i spore minusy na ich koncie. Straciłam rachubę, które są wspólne, a które pod Waszą indywidualną:-) Nigdy nie miałam zastrzeżeń do podziałów kasy, które robiłaś i uważam, że to Ty powinnaś zdecydować:-)
  24. W nocy wyjeżdżałam z campingu i serce mi się krajało, kiedy o 2 w nocy widziałam wszystkie kociaki biegające przy ulicy:-( Mają na szczęście jakiś instynkt samozachowawczy i całe dnie, kiedy jest duży ruch, przesypiają w swoim kąciku. Za to w nocy ruszają do zabawy o harców. Wyszłam z samochodu i chciałam do nich podejść. Niestety tak, jak tolerują mnie w swoim kąciku kiedy przynoszejedzenie i pozwalają nosić na rękach, tutaj śmignęły i nie było szansy na zbliżenie się do nich nawet:-( Mama znikła ostatnio na 3 dni, ale już sie pojawiła. Bałam się, że je zostawiła, ale nie - jest. Zapas karmy zopstawilam bratowej i dostalam przyrzeczenie, że 2 razy dzoennie będzie do nich chodzić, dawać jeść i pić. Aga, lepiej jest uratować jednego malucha, niż żadnego. Tyle, że serce mi pęknie w razie czego, kiedy będe musiała wybierać który dostanie szansę-( Napisz coś o tym tymczasie...
  25. Dzięki Zofia.Sasza za przestrogę.
×
×
  • Create New...