Jump to content
Dogomania

Ewa Marta

Members
  • Posts

    29144
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    30

Everything posted by Ewa Marta

  1. Napisałam do schroniska w Bełchatowie, wysłałam do nich zdjęcia Atoska. Jutro o 5 rano rusza tam Jamor z kumplem Atosa. Potem, w razie potrzeby ruszam ja z Perełką, która z nim mieszkała i lubili się. Tyle, że Jamor mówi, że on może mnie nie poznać w tym szoku, bo widział mnie 4 miesiące temu:-( Państwo powiadomili pracowników stacji benzynowej, która tam jest niedaleko, zatrzymywali wszystkich, którzy szli, jechali i prosili ich o pomoc. Atos podchodził do nich kilka razy, za którymś razem Pan prawie czołgał się do niego z karmą na dłoni. Atos zjadał tylko rzucone kawałki. Mięso podane w misce, wytrząsnął z miski i zjadł trochę z ziemi po czym pędem ruszył do lasu. Do zmroku nie pojawił się kolejny raz. Biorę się za szukanie ludzi z Bełchatowa. Atos uciekł 15 km od Bełchatowa, może ktoś się zlituje i pomoże szukać... Cały czas staram się myśleć pozytywnie, ale ciężko mi to idzie.
  2. Ja nie wiem, jak to napisać..... Atos uciekł......... Po drodze zatrzymali się i Pan postanowił wypuścić go na spacer. Atos wyśłizgnął się przez maleńką szparę w drzwiach... Jezu, gdyby zadzwonili od razu, to już by tam był Jamor, ale zadzwonili po 3 godzinach, w czasie których usiłowali go złapać. Ostatni raz pokazał się 2 godziny po ucieczce, czyli krąży w tym samym miejscu. Pan zrobił błąd i zaczął go gonić, co wystraszyło Atosa dodatkowo. Potem jeździli samochodem wokoło. Powiadomili wszystkie okoliczne gospodarstwa, ale jest ich tam niewiele, bo to było w środku lasu. Na podstawie mapy to są współrzędne mniej więcej 51,316 N 19,192 E. Za Bełchatowem jadąc ósemką na Wrocław jest miejscowość Kluki, za nią jest skręt w lewo(To wszystko w odległości ok. 11km od skrętu w prawo w Bełchatowie przy McDonaldzie) do miejscowości Chmielowiec, za Chmielowcem następną miejscowością jest Żar. To jest pomiędzy Chmielowcem i Żarem, ale bliżej Chmielowca. Generalnie cały teren to jeden wielki las, na Google earth świetnie to widać. Poprosiłam, żeby stanęłi w miejscu i jeśłi jakimś cudem znowu wyjdzie, żeby kucali, ie gonili go, tylko delikatnie i łągodnie go zawołali. O 5 rano rusza tam Jamor z kolegą Atoska z hotelu. Jest nadzieja, że jak usłyszy znajomy głos, to wyjdzie. Ponieważ Jamor musi być z powrotem na 13 w Warce, jeśłi Atos się nie znajdzie, spróbuję pojechać tam ja z Perełką, którą Atos dobrze zna, bo wychowywał się z nią. Jestem załamana, tym bardziej, że mimo, że Państwo mieli adresówkę, nie założyli mu jej... Pani płacze, Pan gania jak szalony, robią wszystko, co mogą teraz, ale błędu nie da się naprawić, stało się najgorsze. Modlę się, żeby Atos znalazł się do jutra... Cała się trzęsę, wiem, jak oni to przeżywają... do dupy to wszystko. Państwo cały czas są na miejscu, ale będą musieli wracać do domu. Ja chciałam jechać już teraz, ale zarówno wszyscy w domu, jak i Jamor tłumzcaą mi, że on może mnie nie pamiętać w tym szoku i po ciemku w ogóle nie dam rady szukać bo tam są totalne lasy:-( Jestem załamana, ryczę i wszystko się we mnie trzęsie... Zawsze zawoziłam swoje psy sama do DS. Tym razem myślałam, że wszystko tak się dobrze ułożyło, a tu taki koszmarny pech...
  3. [quote name='Nutusia']Jak to się jednak trzeba sto razy zastanowić, zanim się człowiek puknie w głowę, co? ;)[/QUOTE] A to jest dobre Nutusiu:-)
  4. Są już zdjęcia:-) Mam nadzieję, że Państwo mi wybaczą, że wstawiam je dla Was:-) Kochane psisko:-) Troszkę jeszcze niepewny, ale za moment dojdzie do siebie:-) [IMG]http://www.iv.pl/images/04948798566074063026.jpg[/IMG] [IMG]http://www.iv.pl/images/26244331121110346188.jpg[/IMG] [IMG]http://www.iv.pl/images/87404632958612076173.jpg[/IMG]
  5. HURRRAAA!!!!! Zadzwonił do mnie Jamor i mówi: - Ten domek Atosa, to strzał w dziesiątkę:-) Super mili ludzie, a Atos zdrajca pomiziany przez Pana od razu chciał wsiadać z nimi do samochodu:-) Będą zdjęcia, jak Jamor dojedzie do domu, bo w tej chwili jest w drodze po sunię. Jestem taka szczęśliwa! Atos, to wspaniały pies i nareszcie znalazł swoją przystań..... Bardzo jestem ciekawa jak będzie miał na imię. Narazie Pano Grażyna przysłała mi zdjęcie zakupionych szelek, smyczy i adresówki z jego imieniem i numerem telefonu:-) Adresówka piękna, nie wiem, czy docelowo Atos zostanie Atosem, ale narazie na adresówce tak właśnie zostało wygrawerowane:-) Fruwam dzisiaj w powietrzu z radości:-) Super, że wyżełek znalazł dom!
  6. To już dzisiaj... wielki dzień Atosa. Mam nadzieję, że będzie tak szczęśliwy, jak Berti w swoim nowym domku. Udało się Bercie, Peruszce, teraz Atoskowi. Kula została, ale nie może narzekać:-) Codziennie kilka godzin dziennie gania po dworze puszczona luzem, śpi w środku kontenera z Krzysztofem, a przy budzie (wymoszczonej suchą słomą) stoi tylko wtedy, kiedy Krzysiek musi gdzieś wyjść. Codziennie widzę jej roześmiany pychol. Jak nas widzi z daleka, szczeka zupełnie inaczej, niż na innych. Ona nas woła, tak radośnie, miło... W piątek znowu towarzyszyła nam na spacerze. Wysłałam jej zdjęcie z moim Semikiem do Eluni, żeby mi wgrała na maila, a potem je tu wrzucę. Nadal mam problem ze zgraniem zdjęć z komórki. Nie przestanę opiekować się Kulką, jak już Atosek szczęśliwie dotrze do swojego domu, poproszę moderatora o przeniesienie wątku do "ma dom, ale potrzebuje pomocy" Bo Kuli szukać domu nie będę (przynajmniej narazie). Ona naprawdę nienajgorzej teraz żyje:-) A Peruszka kochana rozkręciła nam Barsę tak, że ganiają teraz obie jak szalone po skarpie. Bardzo się zaprzyjaźniły, coraz częściej śpią obok siebie na jednym posłanku i panuje między nimi super zgoda:-) Nigdy nie przypuszczałabym, że moja autystyczna Barsunia tak polubi drugą sunię. To gdzieś było zapisane, że Peruszka będzie z nami:-) Cała moja rodzina pukająca się w czoło po usłyszeniu, że adoptowałam trzeciego psiaka zmieniła zdanie, kiedy ją poznała. Nie ma osoby, która nie byłaby nią zachwycona:-)
  7. Bianka była dzisiaj z Anią i Łatką na grillu:-) Początkowo bała się i siedziała na rękach, ale kiedy dostała kawałeczek nieprzyprawionego mięsa, jakoś dała radę troszkę pochodzić:-) Ja za to nie dałam rady podjechać do niej, bo zatrzymały mnie obowiązki domowe. Może w następny weekend się uda, bardzo bym chciała, bo stęskniłam się już za tym pysiem;-)
  8. Gusiaczku, prześlij mi na PW wątek psiaka. Jeśłi ktoś się będzie zgłaszał po Atosa, będę przekazywała wyżełka! Piękny jest!
  9. Pani Grażynka napisała mi właśnie, że zakupili już smycz, szelki, smakołyki i adresówkę dla Atosa:-) \ W przyszłym tygodniu planują kupić legowisko, szczotkę i zabawki. Muszą do tego zobaczyć, jakiej wielkości jest Atos:-) Cieszę się jak dziecko!!! A dzisiaj miałam kolejny telefon w sprawie adopcji Atosa, ale z radością powiedziałam, że ma już dom:-)
  10. [quote name='Gusiaczek']Ogromna radość :multi: Atosiku, szepnij, proszę, kumplowi Szu, żeby był cierpliwy,dobrej myśli, że warto poczekać, dobra?:) A Tobie życzę wszystkiego co najpiękniejsze, dużo miłości i radości z bycia w nowym Domku z nową Rodzinką. Szczęśliwej podróżny :)[/QUOTE] Wielki Szu też znajdzie swoją Rodzinę Gusiaczku:-) Narazie jest bezpieczny u Jamora i to jest najważniejsze:-) Powiedziałam Jamorowi, że to pierwszy, ale na pewno nie ostatni mój podopieczny u niego:-)
  11. Aż mi się wierzyć nie chce, że Atos już od poniedziałku będzie w nowym - własnym domu... Tak się cieszę, bo to super pies i zasługuje na fajną Rodzinę, jak każdy nasz podopieczny;-)
  12. Mała Bianka doprowadzila wczoraj Anię do łez radości:-) Ania wyjęła wędkę z zabaweczką na końcu dla kota Menia. Bianka najpierw przestraszyła się nowości, a za chwilę ruszyła do szalonej gonitwy za zabawką i bawiła się przez dłuższy czas łapiąc, podgryzając i goniąc uciekający cel:-) Z Łatką bawi się coraz ładniej:-) Wczoraj Ania postanowila też zmienić trasę spaceru. Wywołało to atak paniki u Bianki, więc Ania wzięła ją na ręce, postała z nia chwilkę poprzytulała, po czym puściła na ziemię i maleńka już spokojniej poszła dalej. Anusia będzie teraz zmieniac trasy, któregoś dnia wsiądzie do autobusu i przejedzie przystanek, po czym wysiądzie i przejdzie go spacerkiem, żeby pokazać maleńkiej, że wszystkie drogi prowadzą i tak do bezpiecznego domu:-) Całość tych zmian nadzoruje niezastąpiona Elunia, która jest w codziennym kontakcie z Anią i pilnuje, żeby maleńka dostawała nowe bodźce. Nie lubi nadal za bardzo czesania, ale jakoś udaje się ją na troszkę złapać i poczesać:-)
  13. Mam nowe wiadomości z domu Bafinki:-) Maleńka jest zakochana (z wzajemnością) po uszy w swojej Pani. Cały czas za nią drepcze, gdzie Pani tam Bafi. Pięknie zostaje sama w domu. Pani Kazimiera mówi do niej "Bafinka, idę na godzinę do kościoła" a Bafinek wskakuje spokojnie na fotel, układa się wygodnie i zostaje bez skakania do drzwi, bez płaczu. Uwielbia śnieg, wskakuje w najwyższy i tarza się w nim. Niestety żeby nie było zbyt sielankowo jej przywiązanie do Pani Kazimiery skutkuje atakowaniem każdych nóg, które jej zdaniem znajdują się za blisko Pani. Wyskakuje z warczeniem i łapie ludzi za kostki. Podobnie zachowuje się w domu. Ostatnio w czasie świąt ruszyła z gryzieniem do wnuków, bo chciały zbliżyć się do Babci. Zmartwiło mnie to bardzo, ale Pani Kazimiera mówi, żeby sie nie stresować, bo oni wszyscy rozumieją, że Bafinka broni jej, bo bardzo ją kocha. Wyjaśniłam jeszcze raz, że zdecydowanie powinna reagować wyprowadzeniem małej z pokoju i zaczekać, aż się uspokoi i dopiero przyprowadzić z powrotem, ale Pani mówi, żebym się nie martwiła, bo to nie jest groźne i ona da radę. Kupiła jej wczoraj maleńki kaganiec i chce spróbować zakładać na spacery. Poprosiłam, żeby zanim to zrobi spróbowała od razu po próbie rzucznie się na czyjeś nogi, lekko szarpnąć Bafinkę na smyczce i od razu ruszyć w drugą stronę nie mówić nic do niej. Bafi powinna zrozumieć, że takiego zachowania Pani nie toleruje. Mały łobuziak bardzo pilnuje swojego domu i Pani, którą pokochała, ale nie może się tak zachowywać. Wygląda jednak na to, że to tylko mi przeszkadza, bo cała Rodzina mówi, że Bafinka robi to z miłości do Pani Kazimiery i wybaczają jej to wszystko. Maleńka zjada wszystko, choć nadal zdarzają się dni, w których robi sobie głodówkę. Śpi z Panią, a w ciągu dnia siedzą obie na dwóch fotelach. Bafiś ciągle się do Pani przymila, bardzo lubi czesanie. W czwartek była kąpana i wygląda podobno ślicznie. Zdjęć niestety nie miał kto zrobić ale Pani obiecuje, że jak córka wpadnie, to może w końcu zrobi jakieś i mi wyśle. Powiedziałam, że chciałabym niebawem wpaść na wizytę poadopcyjną i dostałam zaproszenie. Muszę tylko znaleźć chwilę na nią... wtedy będą zdjęcia.
  14. Kochani, domek sprawdzony i jest super! Państwo zdecydowali się na przyjechanie po Atoska sami:-) Początkowo mieliśmy plany, żeby Jamor wyjechal do nich 150 km, ale postanowili sami przejechać 350 km i zabrać go we wspólną podróż do domu:-) Na moje pytanie, czy Państwo życzyliby sobie pomocy w sfinansowaniu transportu usłyszałam, że "to nasz pies i sami pokryjemy koszty jego przywiezienia" :-) Nie ukrywam, że przyjęłam to z wielką ulgą, bo i tak mam na koncie chłopaka spory minus, a pozostaje mi jeszcze uregulowanie pobytu Atoska za 8 dni kwietnia, czyli 120 zł. Pani Grażyna, to super sympatyczna osoba, która razem z mężem i 18-letnim synem chcą przyjąć Atoska do Rodziny. Rudzielec będzie mieszkal w domu, ale do dyspozycji będzie miał wielki ogród z doskonałym ogrodzeniem do biegania:-) W ogrodzie znajdzie latem ochłodę w oczku wodnym, które nie ma wodorostów, ani nie jest głębokie, więc kąpiel w nim jest bezpieczna:-) A wiecie co zadecydowało o wybraniu Atosa? jego smutne oczy na zdjęciach w ogłoszeniach... Ja patrzyłam na niego zawsze jak na pięknego psa, nie widziałam smutku w oczach, a syn Pani zobaczył i postanowili dać mu morze miłości i cierpliwości:-) Państwo przyjadą po Atoska w poniedziałek, a ja siedzę jak na szpilkach.....
  15. To już dzisiaj o 15-tej......
  16. [quote name='DONnka']Eva Marta, szkoda, że dopiero teraz piszesz o swoich przemyśleniach :roll: Choć wtedy pewnie i tak by to niewiele zmieniło ... Ja nie nazwałabym tego, co się tutaj działo zadymą, w której los psa schodzi na dalszy plan :shake: To właśnie o dobro Iwana tutaj szło !!! Donka, pisząc o zadymie nie miałam na myśli Ciebie, czy Joteski. Raczej to, że zostałyście zakrzyczane i Iwan został tam gdzie został:-( Znam Joteskę i wiem, że dla niej dobro psa jest najważniejsze. Nie pisałam, bo jak słusznie zauważyłaś, nic to by nie zmieniło, a najwyżej jeszcze bardziej podgrzało atmosferę:-(
  17. [quote name='hop!']Przecież znasz wątek Piaska i nawet cieszyłaś się, że znalazł dom. ;) Sytuacja wygląda lepiej. Dla przypomnienia: wątek Piaska - [URL="http://www.dogomania.pl/forum/threads/224399-Przerażony-skrzywdzony-przez-ludzi-mały-kłębek-strachu-MA-DOM-)))))))))))/page20"]KLIKNIJ[/URL][/QUOTE] Hop! wiem, ale Mysza pisała, że wraca z DT. Nie zaglądałam przez święta na żaden wątek, ale zaraz idę do Piaska.
  18. [quote name='kejciu']Ale i tak myślę że samo zabieranie go na spacer z Ulą - dłuuuugie spacery.....były dla niego czymś więcej i były jedyną formą mojej pomocy jaką mogłam mu w tamtym czasie oferować i to zrobiłam ....jak dla każdego psa który jest w schronisku, przytulisku... Dzięki tym spacerom mieliście wszyscy aktualne zdjęcia Iwana na wątku Czekamy..... :([/QUOTE] Kejciu, to było dla Iwanka na pewno bardzo ważne. Bo na spacerach miał bezpośredni kontakt z człowiekiem, wąchał sobie wszystko dookoła i przez ten czas, kiedy byłyście z Ulą obok, był dla kogoś najważniejszy:-( Bo tak naprawdę on powinien mieć domowy tymczas, w którym miałby cały czas obok siebie człowieka. Dużo na tym wątku było nieporozumień, każdy miał swoje zdanie na temat tego, co dla Iwanka jest lepsze. Ja nie odzywałam się czytałam tylko, bo nie znoszę zadym, w których pies schodzi na dalszy plan. Jednak zdecydowanie uważałam, że Iwan nie powinien mieszkać tam, gdzie mieszkał. Za dużo przebywał sam. Samotność nawet dla zdrowego psa jest trudna do zniesienia, dla tak chorego jak Iwan tym bardziej:-(
  19. Wpadłam nadrobić zaległości:-) Super te psiaki. Nela jak pięknie wygląda, Foksik czarujący, a Barsa jest kompletnym przeciwieństwem mojej Barsy;-) Moja zje wszystko, co się da pogryźć i połknąć, za psami nie przepada (chyba, że to Semik, Perelka albo Kulfon - te mogą być). Martwię się Piaskiem, czy coś wiadomo o nim?
  20. Jutro Anica będzie dzwonić do Pani Grażyny:-) Państwo są zdecydowani na Atoska i jeśli wizyta wypadnie pomyśłnie, będą więszą część trasy po niego jechać a Jamor ewentualnie wyjechałby im naprzeciw:-) Sam jednak fakt, że chcą jechać po Atosa sami już mnie dobrze nastraja:-)
  21. A czy ktoś z Was wie, kiedy będą te wyniki? Wydaje mi się, że powinny być już, przynajmniej wstępne... Ich brak tutaj bardzo mnie martwi.
  22. Jestem Małgosiu:-) Poczytam później, bo narazie nadrabiam pracę, ale już widzę, że bardzo mi się tu spodoba:-)
  23. Jestem wreszcie:-) Po pracy zadzwonię do Państwa zainteresowanych adopcją Atosa, żeby wstępnie dowiedzieć się, kiedy można ich umawiać z Anicą, której jestem bardzo wdzięczna za zrobienie wizyty:-) Denerwuję się, ale to normalne u mnie. Zawsze tak mam, kiedy mój podopieczny ma szansę na domek;-)
×
×
  • Create New...