Jump to content
Dogomania

Ewa Marta

Members
  • Posts

    29342
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    32

Everything posted by Ewa Marta

  1. Wczoraj późnym wieczorem Semik przechodząc przez pokój upadł. Ewidentnie poleciała mu do tyłu jedna łapka. Nie chcąc panikować postanowiliśy przyjrzeć sie mu przez najbliższe dni. Dzisiaj rano znowu tak się stało. Serca mamy w gardle i podjęłiśy decyzję, że jeśli sytuacja powtórzy sie jeszcze, jedziemy na prześwietlenie:( Poza tym Semik chodzi, merda ogonkiem, nie wykazuje oznak bólu, ma apetyt. Oby to byla chwilowa niedyspozycja...
  2. Kulka po wczorajszym antybiotyku czuje się dużo lepiej. Umowilam się, że podejdą do mnie pod preacę o 16:30 i dam jej leki. Jeśli nie podejdą, ja podskoczę do nich, ale mam nadzieję, że jednak spotkamy sie pod moją firmą. Kuleczka powinna poruszać się, żeby trochę schudnąć. Zobaczymy ile jest warte ich słowo i deklaracja Krzysztofa, że bardzo kocha Kulkę.
  3. Latem Gusiaczku mogą się schować, bo będzie za gorąco. Weci oświecili mnie, że wbrew utartej wiedzy wysyp kleszczy jest największy wiosną, kiedy budza sie wyglodnniałe i szukają dawcy krwi. Malgosiu, to Rokuś jest wielki :) Dzięki dobremu jedzeniu nawet coraz większy:) To niewiarygodne jaki on jest grzeczny, jak się pilnuje na spacerach. Myślimy z Elunią nad zrobieniem ogłoszenia z informacją, że 6 lat temu mógl komuś zginąć i może ktoś nadal nie może przeboleć tej straty. Byłoby cudownie, gdyby dowiedzial się, że Rokuś na koniec jest kochany, szanowany i rozpieszczany. Trudno niestety dowiedzieć się od poprzedniego bezdomnego gdzie go znalazł, bo on teraz ma fazę wkurzania się, że Gośka Rokusia oddała i że nie miala prawa. Podobno stale jest pijany i ciągle zmienia zdanie. Cokolwiek wymyśli jedno jest pewne - w życiu nie dostanie Rokusia z powrotem. Choćbym miała iść do sądu, on psa oddał 2 lata temu, a ja mam oficjalne zrzeczenie się Rokusia przez Gośkę.
  4. A Rokuś po raz pierwszy zupełnie sam wskoczył do mnie na kanapę i przesiedzieliśmy razem cały film:) Musiałam go zaprosić, ale wdrapał się sam:) Wcześniej Jacek szukał na jego sierści kleszczy, bo ja znalazłam we włosach dwa chodzące:( Od razu wskoczyłam do wanny, a Jacek przeglądał psy.
  5. Udało mi się zgrać skany dwóch dzisiejszych wizyt z Kulką u weta i paragony.
  6. Dziękujemy Wam za obecność i życzliwość:) 3 x pół bagażnika zajmują ich posłanka. Cztery psy wbtej chwili zajmują cały tył odnprzednich siedzeń:)
  7. Kulka ma stan zapalny, prawdopodobnie od wątroby. Wyniki wątrobowe kiepskie. Wgram je najpóźniej jutro razem z paragonami. Dzisiaj musze pobyć troszkę z rodzinką. Dostałam dla niej na 10 dni antybiotyk Enroxil. Muszą skończyć z dokarmianiem jej jedzeniem z przyprawami i przeterminowanym mlekiem:( Podałam już Kulce pierwszą tabletkę i będę tam podchodzić codziennie po pracy, bo nie ufam im i nie wierzę, że podadzą o określonej godzinie tabletkę. Kupiłam jej 10 pasztecików psich do podania leku. Chciałam kupić ludzkie paszteciki, ale ze względu na jej wątrobę niech je psie jedzonko. ma też dostawać 2-3 miesiące Essentiale Forte. na razie podzieli się z nią Rokuś swoimi zapasami, bo on bierze z kolei Essentiale z paczki Semika. Kulka smutna, ale na szczęście bez łańcucha chodzi sobie po ich podwórku i ma wstęp do domu przez cały dzień. Oby jutro było lepiej. Rokuś czuje się wspaniale. Byliśmy na dwóch długich spacerach dzisiaj i na dwóch krótszych. Pozostał jeszcze wieczorny spacerek na siusiu.
  8. Tak Rokus jadl wczoraj podwieczorek:) Na leniuszka:) Wrzucam też paragon z dzisiejszej wizyty Kulki u weterynarza:
  9. Dzisiaj z samego rana obudził mnie telefon od Krzysztofa ze Skarpy:( Był sam ze zwierzakami, bo Gośka gdzieś wyjechała i zauważył, że Kulka źle się czuje. Okazało się, że dzwonił do mnie wcześniej w nocy ok. godziny 3, ale nie usłyszłam telefonu. Przed 7 ruszyłam po Kulkę i pojechałam z nią do całodobowej lecznicy. Kulka ma 39,7 stopni temperatury. Wyraźnie coś ją z tyłu boli, ale zapiszczała tylko raz podczas badania, a potem zaparła się i nie pokazywała bólu. Zrobiliśmy jej badanie krwi morfologię i biochemię i na wszelki wypadek w kierunku babeszjozy. Wyniki mają być po 13-tej. Na razie dostała zastrzyk przeciwzapalny i przeciwgorączkowy i zobaczymy co dalej. Przy okazji wet wyciął jej ogromne sfilcowane dredy z ogona i Kuleczka ma jakby połowę normalnego ogonka i kawałek cieniutkiego bez sierści. Zawiozłam ich z powrotem na dół i Kulka poszła z Krzyśkiem położyć się do domu. Ma ją cały czas obserwować. Tak naprawdę to Gośka nie wpuszcza jej do środka od kiedy ma nowego kota, ale wraca dopiero jutro, a do jutra będzie - mam nadzieję - wiadomo co jest Kulce i co ma dostawać. Jestem załamana tą sytuacją, bo baba jest niereformowalna:( Krzysiek troszczy się o nią, bo jak mówi jest mu bliższa niż człowiek i to ostatnia nić jaka go łączy z nieżyjącym Krzyśkiem. Problem niestety jest taki, że on jest chory i za groma nie chce iść do lekarza. Pokazał mi dzisiaj brzuch - masa na nim blizn, a z brzucha sączy się ropa. Prosiłam go, żeby poszedł do lekarza, bo może umrzeć, ale zaparł się, że nie pójdzie, bo mu znajdą inne choroby i nie wyjdzie ze szpitala. Za dzisiejsze badanie, wizytę i leki zapłaciłam 184 zł. Kulka bardzo dużo pije, dużo więcej niż normalnie,. Zaniosłam jej potem zapas wody i w południe sprawdzę jak się czuje.
  10. Semik razem z Rokim ruszyli dzisiaj na podryw młodej suni. Ganiali wokół niej poszczekując radośnie, aż się zaczęłam bać, kto ich wniesie potem ze skarpy na górę do samochodu:) Obaj byli bardzo przejęci, szczęśliwi choć i jeden i drugi co chwilę się potykali, przewracali, ale natychmiast wstawali i udawali, że są w super kondycji. Tak dobrze jest widzieć Seminka tak radosnego i biegającego:) Oczywiście po powrocie do domu obaj padli i spali 3 godziny bez ruchu.
  11. Kochana Gusiaczku, z serca dziękujemy Ci bardzo za troskę o Rokusia:-) Gdyby on wiedział ile osób o nim myśli, ile pracy wykonałaś, żeby zrobić dla niego bazarek... byłby szczęśliwy:) Póki co musi mu wystarczyć nasza troska, z której skwapliwie korzysta:) Tak sobie leżał na kanapie z Jackiem. Ja dostałam maleńki kawałek kanapy przy pupince Rokusia :) Rokuś nauczył się już pić wodę z kranu i skończyło się noszenie wody z wodociągu:) Rokuś słabo widzi i bardzo słabo słyszy, za to węch ma znakomity:)
  12. A tu nasze Przytulanki wieczorne. Pokasowałam siebie, bo jestem już w koszuli nocnej:) Zresztą to Rokuś jest najważniejszy: Rokuś śpi w pokoju biurowym, a ja siedzę tuż obok niego w tej chwili. Chwilkę po zrobieniu zdjęcia położył się i poszedł spać:)
  13. Zgrałam kilka zdjęć sprzed kilku dni i z dzisiaj. Jacek przyszedł do nas, kiedy się przytulaliśmy. Kilka dni temu w pełni sił: Coraz śmielej korzysta ze wszystkich posłanek w domu, a ma ich do wyboru siedem plus jego przechodnie, które kładziemy mu wszędzie tam, gdzi chce się położyć blisko nas. Tu na jednym z trzech w sypialni: Jeszcze jedno zdjęcie z rana. Te jego patrzące smutno oczy kompletnie mnie dzisiaj rozwaliły. Człowiek nieba by przychylił, żeby się uśmiechnął:(
  14. Jakie zanudzać? Nie wiesz, że dla takich psich świrów to cudowne opowieści? A gdzie lepiej o tym pisać, niż na wątku psa tak samo kochanego nad życie jak Twój Bari? Ciekawa jestem, czy to Bari jest szefem w stadzie? Bo u mnie dla moich psów to zupełnie naturalne, że Semik jest specjalnie traktowany, bo i one traktują go z większym szacunkiem niż siebie nawzajem:)
  15. Kochane moje, nie umiałam wysiedzieć do końca w pracy i o 16 na łeb na szyje gnałam do domu nie wiedząc, co zastaną. Zastałam uśmiechniętego, wyspanego Rokusia, który przepychal się w gąszczu ogonków, żeby dostać się do mnie i przytulić mocno:-) Ogromna ulga i radość, że to był krótki moment niedyspozycji. Nie mam złudzeń, że tak będzie częściej, ale cieszmy się chwilą póki co. Najważniejsze jest "TU I TERAZ ROKUSIA" Wieczorem kolacje zjedzona wzorowo, leki też zjedzone bez problemu i niech tak będzie jak najdłużej! Jacek powiedział mi, że kiedy wrócił do domu o 3 w nocy Rokuś tak się ucieszył, że aż popuścił z tej radości:) To jest właśnie najważniejsze - te jego radości i poczucie, że jest kochany.
  16. Gusiaczku, właśnie się zdziwiłam tym zmniejszeniem dystansu, ale pomyślalam, że to przejęzyczenie. Kto jak kto, ale Ty jesteś zawsze pełna życzliwości dla naszych ogonków!
  17. Niestety Rokuś jest dzisiaj bez sił. Rano na spacerze był zadowolony, węszył sobie, podrywał nawet ładną sunię i choc bardzo się mnie pilnował, to troszkę pochodził dookoła mnie. Spacerowaliśmy wolno i niecałe 40 minut. w żadnym momencie ani Rokuś ani Semik nie dali sygnału, że chcą wracać. Wyglądali na zadowolonych spacerem. Po powrocie do domu Rojkuś jeszcze chwilkę pochodził za mną, po czym położył się i nie wstał nawet wtedy, kiedy weszłam do łazienki, a zawsze to robi i domaga sie pieszczot. Kiedy usiadłam koło niego po zrobieniu filmiku i poglaskałam, podniósł łepek, położył go na mojej ręce i zasnął. Dopiero teraz dojechałam do pracy, bo nie umiałam mu tej ręki zabrać:( Być może przyszedł czas, w którym zwiększymy dawkę Tramalu do 3 tabletek dziennie. Do tej pory dostawał co 12 godzin 1 setkę. Martwię się bardzo, naprawdę bardzo:( Nawet smaczek dawany przy moim wyjściu zjadł na leżąco i bardzo wolno:(
  18. Zdecydowanie psem mojego życia jest Semik i choć bardzo kocham Peruszkę i Barsiczkę, a teraz pokochałam Rokusia, to jednak Semik jest tym najważniejszym....
  19. Rokuś rzucił się dzisiaj ostro na panów, którzy przyszli do mieszkania sprawdzać ciągi wentylacyjne. Złapałam go i od razu wyprowadziłam do drugiego pokoju zamykając drzwi. Był nie do uspokojenia. Trudno było stosować jakieś metody, bo Ludzie chcieli sprawdzić ciągi i iść dalej. On wyraźnie poczuł się w obowiązku bronić swojego terenu. Musimy nad tym popracować, bo czarno widzę przyjazd córki Jacka do nas. Poza tym czuje się lepiej niż rano, zjadł pięknie kolację i po porcji głasków i całusów śpi teraz obok mnie:)
  20. Ewciu, to jeden z mądrzejszych psów, jakie miałam okazję spotkać w swoim życiu. Potrafi doskonale komunikować się z nami, fantastycznie podporządkował sobie cąłe stado, nawet groźnego Kulfona - sąsiada. Jest dobry i podejmuje mądre decyzje. Tym bardziej jest nam teraz trudno, bo on bardzo pilnuje, żeby Rokuś nie był traktowany lepiej niż on. Obraża się momentami i strzela takie miny, że od razu mamy poczucie winy, że czuje się odtrącony. Wczoraj wieczorem po wymasowaniu całego Semika leżałam obok niego i dopiero po kilku minutach Semik pozwolił mi się pocałować w pyszczek. Wcześniej strącał moje usta i odwracał łepek. Jacek mówi, że to dlatego, że nauczyłam go, że jest najważniejszy, więc teraz bardzo pilnuje tej pozycji. Nie zmienia to faktu, że przez ostatnie dni mam gonitwę myśli na temat Semika i Rokusia i tego, czy dobrze zrobilam zabierając Rokusia do domu. Tyle, że wyjścia nie było. Muszę bardzo pilnować, żeby Semik nadal czuł się pępkiem świata. To chwilami jest trudne, bo Rokuś dzisiaj czuje się gorzej i naturalne jest, że poświęcam mu więcej czasu.
  21. Dziękujemy Gusiaczku. Twoja życzliwość zawsze nastraja optymistycznie:) Rokuś dzisiaj w zdecydowanie gorszej formie. Merda ogonkiem, podchodzi na głaskanko, ale jest smutny, spowolniony:( Rano nie zjadł śniadania, które mu przygotował Jacek. Dostał tabletki, a potem nakarmiłam go samą puszką podając mu kolejne kęsy z ręki prosto do pyszczka. Zjadł połowę normalnej swojej porcji. Zanieśliśmy też Kulce karmę na dzisiaj, a po południu jestem umówiona z nimi na odbiór połowy worka. Nie mogę się przyczepić, bo Kulka miała zmienioną słomę, nalaną wodę i restzki karmy w miseczce. Obym nie zapeszyła, ale naprawdę wzięli się za opiekę nad zwierzakami. Podobno Kulce wyjęli kleszcza. Przyrzekli, że będą ją bacznie obserwować i w razie czego alarmować. Kiedy miałam wychodzić, zawołałam Rokusia, a on stał pomiędzy mną i Gośką (bez smyczy) i nie bardzo wiedział co ma zrobić. Po chwili podeszłam do niego i przypięłam obrożę, a on natychmiast ruszył z nami, jakby czekał na decyzję, co ma robić. Może myślał, że go przyprowadziłam z powrotem. Kłamałabym jednak mówiąc, że nie ucieszył się kiedy zobaczył Gośkę. Podszedł i przymilał się do niej, a ona go głaskała i mówila pieszczotliwie jak chyba jeszcze nigdy nie mówiła, a przynajmniej ja nie słyszałam, bo tylko wrzeszczała na niego. We mnie mieszały się poczucie winy i nadzieja, że jednak jest mu z nami lepiej i gdyby miał wybierać, to może zostałby z nami. Dopadły mnie myśli, czy ja mialam prawo zabierać mu miejsce, w ktorym żył, ale zaraz przypominało mi się, że Rokusia już by nie było gdyby tam został. Pomyślalam o wieczorach, w czasie których oni będą leżeli pijani i gdyby Rokuś tam był, nie podaliby mu leków o odpowiedniej godzinie i ten cudowny pies cierpialby z bólu... Pomyślałam też o tym obrzydliwym podwórku, na którym jest zamknięty i uznałam, że jednak mialam prawo go zabrać. To wszystko nie jest proste, przywiązaliśmy się do niego bardzo. Mieszka z nami od 18 dni. To z jednej strony mało, z drugiej wystarczająco, żeby go pokochać. Na początku myślałam, że dam radę zaopiekować się nim na te ostatnie tygodnie, może miesiące i że rozstanie nie będzie takie trudne, bo przecież od początku wiedzieliśy, że długo z nami nie pobędzie. Teraz czuję wielką kluchę w gardle i robi mi się słabo na myśl o tym, że on czuje się coraz gorzej i że może nie zdążymy pokazać mu, jak bardzo jest kochany, potrzebny i dobry.
  22. Na szczęście Rokuś ma dobrą opiekę i dużą pomoc Ludzi o wielkich sercach, którzy pomagają wszystkim zwierzakom bez względu na rasę (lub jej brak) Kupiłam dzisiaj 20 saszetek dla kociaków z dawnego domu Rokusia. Dałam co prawda w sobotę na cały ten tydzień te, które mi zostały, ale w weekend już im zabraknie, a ja dostałam dzisiaj je w promocji po 1,10 zł. Zapłaciłam 20,20 zł. Zapisuję w wydatkach. Przyszła też karma dla Kulki - jakoś się z nimi jutro umówię i przekażę pół worka, a połowę sama będę jej nosić.
  23. Nie znam psa śpiącego w łóżku, który by się bezczelnie nie rozpychał:) Ula, Malwla, to moja koleżanka z pracy. Kompletnie nikt się nie odezwał ani do niej ani do mnie. Rokuś dzisiaj cały czas przyklejony do nas i widać, że ma słabszy moment:( Leżał na kanapie i głaskaliśmy go oboje, a on zmrużył oczka i tak trwał. Kiedy głaski się kończyły, natychmiast podnosił łepek i prosił o jeszcze.
  24. Tak trochę amatorsko wyjaśniłam, ale do tego własnie ta choroba się sprowadza:( czasami dochodzi do paraliżu, a czasami do złamania kręgoslupa:( Na szczęście choc jest to nieuleczalne, postępuje powoli i Semik od 4 lat ma ją zdiagnozowaną.
×
×
  • Create New...