-
Posts
29148 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
30
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Ewa Marta
-
No niestety:( A żeby było jeszcze fajniej, pół godziny temu wróciłam z Martą z awaryjnej akcji. Szukałyśmy na już dt dla jadącego do Warszawy psa. Miał ważyć ok. 15 kg, na miejscu okazało się, że waży najmniej dwadzieścia parę. Wiem, bo niosłam go od samochodu na klatkę. Marta cudem znalazła awaryjny dt i przed północą zawiozłyśmy tam psiaka. Biedne, przerażone, pokaleczone psisko. Mimo to bardzo opanowany i łagodny... Bał się bardzo iść na smyczy, ma na brzuszku ranę od zawiązanego sznura:( Jutro rano od razu jedzie do weta na przegląd. Uratowany kawał drogi od W-wy przez cudowną dziewczynę, która dokarmiała go i starała ratować przed strzałami ze śrutu:( Mam nadzieję, że jednak nikomu nie udało się trafić:( Jak coś będę wiedziała, może założę mu wątek. Póki co piesuś bezpieczny. Oddałam mu część karmy moich suniek, nowe posłanko, które właśnie przyszło dzisiaj razem z posłankami naszych maluszków, obrożę, smycz, smaczki, kocyk i miskę. Jutro będę wiedziała więcej. Dzisiaj jestem zdołowana widokiem skrzywdzonego, zachudzonego i przerażonego psa:(
-
Nawet nie wiesz, jak Cię rozumiem Basiu:( To sdamo przeżywałam z Semikiem, psem mojego życia. Tyle, że po pierwszej fazie płaczu i załamania przyszedl czas na walkę i działanie. Najgorsza jest niemoc i bezczynność. Ty działasz - ruszyłaś z leczeniem. Kochaj go jeszcze mocniej, uśmiechaj się, pozwól mu na psie szaleństwa, nie za bardzo chuchaj i dmuchaj, bo on wyczuje, że coś jest nie tak. Będzie dobrze, ale nie możesz trząść się nad nim kochana. Naprawdę wiem co piszę. Zafundowałam Semurkowi 3 pierwsze dni płaczu permanentnego. Potem się opamiętalam i Semik wyluzował. Życie ma toczyć się jak do tej pory, z tym, że Ty wiesz, że trzeba go leczyć, pilnować, żeby nie złapal żadnej infekcji... Będzie dobrze!
-
Byłam u Dudusia i Pani Ewy ponad godzinę. Zastałam zmęczoną, smutną i mającą poczucie porażki Panią Ewę i przyglądającego mi się bacznie Dudusia. Zawiozłam ciasteczka, które Duduś jadł przy mnie, a nawet dwa wziął z mojej ręki. Potem delikatnie zaczęłam go głaskać, po czym równie delikatnie, ale stanowczo wzięłam za szelki , lekko pociągnęłam i wzięłam na ręce. Duduś nie trząsł się, ale zesztywniał, żeby po chwili odprężyć się lekko. To nie był oczywiście wyluzowany pies, ale przesiedział u mnie na kolanach 4-5 minut. Głaskałam go, a on miał łepek odwrócony w drugą stronę. Kiedy po chwili przesunęłam go obok siebie, szybko zeskoczył z kanapy i wrócił do swojego kącika. Kiedy później wyciągnęłam rękę, zawarczał na mnie, ale popatrzyłam na niego i zapytałam spokojnie, po co warczysz? Przestał i pozwolił mi się pogłaskać. Pani Ewa powiedziała, że w sumie zazdrości mi, że mogłam go tak spokojnie wziąć na kanapę. Jej na to nie pozwala, ucieka, chowa się i nie chce wyjść:( Słuchajcie, nie pora na to, żeby oceniać dlaczego, kto zrobił dobrze, a kto źle... Jedno jest pewne - Pani Ewa robiła co mogła i starała się bardzo miłością cierpliwością wyciągnąć Dudusia z jego stresu. Nie udało się i na dzień dzisiejszy trzeba Dudusia pilnie przenieść. Nie tylko Duduś jest w stresie. Pani Ewa również przyjmuje leki na uspokojenie, a dzisiaj miała założony holter, bo zaczęła mieć problemy z sercem. Pewne jest, że Duduś potrzebuje zmiany, pomocy specjalisty, który będzie umiał dotrzeć do tego dzikuska. Za zgodą Pani Ewy wgram zdjęcia z mieszkania, żeby pokazać Wam co w tej chwili Duduś robi. Przede wszystkim usiłuje dostać się do akwarium. To powoduje zrozumiały wielki stres u Pani Ewy, bo akwarium ma 250 litrów i jak się zbije, to nie tylko Duduś zrobi sobie krzywdę i rybki zginą, ale też zalane zostanie całe mieszkanie Pani Ewy i sąsiadów. Pani Ewa zasłania fotelem dostęp do filtrów. Niestety Duduś wskakuje na fotel i widać po śladach, że wdrapuje się na oparcie, z którego ma dostęp do akwarium. Koło północy zaczyna szczekać, zawodzić, jakby kogoś wołał. Biega i niszczy kolejne partie tapety, zjadł Pani Ewie but skórzany. To nie jest łatwe, choć Pani Ewa nie ma do niego o to pretensji. Jest jej go bardzo szkoda, ale ma świadomość, że ona nie tylko nie podoła jego zsocjalizowaniu, ale jego dzikość będzie narastała. On powinien wychodzić na spacery, a jest to niemożliwe w tej chwili, bo Pani nie jest w stanie znosić go z 3 piętra i wnosić z powrotem.
-
Rokuś za TM [*] Kula zaginęła 1 sierpnia 2022 :(
Ewa Marta replied to Ewa Marta's topic in Już w nowym domu
Rokuś i Kulka dostali z bazarku inki33 robionego dla nich 117 zł:) Bardzo serdecznie dziękujemy, zapisuję w rozliczeniach:) Dzisiaj Rokino szczekal od 7 rano. Po porannym spacerze i śniadaniu leżał w dużym pokoju na posłaniu i wołał, żeby do niego przyjść. Oczywiście wstałam, przytuliłam łobuziaka, który od razu jak mnie zobaczył, zaczął merdać ogonkiem. Ma wtedy taki cudowny wyraz pysia,. Uszka położone, uśmiech na pysiu i ten kikucik w ruchu. Przytulam wtedy i całuję ten kochany nochal, a on wtula się mocno, żeby po chwili odsunąć łepek i znowu szczekać. Taki już jest ten kochany prawie rottweiler:) Znowu ma problemy z podnoszeniem się:( Zastanawiamy się z Jackiem, czy to nie pora na kolejną serię Nivalinu. Dzisiaj mamy mu się jeszcze poprzyglądać i ewentualnie wieczorem zaczniemy robć zastrzyki. Rokinek kompletnie nie radzi sobie z podnoszeniem z podłogi bez dywanu. Ponieważ jest ciepło, kładzie się właśnie tam, a potem krzyczy w niebogłosy, żeby mu pomóc. Na szczęście humor i apetyt dopisują. Zdecydowanie nie pozwala podchodzić blisko dużym psom. Natychmiast pokazuje zęby i usiłuje rzucać się na psa, który śmie zakłócac jego przestrzeń. Sunie dopuszcza, małe psiaki uwielbia i koniecznie chce się z nimi witać. Moim zdaniem czuje się słabiej i nadrabia miną nie pozwalając podejść do siebie silniejszemu psu. Chodzimy tak, żeby nie narażać go na podchodzenie większych samców, ale niestety nie wszyscy właściciele rozumieją, że chociaż ich pies jest łagodny, ale namolnie zaprasza do zabawy, to Rokuś może nie mieć ochoty na taki kontakt. często sama musze zatrzymywać psa, żeby nie podchodził. No niestety niektórym brakuje wyobraźni:( -
Rokuś za TM [*] Kula zaginęła 1 sierpnia 2022 :(
Ewa Marta replied to Ewa Marta's topic in Już w nowym domu
Coś się dzisiaj Rokusiowi pomieszało i po godzinnym spacerze wrócił do domu i szczekał, szczekał... Wyszliśmy jeszcze raz, bo podjechała do nas na chwilkę Mazowszanka. Poszłam na kilka minut na trawkę, po czym wróciliśmy do domu . Rokuniek dalej się kręcił, po czym wydreptał na balkon i zrobił wielkką qooopkę na środku. Jaki kochany, że nie w domu, tylko na balkonie:) Bardzo ciekawe, czy tak sobie teraz wymyślił, czy po prostu nie zdążył załatwić się na spacerze, bo tam tyle zapachów do poznania:)