Bardzo mi przykro z powodu Strzałki, wiem jak to boli. Cieszę się natomiast nieustająco ze szczęścia naszego Jarusia. Myślę ,że Jelena nie ma mi za złe tego "nasz", ale o psach ,które mieliśmy w hoteliku nie potrafię inaczej myśleć. Ciągle pamiętam jego zdjęcia ze schroniska, teraz to nie ten pies, dzięki Jeleno. A widziałyście na stronie mieleckiego schroniska kolejnego "Jarusia"? Nawet nazywa się Jaro. Uważam ,że uderzająco podobny.