-
Posts
2781 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Dżdżowniś
-
Wetka powiedziała że to trzeba usunąć.Antybiotyk guza nie rozpędzi.Bombek ma dziś suchy nochal,gorące uszy widać że jest obolały.Jadę do chirurga na 15. Mam dziś mega wkurzony dzień, bo tak sobie siedzę i myślę że trochę jestem na dogo i co jakis czas ktoś albo /fundacja/ dawała mi jakieoś psa, to kurde zawsze były jakieś problemy.Może Ja na naiwniare wygladam? Ale dosłownie przed sosboksiom, był Krakers.Nieduży, młody kundelek z krzaków przy stacji benzynowej. Miał 28kleszczy i był paskudnego charakteru.Psa mi dostarczono,zapewniono o opiece nad nim, wręczono 100zł i tyle widziałam zrozpaczone jego losem laski. /nie napiszę kto, dla dobra innych psiaków i tylko dlatego. Leczyłam, wykastrowałam i znalazłam mu mega fajny dom, mimo że mnie wkurzał na maksa.Był dosłownie niedobry.Pokazywał zęby mojęj nieżyjącej sznaucerce, a ona była mega towarzyska i kochana.Był zazdrosny o michę i mi sikał złośliwie na pościel. Innym razem w trakcie picia porannej kawy przy kompie i pogaduszek na gg odezwała się laska /też nie napiszę kto,ale mogę napisać że rządzi na molosach dużymi psami/ z pytaniem a włąściwie z błąganiem/ bo przywiozła dziewczyna psa z /nie pamiętam/ dla kogoś do adopcji , a ta osoba nagle z psa zrezygnował. Laska nie ma co z psem zrobić"błagam weś tylko na kilka dni.OKEJ.Przywiozła sukę/nawet fajną.Średnia mikstura miała coś z posokowca i jamnika((: Pies miał być odrobaczony/chyba mega dużo nie wymagam za nim zwierza do domu przyprowadzę? a może jednak. Przemiła pulchna babeczka dała mi smycz, otwartą puszkę śmierdzącego papu i tym razem 20zł /nawrzucała zbędnych komplementów "jaka to Ja jestem super, mega dobra że tak psa z buta biorę i pojechała. Sunia była szkieletem, wymagał lepszej karmy. Mimo zapewnień miała mega robale i ..... początek cieczki jak się po kilku dniach okazało, a Ja w domu niewykastrowanego z przyczyn wiekowych staruszka boksia. Co przeżyłam to moje. Zapłaciłam za badania suni i hormony żeby cieczkę wygasić.Zapłaciłam za karmę.laska o dziwo po moim zwróceniu uwagi że nia mam kasy na weta czy papu napisała że przeleje mi za weta i przyśle odpowiednie jedzenie i... przez 3tyg cisza. 4-tego tyg odezwała się siostra laski że karma jedzie ale przyjechała dopiero po 10dniach /no i całe szczęście że znalazł się chętny na nią i zabrał w tempie natychmiast.Stówa doszła, za weta oczywiście :lol: ile co kosztuje to /chyba wszystkie wiemy/wszyscy/ tylko niesmak pozostał. A muszę dodać że worek karmy kóry przyjechał do mnie wtedy oddałam dziewczynie która wzieła 3 psy i też poniekąd została z nimi sama. Po 2 mc odezwała się do mnie laska upominając się o niego i miała do mnie mega pretensje że nie zapytałam czy mogę sobie nim dysponować.Oczywiście nie obyło się bez obgadania mnie na dogo i molosach.Cóż śmiać się czy płakać Hmmm:confused: Oto jest pytanie. I następnych kilka razy było całkiem podobnie. Beza z sochaczewa.Szkielet że szok, dzika .Nie umiał się załątwiać na dworzu a miał ok 2lat.Osoby przejęte jej losem nawet badania krwi jej nie zrobił tylko zbierały na nią kasę.Na końcu naszej znajomości dzwoniły do mnie z /pogruszkami / :lol: bo tego co wygadywały nazwać inaczej nie można. Całkiem nie dawno rozwaliła mnie też nie jaka Rybka z VIVY.Moja Aga załatwiła domki dla 2mikrusów.Rybka miała przywieźć psy ale zamiast tego, zrobiła jakiś mega młyn i w konsekwencji po psy pojechała Aga.Przywiozła zamiast sznaucera i pinczerka.Dwa mega agresywne i chore na KK staruszki, kóre nie poszły od razu do adopcji z przyczyn oczywistych.Musiałam je zaistalować u siebie w łazience i .... Sharpei-a, który do dziś koczuje u ciotki Agi ,bo jest nie adopcyjny.rzuca się na dzieci i na dzieńdoberek pogryzł wszystkich domowników.Wredek i Wredzioch zanlazły równych sobie opiekunów. Od tamtego czasu Rybka nie odbiera fona od nas. Homera z SOS, który żył u mnie przez 1,5roku/ był ciężko chorym psem, musiałam dzwigać po 2 operacjach do domu ,bo ktoś zapomniał że nie mam samochodu/ ciekawe że aż 4razy/ żadna taksówka nie chciała wziać psa śmierdzącego z kliniki. Raz udało mi się wybłagać koleżankę i jechałyśmy autem bez ubezpieczenia innej opcji nie było.Gdy Homer miał być położony na stół po raz ostatni ,to Germa po prostu nie odbierała ode mnie fona, a jak już odebrała po kilku godzinach to stwierdziła że zapomniała i ma grype i to co zwykle.czyli Blablabla ble ble. Po śmierci Homera, przyjechała Tosia z pseudo.Wyniszczona masakrycznie z nowotworami. Dałam Germie szanse na poprawienie się. Zawiozłam Tosię na operację wycięcia listwy, guzów. Pies był mega pocięty, bo operacja rozległa i... obcy ludzie mnie przywieźli z kliniki. Przy tym zostałam do tego stopnia olana że Germa nie zapłaciła przez kilka kolejnych mc za tą operacje więc z automatu Ja straciłam najpierw upust u weta , a po tem weta.Bo złośliwie policzył mnie podwójnie jak przyjechałam z moją psiunią. Zresztą z jednej strony dobrze, bo typa i tak nigdy nie lubiłam, ale że zatrudniał mega dobrych lekarzy to się trochę rozeźliłam.Poza tym po tej akcji stwierdziłam "Hmmme chyba ktoś tu się ze mną w ogóle nie liczy.:PROXY5:" Tosia znalazła mimo smutno rokującego stanu mega zajebongo dom. Dziewczyna wozi ją wypasioną bryką z drugą pozbawioną oka bokserka i leczy ma przyjaciela konia. Kilka dni wstecz się widziałyśmy.No i na końcu tej mojej opowieści został Bombat i tu postawię kropkę. Aaa bym zapomniała dopiero co się dowiedziałam że ratowany przeze mnie Tytus jest zabrany z interwencji Germy.Germa zabrała boksia czy boksie,a Tytusa i jego matkę zostawiła na głowie PdZ.Z tym że oni mają przepełnieniei psy na szybko trafiły do nienormalnych jak się okazało osób, i gdybym szczeniora nie zabrała, to by już nie żył.
-
Tytus po parwo z intoksykacją znalazł kochający dom
Dżdżowniś replied to Dżdżowniś's topic in Już w nowym domu
Słuchajcie tzn czytajcie Tytus pojechał:multi: Nikt u nich nie był ale... Podjechał tak wypasiony wóz że szok.Van-Merolek.Trochę mi się duże oczy zrobiły. Wysiadła nieduża fajna babeczka, bliźniaki /chłopak i dziewczynka i o zdziwienie:lol: chłopisko jak dąb czyli tata. Tytus ze strachu się posikał ,naszczekał i ogólnie był mega przerażony.Dzieci szalały zrobił się z tego masakryczny chaos. Facet z bazarku który ich do mnie przysłał to ojciec chrzestny jednego z dzieciaków.Mają pół bliźniaka wielki ogród i ogrodzony sad? Taki był chaos jak ona to mówiła że jakoś coś takiego mają.Zresztą sądząc po samochodzie na pewno.Pies im odszedł właściwie dopiero co.Znalazła go na przystanku autobusowym 17lat wstecz więc dla niej to była tragedia.O Tytku dowiedziała się w momencie jak zbierała się do schroniska żeby jakieś biedactwo przygarnąć.Przyszedł chrzestny ze sprawą do męża i od słowa do słowa...Spytałam że tak w ciemno nawet psa nie widziała/ a ona mówi że ufa chrzestnemu całkowicie ,bo oboje mają mega świra na punkcie zwierząt i jej było wszystko jedno jak ten pies ewentualnie wygląda.Wystarczyło że jej powiedział że się śmierci wywinął, że trzeba o niego szczególnie dbać itp I że jest rozpieszczony przeze mnie:loveu::diabloti:.I stwierdziła że go chce przygarnąć. Mąż mówi "wie pani co, ja to jestem na szarym końcu tej rodziny i to daleko za psami, ale z drugiej strony smutno bez psów i co zrobić, trzeba coś przygarnąć.Tytus będzie mieszkać w domu na kanapie:loveu: jak poprzednie dziabągi. Będzie wolno mu spać z dziećmi.Dzieciaki krzyczały że chcą żeby Tytus spał z nimi, a babeczka że ten co odszedł spał to i Tytek będzie:grins: :loveu: Zaskoczyła ich jego mądrość.Siad , łapki i to że sam się w szelki ubiera. Nie mam żadnych wątpliwości że to jest wymarzona rodzina dla niego. Normalnie cud. Sama jestem w szoku ,bo to jest coś takiego że tu nie mam żadny wątpliwości. Podjedzie do nich kumpela za kilka dni, zobaczyć jak te włości Tytkowe wyglądają. Kurde tych ludzi stać na kupno psa rasowego i to niejednego.Babka powiedziała że nigdy w życiu nie kupi psa.Za bardzo jej na sercu leży los porzucanych i maltretowanych zwierząt. Popłakałam się ,bo moję mięciusieństwo-przytulak pojechało ale tak miało być i to był już najwyższy czas na nowy dom. :bye: Jutro jak tylko wstaną zadzwonią do mnie jak on w nocy się zachowywał.Żeby wszystkie dziabągi takie domki znajdowały. -
Tytus po parwo z intoksykacją znalazł kochający dom
Dżdżowniś replied to Dżdżowniś's topic in Już w nowym domu
:bigcool:Dziewczyny cuda się zdarzają.Zaraz przyjedzie do mnie Radom z rodzinąi nie widząc Tytka chca go od razu zabrać.Relacje po wizycie. I taka moja prośba.Bombat zaniemógł.Olbrzymi guz mu się zrobił / prawdopodobnie od czipa/ Jutro mam wizytę u chirurga i oczywiście prawie zero kasy.Może ktoś Bombe wspomoże kilkoma złotymi na weta.Foty na 26stronie. [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/211835-Bombat-buldożek-francuski-prosi-o-pomoc%21%21%21?highlight=Bombat[/url] -
[IMG]http://i.imgur.com/LZpH5.jpg[/IMG] [IMG]http://i.imgur.com/kK8SL.jpg[/IMG] [IMG]http://i.imgur.com/LQKrJ.jpg[/IMG] [IMG]http://i.imgur.com/PZ3sA.jpg[/IMG] No kurde nie mogłam znowu fot wrzucić, dopiero z dużego kompa mi się udało.Nie wiem o co chodzi z tym moim laptopem że czasem mam z nim taki problem. Gula masakryczna.Bombat jest garbaty.Jutro jadę do chirurga.Zobaczymy czy go położy na stół i od razu wytnie tego guza.
-
Tytus po parwo z intoksykacją znalazł kochający dom
Dżdżowniś replied to Dżdżowniś's topic in Już w nowym domu
Ludzie z warszawy wzieli sobie innego psa.Trudno, zostaje Radom. -
No i mamy mega stan zapalny, przy tym gardło zaczerwienione.Wetka powiedziała że gardło przy tej guli to pewnie z powodu osłabienia organizmu. Pod nóż idzie jak najszybciej. Na teraz antybiotyk na5 dni ale we wtorek idziemy do Czajki żeby podjął decyzje, czy już we wtorek go ciąć, czy czekamy aż antybiotyk mocniej zadziała.Dziś dostał przeciwzapalne i antybiotyki, jak i antybiotyki do domu. Andrzej sie śmieje że on dziś z garbem/dosłownie/ i tym swoim pycholem jak kłazi modo wygląda.Zapłaciłam 50zł ale musiałam wziąć też płyn do uszu.Tu już na kreske ,bo sie tak zdenerwowałam że poleciałam do weta bez portfela.Dobrze że zawsze chowam sobie jakąś kase do kieszeni. Zabieg z leczeniem ma kosztować ok 300 zł.Ale dopiero Czajka we wtorek określi dokładnie kwotę zabiegu.Wetka poradziła usunąć wykwit koło nosa i chyba trzeba będzie mu usunąć zęba. Zaglądając Bombie do pychola stwierdziła że jeden ząb jej bardzo źle wygląda ale to dopiero na stole będzie można dokładnie określić, bo Bombek jak zwykle dał wetce popalić.I gdyby ni facet który przyszedł z kotem na wizytę, to mogło by się znowu skończyć lataniem po ścianach.A co najzabawniejsze, to ona się tak na nas patrzy,patrzy i mówi on tu już u nas był"? I nawet nie zdążyłam jej odpowiedzieć jak Bomb do niej wyskoczył z tymi swoimi krzywulcami w paszczy a ona, tak już go sobie przypomniałam((: Dziewczyny i chłopaki Bomba jest w potrzebie i może tylko swoje ciocie prosić o pomoc w następnym leczeniu. Zostało mi po zakupie karmy 150zł, dziś wydałam ok90 zł więc mamy na leczenie jakieś 60zł. Faty wrzucę jak tylko do domu wrócę. Trochę się odstresowałam po wizycie u weta, ale mimo to się denerwuje.Bombek jest tak wymaltretowany chorobami że znowu mu organizm osłabnie.Mam tylko nadzieję że to zaszczepienie go uchroni przed poważniejszymi stanami.
-
Jadę do weta. Bombat źle się czuje, gula urosła i to strasznie,chyba podeszłą ropą.Wyglada jak garbek.Masakra jakaś.
-
Bo jak czip raz zamienił się w guza to znaczy że organizm traktuje czipa jak obce ciało i chce się go pozbyć, i taka sytuacja może się powtórzyć.Nie będę ryzykować jego zdrowia.
-
[quote name='Agucha']Dawno był czipowany? czasem czip lubi się owrzodzić... nie da się go odczytać i jest do wymiany. Może to tylko to? Będzie dobrze![/QUOTE] W zeszłym roku jak tylko do schronu trafił. czipa odczytać się nie da, o guli już wcześniej pisałam .Urosła i tyle.Teraz jednak wyraźnie rośnie i go boli.Trzeba to wyciąć i niestety nie będzie można go zaczipować po raz 2-gi.Trudno będzie tylko z adresatką brykał.Żeby się tam coś gorszego nie zrobiło.
-
Nie czekam na moją wetkę. Chirurg Czajka ma we wtorek dyżur i to na popołudnie więc w tempie natychmiast zabieram Bombe do niego.Guz go boli od strony głowy więc nie ma na co czekać.Teraz to już się mega zdenerwowałam o jego zdrowie.Coś czuję że się stan zapalny zrobił i dlatego się powiększa .Oby i oby niezezłośliwiał.Ja to też mądra i zapobiegliwa jestem kurdwa powinnam przy przepuklinie kazać go wyciąć, choć weci byli innego zdania.:shake:
-
Tytus po parwo z intoksykacją znalazł kochający dom
Dżdżowniś replied to Dżdżowniś's topic in Już w nowym domu
[quote name='Asiaczek']A co to Radom gorszy...? Jak będzie dobry dome, to.... Witamy Tytka w Radomiu:) Będziesz miała jakieś info z tego domka z Radomia? Pzdr.[/QUOTE] Asiaczek Radom czy Wólka , to nie ma znaczenia, oby ludzie byli odpowiedzialni i prawdziwie kochali zwierzęta.Mam osoby które mi Radom dla Tytkowskiego sprawdzą((: Polecił ich facet sprzedajacy warzywa i kiełbalony na targu koło mnie.Jest mega psiarzem i nawet sam myślał żeby Tytka wziąć ,bo jak go zobaczył i poprzytulal ,to normalnie oszalał ((: Sam ma 4psy. 3 mieszkają w domu, czwarty to malamut i temu w domu gorąco, przy tym ma hektary do brykania i siedzi na zewnątrz. Kocha psy i konie.Osoba która jest chętna na Tytusa to jakaś jego przyszywana rodzina?? Może coś źle zrozumiałam.Jeździ do wawy i ma do mnie dzwonić i się umówić na spotkanie.Poleca ją /ich bo to rodzina z dziećmi 6letnie bliźniaki/ bo mają podobno świra na punkcie psów i właśnie odszedł im drugi pies.Mieli 2.Suka miała raka, pies nie poradził sobie z babeszą.Chyba, bo podobno wet do końca nie był pewien co mu jest.Hmmm -
Wiecie co kurde, rośnie guz na czipie.Andrzej mi dziś zwrócił uwagę że ta gula co jest między łopatkami jest coraz większa.I to teraz mu się powiększyła jak ten syf koło nosa się pojawił.Podejdę do wetki ale dopiero po poniedziałku ,bo jej nie ma chyba do 18-tego.Pogadam i raczej umawiam się na wizytę u czajki.Gula jak leży zrobiła się widoczna i dosłownie urosła teraz.Kurde może to trochę tak że schudł i gula się uwidoczniła ale macałam i brałam w palce i to coś się znacznie powiększyło na bank.Cóż młodszy nie jest, ale się z lekka zmartwiłam._:
-
Tytus po parwo z intoksykacją znalazł kochający dom
Dżdżowniś replied to Dżdżowniś's topic in Już w nowym domu
Kochane moje mięciusieństwo-przytulak ((: Dzwoniła kumpela.Ludzie mieszkający pod wawą chca aby pies mieszkał raczej na zewnątrz.Mają dom i miejsce w nim na kilka psów.Więc niech spadają.Nie dam Tytkowskiego do budy czy garażu.A co najgorsze to baba mówi że gdyby to był york to mógłby i spać na kanapie, a tak to wiadomo.Co za mental, nie cierpię takich ludzi.Tym bardziej że zaznaczm dużymi literami, szukając miejsca dla niego i kochających ludzi,że pies ma miszkać w domu. Za to mam jeszcze jednych chętnych ale chyba z Radomia.Zobaczymy. -
Tytus po parwo z intoksykacją znalazł kochający dom
Dżdżowniś replied to Dżdżowniś's topic in Już w nowym domu
Taki lajf(: Bierzesz biedactwo, ratujesz i trzeba mu znaleźć innych kochających ludzi.Zawsze jest ciut ciężko ,bo zawsze są jakieś obawy. Przechodzą jak widzisz że pies mega dobrze trafił. Tytek jako 25kg półroczny młodzieniec ((: musi trafić na czubsonów podobnych do mnie.Wtedy będzie szczęśliwy. Mam pochowane jego mleczne zęby:loveu::loveu: ewa -gonzales. On cos ma z tych ras tylko ten pychol taki wilczy, ale mu się podgardle robi no i ma mega dużo skóry.Jak się go złapie to jest taki zapas ze szok. Chodzi jak typowy molos, ciężko i widać że cholera rośnie((: -
Tytus po parwo z intoksykacją znalazł kochający dom
Dżdżowniś replied to Dżdżowniś's topic in Już w nowym domu
Kocham tego stwora.Jest tak uroczy, tak niesamowicie uczuciowy że szok(: Naznosi skarpet na posłanie, Ja mu je zabieram , a on sie tak patrzy, patrzy, robi zeza i za moment idzie i z powrotem z nimi bryka niestrudzony.Pakuje się na kolanka, kłądzie obok jak zasypiam i wsadza ten swój pychol pod pachę albo podbija ręce i tak sobi dżemie(:Mega kochany.A Bomba czołg tylko łypie ((: Do ludzi z wawy dopiero w poniedziałek albo wtorek mogę podjechać. Za to jutro koleżanka ma podjechać do ludzi za miasto. -
Tytus po parwo z intoksykacją znalazł kochający dom
Dżdżowniś replied to Dżdżowniś's topic in Już w nowym domu
[IMG]http://i.imgur.com/bjKON.jpg[/IMG] [IMG]http://i.imgur.com/ERROb.jpg[/IMG] -
Tytus po parwo z intoksykacją znalazł kochający dom
Dżdżowniś replied to Dżdżowniś's topic in Już w nowym domu
[IMG]http://i.imgur.com/v5LQM.jpg[/IMG] [IMG]http://i.imgur.com/CcCEs.jpg[/IMG] [IMG]http://i.imgur.com/Gm8zk.jpg[/IMG] [IMG]http://i.imgur.com/nesnp.jpg[/IMG] -
Włókniak.Wetka powiedziała że na to jej to coś wygląda ale obserwujemy, bo trochę też to wygląda jak jakiś brodawczak który uwielbia jamy nosa/ten się własnie przy nosie usadowił/.Rośnie i zatyka przewód utrudniając oddychanie.Tak czy siak jak to coś urośnie to trzeba będzie się tego pozbyć.Prawdopodobnie chirurgicznie.No i jest to mini nowotworek z tym że określany jako łagodny.
-
Tytus po parwo z intoksykacją znalazł kochający dom
Dżdżowniś replied to Dżdżowniś's topic in Już w nowym domu
Na horyzoncie wydarzeń pojawiły się 2os chętne wziąć Tytkowskiego. Ok 10-ego bedą zwizytowane/ tak się umówili.Wawa i podwawa.Zobaczymy.Kumpela podjedzie pod wawe Ja zwizytuje chętnych z wawy. -
[quote name='lula2010']to ja chyba jakas"dziwna "jestem,bo latam do weta jak cos mnie u sun zaniepokoi...a jak 2 lata temu u persicy (TM) zdiagnozowali raka pluc i po przegranej walce z raczyskiem trzeba bylo pomoc jej odejsc,to do dzis pytam sama siebie co moglam przeoczyc,ze zachorowala ,bo przeciez chorowala na nerki,byla pod stala kontrola weta,badana byla na biezaco ,dostawala specjalna karme dla nerkowcow itp itd,a jednak cos musialam przeoczyc i teraz przy suniach panikuje,ze wydarzy sie cos zlego...persica miala 11-lat i irzadzila astka i nami ...[/QUOTE] Moja kotka syjamska miała guza sutków, a też na raka płuc odeszła.I długo żyła bo 19lat. Tak że czasem tak jest że latasz do weta robisz badania, a tu nagle się okazuje że zwierze odchodzi na inną chorobę niż leczysz. Inna sprawa że ja już z doświadczenia wiem że trzeba robić zwierzakom prześwietlenia płuc przy każdej poważniejszej chorobie.Wpoił mi to wet którego mega lubiłam, a który został przez szefa kliniki /ZREDUKOWANY/ a według mnie był za dobry i ten się go pozbył żeby nie mieć męskiej konkurencji u siebie. Jako jedyny powtarzał jak mantre. Że "prześwietlenia robimy zawsze gdy bierzemy psa którego nie znamy, u którego są choćby mikro zmiany nowotworowe i takie które zaczynają poważnie nam chorować " .Przy tym profilaktycznie raz na rok u psów od 7roku życia ale i zrobienie wcześniej nie zaszkodzi.Kotce rtg zrobiłam za późno.Miała problem z oddychaniem, bo całe płuca zaatakowane.Nie było już co ratować no i swoje lata już miała.Ale fakt ze gdybym rtg zrobiła 2-3lata wstecz to może pożyłaby jeszcze z rok, dwa.Trudno, nie powinno tak być żeby sie uczyć na błędach, zwłaszcza że mamy do czynienia z żywymi istnieniami. Powinno się postępować zapobiegawczo, według określonych zasad wtedy unikałoby się błędów, a przy tym wyrzutów sumienia że się czegoś nie zrobiło. A co najgorsze mamy często do czynienia z niekompetentnymi wetami i tu trzeba sobie jasno powiedzieć że mając zwierzaki jesteśmy zobowiązane do zdobywania samodzielnie wiedzy na ich temat.Czasem jest tak że trzeba z doświadzcenia wetowi sugerować co powinien zrobić, albo co można zrobić, a nie liczyć że wet to już na pewno wszystko wie i będzie wiedział. [B]monia&nero [/B]ta baba jest tak głupia że dopuściła do aktu kazirodczego zapłodnienia.2 boksie to matka i syn.Suka miała martwą ciąże a ta myślała że najpierw utyła, bo utyła a jak zaczeła jej ropa lecieć to wetka kazała ją natychmiast pod nóż położyć i okazało się że to martwa ciąża Jaką musi być matolicą skoro zostawia sukę z cieczką na kilka godzin z psem. Dobrze że chociaż poszła z nią do weta. Pracująca z nią dziewczyna w solarium powiedział mi o tym. No i oczywiści mówi "bo wiesz ona kasy nie ma" tak się tłumaczy.A ja się pytam, to po co ma jeszcze 2 psy? Tym bardziej że to boksie i nieoszukujmy się będą za jakiś czas chorować, bo naprawdę niezmiernie rzadko się zdarza żeby te psy przez życie zdrowe przeszły i umarły ze starości. Poza tym karmi je karmą z biedronki, a co piątek czy sobotę spotykam ją jak po 2l wódy kupuje na imprezy. Przy takiej karmie prawdopodobieństwo chorób wzrasta o milion procent. Szkoda tych psów, ale na niedorozwój nie poradzisz.
-
Ale piękny fafel (: Dziewczyny myślę sobie że powinnyście skasować z pierwszej dane adresowe DT bo czublandii nie brak na dogo.Jak ktoś będzie chciał go odwiedzić, to może na pw poprosić o adres.I taka moja uwaga, jako że sama mam DT i dużo chorych psiaków się przez moje mieszkanie przewinęło że ten Encorton to bym skonsultowała z innym wetem. Zwierzęta po stresach, chorobach gubią sierść. Leci z nich futro na maksa, a po tem odrasta nowe i tyle. 2koty puchatki które miałam na DT wyłysiały masakrycznie. Dostały witaminki i futro po 2mc jak nowe. Staruszek boksio jak trafił do mnie miał całkiem ładną sierśc.Po 3tyg 2/3 tej sierści zgubił i nie mógł wychodzić na spacery bez kubraczka ,bo skóra mu prześwitywała w grudniu. Jest też coś takiego jak grzybica po antybiotykowa ale zakladam że to nie to bo skóra by źle wyglądał i DT by o tym napisało. Jeśli nie ma żadnych dowodów na to że to alergia , to podawanie sterydu typu Encorton jest nie dość że niezasadne ,to jeszcze mega szkodliwe zwłaszcza dla młodego rozwijającego się psa. Encorton ,to lek podawany nowotworowcom przy chorobach autoimmunologicznych np.takich jak różne odmiany Tocznia.Podaje się go również jako ogólnie działający steryd przeciwzapalnie po ciężkich operacjach i fakt że jest stosowany przy alergiach, ale tylko w wypadku stwierdzenia POWAŻNEGO STANU UCZELONIOWEGO.U zdrowego zwierzęcia może spowodować straszne szkody w organiźmie.Działa na korę nadnerczy i przysadkę mózgową. Zatrzymuje wzrost u dzieci!! Nie wiem jak można podawać leki po skojarzeniu objawów na oko, bez jakby udowodnienia istnienia choroby. Jak lecą włosy to wetka najpierw powinna zalecić kopa witaminowego, i obserwować zwierze, a nie pakować w nego taki lek.Zwierzak jest nafaszerowany antybiotykami i już taki sam fakt może być przyczyną gubienia okrywy.I tak jeszcze gdyby to była alergia na pokarm, to każdy kto miał kiedyś uczulone zwierze wie, że podrażnienie pojawia się zawsze na początku w miejscach styczności ciała z karmą czyli zawsze najpierw na pycholu i dupci, około odbytu.Strawiony pokarm też uczula(: Głaski dla faflowskiego oby jak najszybciej wyzdrowiał.
-
Zadzwonila do mnie " koleżanka " czy może bym zaprowadziła jej chorego psa do weta i uśpiła.:crazyeye:Tak mi ciśnienie skoczyło że gdyby stała koło mnie to by chyba kopa zaliczyła. Zaczęłam ją wypytawać co się z psem dzieje, a ta powiedziała że w styczniu była z nim u weta i ten powiedział że jamnik ma poczatek mocznicy i podobno tyle,a ta*&^^%$# do tej pory nawet badań mu nie zrobiła. Biedny pies leżał w domu z lecącymi zębami przy mega smrodzie, jak to przy nerkach bywa, a ona twierdzi że jej wet nie kazał psa badać i leczyć, tylko powiedział że właśnie pożyje jakoś do kwietnia maja.Mega szok.Tak z nią "delikatnie" porozmawiałam że się do mnie na pewno nie odezwie.Mega głupie babsko. Znam ją z solarium, dorabia sobie w recepcji. Pójdę w niedzielę jak ma dyżury i wypytam czy z psem do weta poszła choćby go uśpić. Pies jest staruszkiem 16-17 letnim więc skoro go zostawiła bez pomocy ,to znaczy że już nie ma co ratować. Zadzwoniła, bo jej jest przykro go wieźć w ostatnią drogę.Kur@##$ ale nie było jej przykro nie iść z nim do weta żeby się z chorobą nie męczył. SZOK! A co najgorsze ma jeszcze 2 boksery.
-
[FONT=Times New Roman]Kurde martwie się, bo podpaliłam kwasem kalafiora koło bombatowego nosa , a to coś kalafiorowego zaczęło rosnąć.Idę z nim do wetki niech obejrzy, ale mam złe przeczucia że nowotworek się pojawił. jak z tego wykwitu zeszła skóra i zamiast/jak zwykle bywa przy takim wykwicie/ zbieleć i schnąć/ ten zbielał ale za chwilę sczerwieniał i rośnie.Nie jakoś masakrycznie ale jednak od momentu zakwaszenia powiększył się o rozmiar, a to mimo wszystko dużo.[/FONT] [COLOR=#222222][FONT=Times New Roman]monia&nero dziękujemy za pamięć. Za chwilę jak skończe bazarek zrobię zakupy jedzeniowe dla stada więc i dla Bombka. U Bomby mam ok 280 zł/na pierwszej mam wpis żeby nie było/Zakupy teraz liczę na ok 130zł/ zostanie mi na weta 150zł / tak że za to idziemy zrobić podstawową diagnozę.Bombat schudł i fakt że miałam taki zamiar żeby go ciut odchudzić, bo waga prawie 18kg nie jest wagą bulwy, nawet ciut przerośniętej.Teraz mam wrażenie że zleciał szybko i za dużo.W prawdzie są suki z cieczkami w okolicy i on faktycznie mniej sam z siebie je, ale sępi przy tym jak jemy tak samo, dostaje i zjada w tempie natychmiast/ niestety, facet go karmi licząc NA BEZGRANICZNE PUPILKOSTWO(: i Bombek z nim śpi. Zastanawiam się czy on, przypadkiem?(: Bomsona rozpuszcza przekarmiając jedzeniem, a co gorsza batonami itp. Faceci i ich rywalizowanie ((: hehe [/FONT][/COLOR] [COLOR=#4444ff] [/COLOR]
-
Tytus po parwo z intoksykacją znalazł kochający dom
Dżdżowniś replied to Dżdżowniś's topic in Już w nowym domu
[COLOR=#222222][FONT=Times New Roman]Remont się przeciąga ,bo mój facet ma mega dużo pracy.Nie zdążyłam pojechać po grunt i takie tam z nim, sama tego nie przytacham.Mogę sama malować, ale kilka litrów to kilka kilogramów i i sama to sobie mogę co najwyżej kręgosłup załatwić.Tak że mamy pieprznik((: z pier dolnikiem/ dokumentny jeszcze przez kilka dni(:" Dziś" już padam .Psy za to mega super.Zawsze coś się dzieje.[/FONT][/COLOR]