Jump to content
Dogomania

Dżdżowniś

Members
  • Posts

    2781
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Dżdżowniś

  1. [quote name='tomcio1055']To Cię pocieszę. Ja mam na DT u siebie dziadunia 8/9 latek. Nikt mi nie pomaga finansowo. Leczę oraz utrzymuję Małego sama. Też był w dramatycznym stanie, ale się wykaraskał chłopak. ;-) Będzie dobrze. Też byliśmy o krok od posocznicy. To był dramat. Leczenie trwa u nas od początku maja. Musi być dobrze. Nie możemy wątpić, że nie znajdą swojego "ludzia". Pozdrawiam, Ania[/QUOTE] No wdzę że nas jest więcej(: Ja nie wątpe tylko wiesz, nerwy ponoszą czasem z bezsilności. Lula nie wiem czy był/jest ,bo mnie nikt o tym nie informował jak fundacja się nim zajmowała.Jest fajny chłopak/ pozdrawiam cię Rafale i buziak za wszystko, bo wem że czytasz wątek/ który pomaga w SOS ach i mi proponował ogłoszenie Bomby ale z przyczyn oczywistych opcja po przemyśleniu odpada.Więc Lula jak masz chęć i czas to plizzz zrób.Może ktoś choćby dychę dołoży do jego leczenia. Chirurg dziś powiedział że rana goi się b.dobrze co do " tików" ,to jutro ok 15h, mamy jechać do weta Mieszka, który jest neurologiem i obejrzy cholerę. Natomiast w poniedziałek robimy badanie krwi. Na dziś Bomba ma długu 80zł. Jutro pewnie dojdzie nam coś za badania neuro , no i w poniedziałek krew.Na dziś zero w kabzie Bombatowej.Zapomniałam że wcześniej wrzuciłam 15zł do wetowego długu/tyle miałam(: ale zapomniałam paragonu.Wezmę po leczeniu ogólne rozliczenie na fakturze.Zagadałam się z babeczką przywożącą 19letnia kotkę. Wie że to już koniec ale nie ma siły się z nią tak po prostu rozstać.Wiadomo tyle lat. Zapomniałam lula Ja o udzielajacych się emocjach wiem już chyba wszystko. Najbardziej niesforne dziabągi ustawiam według założeń Millana i naprawdę daje radę.Bez popadania w samoprzesadę(: OGARNIAM na tyle ile mogę(: I myślę że facet mimo doskonałości też ma załamki, zresztą nawet w ksiażkach o tym pisał, jak i na filmach można zobaczyć i usłyszeć jak mówi o swojego rodzaju bezsilności.Są zwierzaki które ufają tylko jednej osobie. Podporządkują się dominacji, ale nie zaufają do końca mimo że podobno u zwierząt jest jeden przewonik/niczka stada. Ja to kumam u swoich.Astka ze schroniska którą się zajmuje, tylko mnie smyczy nie szarpie i robi siad itp. wychodzi z nią kilka osób.Dziabąg który przyjechał i był mega nieufny ze mną się od razu zaprzyjaźnił.Na innych warczy i pokazuje kły.Oczywiście są też takie które te kły mnie pokazują ale Ja wiem dlaczego. Przejawiam zachowani dominujące ale nie agresywne, mimo że się staram czaić ale zwierzaki wiedzą swoje.Bombat mnie też upierdzielił kilka razy.Za nim zakumał że mnie nie chodzi o to żeby mu coś złego zrobić.Nawet nie wiesz jak mam jedną rękę pogryzioną przez dziabągi.Homer złapał mnie za twarz ale z bólu.Miał guzy nowotworowe.Laserem dziurę pod okiem robiłam żeby zrostu nie było. Bodziek boksio zrobił mi dziurę w nose, a był kochany że szok.DC jak mnie w schronisku przeciągnął zimą,to cud że mi nóg nie połamał.Wiem że za wszelką cenę trzeba zachowywać spokój, bo nie dość że zwerzakom się udziela nasz nastrój ,to nam ich, i wtedy mamy już kołomyje elementarną.
  2. Bombek się lekko zatacza i ma zauważalne problemy z równowagą. Nie jest to jakaś masakra i nie dzieje się ciągle,ale jest. Bez cienia wątpliwości ropowica objmując obszar szyjny przy kręgosłupie i musiała coś naruszyć. Pisałam że mam takie nerwy że szok.Obawiałam się że straci włądzę w kończynach czy coś innego mu sie z tej przyczyny stanie.Wczoraj się wywalił jak się cieszył że idzie na spacer. Noga mu się powineła jak chciał bryknąć do kuchni i ma taki leciusieńki tik,przykurcz jak staje. Mam tylko nadzieję ze to się nie posunie jakoś i nie pogłębi.:shake:
  3. Dzięki Agucha.Weta uregulowanego do końca nie ma.Muszę mu po wyjściu z ropowicy zrobić badania.Jest cały czas na DT. Poszedł nawet do adopcji ale musiałam go zabrać z powodu jego napadów agresji i niezaakceptowania jednego z domowników.Niestety z racji dużej ilości bulw młodszych i nieproblemowych jak on, ma słabe zainteresowanie. Jak ktoś słyszy że pies ma 7lat, jest po obustronnej przepuklinie okołoodbytowej, ma porażony pychol i zmasakrowane ucho możliwe że po krwiaku na które ciągle zapada i niedosłyszy, i niestety mimo operacji entropium znowu zaczyna postępować, to się więcej nie odzywa.:
  4. lula paczka doszła / ale gabaryt (:
  5. lula jak zwykle optymizm, optymizm (:
  6. Dziś Bomba śpi cały dzień. Pochodził rano na spacerku i do domku i lulu_:I znowu nie je. I jeszcze mnie facet w aptece pocieszył./Moja sunia miała to samo i niestety odeszła,a wszystko wskazywało na to że wyzdrowieje/ ykhym:-o
  7. Schudł ponad kg.Rana się goi choć wyglada paskudnie zwłaszcza z rozdrapaniem.Niestety wet zapisał steryd ze znieczulaczem żeby Bomba sobie krzywdy nie zrobił drapaniem. W piątek następna kontrola tego paskudztwa.Jeśli zbyt szybko nam zarośnie to będzie cięty, bo i tak się rozwali i z powrotem się rozległa ropowica zrobi.Kurde jak on tego wet nie lubi((: Szczeka na niego strasznie. A te pogięte okulary do dziś mnie bawią((: Dziś optymistycznie.Nie jadł do powrotu od weta.Jak tylko weszliśmy do mieszkania, to od razu zabrał się za rosół z kurczakiem i ryżem ,warzywka i namoczone suche.Zjadł miche.
  8. Idziemy dopiero na popołudnie.Kurde Bomba schudł_:? Zważę go u weta ,bo mam wrażenie że przez 4dni zleciał z pół kg.Rana dziś też bez zmian.Chyba że od spodu się coś zasklepiło i teraz tego na zewnątrz nie widać.W ogóle dziś to się strasznie kręcił.Wskakiwał na łóżko 15min poleżał i zeskakiwał.Kładł się na podłogę ,po tym na narożnik, po tem znowy na podłogę.Kaszle.Każę wetowi dziś go dokładnie obejrzeć ,osłuchać zajrzeć do pychola. [img]http://i.imgur.com/JxVUS.jpg[/img]
  9. No i sobie wydrapał kawał skóry.Zapytam weta czy może jakąś maść znieczulającą na to można zakupić?
  10. Tytus jest już u siebie baszą(: Kochany , szczęśliwy.Zrobił się szczekliwy no ale jest na swoim terenie.Czekam na foty.Sama jestem ciekawa jak on rośnie.A za Bombka trzymajcie ,bo takiej akcji chorobowej to jeszcze u siebie nie miałam.Takie jest z niego teraz biedactwo że szok.
  11. Już wysyłam.I bardzo,bordzo dziękujemy z Bombi. Nie wiem czy dziś jest jakaś poprawa.Rana wyglada tak samo _: Jutro do weta śmigamy zobaczymy co powie.Chłopak jest trochę ospały.Apetytu nie ma.Stoi miska od wczoraj z rosołkim.Płuczemy go ale i tak cały czas bąbluje z karku.Kiedy ten koszmar ustąpi
  12. No dziś to mogę napisać że się nawet wyspałam.Spaliśmy do 11((: W prawdzie rana zrowu bąbluje ale Bomba skacze po łóżku, trochę zjadł i widzę że pobrykałby na długim spacerku.Długiego spacerku ne będzie, wiadomo dlaczego, ale jego stan mnie bardzo cieszy. Zbieramy rzeczy z agawa9 na bazarek dla niego.
  13. [COLOR=#222222][FONT=Times New Roman][quote name='Inez de Villaro']Dobrze, że juz lepiej...[/QUOTE] [/FONT][/COLOR] Mega dobrze.Ten obrzęk idący w kierunku głowy mnie dosłownie dobijał. Widząc jak to się posuwało na początku miałam obawy że mu mózg zaatakuje albo kręgosłup. Teraz to mi naprawdę ciśnienie opadło.Czasem jesteśmy tak zupełnie bezsilni jak coś się dzieje złego.
  14. Jest poprawa.Rano leciały z tego bąble ropne i ogólnie gula byla mega czerwona i gorąca ale nie było temperaturty. Do popołudniowej wizyty w oczach gula przyschła choć pękła jeszcze w kilku miejscach. Wet powiedział że jest martwica ale nie panikujemy. Obrzęk się zmniejszył więc stan się cofa.Płuczemy 2x dziennie, pilnujemy temperatury. Apetytu ogólnie nie ma. Wyprawa do weta go zmęczyła, ale idzie ku dobremu. Jak rana się zziarninuje zrobimy mu raz jeszcze usg w celu poszukania tego cholernego czipa. Jest obolały i nie najlepiej wygląda, no i oczywiście mega śmierdzi ale biedactwo kochane wyzdrowieje.A miałam już czarne myśli i to bardzo.Amoksycylina którą dostaje będzie podawana do przyszłego tygodnia. Po wizycie we wtorek wet podejmie decyzje o dalszym leczeniu.Mam dzwonić do niego gdyby coś się działo przed wtorkiem i oczywiście od razu zabierać się z nim do przychodni.Wielkie Ufff choć trzymać rękę na pulsie trzeba.
  15. [quote name='Inez de Villaro']A czy wet nie usunął torebki, która otaczała ropień? My własnie jesteśmy po operacji takiego ropnia na głowie, wet zrobił nacięcie i wyjął torebkę, po czym oczyścił i zaszył...po 10 dniach zaczyna się goić. Jak ta torebka zostanie to ropę nadal będzie produkować, antybiotyki nie pomogą na to, ale może Bombi ma coś innego, nie taką torbiel jak była u nas...:(Bieda straszna ...[/QUOTE] Byłam przy zabiegu.Wszystko wyłyżeczkował, wyciągał, wpłukał.Wyglądało to mega starsznie. Tam bakteria na dziś wyżarła tkankę i nie można odgraniczyć tkanek/guza/ od siebie.Chirurg przy mnie wyciągał z rany obumarłe żyłki, tkanki mięśniowej, kawalki tkani tłuszczowej. Normalne ma tam jedną wielką miazgę.Ty napisałaś o torbielu przy ropniu,a to coś innego od ropawicy.To co Bombata dopadło może dosłownie doprowadzić do sepsy. Jak zasnę dziś na 3-4 godziny to będzie dopiero cud. Strefa z zewnątrz wygolona z otwartą raną, jest od spodu jedną wielką dziurą!!
  16. Kurde poleciałam do pracy w sumie tylko na kilka godzin.Teraz wróciłam ,a na karku jest kolejne pęknięcie.Wet w prawdzie mówił zebym nie panikowała gdy coś takiego nastąpi ale Ja się mega denerwuje.Zaraz wsadzam go do wanny i płuczemy tą masakrę nadmanganianem.Normalnie niech już ten wynik wymazu będzie, bo to co zaatakowało zżera mu skórę.To wygląda teraz jak gangrena.
  17. [IMG]http://i.imgur.com/zfKQl.jpg[/IMG] Tak rana po zabiegu na dziś wygląda.Masakra, ale inaczej tego się nie wyleczy :lookarou:
  18. [quote name='Inez de Villaro']Możesz założyć mu dziecięcią koszulkę, to zabezpieczy przez ciekawskim wzrokiem na spacerach i zasłoni ranę. Trzymam kciuki za zdrówko malucha.[/QUOTE] Tak, już o tym myślałam i w tym celu zakupu idę do lumpeksu. [COLOR=#006400][SIZE=3][B]ania shirley i lula Bombat dziękuje pieniążki doszły (:[/B][/SIZE][/COLOR]
  19. Na razie poszedł wymaz.Wet nie wie z której strony wziąć próbkę, bo tam jest jedna wielka miazga i nie można na dziś odgraniczyć część guza, stąd czekamy aż rana przyschnie i obrzęk się zmniejszy.Smutno bo jak na niego patrzę ,to aż sam się źle czuje.I to na dziś jest mega zaczerwienione, ogniste i obrzęknięte do stwardnienia.Wrzucę fotę na jego wątek.A już myślałam że chociaż on nie będzie jakoś teraz chorował.A tu nagle taki stan.:sad: Ledwo Tytek ozdrowial i to nie całkowicie, bo trzeba uważać na brzuszek,jelita, to teraz ten chory:shake: Tfu tfu odpukać, żeby Miss Sprę i panny Zygmuntyny nie trzeba było leczyć z powodu jakiegoś paskudztwa.
  20. [quote name='ewa gonzales'][IMG]http://supergify.pl/images/stories/yrafy/jee/1110.gif[/IMG][IMG]http://supergify.pl/images/stories/yrafy/jee/1110.gif[/IMG]:modla::modla::thumbs::thumbs:Ale wiesciiiiiii ciociu , Tyteczku - wszystkiego najlepisutkiego:loveu:niechaj kochaja i rozpieszczaja, trzymam mocno kciukiiiiiiiii za domus!:thumbs: Ciociu Dzdzownisiowa , jak dzis Bombatenko sie czuje?:iloveyou:[/QUOTE] Tytus szaleje w nowym domu(:Podgryza dzieciaki, lata z zabawkami.Ogólnie wszyscy się nim zachwycają. Bombat słabo.Dziura na karku ,leje się krew z ropą.Dramat.Nie ma apetytu.Teraz śpi ,bo u lekarza był napięty i w stresie. Zaatakował weta, uderzył w nos i pokrzywił okulary.Mam nadzieję na poprawę zdrowia za kilka dni.I marti mnie jego reakcja na uśpienie.Następnym razem może być słabo z wybudzeniem.
  21. Kurde dziś skóra sama pękła 2cm od wyciętej dziury.Ropa się lej, krew się leje.Wet dziś to dokładnie obejrzał, powyciskał to co się zebrało, wypłukał.Powiedział że dobrze jest.Nic nie zszywamy, musi schnąć, więc Bomba lata z taką raną na karku.Antybiotyk Clavaseptin do pychola na 10 dni na razie.Codziennie płukanie rany roztworem nadmanganianu potasu, zasypka Dermatol i obserwujemy. Wynik wymazu dopiero w poniedziałek. Kurde mam ściany we krwi, bo Bombat się trzepie i to co się zbiera wypływa.Sączek siłą mięśni wywala.Trudno, za to dziś spał na posłanku połozonym przy łóżku żeby nie wskakiwał pod kołdrę.Jak się obudziłam to Sprężyndel spała koło niego a zazwyczaj pcha się do spania ze mną. Noc koszmar.Jeśli następnym razem zajdzie taka potrzeba żeby go uśpić do zabiegu to muszę pamiętać o jego bardzo złej reakcji na narkoze.Naprawdę miałam kilka razy paranoję że nie oddycha.Spał że szok.I bez zastrzyków pobudzających by się na pewno nie obudził w ciągu następnych kilku godzin.Nie ma jak za bardzo zabezpieczyć tej rany na spacerach. Plastry nie trzymają, bandaż też nie, bo to jest w takim a nie innym miejscu.Ludzie w autobusie mega szok, bo pies z wielką dziurą na karku. Ale nic to samochodu nie mam, a pies przecież do weta czymś jeździć musi.załatwiać się też musi więc już słyszę tę fale sensacji koło mojego bloku.Chłopak coś apetyt stracił, mam nadzieję że nie na długo.Ale mu się porobiło
  22. No i nie śpimy.Bombek się;kładzie, wstaje ,przewraca,chodzi do przedpokoju,po co? Leje się z niego że szok.Trzęsie się i ma widoczną nieprzytomke. Naprawdę źle zareagował na znieczulenie i tu ogólnie choroba nim tak miota?:sadCyber: Normalnie osiwieje, a rano do weta.
  23. [quote name='lula2010']nie martw sie,jestes DOBRYM czlowiekiem,pomoglas i pomagasz wielu psom :p:loveu:dobra karma do Ciebie wroci za to co robisz dla naszych siostr i braci mniejszych:lol:,a niektorych widocznie nie stac nawet na zwykle DZIEKUJE w Twoja strone za to co robisz pozdrawiam:lol:[/QUOTE] Samoświadomośc to podstawa(: I tu bez wożenia się. Ale na maksa mnie wkurza, wkurzył fakt,że ktoś z fundacji umieszcza u mnie ciężko chorego nie adopcyjnego tak naprawdę psa wiedząc jaka jest moja sytuacja finansowa, a Ja po jakimś czasie przeprowadzam rozmowy typu "Byłam u weta Homer ma zapalenie tego i tego, chorą tarczycę, nowotwory itp. Wet wypisał mi góre leków za ok 100zł Ja mam na koncie ok 150zł swoich pieniędzy na kilka dni i słyszę w słuchawce ,to kup za swoje, weś faktury prześlij mi, a Ja ci za jakiś czas oddam.Co gorsza miałam też absurdale rozmowy typu "mam do wykupienia leki za 100zł , a na koncie mam 20zł/ to kup za swoje, a Ja ci oddam. Czy ktoś mnie w ogóle słuchał po drugiej stronie? Nie do mnie jako DT należy staranie się o kase na psa będącego u mnie/ nie podpisywałam z nikim takiej umowy i nie umawiałam się ustnie na takie działania.Mój wkład, to dom, mega dobra opieka, jeżdżenie z psem do weta, bo mnie nie wożą nawet z 30kg psem. Całe szczęście że jestem asertywna i zamiast czekać aż ktoś da mi na leki, zaprzyjaźniłam się z paniami z apteki koło mnie i np. na Homera brałam leki ze śmietnika dosłownie.Jak brał Augumentil przez prawie 2mc, to mi dziewczyny zafundowały jego leczenie, bo fundacja nie miała? a dla mnie leki za 200zł to niestety kosztem życia własnego. Latam po wetach i proszę żeby dla chorych psów z fundacji coś z darów wysępić. Proszę koleżankę pielęgniarkę o leki, i co to za mało żeby ktoś mnie i mój wkład szanował ? I po raz kolejny ktoś się każe w deee całować.Ostatni raz umawiam się z kimś na wzięcie psa. Kurde jestem mega wkurzona. Nigdy nawet zeta nie wziełam za DT i moją dobrą wolą jest działanie z kimś, a jak to ktoś olewa i nie szanuje, to niech spada. Nie będę sobie nerwów szarpać z kimś kto zna mój numer telefonu tylko w tedy gdy zbiera kase na psy i potrzebuje kogoś atrakcyjnego żeby z puszką polatał, albo gdy nie ma co zrobić z bezdomnym psem i nie ma za bardzo chęci go utrzymywać mimo deklaracji i zobowiązań jako fundacja czy choćby wolontarusz miejski. Mogę o sobie mówić że mam wielkie serce ale też twardy tyłek i nie jestem frajerką, wyrobnicą na czyjąś dobrą opinię. Kurde bronisz kogoś, pomagasz, a ten ktoś cię wystawia na pośmiewisko i obelgi przy mega obgadywaniu.Ale jestem wkurzona.
  24. [IMG]http://i.imgur.com/AEgcN.jpg[/IMG] [IMG]http://i.imgur.com/AHgXK.jpg[/IMG] Ropowica.Dopiero wóciłam.Bombek źle zareagował na uśpienie.Obudził się 40min wstecz i to po zastrzyku pobudzajacym.Dziura w karku że szok. Założony sączek.Poszedł wymaz do badania, bo mozliwe że to gronkowiec.Czipa nie ma. Na razie był to dość szybki zabieg z oczyszczeniem tego ropnia.Ma taki worek na karku że można cały palec włożyć.Antybiotyk przez następne 2tyg.Po tym zobaczymy.No i zobaczymy co wymaz pokaże. Czy pójdzie pod nóż za jakiś czas uzależnione jest od tego czy guz zacznie się formować z powrotem ,bo na teraz ma tam jakąś masakrę.Bakterie zaatakowały cały kark.Co to jest od czego??? I ile ewentualnie będzie trzeba wyciąć będzie wiadomo jak się go podleczy.:-( Bardzo źle wygląda.Przewraca się. Jutro idziemy na kontrole i po leki.
  25. Dzwoniła babka.Tytus północy piszczał, a pół przespał z nią i dzieciakami na łóżku((: Bryka jak szalony.Wczoraj brykał z synem do 1-szej w nocy.Mega lata po ogrodzie, zdążył już z tego szaleństwa rozbić się o drzwi od tarasu.Teściowa się w nim zakochała od razu.Już jest pieszczony/co uwielbia / Pojechali dziś po karmę ,posłanie i nowe szelki.Wypytywała po mimo wielkiej kartki z zaleceniami ode mnie, co mu dawać do jedzenia żeby jelit nie podrażniać/poza suchą karma oczywiście. Twarożki, kaszki na mleku jego ulubione warzywa i owoce. Gruszki i jabłka to jego przysmak((: Ale chłopaka wychowałam.Ogólnie tyle.Cieszę się ,bo nie mogłam zasnąć z przejęcia.Dobrze jest.Tytus będzie duży, lubi brykać, dzieci też lubi ,bo brykał z Agowym synkiem Szolą, idealne miejsce dla niego.Eh moje maleństo poszło w świat.(: Weta Asiaczku kreskuję /raczej mi nie odmówi/ Mam na koncie 80zł tyle co na badanie krwi tak naprawdę.I jeszcze wiszę wetce za czipa i coś tam .Eh zwierzaki(: Czarna dziura dla pieniędzy i mega szczęście dla nich i dla nas((: A i żeby nie było.Za Tytkowskiego ludzie wpłacają pieniądze na PdZ.Żeby mnie tu nikt nie posądzał i nie obgadywał. Tacy ludzie zawsze dają kasę, ale Ja mimo że Bomba chory nic nie przyjęłam. Są zasady których trzeba się trzymać. Przynajmniej Ja się ich trzymam.
×
×
  • Create New...