-
Posts
2781 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Dżdżowniś
-
Tytus po parwo z intoksykacją znalazł kochający dom
Dżdżowniś replied to Dżdżowniś's topic in Już w nowym domu
Kurde Ja to zaraz szału dostanę z tym wrzucaniem fot z paragonami i nie tylko.Wywala mnie i tyle.Albo kręci się zasys w nieskończoność.Uuuu. Siedzę jak pisałam wcześniej do 4.Tytus znowu zjadł i kupa po prostu piękna i rasowa.Apetyt ma i już wybrzydza ale wpyla i nie wymiotuje : ) eh ciężka praca się opłaca.Oczywiście kroplówka to mega dramat, ale w pompie niech się drze i wyzdrowieje.Wody zero.Normalnie Hydrozagatka: ) Optymistyczne dobranoc. Jutro trzeba zacząć zrzucać dzisiejsze pączki. -
Tytus po parwo z intoksykacją znalazł kochający dom
Dżdżowniś replied to Dżdżowniś's topic in Już w nowym domu
Wróciłam.Zero wymiotów. Mały zjadł juz część następnego słoiczka i znowu trochę kurczaka.Kupa ładna, ale płatki ryżowe rozgotowane na klej, które zazwyczaj pies najlepiej trawi u niego wyszły dość znacznie widoczne.Podtrawione ale niestety.Cóż bez załamki ,bo przecież wiadomo że mu jelita szwankują.I tak dobrze że nic nie zwrócił. Znowu gotuję rosołek i znowu będę mu go podsuwać do skutku.Bardzo,bardzo się cieszę.Zaraz kroplówka.Facet przyniusł mi bardzo duże słuchawki : )) tylko że Ja to luz , sąsiedzi już o mnie gadają.Nie po raz pierwszy, tylko tematy się zmieniają.Dziewczyny z bloku przyszły odwiedzić Tytka i się pośmiałyśmy z plotek.Zabieram się za wpisy na pierwszą, a właściwie drugą. -
Tytus po parwo z intoksykacją znalazł kochający dom
Dżdżowniś replied to Dżdżowniś's topic in Już w nowym domu
[quote name='agawa9']Dżdżowniś-Ty to się najwyraźniej nie masz prawa nudzić w życiu, co?? Bombat, szczeniory w wanie, teraz Tytus 3mam kciuki za gluta[/QUOTE] Dzięki że zajżałaś. O tak nie nudzi mi się.Szczeniaki pomieszkały sobie, podrosły i pojechały do kochających domków.Nic im nie było, kluchy takie z nich zrobiłam że hej, a ten ledwo się u mnie pojawił to natychmiast ciężko chory.I to tak że przez chwilę byłam w szoku.Z Bombatem też sa problemy zdrowotne.Małe ,bo małe, ale trzeba tym małym zapobiegać żeby się w większe nie przerodziły.I kurde muszę czekać na niańka albo andrzeja żeby po 2razy nie biegać do lecznicy, jak mam go wetce pokazać.Taki jest chętny do spacerku ale tylko do przejścia na stronę weta.: )) po tym jak wyrwie na smyczy w drugą stronę ,to można zaliczyć spotkanie z chodnikiem, a przy dwóch psach jest to ewidentne.Dobrze że Miss Sprę nie choruje, bo jak bym miała zatachać załą trójkę..... Tytus dziś dobrze, jak zwykle.Wetka bardzo się cieszy że ma apetyt na przecierki, więc mam je kupować i podawać. Wymiotów było mało, więc znowu zero leków stymulujących tylko antybiotyk i to już ostatni.Kroplówki jak zwykle, ale niestety wenflon nie wytrzymał, bo żyłki marne więc wszystko pod skórę.Już nie będziemy walczyć o podłączenie się pod żyły, bo on się tylko większego stresu nabawi no i przy takiej kruchości nie ma to sensu. Na razie idzie ku dobremu.Zaczął coś jeść, więc jak zwykle obserwujemy i czekamy. Wody zero.Eh, ale waga po tych słoiczkach poszła do góry: ) Kroplówka wczoraj+jakieś 270g przecierków i dziś przed podaniem aminokwasów na wadze 8,4 kg tak że uff.Zjadł ciut papki z płatków ryżowych i kawałeczek kurczaka zobaczymy co się z tym stanie.Lecę do sklepu i muszę pouzupełniać wątek. Masakra ile z tym wszystkim roboty.A i przyszło znowu trochę kasy na niego.Zapłaciłam 250zł żeby dług zmniejszyć bo już coś ok 500zł się zrobiło , a to jeszcze nie koniec jego leczenia. -
Tytus po parwo z intoksykacją znalazł kochający dom
Dżdżowniś replied to Dżdżowniś's topic in Już w nowym domu
Może nareszcie. Idziemy do wetki. -
Tytus po parwo z intoksykacją znalazł kochający dom
Dżdżowniś replied to Dżdżowniś's topic in Już w nowym domu
Cześć o " poranku ": ) Zadanie wykonanie 1 i 1/2 słoiczka przecierków zjedzone,zero wymiotów/hurrraa/ i nawet kupki jeszcze nie było. Słoiczki są po 190g. Wody oczywiście nie tknął, zaczynam się do tego przyzwyczajać.Nie spałam do 4.30 i dziś też nie zamierzam się kłaść wcześniej, skoro nam tak dobrze poszło. -
Tytus po parwo z intoksykacją znalazł kochający dom
Dżdżowniś replied to Dżdżowniś's topic in Już w nowym domu
U mnie w wawie.Dziewczyny trzymajcie kciuki.Zjadł pół słoiczka przecierku z dynią,ryżem i kurczakiem+rozcieńczenie rosołkiem.Dostał czkawki i jak na razie nie ma sensacji.Siedzę i go obserwuje, jak czub.Takiego określenia użył mój facet, zabierając resztę stada na spacer.Ale sam się martwi.Dzwoni po kilka razy dziennie i pyta czy coś się ruszyło z piciem czy jedzeniem.Oby nie zwymiotował.Jak nic się nie będzie działo, to siedzę do 3-4 nad ranem i dam mu następną porcję i oby chciał zjeść.Jak on z tego wyjdzie, to Ja biorę wolne i niech się wali i pali.Śpię, jem i się relaksuje.I likwiduję wory pod oczami, których się nabawiłam przez tą straszną historię z jego zdrowiem. -
Tytus po parwo z intoksykacją znalazł kochający dom
Dżdżowniś replied to Dżdżowniś's topic in Już w nowym domu
Mogę przykasować drugi w którym tylko informuje, że idziemy do weta.Przy okazji wykorzystam go do paragonów,bo z ilością fot różnie bywa. -
Tytus po parwo z intoksykacją znalazł kochający dom
Dżdżowniś replied to Dżdżowniś's topic in Już w nowym domu
Asiaczek Ja dziękuję Tobie za to że jesteś. Jest 85zł z fejsa.Bardzo dziękuję dziewczynom za wpłaty.Wpiszę na pierwszą z inicjałami ,bo może ktoś sobie nie życzy być z imienia i nazwiska wpisany.Pieniążki przeznacze na bierzące wydatki na jedzenie i lekarstwa, ogólnie potrzebne wspomagacze dla Tytusa. -
Tytus po parwo z intoksykacją znalazł kochający dom
Dżdżowniś replied to Dżdżowniś's topic in Już w nowym domu
Kurde mam znowu inaczej płynące dni niż zaplanowałam.W lecznicy 2godz ,bo wenflon powoli, ale dał radę zaciągnąć Duphalyte i na tym koniec, żeby nam chociaz ze 3dni wytrzymał.Antybiotyk w tyłek i tyle z leków.Zapisaną ma vit C w kropelkach na żyły i już wykupiłam.Poszłam też po przecierki dla dzieci.Dziś ogólnie Tytus ma dzień bez wspomagaczy.czyli nie dostał przeciw wymiotnych i rozkurczowych i czegoś tam jeszcze żeby dać organizmowi moment wytchnienia od chemii no i żeby się wykazał działaniem własnym.Zobaczymy.Na razie tylko jeden raz zwymiotował w domu po powrocie z lecznicy.Akurat jak mnie nie było.Sama woda.I w sumie jak zwykle.Nianiek nie zauważył żeby chociaż powąchał miskę z wodą, więc następny dzień nam mija bez zmian w temacie samodzielnego picia.Eh Natomiast poszłam za ciosem i wziełam już skierowanie na USG.Na dziś kasy nawet nie ma, ale to na dziś.Jutro może jego sytuacja finansowa się ciut zmieni na lepsze.Krew w ustalonym terminie.Wetka specjalnie przeciąga ,bo w którymś momencie dostawał 2antybiotyki na raz, więc obraz wyników mógł być mocno zaburzony.Zobaczymy jak z tymi przecierkami ciałko sobie poradzi.Nie jest źle, nie jest dobrze.A co do mąki ziemniaczanej.Przy większych psach z większą przepustowością można póbować podawać.Przy szczeniorach ,takich jak odwodniony Tytek może pojawić się klucha w jelicie.Organizm wchłonie wodę, a mąka zwiąże się ze śluzem i może powstać nieciekawa sytuacja dla niego.No nic, będę póbować, ale bez eksperymentów po troszku różnych metod.Siemię mam czy przejdzie do dwunastnicy i dalej, to inna sprawa. Gastrolit jest,vitC jest, słoiczki z przecierkami są,Intestinal jest, rosołek ugotowany jest.Cierpliwość jest.Jest też kroplówka do skończenia i tu już się boję jak on będzie się darł. -
Tytus po parwo z intoksykacją znalazł kochający dom
Dżdżowniś replied to Dżdżowniś's topic in Już w nowym domu
Wetka powiedziała żebym mu zrobiła roztwór z gastrolitu,zresztą na samym początku choroby poleciałam do apteki po niego,i podawała ,tak jak na początku po ok10ml.Tylko że z nim jest taki problem, że co Ja mu na siłę wciskam ,to on dosłownie za chwilę zwraca.Wniosek u wetki był taki że ma podrażniony przełyk.Walczyłam z nim strasznie żeby mu na siłę na początku cokolwiek wcisnąć i żeby chociaż ciut zostało w żołądku. Papu dla bobasów podałam w nocy.Pół słoiczka dostał ok 1, wymiotował ok 4, tak że papu poleciało dalej.Zresztą kupa świadczy o tym że strawił:) i to całkiem pożądnie jak na to co było do tej pory.Dokupię dziś kilka i spróbuję po łyżeczce częściej mu podsuwać.A nóż widelec, zaskoczy:) -
Tytus po parwo z intoksykacją znalazł kochający dom
Dżdżowniś replied to Dżdżowniś's topic in Już w nowym domu
Kupy są.Raz ładnie,raz brzydkie, ale są.Natomiast bez cienia wątpliwości, jeśli nic się nie zmieni do końca tyg,to zrobię mu usg żeby dokładnie obejżeć cały brzuch.Nawet u takiego malca, zakładam że mogą być przy takiej chorobie problemy z innymi narządami.Dziewczyny jeśli wam przyjdzie coś jeszcze do głowy apropo porawienia jego stanu zdrowia ,to piszcie od razu.Bo mimo wszystko nie opuszczają mnie smutne myśli choć staram się patrzeć optymistycznie na to co dzieje się z nim w czasie podjęcia leczenia.Stękuś zasnął mi pod nogami.Dołożę foty, jak wrócę od weta. M&S i Asiaczek czy podesłąć wam dane do przelewu ? Zapomniałam wczoraj napisać, że kupiłam słoiczki z przecierkami dla niemowlaków, takich 4mc.O dziwo zjadł jednego pól i nic.Dopiero w nocy go torsje złąpały, ale jedzonka nie zwrócił.Może obrałam dobry kierunek zobaczę jak dziś sobie poradzi z tym papu. -
Tytus po parwo z intoksykacją znalazł kochający dom
Dżdżowniś replied to Dżdżowniś's topic in Już w nowym domu
[quote name='Asiaczek']Kiedys moja sznaucerka olbrzymka tez miala podobne objawy: co się napisła/zjadła - po kilku minutach - zwrot.... Okazało sie, że połknęła piłeczke lankę taką, jak do tgenisa stolowego. Tytusek mial robione USG, prawda? Nic nie wyszlo w przewodzie pokarmowym...? Może tak się coś osadziło i przeszkadza mu w przechodzeniu pozywienia dalej...? Kurczę, co tam się dzieje...?!?!?! pozdr.[/QUOTE] Na opisie z pierwszego dnia masz zalecenie zrobienia badania na wgłobienie jelit gdyby się nie wypróżnił.Całe szczęście że jelita się nie pozakładały, bo pani Gurnik powiedziała że mało psów z tego wychodzi.Kupa się pojawiła więc wetka usg nie zlecała ,bo nie widzi takiej potrzeby.Gdyby coś połknął,to światło jelit byłoby zapchane, kupy by nie było.Jest tak odwodniony że bezproblemowo można mu wymacać cały brzuszek.Wetka zakładając wgłobienie po tak silnych biegunkach, kawałek po kawalku macała mu jelita szukając zgrubień.Gdyby tam coś było, byłby wyczuwalne ,przy tym brzuch byłby zgazowany i to bardzo.Poza tym po takim czasie już by nieżył.W domu nie posiadam/na wszelki wypadek, małych, miękich czy łatwych do pogryzienia zabawek.Wszystko kauczuk i gabaryty nie do połknięcia.Duże pluszaki do ciągania dla psiaków.Pozbawione plastikowych oczu, nosów itp.Nie zbieram tak zwanych pierdułek, więc nawet przypadkiem psów nie kusi. Jeśli muszę jechać do pracy ,to siedzi z psami nianiek.Jak Tytka przywiozlam ,to nie był dosłownie spuszczany z oczu ze względu na tymczasa Bombata.Ten jest zazdrosny i małemu się oberwało z tego tytułu, choć teraz nawet śpi z nim na posłaniu.Koleżanka pielęgniarka, mówiła, że ma ludzi w szpitalu z ciężkimi stanami zapalnymi brzucha czy jelit i też długo są stawiani na nogi.Są nawet przypadki cofania się kału do żołądka po takich zapaleniach, ale skoro ludzie z tego wychodzą ,to psiak tym bardziej powinien.O właśnie pojawiłą się kupa.: )Dziś się postarał i nie jest niepokojąca, choć w nocy znowu wymiotował. Wody oczywiście zero. -
Zasypał nas na biało.Cholery szaleją.Natomiast niepokoi mnie stan zdrowia mojego tymczasa Tytusa:( Psa dopadły 2choroby porażające przewód pokarmowy i od czasu wyjścia z kryzysu stoimy w miejscu.Nawet Bombson mega zazdrośnik śpi z nim na posłaniu.może mu wspólczuje? [url]http://www.dogomania.pl/threads/222959-Tytus-10tygodni-życia-parwo-z-intoksykacją.Potrzebuje-wsparca-w-leczeniu-Wawa[/url].
-
Tytus po parwo z intoksykacją znalazł kochający dom
Dżdżowniś replied to Dżdżowniś's topic in Już w nowym domu
:shake:Nie wiem, wetki nie wiedzą.Mam pierwszy raz od iX lat psa ,szczeniaka z taką historią. Przyznam szczerze że jak zapadł na zdrowiu, to normalnie byłam w szoku.I w ogóle że żyje i jakoś chodzi , a dosłownie nie je i nie pije. Rano zrobie foty jego pokłutych łapek.Zobaczysz jak to wygląda. -
Tytus po parwo z intoksykacją znalazł kochający dom
Dżdżowniś replied to Dżdżowniś's topic in Już w nowym domu
Jesteśmy.3,5godz w lecznicy byliśmy.Przy tym 2godz skowytu.Musiałam po powrocie natychmiast podjechać do pracy i dosłownie przed chwilą weszłam do domu. Waga znowu w dół.8,2kg czyli 0,5kg mniej od niedzieli.Dziś już jest chyba absolutna granica jego wytrzymałości na kłucie.Tytus ma straszną kruchość naczyń.Co wetka z mikro wenflonem ,to nam żyła pyk i pęknięta.Ale mimo to wenflon założony na tylną łapkę.Założony po godzinie z przerwami, bo się kolejka w poczekalni tworzyła, więc akurat miał chwilę odsapnięcia od prób.Masakra to jest mało powiedziane.Musiałam dosłownie leżeć na nim ,bo wyrywał i darł się przy tym tak że aż ochrypiał, a Ja ogłuchłam.Wetka łzy, Ja też,bo ile można go tak męczyć, ale to z potrzeby ratowania go, przecież.Ludzie w poczekalni myśleli że pies jest całkowicie połamany i stąd przeraźliwy skowyt,pisk i charczenie.Jak on wyglądał po tych próbach wkłucia się do żyły i kroplówkach:roll:Łapy popuchły od zacisków.Garb centralnie na karku i wielka gula z aminokwasów na zadzie, gulki po zastrzykach po drugiej stronie.Jak go jedna babka zobaczyła ,to była w szoku. Stan na dziś stabilny.Przy spadku wagi o dziwo dziś po kroplówce, brykał.Pewnie się ucieszył że zakładam kurtkę i rozkładam ręcznik, więc na bank opuszczamy miejsce tortur. Obie wetki cały czas uspokajają, że przy takim ataku 2chorób, robalach, pierotniakach nie jest z nim już tak źle jak było.Fakt. Ma apetyt, co świadczy o tym ze zdrowieje tylko żołądek nie przyjmuje pokarmu we właściwej ilości. No ale tu jest nadkwaśność i ściany są bardzo podrażnione.Tylko co z tą wodą? Dosłownie zero reakcji na nią. Przepraszam, tuż przed samym wyjściem do weta podszedł do miski i się trochę napił.Odczekałam chwilę z nadzieją że nie zwróci.Niestety, zwymiotował kilka minut później. I tu same wetki się zastanawiają, dlaczego wody nie przyjmuje? Gdyby ktoś go zobaczył po nafaszerowaniu go lekami pomyślałby że pies /owszem ma zapadły brzuszek i te pokłute łapki, ale tak na oko to raczej strasznie żle nie wygląda/.A tu niestety, bez leków byłoby bardzo źle. Normalnie wyłączyły się chyba jakieś funkcie i teraz trzeba czekać aż z powrotem zaskoczą na działanie. Zrobimy mu krew w poniedziałek.Od jutra rozpoczynamy odkwaszanie ogranizmu przyniesionym przez moją koleżankę pielęgniarkę Prazigastem.Wetka powiedziała że to jest dobry lek, tylko musi dokładnie obliczyć dawkę dla niego ,bo to jest fiolka przeznaczona dla dorosłego człowieka więc trzeba uważać. Na dziś żadnych zmian w postępowaniu nie ma .Musimy być dobrej myśli,choć Ja szczerze, to mam lekką paranoję na jakąś przykrą niespodziankę. Oby nie, ale każdy wie jak to jest, jak się od 2tygodnie mało śpi i właściwie mieszka u weta. Dziewczyny, witam na watku. -
Tytus po parwo z intoksykacją znalazł kochający dom
Dżdżowniś replied to Dżdżowniś's topic in Już w nowym domu
Zbieramy się do wetki.Mam nadzieję że uda się podłączyć wenflon, bo musi dostawać leki dożylnie.Jak wrócimy, napiszę. -
Tytus po parwo z intoksykacją znalazł kochający dom
Dżdżowniś replied to Dżdżowniś's topic in Już w nowym domu
[quote name='Chiquita&DeeDee']A probiotyki? Np, Pro-kolin+, to jest pasta, którą dawałam, na odbudowę flory jelitowej.[/QUOTE] Dostaje.Nazywamy to błotem:_ Dostałam wczoraj Prazigast do infuzji na problemy przewodu pokarmowego od koleżanki pielęgniarki.Zaniosę do weta i zapytam czy może się dla niego przyda.Mam też witaminy z grupy B.Kombinujemy.Właśnie zwrócił część kroplówki.Normalnie po zakropleniu zwraca wodą.Mętne koło:shake: -
Tytus po parwo z intoksykacją znalazł kochający dom
Dżdżowniś replied to Dżdżowniś's topic in Już w nowym domu
[quote name='M&S']na zdjęciach widać, że on molosowaty jest, piekny maleńki. A może na molosowate wątki napisać, powinni coś poradzić/ doradzić.[/QUOTE] Na molosach zauważyłam że mixtury są gorzej traktowane.Kumpela ogłaszała kilka psów pod moją i swoją opieką ze schroniska i oprócz zbędnego bla,bal nic konkretnego się nie pojawiło.Ogłosiłam też rasową CC i bardzo się rozczarowałam.Mimo wysłania opisu suki do adopcji CC nie było żadnego odzewu i sunia nie była umieszczona na stronie.Dom dla niej znalazłam cudem. [quote name='Chiquita&DeeDee']Też myślę, że mogliby coś doradzić, biedaczek, to na pewno odbije się na jego rozwoju.. a dajesz mu jakieś probiotyki??[/QUOTE] On dostaje 8 zastrzyków na dosłownie wszystko. -
Tytus po parwo z intoksykacją znalazł kochający dom
Dżdżowniś replied to Dżdżowniś's topic in Już w nowym domu
[quote name='M&S']Żeby zaczął pić, bo odwodniony jest pewnie, same kroplówki nie wystarczą....[/QUOTE] Wyobraź sobie że od 10dni właściwie nie tknął wody.Były momenty że szedł do miski ale co wypił ,to zwracał.Zjada też różnie.Były 3dni kiedy zjadał po 3łyżki intestinala i przyswajał.Był dzień że zjadł 2razy po 3 i było super.Ale najczęściej co zjada to zwraca więc ogólnie mogę napisać że zjada 1dziennie.Dziś od rana znowu wymiotuje.Kroplówka na raty ,bo się drze strasznie.Ma chory brzuszek i nie wiadomo kiedy dojdzie do jakiejś stabilności.Martwi mnie fakt, że ta choroba razem z parwo może upośledzić w jakimś stopniu jego rozwój.Jest szczeniakiem, mixturą dużych ras.Jak do mnie trafił ,to ważył 10kg na 10tyg.Zjechał przez chorobę 2kg.Teraz na aminokwasach waga skoczyła do 8,4- 8,7.Wacha się gdy nie dostanie odpowiednio dużo kroplówki.Tylko że on rośnie, wiec powinien już ważyć z powrotem 10kg.Wetki są dobrej myśli.Jest możliwe że jak z tego wyjdzie to będzie tylko wrażliwcem, ale jest też możliwe że będzie miał jakiś problem który ujawni się później.:-( Płakać mi się chce jak jestem u wetki.Ale nie ma innego wyjścia i trzeba go poniekąd męczyć. Chiquita&DeeDee witaj na watku. -
Tytus po parwo z intoksykacją znalazł kochający dom
Dżdżowniś replied to Dżdżowniś's topic in Już w nowym domu
Ma.Dziś trochę później do wetki idziemy.Za godzinę kroplówka.Pół nocy wstawałam i sprzątałam, bo kupa maziasta. Wyczekuje aż zacznie pić wodę,jak cudu. -
Tytus po parwo z intoksykacją znalazł kochający dom
Dżdżowniś replied to Dżdżowniś's topic in Już w nowym domu
Jest skonsultowany z 3.Pani chirurg, która jutro będzie wenflon próbować zakładać w krytycznym dla niego momencie dołożyła mu sulfonamid, podejrzewając atak pierwotniaków przy ogólnej zapaści organizmu.Pomogło w tempie natychmiast. Reszta nie mała nic do wniesienia, więc zostaje pod jej opieką czyli pani Gurnik i pani Kurant.Pani kurant ratował mu życie na początku choroby i załatwiła surowicę. Żeby nie było jej nazwisko pisze się przez / u/ otwarte. -
Tytus po parwo z intoksykacją znalazł kochający dom
Dżdżowniś replied to Dżdżowniś's topic in Już w nowym domu
Wrzuciłam opis weta na pierwszą.Strasznie dogo zamula,ciężko załadować foty. Niestety kupa u niego znowu brzydka.Tyle dni minęło od rozpoczęcia leczenia i ciągle jego stan jest różny.Jedzenie zwrócił.Wody zero.Chodzi i gada,piszczy.Brzuch go kręci.Ręce mi opadają, kroplówka zeszła do 1/3 i to na siłę.Stan ogólny dobry, ale bez leków,by się wyłożył.:shake: Wetki zrobiły konsultację co z nim dalej robić.Kontynuujemy dotychczasowe leczenie zmieniając na razie tylko antybiotyk i czekamy na odpowiedz organizmu.Tylko do kiedy? Można by było powtórzyć surowicę, ale nie ma skąd jej wziąć.Żołądek nie przyjmuje pokarmu w takiej jak potrzeba ilości i to jest zagadką.W prawdzie wiadomo że ma dosłownie wszystko podrażnione i/przypalone /jak wetka mówi, ale coś już powinno zaskoczyć.Jego stan na początu zostal określony, porównany do zatrucia jadem kiełbasianym,trupim.No nic, czekamy. -
Tytus po parwo z intoksykacją znalazł kochający dom
Dżdżowniś replied to Dżdżowniś's topic in Już w nowym domu
No i nadal stoimy w miejscu z jego stanem.Jest aktywniejszy,ciut więcej je ale waga mu leci w dół.Od wczorajszej wizyty zleciał 300gr.Nie udało się założyć wenflonu. 1/2 godziny męczenia go spełzło na niczym.Tyle tylko że aminokwasy poszły pod skórę i do domu jeszcze NaCl, ale jak Ja mu to podam, jak on tak cierpi, to naprawdę nie wiem. Poczekam aż mój facet wróci do domu i będziemy go trzymać na siłę,bo innego wyjścia nie ma. Jutro będzie pani chirurg i będziemy walczyć żeby mu się podłączyć pod żyłę. Mam go ok 3godzin przed wizytą porządnie nawodnić kroplówką i powinno się udać, więc jutro od rana będzie znowu wył jak połamany. Zmieniony antybiotyk,to już 4.Zaraz wrzucę na pierwszą, opis po wizycie u weta przed stwierdzieniem parwo.Wymiękam. -
Tytus po parwo z intoksykacją znalazł kochający dom
Dżdżowniś replied to Dżdżowniś's topic in Już w nowym domu
W nocy wymiotował, nadal zero wody. Zaraz się zbieramy do wetki.Niestety nie zrobiłam mu całej kroplówki, bo nie wytrzymał z bólu.W którymś momencie normalnie tak skomlał że musiałam przestać ją podawać.Może u wetki sie uda. -
Tytus po parwo z intoksykacją znalazł kochający dom
Dżdżowniś replied to Dżdżowniś's topic in Już w nowym domu
[quote name='dorcia44']brak słów :([/QUOTE] Brak ,tym bardziej że go dopadły dwie choroby.I stąd jego organizm jest bardziej wyniszczony, ale najgorsze mamy już za sobą.Będzie znacznie dłużej dochodził do siebie.Mam nadzieję że żadnych " niespodzianek " już nie będzie.