No nie, jeszcze nam angina cię zmoże w tym stresie. Ecci, on JUŻ się cieszy, że jedzie do ciebie. Że żaden Mixer nie będzie na niego burczał, żadna Holka olewała, a pańcie zmuszała do jedzenia beznadziejnie suchych chrupek-groszków, po których się nic tylko bączy. Wreszcie się przekona, jak smakuje kanapka z pasztetem (domowym, ma się rozumieć) i majonezem (takimż) i schabowy z kapustą. A na kolację życzy sobie fasolki po bretońsku!