Jump to content
Dogomania

bonsai_88

Members
  • Posts

    5821
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by bonsai_88

  1. Klockowa jasne, że ktoś tutaj siedzi i tęskni ;)...
  2. Najwyraźniej Frotek nie lubi namolnych kobiet :D A z patykiem aż mi się Birma przypomniała - brała patyk i biegała z nim 10 m + odrobinkę ode mnie, tak żeby Jaga [wtedy chodząca wyłącznie an 10 m lince] się wkurzała :D.
  3. Historia sprzed minuty: Znowu mnie bezsenność dopadła... bawię się w necie, z nudów włączyłam Basha. Wybrałam wybieranie losowe i oto tekst, który pojawił się przed moimi cudnymi oczętami: "[B]<mikuś> Haniu, co robisz dziś wieczorem? Tylko nie myśl sobie nic złego! A jak pomyślisz, to co ty na to?".[/B] I jak ja mam teraz wytłumaczyć rodzince, że ich śmiechem obudziłam o 3 w nocy :diabloti:? Dobrze o tyle, że TZ nad ranem nie będzie pamiętał, że się w ogóle budził :evil_lol:.
  4. [B]Koszmaria[/B] ponieważ o tej godzinie czuję się jedynym obecnym tutaj "nikim" to zapewniam, że jedyne co czułam to chęć wyjaśnienia o co chodzi i zaciekawienie komu mogły przeszkadzać takie pytania ;). No, chyba, że chodziło o wcinanie się w środek WIDOCZNEGO treningu z psem - frisbee, ciągnięcie itp. Mnie kiedyś zatrzymałam pewna pani w trakcie jazdy na rowerze [konkretnie - prawie mi wlazła pod koła] z pytaniem czy może Musię pogłaskać... niestety z mojej wariatki pracoholik jest i wszystko co przeszkadza w treningu powinno zostać zagryzione, więc musiałam odmówić.
  5. Przejrzałam na szybko ostatnich parę stron i raczej widzę tam irytację na zachowanie dzieci pt. "Ja chcę pogłaskać i nie obchodzi mnie czy właściciel się zgadza" + zgodę rodziców [dalej bez pytania właściciela] dla świętego spokoju... Za coś takiego sama mam ochotę pogryźć - nie każdy może bezkarnie podchodzić do mojego psa, w wypadku nastolatków [tzn. jak Birma już nie zalicza do dzieci], zwłaszcza płci męskiej [mój psiak jest po przejściach i nie przepada za facetami] coś takiego mogłoby się skończyć ugryzieniem. Przed takimi "inteligentami" chroni mnie najbardziej moja własna, prywatna czujność w czasie spacerów. Złości za pytanie, czy można psa pogłaskać jakąś nie widzę. Może pokaż konkretne posty, bo czasami ślepa bywam ;).
  6. [B]Koszmaria[/B] wydaje mi się, że zdecydowaną większość tutaj denerwuje BRAK tego pytania ;). Na przykład wiem, że moje suka pogłaskana z zaskoczenia może chwycić za rękę [mi takiego numeru nigdy nie zrobiła, ale przy mojej mamie i owszem], za to jeśli człowiek się najpierw spyta i Birma zdąży się zorientować w sytuacji to nie tylko da się pogłaskać, ale i wyliże w całości... Dlatego tylko ja mogę wychodzić z moim psem [przy mnie jest najgrzeczniejsza + mam bardzo dużą wprawę w obserwowaniu całej okolicy, nawet innych psiarzy zaskakiwałam ;)]. Dobrze o tyle, że moja suka dzieci kocha nad życie i one mogą z nią wyprawiać wszystko, co najwyżej wariatka odsunie się warcząc pod nosem co o tym myśli [paskuda jest bardzo warkliwa, ale jak warczy to nie gryzie - ot, taki dziwak mały].
  7. Niestety - komplecik ma dla mnie wartość sentymentalną [bo ja beznadziejna, sentymentalna wariatka jestem, nawet tego nie ukrywam]... no i fakt, że jest to jedyny komplecik, od którego błoto z pola odpada PRZED dotarciem do domu ;).
  8. [B]Monisiu[/B] droga czy mogłabyś mi wysłać swój numer telefonu? Zmieniłam telefon i straciłam numer do ciebie [tzn. aparat zmieniła, mój numer jest od lat ten sam], a przydałaby mi się rozmowa z tobą - wybieram się w góry i mam przed sobą 3-tygodniową debatę ze znajomą na temat szlaku. Niestety żadna z nas tatr nie zna, więc same nie wiemy jaki szlak jest łatwy, a jaki nie :(.
  9. Aaa... to Jaga już swego czasu szkolenie przeszła - do spółki z Birmą wózek ciągnęły, ja tylko sterować musiałam :D.
  10. [url]http://img713.imageshack.us/img713/46/pa248822.jpg[/url] I jak takiego nie pokochać...
  11. Zmierzchnica miałam raz u siebie psiaka, co to miał tułów i głowę malamuta [wielkościowo również], a łapy i ogon haszczaka... widok lekko komiczny ;). Psiak został znaleziony przez kumpelę, na szczęście na 2 dzień znalazł się też jego domek :).
  12. A specjalnie prosiłam, żeby powiedzieli... Póki nie macie dla małego innej smyczki/obroży to mogę poczekać, mam w czym wyprowadzać własnego psa ;). Swoją drogą Birma [wielkości suki ONka, o budowie charta] nosi tak samo wyregulowaną obrożę jak Brzyduś. Dopiero to uprzytomniło mi jak masywne potrafią być shi-tzu :D.
  13. [B]Martens[/B] ja swego czasu z palcatem chodziłam - walnąć w ziemię z całej siły tuż przed psim pyskiem i każdy podbiegacz robił w tył zwrot ;). Jedyne na co trzeba było uważać, to żeby w psa nie trafić, a przed niego.
  14. Agucha ja bym tylko prosiła, żeby mi zwrócić smycz i obrożę jak już chłopak wyląduje w własnym domku i dostanie własny "sprzęt". Ten zestaw jest dla mnie ważny z 2 powodów - nie dość, że to 1 prezent dla Birmusi ode mnie, to na dodatek ten zestaw najlepiej sprawdza się podczas gonitw po polu [pozostałe się dużo bardziej brudzą i niszczą] ;).
  15. [B]Evl [/B]znam twój ból - pamiętam "ograniczanie" biegania u Birmy po sterylce. Cóż, na smyczy wytrzymała jakieś 12 godzin, później przetargała mnie po okolicy do tego stopnia, że nie wytrzymałam i ją spuściłam [niefajnie się sunie na brzuchu za "biednym, chorym pieseczkiem"]. Po spuszczeniu przez resztę spacerku wariatka galopowała wokół mnie w pełnym pędzie. Prośby, groźby i błagania by się chociaż załatwiła nie pomagały - to wszystko było po jednym dniu bez biegania :angryy:. Później wolałam już dawać jej biegać, bo tedy nie szalała pełnym pędem, tylko biegała sobie kłusikiem te 3-4 godzinki :diabloti:. Obecnie powtórki mam po każdym zjeździe na studiach - Birma zostaje w domu i nie biega całe 3 dni :mad:. Po powrocie biorę wariatkę na spacer na pola i odkrywam, że umiem fruwać [byleby za niewybieganą Birmą] :evil_lol:.
  16. Ewelinka z wychowanymi dziećmi dam wiarę - w końcu przez pół roku, co 2 tygodnie robiłam pogadanki całemu stadku dzieci na mojej uczelni :D. Ponieważ Birma [jeździła ze mną na zajęcia] bardzo lubi dzieci to szybko stałyśmy się "atrakcją" i panie widziały gdzie i o której godzinie można mnie znaleźć. Specjalnie przyprowadzały dzieci, żebym mogła swoją pogadankę strzelić i parę sztuczek pokazać :D. Jedyne co mnie trochę smuciło, to fakt że dzieci były zdziwione moją pogadanką - albo mamusia mówiła, że wszystkie psy gryzą, albo mamusia pozwalała z każdym napotkanym pieskiem robić co się chce. Wbrew pozorom takie 7-9 letnie dzieci już dużo rozumieją i jak im na spokojnie tłumaczyłam jak to jest z pieskami to nawet te najbardziej bojące się zaczynały głaskać Birmę, a te "najodważniejsze" zaczynały uważać co robią :).
  17. bonsai_88

    Metamorfozy

    Neigh żadnych ogłoszeń nie widziałam [w necie również], nikt z ludzie nic nie mówił [w mojej okolicy domki są praktycznie tylko wzdłuż 1 ulicy, każdy zna każdego, więc podczas każdego spacerku szłam przy prawie wszystkich]. Do tego "moja" wszystkowiedząca babcia od jajek też nie słyszała o żadnym zgubionym psiaku. Niestety są też shi-tzu i yorki trzymane na dworze, którym właściciele zbytnio uwagi nie poświęcają. Przypuszczalnie właśnie takim psiakiem był Brzyduś.
  18. bonsai_88

    Metamorfozy

    A ja tutaj wkleję "szybką" metamorfozę Brzydalka - psiaczka, którego 2 tygodnie temu znalazłam na ulicy. Oto Brzydek w dniu znalezienia [img]http://i178.photobucket.com/albums/w249/pusia84/pwp/Zdj_cie0165.jpg[/img] A tak wygląda od wczoraj [trafił w ręce osoby, która umiała zająć się jego sierścią :)] [img]http://i51.tinypic.com/sw8duu.jpg[/img] [img]http://i56.tinypic.com/t6xnv8.jpg[/img] Teraz nic tylko trzymać kciuki, żeby chłopaczek znalazł dom ze złotymi klamkami... naprawdę na to zasługuje ;).
  19. [B]Watacha[/B] dla mnie to, że "pies ma 2 lata i to taki wiek" nie jest wytłumaczeniem. Mam agresywną i rąbniętą sukę, której tylko raz nie udało mi się odwołać - miała wtedy 10 miesięcy, żadnej suce nic się nie stało, a i tak myślałam, że spłonę ze wstydu. Od tamtej pory [2 lata] nigdy moja suka nie zaatakowała innego psa, zawsze umiałam ją odwołać. Teraz na szczęście, po 2,5 roku u mnie, trochę jej się w główce poustawiało i już nie chce zeżreć każdego psa na dzień dobry.
  20. [B]Ulv [/B]u mnie w okolicy jest taki dres, co to się w Birmusi zakochał. Strasznie nie może przeżyć faktu, że jej wygłaskać nie można, ale zawsze na jej widok na kolana pada :D. Na szczęście Birma powoli się do wielbiciela przyzwyczaja i już w ogóle łaskawie pozwala się zagadywać... Normalnie aż sama chciałabym, żeby jakiś facet tak reagował na mój widok :D.
  21. Ja się bałam robić Brzydalka nożyczkami - jestem przyzwyczajona do grzecznego psa, który mi nie drgnie w czasie jakichkolwiek zabiegów, a Brzydalkowi do takiego zachowania jest bardzo daleko ;). Żeby było weselej - wszyscy psi fryzjerzy z jakimi miałam do czynienia po 1 próbie zgadzali się brać Birmę tylko pod narkozą. To duży pies, próbujący odgryźć im ręce za samo zbliżenie się z nożyczkami/grzebienie/czymkolwiek, tylko przy mnie daje się robić bez ataków [ale i tak musi mieć kaganiec na pysku]. Za to jak robię ją sama, to pies grzecznie stoi bez najmniejszego drgnięcia [chociaż jak się tylko odwrócę, to próbuje mi zwiać]. To chyba główny powód, dla którego robię Birmę sama i wiem cokolwiek o obcinaniu psów ;). Ot, taka ciekawostka, bo większość psiaków jest podobno grzeczniejsza, jak nie ma właściciela obok.
  22. No właśnie chciałam się dowiedzieć jak tam z kucykami ;)... sama próbowałam mu włoski łapać gumką, żeby tak do oczu nie wchodziły, ale w efekcie mam pochowane gdzieś po kątach paręnaście gumek. Chłopak rozprawiał się z nimi w ciągu pół godziny...
  23. [B]Agucha[/B] u mnie był jakieś 10 dni - w tym czasie został raz wykąpany, powycinałam mu trochę filców z pachwinek [ale mało - chłopak nie lubi nożyczek, a maszynki nie posiadam] i rozczesałam przód psa + prawie cały ogon + kawałek jednej nogi. Pyszczek uwierz mi, że tragedii nie widziałaś. Jak do mnie trafił miał go tak rzepami pozalepianego, że miał problem jeść i pić. Tylko ślady na moich rękach mogą wam powiedzieć jak trudne było usuwanie rzepów [które często stanowiły środek kołtuna]. Akurat za to psiaka nie winię, bo to na 100% było dla niego bolesne i nieprzyjemne. Pewnie na jego miejscu sama bym pogryzła ;). Niestety nic innego z nim nie robiłam, bo [jak już mówiłam jednej dziewczynie od shi-tzu] nie mam pieniędzy. Przed kąpielą widziałam u niego pojedyncze pchły, po kąpieli sobie nie przypominam co by mi coś skakało, ale lepiej go potraktować jak psiaka do odpchlenia. Rozczesywany z wierzchu musiał być - już na samym początku zwróciłam uwagę na to, że chłopaczek ma filc tylko na środkowej części włosia. Przy skórze nawet aż takich potwornych filców nie było, z wierzchu też nie :roll:.
  24. Co znacz "nie dało się uratować 1 łapki"? W sensie, że sierść obcięta? Na jednej miał częściowo rozczesaną sierść, bo jak sobie leżał to się znęcałam... Dobrze, że chłopak się już trochę uspokoił - znaczy się zdenerwowany był i dlatego taki podły się zrobił. W takim razie teraz powinien być już co raz grzeczniejszy :). Swoją drogą ja tutaj od rana siedziałam jak na szpilkach czekając na odpowiedź, jak się Brzydalek zachowuje...
  25. Szczęściara, ja już 3 rok czekam na wizytę poadopcyjną :(... Niestety, najwyraźniej nikt nie chce się zobaczyć z moją dziewczynką ;).
×
×
  • Create New...