Jump to content
Dogomania

bonsai_88

Members
  • Posts

    5821
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by bonsai_88

  1. Aktualnie Smoku z powodu mojej choroby siedzi u ojca od tygodnia... Cóż, dzisiaj lekarz radośnie zaśpiewał mi zapalenie oskrzeli...
  2. Raczej chora jak diabli - za chwilę, po raz pierwszy od chyba 5 lat, jadę do lekarza w sprawie L4. Niestety coś mnie rozłożyło na tyle paskudnie, że omało nie zemdlałam w pracy od kaszlu [po napadach kaszlu jestem cholernie słaba, bo duszę się po 5-10 minut].
  3. A ja czytam i sobie wzdycham... Niby skąd mam mieć dostęp do koniny? Jedyne co widziałam w sklepach to kabanosy końskie, a tego raczej nie podam :(. Już łatwiej byłoby mi strusinę zorganizować... Może nie świerze mięso, ale suszone - bardziej jako nagrody dla psa by się nadały :). Swoją drogą dobrze o tych żwaczach wiedzieć - możliwe, że w najbliższym czasie trafi mi do domu kundel bury prosto ze wsi, którego pewnie będę chciała przestawić na BARFa ;)
  4. [B]Paulix[/B] takie dziecko to już w ogóle inna sprawa - dziecko mogące zrobić krzywdę innemu człowiekowi powinno być zabrane w miejsce, gdzie nikomu nic nie zrobi [tył autobusu, jeśli jest pusty, ulica gdzie da się nas ominąć itp.]. Ogólnie moje podejście jest takie, że nie życzę sobie kopniaków od cudzego dziecko czy obskakiwania przez obcego psa, ale tego samego wymagam od siebie. Mój pies nie skacze po innych, a dziecko nie bije innych ludzi [a nawet w razie czego UMIEM przeprosić - kiedyś przepraszałam jak moje dziecko uderzyło z główki jednego chłopaka... cóż, potknął się maluszek, to nie był zamach planowany ;)]. Mówię w tym wypadku li i wyłącznie o płaczu innych utrudnieniach "werbalnych".
  5. Wiecie, czytając wasze posty czasami mi się wszystkiego odechciewa.... Uwierzcie, że matki wrzeszczących dzieci nie słuchają tego jak piania anielskiego - sama przerabiałam to ładnych parę razy. Zazwyczaj spokojny ton kochającej mamusi pochodzi z czystej rezygnacji albo... nerwów. Łatwiej jest się wtedy modlić o cierpliwość do jakże ukochanego dziecięcia ;). Moje dziecko właśnie takimi wrzaskami reagowało kiedyś na jakiekolwiek zainteresowanie obcych ludzi [oczywiście wszyscy mieli głęboko moje proźby o zostawienie dziecka w spokoju], a na badania [i późniejsze leczenie] jeździć musiałam. Co przy tym przeżyłam [z instynktem morderczym do wszystkich "babć" w promieniu 20 metrów łącznie] to moje. Nie posiadałam samochodu i nie stać było mnie na taksówki... Rozumiem, że wy na moim miejscu zamęczalibyście siebie i dziecko paroma godzinami spacerów [w czasie których dziecko by się wściekało, bo obcy na nie patrzą] zamiast dużo krótszej jazdy autobusem [wściekanie się bez zmian - obcy i tak są]? Narzekacie na matki z małymi dziećmi, że nie myślą... Najpierw czasami pomyślcie sami.
  6. Cieszę się, że sylwester minął ci i psiakom w miarę spokojnie :). Birmusia po za jedną próbą zjedzenia jakiegoś chłopaka [akurat wybuchła niedaleko petarda jak przechodził przy nas] też była grzeczna... tylko załatwiła mi sylwka na dworze, bo się pochorowała i miała biegunkę...
  7. No już rok minął? A mam wrażenie, jakbym dopiero co u ciebie była i tuliła [oraz broniła przed radosnym tratowaniem Birmy] te 2 maluszki :(. A zabieranie od was Kubusia jest nie w porządku wobec niego i was...
  8. Klocusiowa Dominisia faktycznie mogła się bać Klocka jeśli chodzi o chodzenie - mój potworek też długo na widok Birmy siadał od razu na bezpiecznym tyłeczku. Smutno mi z tym, że Klocusia już nie ma... Wiem też co przeżywasz - 3 lata temu musiałam uśpić psa, przy którym się wychowałam [wzięliśmy go jak miałam 6 lat]. Jak zaczął chorować to cała rodzina umyła od niego ręce zwalając wszystko na mnie. Po uśpieniu Itka nie mogłam przestać płakać przez tydzień... 2 miesiące później wzięłam Birmę i to był dla mnie dobry pomysł - już nie miałam czasu na doła, wariatka zabrała mi go całkowicie. Niestety, wspomnienia o Itusiu bolą do dzisiaj. Dopiero po jego śmierci, po wzięciu Birmy, zaczęłam w pełni doceniać to jakim był psem. Chyba nigdy nie daruję sobie tego, że za jego życia nie zwracałam uwagi na jego anielski charakter, tylko złościłam się na byle drobiazgi :(.
  9. Jak to wyjedzie? W sensie, że go w końcu właściciel zabiera?
  10. W nowej pracy fajnie - mam naprawdę fajnych ludzi w pracy, dobrze się dogadujemy... no i ostatnio wyrzuciłam swojego pierwszego klienta. Uwieżcie mi na słowo, że jak taki na oko 14-latek powiedział do mnie "Co ty, k...., wiesz o pająkach" [zajmuje się tym już prawie 10 lat, więc akurat wiem dość sporo]. To we mnie zawrzało... Na koniec rozmowy chłopaczek mówił do mnie "Psze pani". Za to jak już poszedł to koleżanka wysłała mnie na pół godziny na zaplecze, co bym klientów nie zaczęła mordować :P.
  11. Rudy akcent z piegowatym nosem najlepsiejszy :)... szkoda tylko, że nie widać śliniących się kiełków ;). Swoją drogą kiedy mnie odwiedzisz? Bo nie wiem czy pamiętasz, ale obiecałaś :).
  12. Melduję, że mam neta :). Po za tym pracuję, uczę się, tradycyjnie znęcam nad psem [czeszę, kąpię, wymagam posłuszeństwa i inne takie], siedzę w przeprowadzkowym piekle, a na dodatek zajmuję się chorym Smokiem... a... i jeszcze staram się wyleczyć samej po drodze, bo się ostatnio rozłożyłam.
  13. Evl zgadłaś ;). Okamia w okolicy w której mieszkam to ja nie znam nikogo, co dopiero o kimś z aparatem mówić :(.
  14. Ja głosuję na Kraksę jako szkodnika wszechczasów ;)... Niszczy chyba na równi z Boogim, ale trzeba pamiętać, że to inwalidka jest, w połowie niepełnosprawna [podobno, bo patrząc na jej dokonania śmiem wątpić ;)]...
  15. W góry nie pojechałam, bo zaczęłam [w końcu :)] pracę i akurat mi zmiana wyskoczyła na ten konkretny dzień... Z jednej strony żałuję [bo chętnie bym po górach pobiegała], ale z drugiej strony mam pracę, którą bardzo lubię :). Z wyjazdem jeszcze się kiedyś wyrwę, nie odpuszczę. Z tym, że już raczej na wiosnę, bo zimą w tatry nie pójdę. Zdjęć nie dam, bo nie mam aparatu :(.... to mój wielki ból, ale nic na niego nie poradzę... HA, przyniosłam wczoraj z pracy trochę Royala dla Birmy [opakowanie się rozerwało przy układaniu - zawsze to darmowy kilogram dobrej karmy]. Birma od tamtej pory leży przed miską i się modli :D.
  16. Grey jak dla ciebie pudle to jedne z łatwiejszych ras to podziwiam... dla mnie wszelkie puchate są trudne, zwłaszcza pudle [bo dużą część sierści się zostawia na psie, a nie ścina na krótko].
  17. Asiaczek niby za tydzień mam całe 4 dni wolnego, ale wtedy jadę do Krakowa... Tak więc kiedy sobie odpocznę to najstarsi górale nie wiedzą ;).
  18. Żadne egzaminy... praca, praca i jeszcze raz praca. Normalnie aż organizm dostał szoku i mi się buntuje ;). Po za tym trochę projektów do porobienia na studia [mam tydzień na zrobienie 5 projektów]...
  19. Niestety - święta za pasem i ludzie szaleją... do mnie do sklepu [pracuję w zoologicznym] co chwile ktoś wpada pytają się o psy lub koty... Jakąś nie umiem zrozumieć, czemu ci ludzie tak się oburzają jak im schronisko proponuję...
  20. [B]Iskra[/B] uwierz mi na słowo - ostatnio miałam do czynienia dość dużo z dziećmi w towarzystwie psa [mojego]. Jak z dziećmi rozmawiałam to może 10-20% wiedziało jak się zachowywać przy obcym psie. Pozostałe dzieci leciały i rzucały się na Birmę bez choćby śladu instynktu samozachowawczego albo stały i darły się, bo widziały psa. Jednym i drugim musiałam tłumaczyć jak się zachowywać... Żeby nie było - mowa o dzieciach chodzących już do szkoły, tak na moje oko to klasy 1-3.
  21. Tekla to ciesz się, że z takim rozpychającym się pieskiem nie trafiłaś na mnie - mam cholernie wrażliwe piszczele, a ból wyrażam głośno i donośnie :diabloti:. Ogólnie to wybacz, ale coś takiego to dla mnie objaw chamstwa, i to dość sporego :roll:.
  22. Justyna może ciebie troszkę pocieszę - moja suka też traktowała tak ludzi [na każdego był atak, sąsiedzi na mój widok z psem szli na 2 stronę ulicy]. W sumie do dzisiaj potrafi być do kogoś agresywna, ale już się nie rzuca na ślepo, jedynie o tym marzy... jakby nie było jako jej pani rozpoznaję tą minę. Oduczanie takiego zachowania trwało długo [2 lata], a i Birma była młodsza jak do mnie trafiła [8 miesięcy], ale wierzę z całego serca, że wam też się uda :). Od pół roku nie zdarzył nam się żaden skok z zębami na obcą osobę, a mijaliśmy przeróżnych ludzi. Nawet obok alkoholika Musia potrafi przejść grzecznie [na ugiętych łapach, z zębami na wierzchu, ale grzecznie przy nodze] - z tego jestem najbardziej dumna.
  23. Ja też takiego chcę... A jeszcze do niedawna byłam dumna z Birmy, że potrafi sprzątać zabawki od Smoka :D.
  24. [B]Greven[/B] w mojej poprzedniej okolicy [niby mieszkam tylko 5 km dalej, ale na osiedlu domków - dużo mnie psów biega po ulicach] co najwyżej odpowiadali "ale mój nie" i radośnie puszczali pieska do Birmy :roll:. Swoją drogą aż mi się przypomniało... kiedyś pewien pan radośnie puścił do Birmy rodezjana [na szczęście w kagańcu]. Birma grzecznie siedziała mi przy nodze dopóki pies nie wleciał na nią z warkotem :mad:. W tym momencie moja wariatka się wkurzyła i skoczyła, na dodatek tak inteligentnie, że jej obroża spadła :angryy:. Ponieważ średnio spodobał mi się pomysł 2, jakby nie było dość sporych, psów mi się średnio spodobał to ryknęłam na Birmę z góry [B]SIAD[/B] :angryy:. Ponieważ płuca mam całkiem mocne to OBA psy zareagowały automatycznie i siedziały naprzeciw siebie bez ruchu... I wyobraźnie sobie w tym momencie minę właściciela, który podchodząc niepewnym krokiem po własnego psa zdołał wykrztusić tylko "Ale on nie zna tej komendy..." :evil_lol:. Jeszcze lepsza była mina mojego kumpla stojącego obok, który Birmę pamięta z "początku" :evil_lol:.
  25. [B]Evl[/B] mnie też często o to pytają... niestety ludzie jakąś nie potrafią zrozumieć odpowiedzi, że suka, ale agresywna i może puszczonego do niej psa po prostu pogryźć. Niby teraz, po 2,5 roku u mnie jest dużo lepiej, ale za dobrze ją znam, żeby jej ufać...
×
×
  • Create New...