Jump to content
Dogomania

dreag

Members
  • Posts

    6714
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by dreag

  1. Jedna i druga ma allegro i bialystokonline. Rzeczywiście cudo.
  2. [quote name='tripti']a ta lecznica na Zielonogórskiej ?[/QUOTE] Na Zielonogórskiej robią sterylki darmowe, ale kolejka, ok 1-2 miesiące chyba. I co najważniejsze (!) nie robi sterylkowych za darmo. Tak więc nie wiem jak z ich doświadczeniem w tym zakresie. Co do lecznicy w Starosielcach, to faktycznie tam może być taniej... Najlepiej zapytać monia3a, ona tam często korzysta i jest zadowolona. Czy ktoś robił allegro? Jak nie, to zrobię.
  3. Pipi, gdzie sterylka, w Bielsku? Ja bym poradziła w Białym, tu duuuużo mieli już praktyki z takimi przypadkami. W Zwierzaku robią to b. dobrze, wiele tam było ciachniętych i ok. Do Bielska nie mam zaufania. Psa spod Bielska woziłam do Bialegostoku, bo nie wpadli na najprostszy pomysł, że trzeba koniecznie psa operować. Może upraszczam i są lepsi, ale nie wiem... Nie trafiłam.
  4. Wczoraj nie mogłam wejść, cały czas mnie nie wpuszczano na Twój wątek, nic też do mnie nie doszło, wyślij mi zdjęcia na [email][email protected][/email]. Bakteria, jak zawsze jesteś super! Asika5, jak coś to wyślę też do Pupili, chyba, że sama to zrobisz, daj tylko znać... Mam nadzieję, że małej nic się nie stało, powinna raczej czekać tam gdzie zawsze skoro wie, że przynosicie żarko...
  5. To czekam na fotki, BO już czytałam... Jak dasz do 22.00, to jeszcze dzisiaj, jak nie, to jutro wieczorem wystawię.
  6. Niestety, nie wyszło w Pupilach, specjalnie wczoraj pojechałam kupić i sprawdzić, pewnie za późno podane, spróbuję w przyszłym tygodniu. Będę dalej ogłaszać na BO. [B]Pipi,[/B] Znam płatny tymczas za 25zł w Białymstoku, ale nie wiem, czy tam jest miejsce, zapytam, jeśli chcesz... No i tam są duże psy...
  7. Cześć [B]asika5[/B], jedyne co mogę pomóc, to allegro i bialystokonline, tylko daj jakiś tekst, byle jaki, to coś złożę i nr tel na PW, bo chyba nie mam... [B]Bakteria[/B], może coś wykombinujesz...:cool3:? Wiesz, co mam na myśli;)
  8. Zdjęcie trochę podrasowałam;) [URL=http://www.fmix.pl/zdjecie/1830449/76d1020f8a5fdc95-med][IMG]http://i3.fmix.pl/fmi2991/8f59143e0004cee14c121fbb/zdjecie.jpg[/IMG][/URL]
  9. Wrzuciłam do Pupili z prośbą o umieszczenie, zobaczymy...Wystawię też na Bialystokonline. Przydałoby się lepsze zdjęcie, bo to jest trochę lipne, mało wyraźne.
  10. Podajcie mi szybko nr telefonu, to wrzucę jeszcze dziś do Porannego do Pupili, może akurat się uda dać to jeszcze jutro. TE-le-fon kontaktowy!!!!!!
  11. No i jak, była kobitka z wizytą?
  12. :lol:Dzięki. A staruszki są kochane...
  13. Pierwszy raz coś takiego mi się zdarzyło, że raz chce, a raz nie... Monia, zdejmij, zawsze można z powrotem wstawić:roll:. Wkurzająca sytuacja. A teraz zwasze gdy dzwoni komórka, boję się ujrzeć na wyświetlaczu słowa "Ziutek".
  14. :loveu:Dzięki agaciaa, jak zwykle jesteś nieoceniona:loveu:. Pani właśnie oznajmiła, że "na razie chyba" Ziucio zostanie:cool1:. We wtorek przed świętami zadzwoniłam do Ani, czy przywiozła Ziutka - i owszem. Pańcia przysłala nawet smsa, jak tam jej pies. Coś tam mówiła, że zamyka go na noc w łazience:angryy:, bo skacze po łóżkach...A jak będzie rozrabiał to może go gdzieś przywiązać, żeby spokojnie siedział. Wkurzyło mnie to strasznie, bo wiem jak psiak nie lubi zamykania, u mnie spał spokojniutko, ale mi nie przeszkadzało, czy na swoim posłaniu czy na kanapie w pokoju:p. W piątek byłam z wizytą u mego ulubieńca. Dostał smaczek i zapas zabawek, który ukradłam moim psiuniom, bo i tak mają całe mnóstwo. Oczywiście z dwiema z nich rozprawił się w moment, tylko fragmenty fruwały:lol: Porobiłam zdjęcia do ogłoszeń, bo przecież definitywnie miałam szukać nowego domu. Wczoraj psa odebrała, podobno czule się z nim przywitała i pojechali. Dla Ani nic nie mówiła, że chce oddać, a Ania nie mówiła, że coś wie i że byłam. Nie wytrzymałam i zadzwoniłam zapytać jak tam Ziucio. Powiedziała, że był u Ani, że bardzo dobrze tam miał, że w domu nie mogli nachwalić się go, że był grzeczny itd. Zapytałam więc, czy nadal mam ogłaszać. Pytała czy już ogłaszałam, ja na to że tak, bo nie chcę, by musiał trafić do schroniska, jak sama mówiła. Ona na to, że " no nie wiem", już się do niego przyzwyczaiła, będzie musiała wyjeżdżać czasem, ale teraz ma gdzie zostawić, bo Ania będzie go przyjmować itd, więc chyba na razie nie . Jak będzie coś nie tak, to ona się ze mną skontaktuje w tej sprawie. No i masz. Kolejne odwrócenie kota ogonem. Zapytałam czym wrócili do domu, okazało się, że autobusem, bez problemu, był bardzo grzeczny. Przypomniałam, że mówiła co innego, ale stwierdziła, że gdy podchodziła do autobusu to się bał, ale w końcu wskoczył i było ok. Hmm. Przyznała też, że jeździła z nim na działkę, ale nie za bardzo chciało mu się tam siedzieć, a nie ma ogrodzenia, więc przywiązywała go i leżał na kocyku, bo inaczej próbował się oddalić. Mówiła, że po powrocie do mieszkania wybawiła się z nim piłeczką, że on taki ładny (niedawno nie był!). A więc na razie spokój, tylko ciekawe na jak długo. Mam nadzieję, że na stałe. Dla mnie to jednak trochę dziwna kobieta, więc się nie łudzę, że będą jeszcze kolejne problemy:roll: Ziutek jednak ją lubi, cieszył się na jej widok, choć nie bardzo chciało mu się opuszczać domu i podwórka Ani. Tam miał koleżankę (małą starszą sunię), każdy krzak był jego (sama widziałam, jak co chwila podnosił nogę na wszystko co pionowe). W domu zdarzyło mu się tylko kilka (2-3) razy. Co do ogłoszeń, to myślę, że niech lepiej lecą, nigdy nie wiadomo, kiedy znowu będzie problem... Mimo wszystko na razie odetchnęłam... [URL=http://www.fmix.pl/zdjecie/1658076/obraz-068][IMG]http://m1.fmix.pl/fmm2666/11d11d4b0007a42b4bbc2830/zdjecie.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fmix.pl/zdjecie/1658077/obraz-071][IMG]http://m2.fmix.pl/fmm1696/ac3f0605000293bc4bbc283a/zdjecie.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fmix.pl/zdjecie/1658080/obraz-070][IMG]http://m2.fmix.pl/fmm812/6e525acf000bd20a4bbc2911/zdjecie.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fmix.pl/zdjecie/1658086/obraz-082][IMG]http://m2.fmix.pl/fmm1333/55f49a23000ab9774bbc2a3a/zdjecie.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fmix.pl/zdjecie/1658085/obraz-078][IMG]http://m2.fmix.pl/fmm2621/51f371880004887c4bbc2a04/zdjecie.jpg[/IMG][/URL]
  15. Kontaktowałam się ze swoją znajomą, u której zostawiam awaryjnie zwierzynę.Mówiła, że kobieta do niej dzwoniła, powołała się na mnie i ma przywieźć jej Ziutka na kilka dni w poniedziałek. Z jednej strony to może dobry znak, ale trochę się martwię, czy nie będzie problemu z zabraniem. Mam nadzieję, że nie zrobi kichy i odbierze...:roll:
  16. Mam cichą nadzieję, że znów jej (przynajmniej na jakiś czas) minie. Przecież podczas tej ostatniej rozmowy mówiła, że on taki kochany, wszystko z nim ok, nie wiem o co chodzi, zmiana frontu (może żeby zwiększyć szanse, że ktoś go zabierze)...:cool1: Jakaś taka niezdecydowana i rozchwiana, nie kumam.. Może to, że jest sama i jak jest jakiś problem, nie umie sobie poradzić i wtedy żałuje, że ma psa na głowie, a jak siedzi w domu i nic się nie dzieje, to jest ok. Ale przecież wiedziała, że tak będzie, zresztą uprzedzałam. Zachary, a co do mojej głowy, to widziałam piękniejsze, ale cóż, trzeba się cieszyć z tego co się ma;). [quote name='agaciaaa']Niedobrze :shake: Oczywiście zrobię Ziutkowi nowe ogłoszenia. Trzeba by też zrobić allegro.[/QUOTE] Allegro ma, będę systematycznie wystawiać na BO.
  17. [quote name='zachary']Dreag, skoro tak sytuacja wygląda, to...trzeba było zapewnić pańcię,że będziesz szukać nowego domku i będziesz trzymać rękę na pulsie![/QUOTE] [B]Zachary, na razie jeszcze mam głowę na karku, nie wiem jak długo, ale coś tam w niej jeszcze jest.;) [/B] Wiadomo, że tak od razu zrobiłam, powiedziałam, że będę szukać, będą ogłoszenia, poza tym uprzedziłam, że nie tak prosto znaleźć nowy dom, bo przecież ani on młody, ani cud-piękność, co sama wie, bo to podkreśla. I, że może trwać to dłuuugo. Przyjęła. Nie skomentowała. Powiedziała "dobrze" i" dziekuję". Ale ja już nie wierzę nikomu, ciągle jest tak, że mówią co innego, robią coś drugiego, jednego dnia jest ok, innego już nie, dlatego się martwię. A przede wszystkim dlatego, że naprawdę baaaardzo marne szanse na znalezienie nowego lokum, on jest specyficzny z urody i zachowania pełnego bezgranicznej miłości i potrzeby bycia z ludziem. To jego sens życia. I właśnie ten sens odchodzi w dal...
  18. [INDENT]:shake:No, to dalsza część historii... Przed kilkoma minutami miałam telefon, a właśnie tylko co myślałam, żeby podpytać, co słychać. Już wiem. Teraz wersja jest taka: Ziucio jest super, już nie ma z nim kłopotu, czasem tylko zdarza mu się z tęsknoty podlać jedno miejsce, ale w razie czego jest tam rozkładana gazeta. Więc już nie ma problemu od strony psa (i pewnie nie było), ale za to zdarzenie losowe, niezależne, hm...:roll: Wnuczek za Warszawą choruje, córka musiała go wypisać z przedszkola, bo źle znosił, a teraz dodatkowo musi iść sama (córka) do szpitala na zabieg czy coś tam. Pani pytała czy nie mogłabym sie zaopiekować Ziutkiem do świąt, czy ze świętami, już z tego wszystkiego nie wiem, ale niestety nie mogę, bo nie mogę, a poza tym ostatnio nie ma mnie ciągle w domu (praca, praca, praca) i do moich żółtych pań przyjeżdża dziadek (tzn. mój tato :eviltong:na wyprowadzanie). Gdy zaproponowałam jej osobę, która mogłaby go wziąć za niewielką opłatą, nie była zbyt zainteresowana...Od słowa do słowa doszła do wniosku, ż sytuacja z opieką nad wnukiem będzie się pewnie powtarzać częściej, a jak wiadomo dziecko ważniejsze, ... więc trzeba by szukać Ziutkowi nowego domu. A może moje koleżanki by go zaadoptowały - takie pytanie też usłyszałam, jak też takie, czy może oddać go na kilka dni do schroniska, a potem zabrać etc., co oczywiście wybiłam jej z głowy, bo to nawet niemożliwe, nikt nie przyjmie. I tak to Ziutek trafił znowu na człowieka, który znów chce go porzucić. Jak można nawet myśleć, żeby biednemu psu, który zaufał, fundować kolejne porzucenie... Brak słów:shake:. Niby taka wydawała się rzetelna i w ogóle, i znowu rozczrowanie... Chyba już nikomu nie zaufam. Ludziska są podłe. Tak więc powrót do akcji ogłoszeniowej i prośba [B]agaciaaaa[/B] o pomoc:oops:. [B]Monia[/B] wrzucisz go z powrotem na stronę? Aha, Pani stwierdziła, że panicznie boi się autobusów i samochodów, a tak by ewentualnie zabierała go ze sobą, bo córka ma dom i duże podwórko. Mowa-trawa, niedobrze się robi. Wcześniej nie słyszałam, że coś z nim nie tak pod tym względem, a przecież ode mnie przecież go jakoś przewiozła do siebie... Ech! Najgorzej martwię się, co z nim dalej, nie uzyskała u mnie pomocy, mam nadzieję, że nie wymyśli jakiejś bzdury... Ratunku, wyć się chce...:placz::placz: [/INDENT] Mam na myśli pomoc natychmiastową, bo oczywiście zapewniłam, że będę szukać.
  19. jaanna019, masz kobito cierpliwość, zostanie Ci to kiedyś policzone w niebie:lol:... I nie przejmuj się tymi durnymi ludziskami z Porannego, oni i tak zawsze będą lepsi... w "nicnierobieniu". Wiem, łatwo mówić, a sama miałam dość:oops:
  20. Wczoraj pytałam panią, jak się sprawował Ziucio podczas jej nieobecności. Mieli się nim zajmować w mieszkaniu właścicielki, ale go pożałowali i wzięli do siebie. Na dzień dobry oczywiście nasikał, po czym wyrwał dzieciakowi bułkę i niestety musiał przez to wrócić do siebie.:p Pytałam czy robiła badanie moczu, ale powiedziała, że wetka stwierdziła, że z tej strony jest w porządku, a to wszystko to stres i podobno doradziła, że najlepszy lek to cierpliwość i miłość - "i to działa" - cytuję właścicielkę Sikacza:cool3:. Dziwne, jak powiedziałam, że trzeba koniecznie zrobić badanie moczu i że to bardzo niewielki wydatek, ale wiele może sie okazać, to pies od razu przestał mieć problemy. Może to o co innego chodziło, może po prostu się znudził- jego miłość, codzienne spacery i dopasowanie spraw do zwierzaka, może doszła do wniosku, że lepiej było przed... Już sama nie wiem, co myśleć... Poza tym jak powiedziałam o złapaniu moczu, to usłyszałam, że "a jak to zrobić", poza tym ludzie się będą śmiali. Myślałam jednak, że jakoś wytłumaczyłam potrzebę. Nie wierzę zbytnio, że nie radzili w lecznicy zrobić dla wszystkiego tych badań, tylko od razu wyjechali z tekstem o stresie, raczej zawsze nakłaniają. Ale ja to sprawdzę, popytam w lecznicy, czy rzeczywiście była taka rozmowa. A dla pańci stwierdziłam, że w takim razie to dobrze, że życzę cierpliwości i mam nadzieję, że przed Ziuciem nie będzie już widma schroniska, bo on za bardzo kocha ludzi, a ją na pewno uwielbia. Dziwne, kobieta miała niby dwa psy, a jakoś nie za bardzo rozumie, że coś może wynikać z dolegliwości, a nie charakteru, że czasem trzeba poleczyć konkretnymi lekami. Takie odniosłam wrażenie. Grunt, żeby Ziucio miał dom. To najważniejsze. Mam nadzieję, że sytuacja się ustabilizuje.
  21. Na razie dałam pani kilka dni spokoju, potem się znowu przypomnę, zwłaszcza z tymi badaniami. Na razie wyjechała na 2 dni załatwiać jakieś sprawy, zostawiła Ziucia pod opieką sąsiadki, która "odwdzięcza się" za pilnowanie dziecka. Miałam nadzieję, że odda do p. Ani, której tel. jej dałam, to sama bym zbadała, ale nic, poczekamy, zobaczymy...
  22. Z kastracją to raczej nie kasa, chodzi o zasadę... ble, ble, chłop bez jaj. Mam nadzieję, że nie chodzi o to, że ten wielki przytulas się znudził, choć sama nie wiem, co mam myśleć...
  23. Nie chce wykastrować, bo... nie wiem, nie chce i już. Wiecie, jak to niektórzy mają. Zobaczymy, rozmawiałam z nią po raz kolejny, ma dać mu jeszcze trochę czasu. Tak więc na razie jeszcze z ogłoszeniami się wstrzymajmy, za jakiś czas zobaczymy... Gdyby nie to sikanie, to nie byłoby problemu, dalej miałby dom i pańcię.
  24. Wysłałam do Porannego, a czy będzie... zobaczymy. Ja byłam szczęśliwa, że oddałam Ziutka z mego podpisu, a po miesiącu okazuje się, że nie wiadomo, jaki będzie jego dalszy los. Tak to jest z tymi adopcjami....
  25. U mnie też podsikiwał, ale chyba nie aż tak bardzo, nie znalazłam dowodów... Rozmawiałam z panią po raz kolejny, że może on ma w ogóle jakiś problem urologiczny i trzeba by to sprawdzić. Może wystarczy przeleczyć i będzie dobrze. Ona jest przekonana, że to raczej z "wredności", bo on świetnie wie, że źle robi, obserwuje czy nie patrzy. Już sama nie wiem, co myśleć... Ma w najbliższym czasie zanieść siuśki i dać znać, co wyszło. Daje mu czas do końca marca na "poprawę zachowania".
×
×
  • Create New...