-
Posts
10326 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
3
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by evel
-
[quote name='Gezowa']Ostatnio jedna właścicielka azawakh'a skarżyła się na privie, na fejsie, że jej 7mio miesięczna suka na nią warczy i zaraz po tym dostaje w ryj :loveu:[/QUOTE] Ejże, na dogo dość niedawno była dyskusyjka o tym, że jak pies warczy to [B]musi [/B]dostać po ryju, bo inaczej przejmie władzę nad światem :diabloti:
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
U mnie obecnie najmłodsze pokolenie na spokojnie wytrzymuje 4.5 - 5h z brakiem sikania luzem (o ile się nie nażłopie jak smok), a jak siedzi w klateczce to nawet dłużej, więc ja to chyba jednak z tych patologicznych jestem :evil_lol: A nie mogą teściowie wpaść do Was psy wypuścić? Byłoby łatwiej logistycznie dla Ciebie :)
-
Gdybym miała żyć z psem pobudzanym przez całą dobę poza kilkugodzinnym wypoczynkiem nocnym to chyba bym oszalała :evil_lol: Więc może nie taki beagle straszny, jak go malują? ;) Edit: dopiszę może, żeby nie było niedomówień - tak, beagle nie są na pewno "prostą" rasą, ale gros ludzi nie potrafi im zapewnić zaspokojenia ich potrzeb w jakiś normalny sposób, przy wyborze rasy lecąc tylko na sarnie oczka i milusie osiołkowe uszyska, więc jak do tej pory na kilkunastu przedstawicieli rasy czy typu rasy spotykanych przeze mnie regularnie na spacerach to normalne były ze dwa.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='Parysek']Na litość boską ciężkie plecaki noszone do szkoły przez dzieci też obciążają kręgosłup, to co? mają nie nosić książek w ogóle? Bez przesady już.[/QUOTE] Dzięki bogom dzieci coraz częściej w szkołach mają swoje szafki, w których zostawiają niepotrzebne danego dnia książki, co nadal nie tłumaczy tego głupiego porównania do szelek na świnkach i królikach... [quote name='Maron86'] Prawdę pisząc czasem się zastanawiam dlaczego ja swoje psy szkolę (łącznie z psem na DT!) skoro ludzie puszczają swoje burki mając wszystko gdzieś. Zaczynają włączać myślenie dopiero jak się stanie tragedia, a proszę mi uwierzyć gdyby został dorwany 'rufus' przez 3 wielkie psy w kagańcach to facet mógłby jechać go .... "utylizować". Chociaż kto wie czy wtedy nie zaczął by się lament że to podli ludzie i nieodpowiedzialni, bo jego piesek chciał się tylko przywitać, a to taki mały piesek - a tu takie podłe bydlaki :roll:. Nie mam co ukrywać moje psy to jedne z największych w tym zadupiu :diabloti:[/QUOTE] Wiesz, mnie się zdaje, że większość ludzi, których psy obrywają w takich sytuacjach nie widzi winy w sobie, absolutnie! To świat, podli ludzie i głupie agresywne bydlaki dookoła sprawiają, że ich Pimpuś np. co drugi dzień dostaje łomot jak do kogoś podbiega, no bo przecież on od zawsze tak robi i w ogóle o co chodzi :niewiem:
-
[quote name='Yuki_']Hahahah mam ją uczyć posłuszeństwa? Ona jest odwolywalna ale są takie momenty że bardzo boi się drugiegoe psa lata wowokół niego z panicznym szczekiem. I to nie jest moja wina że się boi.[/QUOTE] Hahahah, moja suka się rzucała na [B]wszystko[/B] i to była piękna agresja lękowa, a teraz się nie rzuca na nic tylko idzie przy nodze jak mijamy innego psa. Podejrzewasz, że SAMO się tak zrobiło? Swoją drogą teraz jak zdarza mi się i przyjaciółce czy TŻtowi iść naraz z trzema pieskami, w tym jednym XXL a drugim szczylem, który też mały nie będzie, to jak do nas pobiega pimpuś obszczekiwacz to mam ochotę puścić pieski, niech się też pobawią :diabloti: A to, że jakby się piesek postawił do suk to by go samiec przemielił (choć dopiero mu stuknęło 9 m-cy) to co mi tam. Inni też puszczają, co nie? :niewiem: Kaganiec kagańcem, ale bez pracy nic nie przyjdzie samo. Linka, głodny piesek, smakołyczki, w głowie trochę wiedzy na temat choćby techniki BAT w szkoleniu psów, odwrażliwiania (kup sobie książkę np. "Strachopies", kosztuje coś koło 15zł) i do roboty. A dla psa gryzącego u weta ja bym kupiła po prostu kaganiec z materiału i zakładała tylko podczas wizyt - dostałam kiedyś fizjologiem w twarz z pełnego zamachu od wkur... suki stojącej u weta na stole, nie polecam :evil_lol:
-
Zajrzyj do tematu "indeks ksiąg nakazanych" ;)
-
[quote name='Furie'] A żeby nie robić off-topa, z racji że dzisiaj wszystko było super ;) Jak byście zareagowali, gdyby na Waszego psa, grzecznie idącego na smyczy, nagle przez płot wyskoczył inny pies, ze zjeżoną siercią i wyszczerzonymi zębiskami i kierował się wprost na Waszego Bogu ducha winnego psa? Właściciel w tym czasie bezskutecznie nawołuje zza płota swoją bestię, zafiksowaną tylko na jedno: atak ...[/QUOTE] Owczarowi wystarczy popuścić smycz i się zajmuje agresorem na spokojnie, a jak idę z samą małą to zależy - często wystarczy ryknięcie na pieseczka, podniesienie kamyczka (to działa zwłaszcza na wsi), a jeśli to nie pomaga to są jeszcze nóżki z butami i rączki z gazem ;) Choć jak raz wkopnęłam owczarka z powrotem na podwórko (wyleciał, bo podwórko nie miało [B]żadnej[/B] bramy i dawaj na moją sukę) to zostałam zwyzywana przez jaśnie pańcia (który wyleciał na skowyt swojego kundla) od buraków i wieśniaków, także wiesz, różnie bywa :evil_lol:
-
[quote name='filodendron'] I owszem, jak się idzie z psem pod sklep, to rozsądnie jest się spodziewać, że będą tam matki z dziećmi, no chyba że to sexshop albo monopolowy. [B]Jak pies ma problem, to nie wrzuca się go na głęboką wodę.[/B][/QUOTE] Tak. Więc wychodzi się z nim na spacery na pustynię ;) Dobrze, że nikt nie widział jak zabierałam swoją sukę, która miała traumę związaną z dziećmi, pod ogrodzenie placu zabaw na różne ćwiczenia, żeby jej maksymalnie zobojętnić wszelkie bodźce związane z dziećmi :evil_lol: [quote name='PaulinaBemol']Inna sprawa że matko naprawdę macie takie sytuacje?:crazyeye:[/QUOTE] W miejscowości, w której mieszkają moi rodzice jest masa młodych małżeństw z małymi dziećmi. Zwykle te dzieci nie mają zwierzątek, albo mają jakieś chomiki czy takie tam. Pies jest dla nich zjawiskiem, z którym nie zawsze potrafią się odnaleźć. I tak, zdarzają się bardzo różne sytuacje, zwłaszcza jak idziesz z małym, puchatym pieskiem, którego dzieci się zazwyczaj nie boją. Zdarzało mi się, że mijające nas dzieci wrzeszczały, piszczały, machały rękami, zaczynały szurać butami, majtać trzymanymi w rękach przedmiotami, podskakiwać i takie tam. Nie jest to dla mnie nic dziwnego, bo dzieci to dzieci, wiadomo, moja suka nawet jak ma stresa w związku z tym to się raczej odsuwa i patrzy na moją reakcję - ale kluczowa jest reakcja rodzica. Jeśli rodzic przywołuje dziecko do porządku, czasem nawet tłumacząc co i jak (zależnie od wieku i poziomu rozwoju dziecka, wiadomo) to ekstra. Ale zdarzyło mi się przez prawie 4 lata ze dwa - trzy razy, że to ja musiałam powstrzymać rozentuzjazmowanego kilkulatka przed wbiegnięciem prosto w psa. Inna sprawa, że kaganiec zazwyczaj dobrze działa na wyobraźnię opiekunów, bo coś im tam gdzieś zaczyna migać w głowie, że może lepiej potomka złapać ;) Z kolei jak idę z poczwarem to reakcje są dwie - albo dzieci mijają nas grzecznie obojętnie, względnie z podziwem ("Mamo, zobacz jaki fajny duży pies!") albo wskakują w krzaki czy trawnik - serio mi się tak zdarzyło już kilka razy w ciągu miesiąca. Co jest może zabawne tylko na pierwszy rzut oka, ale czy to właśnie nie są te dzieci straszone "uspokój się, bo cię pies ugryzie, zobacz, tam idzie?" :roll: [quote name='Martens']Trzeba brać pod uwagę, że psy mogą w ogóle nie reagować negatywnie na jakiś okrzyk podniesionym głosem wydawany przez właściciela, który to okrzyk nie jest komendą, ale bardzo źle reagować na podbiegnięcie dziecka ;) Ja się wydarłam na dziecko, bo wiem, że mój pies miał kompletnie w tyle, że ja sobie śpiewam, pokrzykuję do kogoś, etc. dopóki nie jest to komenda do niego skierowana. Dla lękliwego psa podniesiony głos właściciela (nie mówię o nienawistnych okrzykach jak w dżungli) też może być mniejszym stresem niż nadbiegający krzyczący obcy człowiek. I tak jak pisałam, nie zawsze jest miejsce i czas na inne rozwiązania, kiedy masz 3... 2... 1... i dziecko już na psie.[/QUOTE] Dokładnie. Bardziej niż to, że ja krzyknę, moją sukę zdenerwowałaby sytuacja, w której ktoś/coś w nią wbiega - czy to człowiek, nawet mały, czy inny pies. [quote name='maartaa_89']Śmieszy mnie narzekanie na obecne dzieci czy młodzież. Że niewychowane, rozpuszczone, że "bachory". Przepraszam bardzo ale[B] kto nowe pokolenia wychowuje jak nie my sami? Jak myślicie skąd się biorą te nowe modele wychowania, skąd się bierze wpływ mediów, kto to wszystko kształtuje i tworzy?[/B] Starsze pokolenia- te które potem najgłośniej się drą, że młodzież dzisiaj jest be i fe![/QUOTE] O przepraszam, mów za siebie ;) Ja nie wychowuję żadnych patologicznych i bezstresowych jednostek z nastawieniem "cały świat ma skakać dookoła mnie", a wręcz przeciwnie. Dzieci mają pewne prawa, oczywiście, ale obowiązują je też pewne normy. I najlepiej im to uświadamiać jak najwcześniej. "Moje" dzieci tworzą fajną, zdyscyplinowaną grupę i nawet im przez myśl nie przejdzie jak idziemy na jakiś spacer, żeby zaczepiać jakiegokolwiek psa. A najmłodsze w grupie ma 5 lat. Po prostu mają kładzione do głów JAK się zachowujemy przy psach (i ogólnie podczas jakichkolwiek wyjść) a czego robić absolutnie i pod żadnym pozorem nie wolno. Więc skoro ja jestem w stanie opanować 15 dzieci to zupełnie nie rozumiem, jak czasem rodzice nie dają rady z jednym, własnym dzieckiem. Więc nie, nie zgadzam się na odpowiedzialność zbiorową w temacie "bezstresowe wychowanie to przez nas wszystkich" ;) No ale mnie też uczono od początku, że przy psach się nie biega, nie wrzeszczy, że trzeba je szanować i uważać w kontaktach z obcymi psami zwłaszcza, że jedzącemu psu się nie przeszkadza itd. I nieraz nam się zebrało porządny op... gdy nie stosowaliśmy się do tych zasad. Ani ja, ani nikt z mojego rodzeństwa nie ma teraz jakichś traumatycznych wspomnień z tym związanych ;)
-
Ja kiedyś wrzasnęłam "NIE PODCHODŹ DO PIESKÓW" jak mi dziecko goniło psy z wrzaskiem i matka wykazała się chyba kosmicznym zrozumieniem, bo na mnie o dziwo nie naryczała :evil_lol:
-
[quote name='filodendron']Co innego jak mały człowiek wkłada psu palec do oka albo ciągnie za ogon albo wali patykiem - wtedy pies ma prawo po psiemu protestować.[/QUOTE] Wtedy pies powinien przykładnie małego człowieka połknąć w jednym kawałku jak wilk czerwonego kapturka, żeby rodzice w końcu sobie uświadomili pewne rzeczy. Np. że ich potomek nie jest pępkiem świata. [quote name='filodendron']Ale wyskok psa na pół metra do biegnącego dziecka, które nie wchodzi w kontakt fizyczny z psem, tylko sobie biegnie, choćby blisko, to jest jakaś zawałka w socjalu psa (obojętne z czyjej winy - tego, tamtego, poprzedniego opiekuna, braku opiekuna) i problem jest po obu stronach.[/QUOTE] Kwestia, GDZIE to dziecko przebiega. Jeśli przebiega z wizgiem centymetry od psa to pies [B]ma prawo[/B] czuć się zaniepokojony. Ja mam małego, pobudliwego psa, który dzieci unika, bo uważa je za nieprzewidywalne dziwne istoty. Ja też staram się unikać bezpośrednich konfrontacji zawczasu zmieniając choćby ścieżkę. Ale jakby w nas coś wbiegło to nie daję sobie ręki uciąć, że by nie wyskoczyła z ostrzeżeniem na zasadzie - uważaj, gdzie łazisz. Oczywiście ja bym wtedy psa zastopowała a dziecko i rodziców opieprzyła. Ale ogólnie - czy mam suce z tego powodu zakładać kaganiec? Nie sądzę i nie zamierzam. [quote name='filodendron']Jak dziecko chce psa pogłaskać, to dziecko/rodzic powinien zapytać o zgodę. Jak dziecko nie chce dotykać, tylko "sobie jest/biegnie", to pies też ma "tylko sobie być/biec". Jak pies nie umie i wyskakuje do dziecka, to powinien być w kagańcu. [/QUOTE] A ja się spotykam od czasu do czasu z dzieckiem biegnącym z krzykiem do psa. Wtedy zazwyczaj daję do zrozumienia, żeby złowić potomka, dla myślących wystarcza, że się zatrzymuję i sadzam psa przy nodze, bardziej oporni potrzebują innych wskazówek. A reszta jak wyżej - jak sobie dziecko idzie/biegnie i nawet jest zainteresowane psem, ale nie podchodzi to mi i psu zwisa i powiewa. [quote name='filodendron'] No a jak pokazuje przykład pana Golsona powyżej - można nawet 6-miesięcznego szczyla nauczyć, żeby bał się "bachorów na które pan zawczasu ryczy". A potem są kłopoty na spacerach - bo dzieci były, są i będą. A z psami - tak się składa - trzeba wychodzić na spacery. Taki zonk ;)[/QUOTE] Gdyby mnie i sukę "napadło" w kącie dziecko to też bym na nie ryknęła, bo wolałabym w ten sposób, niż żeby dziecko i pies mieli niepozytywne doświadczenia. Mój pies nie jest potworem - po prostu nie przepada za dziećmi. Jeśli mamy do czynienia z dziećmi znajomych, które się potrafią zachować to raczej nie ma problemów, pies nawet się z nimi bawi. Pewnych rzeczy się po prostu nie przeskoczy - nie nauczysz psa, który się dzieci boi 100% tolerancji dzieci w każdych warunkach.
-
[quote name='Beatrx']oj tam, oj tam, za słodkie zatitanie "leć się pieseczku przywitać" i odwołanie po 5 metrach jak już jazgot będzie zwiewał w podskokach nikt was nie zabije:evil_lol:[/QUOTE] Problem w tym, że poczwar mógłby się jednak nie odwołać po 5 m, bo mu hormony walą na czółko ostatnio i obecnie sobie nie daję uciąć za niego nawet paznokcia, więc jak coś się pojawia na horyzoncie to odławiamy czarne ;)
-
Uwielbiam półzaciski z łańcuszkiem :loveu: Choć w przypadku Huntera żeby to działało to powinno być podłączone pod prąd :P
-
Ja natomiast wczoraj spędziłam z przyjaciółką urocze 10 minut na środku wąwozu na mrozie trzymając burki na komendzie "zostaw", bo jakaś babka najwyraźniej uznała, że jej piesek nie potrzebuje smyczy. A to, że biega dookoła innych piesków i drze jadaczkę to oj tam oj tam - mały jest, to może. Zastanawiałam się, czy by nie puścić poczwara, a co, niech też ma jakąś radość z życia :diabloti: ale wtedy pewnie by się pojawiła w sekundzie policja, SM, antyterroryści i papież Franciszek, bo straszne wielkie czarne bydle biega po wąwozie, pani, wilkołak normalnie! :roll:
-
To dobrze :) Myślę, że po prostu pies nie ma powodów, żeby z dzieckiem w jakikolwiek sposób rywalizować. A z tego co pamiętam, pisałaś, że zabierasz ich razem na spacery, mała w wózku i Waldek, więc tym bardziej mu się pewnie dziecko dobrze kojarzy :)
-
Psy tarzają się w zapachach, które odbierają jako atrakcyjne - może Waldek po prostu lubi Wasze dziecko ;) Moja suka się tarza bardzo chętnie w wilgotnym praniu jeśli tylko ma okazję. Tarza się też w dywan i jest to zawsze oznaka dobrego nastroju. A bajeczki o psach, które chcą zdominować wszystkich i rządzić światem bym odstawiła głęboko na półkę ;)
-
Zawsze można po prostu porozmawiać z dzielnicowym, który idzie do ludzi porozmawiać i uświadomić im, że takie puszczanie piesków może być bardzo kosztowne. Czasem działa ;)
-
[quote name='spike1975']oczywiscie jestem w stanie uszanować ludzi którzy prowadzą swoje psy na smyczy, z tym nie ma żadnego problemu. [/QUOTE] No ale poczekaj - a jak idę z psem/psami luzem i na widok innego je przywołuję do nogi i niekoniecznie łapię na smycze to co? Kwalifikuje się to jako zgoda na podbiegnięcie czy nie? ;)
-
Hm. Jeśli idę z dwoma psami na smyczach i coś do nas podbiega, to jeśli jest przyjazne to raczej luz. Jeśli podbiegacz postanawia się "popróbować" z samcem to jest mniej różowo, ale jeszcze w miarę (na razie młody jest młody, może dlatego), ale jeśli nie daj buk podbiegacz postanowi zaatakować małą sukę to ma totalnie przesrane, bo owczarek uznaje wtedy, że najpierw mu stanowczo powie, żeby wypierd... w podskokach, a jeśli to nie poskutkuje to nie wiem, czy by go nie napoczął na poważnie. W większości przypadków jednak ludzie po prostu łapią swoje pieski jak nas widzą i całkiem to normalne, logiczne i słuszne. Rozumiem, że na spacery powinnam wychodzić na pustynię, bo ktoś ma fantazję, że jego piesek będzie podbiegał do dowolnie wybranych piesków i koniec ;)
-
[quote name='spike1975']spore musisz mieć kompleksy skoro kopnięcie cudzego psa sprawia ci tyle satysfakcji, choć oczywiście jak cały czas od kilku stron, zachowania właściciela który puszcza swoją dużą i agresywną sukę bez smyczy absolutnie nie popieram.[/QUOTE] Nie wiem, gdzie widzisz jakiekolwiek kompleksy albo satysfakcję. Facet widział nas ze 100m, to jedna z najdłuższych prostych ulic w moim mieście, dwukrotnie poprosiłam, żeby zabrał psa, właściwie to darłam się już z daleka jak widziałam, że suka się na nas czai. I co? I gufno. Zawsze po takim zajściu jest mi szkoda psa, bo w sumie to nie jego wina, że ma właściciela idiotę, no ale co, myślisz, że powinnam podać napastniczce swoją sukę na srebrnej tacy, żeby było jej milej ją zeżreć? Różnica w masie tak na oko wynosiła jakoś ponad 30kg, a ja akurat wracałam z pociągu, toteż miałam na sobie ogromny plecak, torbę z laptopem i w ręku smycz z psem na końcu. I absolutnie zerową ochotę na szarpanie się z moim oraz obcym psem tylko dlatego, że ktoś nie ma mózgu.
-
[quote name='Panna Cotta']Ja to chyba jestem jakas malo asertywna... gdzie nie pojde z psem do rodzinyy/znajomych to mi go chca nakarmic... "jaki ty chudy, nic Cie ta pani nie tuczy". I na nic wyjasnienia ze on ma taka budowe. Na swieta dokarmmiali mi go pod stolem a potem nam przy obiedzie czeka i sie gapi jak jemy (wczesniej tego nie robil). Wyjde do wc a jak wracam to pies palaszuje kielbaske boczus wedlinke kabanosiki. Karme swoich psow daja- puffi z biedry... Na nic prosby, zeby nie dawac. Ma ustalone pory do jedzenia i swoje zarelko ale uzalac sie musza... moja mama tylko wie ze marchewke psu moze dac a slonej wedzonki juz nie :D[/QUOTE] Mój pies u rodziców TŻ schodzi na parter domu już obecnie po prostu w kagańcu, bo nie da się przetłumaczyć, że psa się nie karmi, a już na pewno nie kiełbasą albo jakimś syfem. A pies na pewno CHCE coś zjeść, bo TAK patrzy. [quote name='spike1975'] mam takie szczęście że mój pies radzi sobie bez problemu z kretynami i psimi i ludzkimi więc nie będę go pilnował a on będzie podbiegał do kogo będzie chciał.[/quote] To licz się z tym, że kiedyś jakiś piesek może z niego zrobić mielonkę tyrolską albo może dostać od pańcia czy pańci tego drugiego pieska kopniaka albo gazem. Co więcej, wedle przepisów obowiązujących w PL, jeśli Twój podbiegnie do jakiegoś psa na smyczy to wina będzie 100% Twoja. Do mnie ostatnio podbiła najeżona suka, tak na oko miks bernardyna i zaczęła się pruć do mojej zasmyczowanej popierdółki, jak odbiegła ze śladem mojej podeszwy na sobie to jej pańcio dopiero nabrał werwy i zaczął mnie opieprzać podając swoje z dupy wyjęte argumenty, z których najbardziej spodobał mi się ten pt. TAKIE RZECZY LUDZIOM PRZED ŚWIĘTAMI ROBIĆ, GÓWNIARO!!! jednak po pytaniu, czy mam zadzwonić na SM zapytać kto miał rację w tej sytuacji (mój na smyczy, jego luzem bez kagańca wypruwa do nas z mordą a pańcio nic, mimo mojej dwukrotnej prośby o zabranie psa) oddalił się rączo.
-
Wczoraj mnie naszła refleksja jak przechodziłam miastem z wielkim poczwarem, jak właściciele małych agresorków ze stoickim spokojem zupełnie ignorują wyskoki swoich psów do innych. Nie karcą, nie ukrócają tych zachowań, po prostu idą a piesek na smyczy dostaje szału i zdziera sobie łapki o chodnik, bo jest ciągnięty jak worek z ziemniakami. Biedny poczwarek bardzo uważnie ogląda te zjawiska i nie bardzo wie, o co kaman.
-
A piłeczka albo tropienie? To tak w razie gdybyś nie znalazła towarzystwa ;)
-
Zobaczymy, najwyżej się utnie. A sąsiada że niby by bulka zjadła? Ja to nie wiem jak można mieć obawy przed bullami, bulle zawsze wydawały mi się takimi mega pociesznymi świniami ze śmiesznymi oczkami.
-
Jest niby OK, pies się nie interesuje łapką, psiukam odkażaczem, ale z tego pazura wystaje coś takiego... że nie wiem, czy to część łuski pazura czy to nerw czy co i czym mam to obciąć czy zostawić... Może samo przyschnie? :niewiem: Poszłabym do weta, ale szanse, że pies sobie da to obejrzeć w obecnym stanie przedsylwestrowym, gdzie co chwilę słychać pier...nięcie petardowe są bliskie zeru :roll:
-
Psikałaś to czymś? Bo się zastanawiam czy psikać, niby się nie interesuje no ale zobaczymy...