Jump to content
Dogomania

evel

Members
  • Posts

    10326
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    3

Everything posted by evel

  1. [quote name='PaulinaBemol']chamstwem jest jazda na gapę czy to człowieka czy psa. Chamstwem po prostu jest uchylanie się od obowiązków, nie chcesz płacić za psa to ładuj go do własnego samochodu albo zostaw w domu koniec tematu. Jedziesz pociągiem pąłacisz czy to człowiek czy pies[/QUOTE] Dokładnie. Nie rozumiem, w czym pies-gapowicz jest lepszy od człowieka-gapowicza, no ludzie :lol:
  2. evel

    Uparty szczeniak

    [quote name='Stopczyk']Kaganiec miał maly bo urósł ma teraz kupiony większy.Chodzi o to ,że relacje są pozytywne rano nas wita liże itd jak wracamy z pracy cieszy sie ale podczas tego cieszenia się podgryza potocznie mówiąc "chłapie" mordką pokazuje zeby.Nie reaguje na komendy typu nie wolno itd.Jak nie założe kagańca to nie ma możliwości zrobić czegokolwiek w domu.A zabawy ćwiczenie komend aż do zmęczenia psa?Kto ma czas na to bo on sie nie męczy szybko.Na dwór nie wyjde żeby puścic go ze smyczy bo ucieka.A nie pozwolic aby pies szukał atrakcji w domu sam?To by trzabylo go pilnowac non stop bo pies nie usiedzi w miejscu.[/QUOTE] Nie zakładajcie mu kagańca cały czas, bo go znienawidzi. To jest młode zwierzątko, które poznaje świat paszczą - nie ma rączek, żeby coś obmacać a pysk jest bardzo wrażliwy, więc poznaje świat za jego pomocą i to całkowicie normalne. Zauważ zresztą, że małe ludzkie dzieci też wszystko wkładają do buzi. Piesek podgryza, cieszy się, czepia zębami, bo jest podekscytowany, że wreszcie wróciliście. A jakbyś spróbował mu do tego dzioba coś dać jak wracacie, nie wiem, węzełek zabawkę, kawałeczek suchego chleba, gryzaka? Moja młoda się też czepia zębami wszystkiego, bo wymienia mleczaki na stałe, bywa, że wczepia się w ludzi, ale wtedy jest ostre NIE plus wsadzenie jej do dzioba czegoś, co może gryźć - zabawki typu sznur bawełniany, kong, suszony gryzak, zgnieciona plastikowa butelka i chwalenie, gdy się tym zajmuje. I to daje efekty. Na spacerach raczej jej nie puszczam luzem, bo ma jeszcze za dużo głupich pomysłów, właśnie zamówiłam szelki i linkę i czekamy na odbiór. Na lince masz możliwość kontrolować psa, uczyć go, że powrót do Ciebie się ZAWSZE opłaca - musisz nosić ze sobą smaczki, może jakąś zabawkę, cieszyć się jakbyś wygrał w totolotka jak piesek do Ciebie przyjdzie, wtedy wyrobi mu się mocne skojarzenie, że wracanie na wołanie jest super. NIGDY nie karć psa, że wrócił "za późno" czy coś tam przeskrobał po drodze. Mówisz, że nie reaguje na "nie wolno" czy inne komendy, a skąd on ma rozumieć znaczenie słów w języku ludzkim? Z mlekiem matki miał wyssać? Najpierw musicie go NAUCZYĆ znaczenia słów, a dopiero później WYMAGAĆ. Dawajcie mu sporo gryzaków naturalnych, to rozwiąże problemy z podgryzaniem, nauczy przy okazji relaksu. Zamiast kagańca proponowałabym jak poprzedniczki kennel klatkę, ale tylko jeśli się odpowiednio przyłożycie do jej wprowadzenia. Oprócz Młodej mam jeszcze pracę, inne psy, koty, dom, obowiązki i to nie jest tak, że poświęcam jej codziennie 10 godzin. Ale krótka sesyjka szkoleniowa, potem gryzaczek i pies idzie do klateczki się zajmować swoimi sprawami. Albo odpoczywa sobie gdzieś gryząc butelkę po mineralce. Jak zaczyna świrować to przerywam to, jak ochłonie to ja inicjuję zabawę połączoną z nauką czegoś. Naprawdę nie trzeba wiele, ale minimum chęci i dobra organizacja wystarczy, żeby wychować fajnego psa. [QUOTE][COLOR=#3E3E3E]Nie mówie o tym,ze piesek chce sie bawic ale czy to normalne że nie można go spuscic na minute z oczu bo cos zniszczy?Czy to normalne ze szczeniak wygryza dziure w ścianie?Farbe tynk?[/COLOR][/QUOTE] TAK! To szczeniak, któremu się potwornie nudzi.
  3. Czy ktoś ma wiedzę, kto mi może pomóc zmienić tytuł wątku? Bo zmienił mi się tylko w pierwszym poście...
  4. Ale to tak samo jakby napisać, że jak pies luzem jest pod kontrolą? Ale oprócz tych wszystkich pimpków, które mają w zadku swojego właściciela, obszczekują psy, obskakują ludzi, gonią rowerzystów itp. spotyka się przecież psy bez smyczy, które na komendę idą przy nodze czy nawet się nie interesują innymi psami, ludźmi czy czymkolwiek mijanym. Moją sukę na flexi obowiązują normalne komendy i przy mijance na wąskim chodniku ją przywołuję do nogi. Gówniarzeria na flexi nie chadza, bo jeszcze mają za małe móżdżki ;)
  5. [quote name='motyleqq']a mi jest obojętne czy pasażer obok ma bilet, czy go nie ma ;) jak coś, to on zapłaci mandat, a nie ja, więc czemu ma mnie to boleć? ja oczywiście kupuję bilet psu, bo nie lubię się niepotrzebnie stresować :evil_lol: raz musiałam kupić już w pociągu i pan nawet nie wiedział, jak ma mi to sprzedać ;)[/QUOTE] Ja to widzę tak - linie autobusowe miasta X/linie kolejowe/łotewer mają tyle a tyle pasażerów. Mają może nienajlepszy tabor, ale starają się go wymieniać w miarę możliwości. Jeśli każdy pasażer kasowałby bilet, kasa wpadałaby na konto związku transportowego/kolei/łotewer, tym samym związek miałby więcej kasy na lepsze pojazdy czy lepsze wyposażenie, renowację sieci np. trolejbusowych, tramwajowych, kolejowych itd. Jeśli założymy, że jakaś część ludzi ma to w dupie i nie kasuje biletów "bo nie", to nie dziwmy się potem, że komunikacja publiczna jest na takim a nie innym poziomie.
  6. W sumie powinnam dopisać - jak piesek się awanturuje i ma jakiś problem to wolę, żeby był na flexi niż luzem, bo zanim podleci to trzymacz flexi go zwykle łowi na widok czarnej mafii, a jak podlatuje luzem to jest szansa, że do szanownego wyprowadzacza może już nie wrócić :evil_lol: A jak jest przyjazny to mi wszystko jedno, Hunter i tak po nim poskacze, bo takiego ma stajla zabawy, młoda go posiepie łapami, bo wow wow piesek, a Zu mu powie po wstępnym zapoznaniu, żeby wypier..., bo ona się nie zaprzyjaźnia z byle kim :evil_lol:
  7. evel

    PatBull

    U nas pogoda pod psem - brudno, mokro, brr. A zapał do biegania mam taki sam jak PP, ale tak sobie myślę, że na wiosnę się zmuszę do rowerowania z burkami :oops:
  8. Jak to nie ujmujesz? Jesteś zwyczajnie nieuczciwa i łamiesz przepisy. Jak przewozisz psa w transporterze to PKP robi w Twoją stronę "ukłon" i zwalnia z opłaty, choćby dlatego, że wtedy pies (zazwyczaj mały) nie kręci się, nie przeszkadza innym pasażerom itd. Nie znaczy to oczywiście, że pies luzem to zwykle robi, moja suka się kładzie i idzie spać, mało osób w ogóle ją dostrzega, ale widziałam nie raz i nie dwa sytuacje, że pies na smyczy się szwędał, kręcił, ślinił ludzi, jęczał, szczekał itd. Kup też nie sprzątasz, bo nikt Ci nie zwrócił uwagi? Dla mnie to jest proste i oczywiste, że posiadanie psa to przede wszystkim obowiązki. Pomijam spacery, szkolenie, ale właśnie sprzątanie kup, płacenie biletów w komunikacji, pilnowanie, żeby dla nikogo nie był uciążliwy to oczywista oczywistość. Szkoda, że nie dla wszystkich to jest takie oczywiste. Edit: mnie zawsze uczono, żeby równać w górę, a nie w dół. Owszem, może inni jeżdżą na gapę, wyrzucają śmieci przez balkon, puszczają psa luzem rano i wołają do domu wieczorem, srają po krzakach i rzygają po weekendowych baletach na ulicy. Czy to znaczy, że ja też mam to robić, skoro im to uchodzi na sucho?
  9. Ależ niesamowite loczki! Piękna księżniczka :)
  10. evel

    PatBull

    Moim zdaniem pewnych rzeczy nie da się uniknąć - jak właśnie śmieciowego żarcia czy "rywalizacji" kto ma paskudniejszą lalkę ;) ale sporo rzeczy można dzieciom uświadamiać, dawać przyzwolenie w jakimś tam wymiarze - np. możesz sobie pograć na komputerze ale na takich i takich warunkach. Zawodowo mam kontakt z dziećmi w wieku 5-10 lat i włos mi się na głowie jeży czasem na ich opowieści. Co prawda są jeszcze w takim wieku, gdzie mają głód ruchu i nie ma problemu, żeby z nimi iść na plac zabaw pohasać, na boisko pograć w piłkę, na salkę gimnastyczną poćwiczyć czy zorganizować zajęcia taneczne i się trochę powygłupiać, ale to już nie to samo gdzie "nasze pokolenie" siedziało na dworze, kiedy tylko była okazja. Teraz to raczej - a wie pani, bo Agata to odrzuciła moje zaproszenie na fejsie, ale ona jest głupia :roll:
  11. Wydaje mi się, Koszmario, że takiego "przylepca" też można nauczyć, że ma Ci ciągle nie siedzieć na głowie. Moja suka taka jest, ale zauważyłam, że zachowuje się tak tylko w stosunku do osób, które sobie na to pozwolą - ze mną lubi się poprzytulać czy powykładać, ale jak powiem, że koniec to koniec i piesek sobie idzie się zająć własnymi sprawami albo sobie zalega gdzieś dalej, niekoniecznie akurat na mnie. Z kolei niektórych ludzi to strasznie rozczula, bo im się wydaje, że ich piesek tak kooooochaaaa (a ona tylko wykorzystuje okazję na mizianki :evil_lol:) i suka potrafi na nich siedzieć uwiszona non-stop, aż czasem ja muszę zainterweniować, bo zaczyna się robić wręcz namolna. Dlatego ja bym jednak pomyślała o flaciku, oczywiście jeśli masz świadomość, że one uwielbiają różne świństwa spacerkowe do tarzania i/lub jedzenia :diabloti: i trzeba na to mocno od początku zwracać uwagę ;)
  12. [quote name='Ley']Może i nie wypada ,ale to tak samo jak niektórzy jeżdżą na gape w miejskich ;) W regio może i groszowa ,ale [B]w tlk kosztuje prawie 15 zł ,to więcej niż mój bilet[/B]. Połączenia mam tak ,że czasami mogę jechać albo tlk albo czekać 20h, a jak jadę na weekend tylko to każda chwila się liczy. A przede wszystkim mój pies NIE ZAJMUJE ANI KAWAŁECZKA DODATKOWEGO MIEJSCA, jakby jechał w klatce mogłabym nie płacić, miejsce przecież by zajmować czy to na siedzeniu czy na podłodze. [B]Prawo jest chore to je omijam [/B]:eviltong:[/QUOTE] Ja też płaciłam za sukę nieraz więcej niż za siebie, również jeździła przeważnie na kolanach, ale w życiu by mi do głowy nie przyszło nie kupować na nią biletu, bo to zwyczajne chamstwo i brak kultury, tak jak gapowicze w autobusach. Prawo nie jest chore, a już na pewno nie jest po to, żeby je łamać, ale "polaczki" jak zwykle wiedzą lepiej. Płacisz za usługę - przewóz swojego tyłka i przewóz psa, nie widzę w tym nic chorego. Nie chcesz płacić za bilet to pies jedzie w transporterze. Co w tym skomplikowanego - nie wiem. Owszem, też bym się cieszyła, gdyby zmniejszyli ceny, ale na to wpływu nie ma. Pewnie, nie płaćmy biletów, a później narzekajmy, że to źle, tamto źle, a tak w ogóle to podnoszą opłaty, nicponie, jak mogą. [quote name='umberto_eco'] Mój znajomy jeździ z yorkiem (luzem) i nie kupuje mu nawet biletu. Jeżdżą od blisko 4 lat i ani razu konduktor nie zapytał o bilet dla psa :crazyeye:[/QUOTE] Wypadałoby to chyba skomentować w ten sposób: [IMG]https://scontent-a-cdg.xx.fbcdn.net/hphotos-frc1/t1/1620545_689288891131907_1320393691_n.jpg[/IMG] [quote name='rottaska']jeśli chcesz ponosić niepotrzebne koszty ,to nie ma sprawy ;) a o sensie (a raczej jego braku ) takich szczepień dokładnie napisała Ci Talagia[/QUOTE] Aż sprawdziłam w książeczce. Małe jest szczepione różnymi szczepionkami na różne rzeczy, teraz właściwie został nam do doszczepienia kaszel kennelowy no i ta nieszczęsna wścieklizna. Nie wiem, czy to słuszne, czy niesłuszne, ale wszystkie nasze psy są takim systemem szczepione i jest wszystko dobrze, nikt nie choruje.
  13. [quote name='umberto_eco']Bo prawda jest taka, że 3/4 osób które mają psa na flexi nad nim nie panują a flexi służy do "wybiegania" psiego frustrata Ja jak widzę zbliżającą się osobę z psem na flexi to od razu schodzę jej z drogi :D[/QUOTE] Dokładnie. Ale z drugiej strony już wolę, żeby sobie szedł piesek na flexi niż żeby podbijał do nas luzem ;)
  14. No już nie róbmy z ludzi idiotów. Przekaz jest prosty - warczysz, bo sobie bronisz pańcia = wyjazd z kanapy, warczysz, bo coś tam = idziesz na miejsce, jak jesteś grzeczny = dostajesz nagrodę, za przyjście na wołanie = nagroda itd. Do tego polecenie konkretnej lektury (książki, blog) zrozumiałej nawet dla kompletnych laików i szafa gra. Teoria sobie, a praktyka sobie. Nie wiem jak Twoi klienci, ale moi podopieczni raczej chcą się dowiedzieć jak coś wyegzekwować od psa w praktyce i dlaczego pies zachowuje się tak i tak, jak to zmienić, a nie słuchać godzinnych wykładów teoretycznych, że piesek jest w fazie takiej i śmakiej. A jak ktoś nie jest pewny jak to ma wyglądać w praktyce, to powinien się zgłosić do specjalisty, który na miejscu pokaże co i jak. Nieprawdaż?
  15. [quote name='Paulis220']Na pewno nie jest odpowiednia jeśli tak jak w twoim przypadku pies nie jest przyzwyczajony do zamykania czy zostawania samemu.[/QUOTE] Oczywiście, że jest przyzwyczajona. Tylko, że ona takiej wylotki nie potraktowałaby w ramach kary, ale w ramach przyzwolenia na sianie zniszczenia w nowym pomieszczeniu :evil_lol: Ja tam jednak jestem zdania, żeby zachowanie dostosować do konkretnego psa a nie sypać regułkami, że w takim a takim wieku pies wchodzi w taką a taką fazę. I krótka, ostra, zdecydowana reakcja plus pokazanie zachowania zastępczego jest dużo bardziej jasne, czytelne i zrozumiałe dla małego psiego obywatela niż bawienie się w jakieś izolacje.
  16. evel

    dwa dobermany

    Dobermany są specyficznymi psami. Pozwalanie im na załatwianie spraw po swojemu jest dość ryzykowne. Cziczi ma rację, powinieneś wychodzić z nimi nie tylko razem, ale również pojedynczo, uczyć komend, bawić się, tworzyć więź, sprawić, żeby Ciebie słuchały i szanowały. Tylko wtedy będziesz mieć możliwość przerwać ich ostre zabawy i doprowadzić do porządku.
  17. Hah, już to widzę, jak izoluję Raven po jakimś jej idiotycznym pomyśle. Zakładając, że w ciągu tej minuty czy dwóch by nie zeżarła akurat miejsca izolacji :evil_lol: A wystarczy zaaranżować sytuację tak, żeby psu pokazać, co jest nieakceptowane a co jest dobrym (=nagradzanym) zachowaniem. Kiedyś mądra szkoleniowiec powiedziała - każdy pies powinien znać znaczenie słowa NIE. Czyli kiedy trzeba działamy pozytywnie (nauka, sztuczki, zabawa itd.) czy to przez jedzenie, naszą uwagę, gesty socjalne, zabawę, ale jeśli trzeba pokazujemy pieskowi, że halo piesku kochany, chyba cię bozia opuściła - tak NIE robimy. I chciałabym zobaczyć jak stary pies młodego zamyka np. w łazience na minutkę :evil_lol: Bo u nas to wygląda tak, że jak sobie gnojek za dużo pozwala, to któreś starsze go trzaśnie w łeb i jest spokój i za chwilkę znowu miłość. I to jest działanie bardzo zrozumiałe dla szczeniaka. Jeśli natomiast ktoś się nie czuje na siłach, żeby skorygować szczenię to odesłanie na miejsce jest OK - jak pisały wcześniej dziewczyny. A potem zawołanie psa do siebie i nagroda (niekoniecznie żarcie). Plus nauka komend, tu się zgadzam - pies powinien słuchać wszystkich domowników choćby w podstawowym stopniu. Nie zgadzam się również z karceniem warczenia czy pokazywania zębów - jak szczeniak ma się komunikować? Powiedzieć "ej stara, weź odbij"? Nie lepiej przekształcić tę sytuację, wprowadzić jakieś zachowanie zastępcze zamiast pieskowi np. robić wylotkę do innego pokoju?
  18. Spoksior, u mnie na nowym mieszkaniu się okazało, że Zu WYJE jak wilk z lasu przez ponad 40 minut po moim wyjściu. Miałam ochotę się zabić, albo najpierw ją, a potem siebie :evil_lol: Musiałam wprowadzić rytuał - najpierw spacerek, na spacerku różne rzeczy pobudzające na początku zaraz po fizjologii (jakieś piłeczkowanie czy inne frisbee), potem luźne łażenie "bez celu", później coś "wyciszającego" np. tropienie (to już można w domu), potem chwila odpoczynku, potem jakieś ekstra papu do klateczki, coś do wyżycia się (u nas gazety) i wychodzimy. I jeśli złamałam którykolwiek punkt to pies darł japę :roll:
  19. [quote name='rottaska']jeśli szczeniak ma 5 mies. to nie ma potrzeby wielokrotnego szczepienia na wirusówki,wystarczy jedno szczepionką wieloskładnikową;kalendarz szczepień przewiduje trzy szczepienia,ale małych szczeniąt,do 3 mies.[/QUOTE] Pozwól, że takie kwestie będziemy ustalać z naszym weterynarzem ;) Suka jest znajdą, więc któż to wie jak żyła do tej pory, w domu jest dużo innych zwierząt (3 inne psy, 3 koty w tym jeden wychodzący), żyjemy na bardzo zapsionym osiedlu, wolę szczepienia powtórzyć i mieć pewność, że pies ma odporność niż liczyć na to, że będzie OK. Sukę ze schroniska też mi szczepili na wirusówki 2 czy 3 razy, a miała wtedy 3 lata, po tym cyklu ma tylko szczepienia przypominające co 2-3 lata i jest w porządku. Problem się niejako sam rozwiązał, bo nam się termin przesunął i małe już będzie miało komplet, ale z tą książeczką innego psa awaryjnie to rzeczywiście dobry pomysł :)
  20. No my raczej będziemy jeździć Regio jak już, trasa Lublin - Puławy. Zastanawiam się, czy wejdzie mi tam klatka 77/57, bo w taką spokojnie zmieszczę obie suki. Z innych wieści byliśmy dzisiaj rano u weta się odtruwać po tym, jak znalazłam na posesji worek z jakimś gównem od strony sąsiadeczki, która w lecie najprawdopodobniej otruła Dextera. I chyba czas się umówić z panem dzielnicowym na rozmowę co dalej, bo osobiście mam dość, a jak zobaczyłam dziś rano, że Raven to trzyma w ryju to dostałam dzikiej furii :angryy: Dowód rzeczowy mam zabezpieczony, o dziwo psy nie zeżarły worka.
  21. Problem w tym, że mała ma prawie 5 miesięcy, ale zaczęliśmy od wirusówek - i teraz nie wiem, czy wet mi doszczepi wściekliznę na żądanie "między" wirusówkami, czy jednak każe się wstrzymać.
  22. Ja prawdopodobnie w weekend spróbuję zapakować suki do klatki w przedziale rowerowym - zobaczymy jak będzie. A tak a'propos - wiózł ktoś kiedyś psa (szczeniaka) bez szczepienia na wściekliznę? Muszę mieć jakiś papier od weta? Małe jest z nami krótko i jesteśmy dopiero po drugim szczepieniu na wirusówki, nie wiem, czy ładować jej teraz szczepienie na wściekliznę czy dać spokój i wziąć jakiś papierek, że nie może być jeszcze szczepiona ale jest zdrowa i nadaje się do podróży...
  23. Wagon rowerowy ;)
  24. Jasne, ale jest pora roku wiadomo jaka, więc czasem "zielonych" trzeba uświadamiać ;)
  25. Słodziutka jest! A co do "pyszności" to niestety lineczka i oczy dookoła głowy, nauka "fe", "nie rusz" czy jakoś tak i super nagradzanie, jak małe postanowi czegoś nie zeżreć tylko poczekać na nagrodę od Ciebie. U nas też świeży temat, ostatnio młodej wyciągałam woreczek niemal z żołądka, bo se zassała, a co :roll:
×
×
  • Create New...