-
Posts
10326 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
3
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by evel
-
[quote name='Baksa']Witam.Czytam że piszecie tu na temat początków agresji u psa.Mam mały problem bo od ok5mcy jest z nami suczka w typie Basenji w tej chwili ma niewiele ponad rok.W chwili adopcji byłą zupełnie dzikim psem,bała się wszystkiego latarni kamienia na drodze czy papierka,ale największy strach opanowywał ja przed ludźmi.Zaznaczę że psy kocha,nie reaguje na zaczepki.Kocha tez szczurki myszki i ptaszki, kompletna pacyfistka.Obecnie jej strach zamienia się w okropne szczekanie na obcego,martwi mnie to bo nie wiem jak to korygować.Boję się że z czasem ugryzie.Zaczyna warczeć tez na moją 2,5 letnią córkę jak ta za bardzo jej dokucza,chociaż obie uwielbiają się razem bawić.Proszę o kilka porad jakie ćwiczenia pomogą mojej suni[/QUOTE] Twojej suni przydałby się dobry szkoleniowiec, który Wam pomoże. Na odległość praca nad agresją jest ryzykowna - bo a nuż coś nie wyjdzie i kto wtedy będzie winien? Pani "z internetu"? Generalnie jednak możesz poszperać na temat agresji lękowej, kontrwarunkowania, zobojętniania różnych bodźców, nigdy nie zmuszaj psa do kontaktów z obcymi czy z dzieckiem jeśli sobie tego czworonóg wyraźnie nie życzy, ogólnie możesz sobie przeczytać np. książeczkę "Strachopies" - trochę rozjaśnia w głowie i mówię to jako właścicielka pyskatej histeryczki właśnie ;) Ale warto byłoby się chociaż raz spotkać ze specjalistą, który w praktyce pokaże co i jak.
-
Filodendron, owszem ;) Marta, masz rację z tym, że rzadko kto wie, jak to się je, ale mimo wszystko uważam, że świadomość kynologiczna u nas rośnie (a to, że w ślimaczym tempie to inna kwestia :roll:). Jeżeli ktoś ma TTB, który się spełnia właśnie w polowaniu na rękaw to niech sobie robią obronę, na zdrowie. Niemniej jednak zdaję sobie cały czas sprawę o ryzyku, jakie masz na myśli. Wydaje mi się ponadto, że nawet z takim wilczakiem (który teoretycznie jest pastuchem - jest! ;)) byłby problem z IPO, gdyby pies nie miał żelaznej psychiki, genialnego pozoranta na treningach i kumatych właścicieli. Chyba rośnie nam piękny OFF, może ktoś by to wydzielił stąd? :siara:
-
Marta, ogólnie się zgadzam z większością Twojej wypowiedzi, ale mamy w naszym pięknym kraju naprawdę dobrych pozorantów, którzy znają się na rzeczy. Co prawda w większości nie są oni Polakami, ale pochodzą z krajów sąsiadujących z naszym, niemniej jednak w Polsce bywają dość często w ramach różnych spędów szkoleniowych. [quote name='Martens'] Stąd wysyłanie tych ras na IPO w ramach bezpieczeństwa dla otoczenia i "szlifowania polecenia 'zostaw'" to jedno wielkie nieporozumienie. Odwoływanie można ćwiczyć i bez IPO i dodatkowego rozszczuwania przy tym psa.[/QUOTE] Ogólnie bym powiedziała, że chodzenie z psem na IPO do pierwszej lepszej szkoły to jak powolne wyciąganie zawleczki z granatu. Jeżeli już IPO to z naprawdę zajebistym człowiekiem, który ma pojęcie i potrafi wytłumaczyć następstwa takiej zabawy. Nie widzę przeszkód, żeby molosy i TTB wisiały na szmacie, o ile rzeczywiście polują na szmatę (w łupowym) a nie na człowieka (fight drive bodajże?). W mojej okolicy są ze trzy szkółki, które oferują IPO, z własnym psem[SIZE=1] (znaczy jakbym miała jakiegoś, który by się nadawał na taką zabawę :evil_lol:) [/SIZE]wybrałabym się ewentualnie do jednego jedynego człowieka, który zna się na rzeczy i wiem, że psa nie popsuje. Generalnie rozważam nawet parę wypadów do rzeczonego pozoranta z moją histeryczką, żeby trochę poprawić jej pewność siebie ;)
-
Po wszelkich nieprzyjemnych zabiegach urażone psie serce na pewno ukoi np. parówka :D
-
Nie rób tego swojemu psu. Pies potrzebuje spacerów poza swoje terytorium, to dla niego nowe bodźce, tereny, inne zwierzęta, ludzie, generalnie cały socjal sobie spieprzysz pozostawiając psa tylko i wyłącznie "na ogrodzie". Zresztą, co ona ma tam robić, biegać dookoła patyka?
-
[quote name='Saththa']Ja już nie raz i nie dwa w takiej sytuacji usłyszałam, że mam agresywnego psa i natychmiast na smycz i w kaganiec...[/QUOTE] No pewnie. Ja takiego hasła nie słyszałam jeszcze, ale czekam z utęsknieniem :evil_lol: Za to ostatnio regularnie zrzucam z siebie wesołą baryłę spanielową, która mnie obskakuje radośnie. Na rany boskie, czy to tak trudno zrozumieć, że skoro nawet mój własny pies na mnie nie skacze (a przynajmniej nie bezsensownie, bo frisbee to inna para kaloszy) to cudzy tym bardziej nie ma prawa? Komentarz właścicieli: ona chce się tylko pobawić... :wallbash: A co jak będzie mokro po letnich burzach? Odstrzelić mam tego psa z daleka czy co? A może oddać ubranie do pralni i właścicielom wesołego hasacza przynieść rachunek? :roll:
-
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
evel replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Czyli mimo wszystko chyba nie było tak strasznie? ;) A co z tym Kalm Aidem, bo się zastanawiałam kiedyś nad kupnem tego? Kiszka? Pieniny piękne rzeczywiście, jednak ze względu na suczowe serducho u nas wędrówki po górach odpadają niestety chyba :( -
Pisałam wcześniej ;) Najpierw rower w statyce, pchanie smaczkami, chwalenie pieska jak podchodzi, niech powącha, zaznajomi się na spokojnie z tym potworem :D Później np. chodzenie z psem przy prowadzonym bardzo wolno rowerze przez Ciebie albo nawet przez jakiegoś znajomego człowieka (człowiek może się wcześniej zaprzyjaźnić z Dropem za pomocą jedzenia :lol:), stopniowo i bardzo powoli podnoszenie poprzeczki, człowiek na wolno jadącym rowerze dający np. parówki :cool3: plus ciągle Twoje chwalenie i nagradzanie Dropka i tak dalej... Trochę to potrwa, ale przynajmniej będzie bez obrażeń ;) Jak pies drze japkę to mówisz "fe!" czy co tam używasz, robisz szybko w tył zwrot i zabierasz psa parę kroków od roweru, wydajesz jakieś proste polecenie, które na pewno wykona, np. siad, nagradzasz. Czekasz chwilkę aż emocje opadną. Następnie próbujesz ponownie podejść, nagradzając słownie i materialnie ;) dobre, spokojne zachowanie psa w obecności roweru. Przynajmniej ja bym tak zrobiła, Zu na szczęście zlewa rowery, hulajnogi, wrotki i tak dalej ;) ale podobnie pracujemy nad kotami :)
-
[quote name='Litterka']Na to pani zaczęła na psa wrzeszczeć: "No chodź tu, w tej chwili, chodź!". Pies miał ją Sami Wiecie Gdzie ;). Babka wrzeszczała jeszcze głośniej. W końcu pies się znudził (w tzw. międzyczasie obwąchiwał krzaczki i trawnik), wreszcie do niej podszedł. No to kobietka - wyciągamy smycz i lejemy psa, wrzeszcząc, że nie wraca na zawołanie. [B]To jest właśnie wzmocnienie negatywne, o którym mówię. [/B][/QUOTE] To nie jest prawidłowo zastosowane wzmocnienie negatywne, tylko kobieta, która ma groszek zamiast mózgu, rozpaczliwie usiłująca coś zrobić ze swoim psem, który ją powiedzmy "kompromituje" tym, że ma ją w zadku ;) Generalnie uważam, że każdy pies jest inny i nie ma cudownej recepty na wszystkie psy pt. "klikać dobre, ignorować złe, niuniać i kochać", bo życie pokazuje czasem, że "jedynie słuszne" pozytywne, "niestresujące pieska" metody mają się nijak do życia codziennego. Psa trzeba po prostu szanować, dobrać pod konkretnego psa konkretne metody szkolenia, a jeśli mamy akurat takiego psa, na którego trzeba od czasu do czasu wrzasnąć, żeby się ogarnął po czym zaproponować zachowanie zastępcze, to jeszcze nie koniec świata, no ludzie...
-
[quote name='Darianna']na zapach pomaga podobno przecier pomidorowy ;)[/QUOTE] Na przyszłość będę moczyć potwora w zupie :evil_lol: [quote name='panbazyl']wracam to dapachowego tematu - pewnie już o tym gdzieś tu pisałam, ale w lutym jechałam z moim czarnuchem na Stefczyka na szczepienie - oczywiście PKS z mojego zatyla. A ze po drodze chialam coś zanieść znajomym (do przystanku mam tak ze 2 km przez łąki, rzeczkę i pola) to puściłam gadzinę luzem.... i to był błąd.... Wiecie gdzie na wsi jest wypuszczane szambo? Ja juz wiem - rurą byle dalej od domu, najlepiej w pola prosto lub na łąki.... No i gadzina też wie - wytarzało mi się gadziejstwo w zapaszku. Jedyną nadzieją mieli być znajomi co im miałam zanieśc to co nosłam, ale się okazało ze ich nie ma, więc nie będę miała od kogo wiadra wody i szczotki na długim kiju pożyczyć.... Więc czarnucha do źródłą wpakowałam (luty to był, przypominam), potem w śnieg nacieranie, do źródła znów i snieg, biegiem na dalszy przystanek PKS - bo po drodze jest sklep - do sklepu po cokolwiek, jakieś mydło w płynie i nacieranie psa pzred sklepem w sniegu i mydle.... Do pks weszliśmy pachnący jak francuska perfumeria.... kurza morda. evel - szukam dziury w tym barfie Primexu i mam problemy..... serio.... psy nie sępią między posiłkami, choć daję tylko 1,5 % masy ciała a nie zalecane 2%.... Będę analizować cenowo, ale przy dobrym podejściu do tematu - wychodzi sporo taniej niż Josera festivaj jaką ostatnio ich karmiłam.... I jestem w kropce. Na lubelskiej wystawie (bo mam plan być) bedę miała kilka gadżetów dla bezdomniaków.[/QUOTE] Przynajmniej z przygodami było :D Ale labek się daje przynajmniej uprać jako tako w survivalowych warunkach, a ta moja ma wełnisty podszerstek, który ni chu chu się nie da wyczyścić inaczej jak zmasowaną kąpielą :shake: Ja przerzuciłam sucza chwilowo na karę light z dodatkami, bo coś ostatnio jej smalczyk się zrobił na brzuszku :oops: [quote name='ladySwallow']Zapraszam do polubienia Grupy Alternatywy, stworzonej m.in. przeze mnie i evel, na Facebooku: [url]http://www.facebook.com/pages/Grupa-Alternatywy-dla-zwierząt/147749165298626[/url] W podpisie mam też wątek grupy na dogo :)[/QUOTE] Polubiona :grins: Ogólnie przyszły nam śmierdziele, ogony wołowe, uszy królicze i żwacze nieczyszczone mielone. Te ostatnie śmierdzą niesamowicie, zwłaszcza, że zalewam je na chwilę wrzątkiem, żeby sobie dobrze nasiąkły (inaczej to czarne durne się dusi, bo się zaciąga) ale pies prawie wylizuje dziurę w misce. Zobaczymy jak efekty ;) Ja z kolei cierpię na wieczny niedoczas. Mam nadzieję, że za jakiś czas się skończy to wariactwo, bo długo tak nie idzie wytrzymać...
-
Cinek w DS, ale ZOSTAWIŁ DŁUGI! Ponad 900 zł DO SPŁACENIA! POMOCY!!!
evel replied to LadyS's topic in Już w nowym domu
Cinek do domu! ;) -
Raaja, w typie husky juz w domu stałym! Dziękujemy!
evel replied to LadyS's topic in Już w nowym domu
[url]http://imageshack.us/m/8/2627/sura087.jpg[/url] lifting za darmochę :evil_lol: -
Myślę, że rzuciliście się na zbyt głęboką wodę od razu i trzeba pracować etapami ;)
-
[URL="http://i790.photobucket.com/albums/yy181/Hexiula/7%2005%202011/DSC_4168.jpg?t=1305995753"]http://i790.photobucket.com/albums/yy181/Hexiula/7%2005%202011/DSC_4168.jpg?t=1305995753[/URL] pięknisia trochę cherlawa, ale taki kot to ideał mojego TŻa - srebrny pręgowany z białymi stopami ;) [URL]http://i790.photobucket.com/albums/yy181/Hexiula/7%2005%202011/DSC_4146.jpg?t=1305996204[/URL] ta wygląda na ciążę, albo jest trochę upasiona ;) [quote name='*Monia*']Ucho nacięte lewe ma ta pięknisia, jakiś białoczarny którego nie dawałam fot bo wczoraj ją dorwałam dopiero i chyba ten pręgowany ale wycięte/urwane ma małe półkole nie trójkąt. Reszta tych uchwyconych ma uszy całe.[/QUOTE] Z tym, że kocury mogą mieć porozrywane uszy po walkach. Ale u nich zazwyczaj od razu widać czy są jajeczni czy nie :eviltong:
-
[quote name='Celebrinfea']A tak w ogóle czy ja mogę w obronie użyć gazu na psa? Bo nosiłam raczej do obrony własnej. Czy macie jakieś inne wypróbowane sposoby?[/QUOTE] Ja myślę, że jeżeli jakiś pies atakuje Ciebie bądź Twoje psy to masz prawo się bronić. Oprócz gazu przydać się może bardzo hałaśliwy łańcuch żeby rzucać podbiegaczom pod nogi (a czasem też zdzielić podbiegacza, jeżeli nie ma innego wyjścia, aczkolwiek jeszcze mi się osobiście nie zdarzyło), ale warto najpierw własne psy odczulić na takowy ;) [quote name='HelloKally']A ja dzisiaj przeżyłam szok. Idę z Klaudem, Benny i Baton wąchają jakieś krzaki, a tu wyskakuje piesek, taki 12kg max. Boziu, właścicielka z ławki siedziała i wykrzykiwała jego imię, a pies wiadomo jak na to reagował. Moment krytyczny był wtedy kiedy siak wpadł między Bennego, a Batona - wtedy oba psy zaczęły burczeć. Ale nic, przywołałam swojego do porządku i idziemy, właścicielka wstała, i zaczęła iść za tmy psem i go wołać tak jakby chciała, a nie mogła. Pokonałyśmy 100m, idzie policjant. Myślę sobie, że albo wpisze mandat albo chociaż uwagę zwróci... ale co tam, kolejne 100m pokonaliśmy w podobnej atmosferze. Na szczęście psiak pogonił za kotem i mogłyśmy uciec. Chyba nigdy nie słyszałam takiego wrzasku o takiej wysokiej tonacji i częstotliwości. Ciekawa jetsem jak pan władza by się zachował, gdyby to mój pies biegał spuszczony i pacał łapami psy innych ludzi.[/QUOTE] Ja bym się chyba ze wstydu zapadła pod ziemię na miejscu tamtej pacjentki. Czasem też tak mam, że odchodzimy sobie a za nami biegnie "ogonek". Nie spotkałam się jeszcze z sytuacją, że właściciel się rzucał, że odchodzimy z jego psem, ale czytając ten wątek czasem mam wrażenie, że może to kwestia czasu ;) Mówiłam Wam o pseudo-bokserowatych szczeniakach? Otóż mamy na osiedlu dwa takie klocki, uszy może i od boksera, ale reszta... :cool3: Krótkie nóżki, długie pyski, może któryś pradziadek był bokserem, ale dalej raczej nie bardzo :evil_lol: Jeden jest gorszy od drugiego :roll: ostatnio w locie łapałam jednego, bo postanowił zaszarżować na 6kg sunię znajomych, rozwaliłam sobie nawet palec o jego sprzączkę od obroży, co usłyszałam od właściciela? Burkliwe "dziękuję" :roll:
-
A czy ktoś z Was używa mielonych suszonych nieczyszczonych żwaczy? Bo właśnie do mnie przyszły, (co prawda w moim przypadku to ostatnia deska ratunku w związku z psim gównożerstwem :roll:) i się zastanawiam jak to dawkować. Chwilowo pies dostał dwie łyżki z jogurtem, prawie wylizała miskę na wylot, ale przyznam że zapaszek rzeczywiście nieprzeciętny :evil_lol:
-
Jaki potworek :D
-
Hm, a pieseczki "w typie" też są zdrowe i nie chorują? To jak wytłumaczyć zdegenerowanie np. yorkopodobnych? Wg weterynarzy jakieś 75-90% psów w typie yorka ma problemy zdrowotne, rzepki, oczy, serce itp. Coś nie bardzo się to składa w całość...
-
Ja jak tu włażę zawsze jestem w szoku... Piękną szatę mają chłopcy, imponującą, naprawdę. Podziwiam, że masz tyle samozaparcia, żeby po tych piaskowo-wodnych, tudzież polno-błotnych szaleństwach je doprowadzać do ładu :evil_lol: Naprawdę - szacun :)
-
Ja trawy masowo żreć nie pozwalam, bo później pies mi charczy i pawiuje (a jak tu gdzieś przeczytałam, że jakieś psisko sobie perzem pocięło jelita to już w ogóle :shock:). Jest zamordyzm, nie ma żarcia trawy, a jak psa baaaardzo ciągnie to dostaje papkę warzywno-owocową jak z BARFa. Suk nie śmierdzi już, na szczęście się odeprał (Garnier Aloe Vera, Lidka - o [URL="http://www.garnier.pl/_pl/_pl/our_products/product-struct.aspx?tpcode=OUR_PRODUCTS%5EPRD_HAIRCARE%5EULTRA_NATURALS%5EULTRA_NATURALS_DISCOVER%5EULTRA_NATURALS_ALOE"]TEN[/URL] :lol:) a ja się zastanawiam jak ją opitolić na sezon letni... Może tak? :niewiem: [URL]http://szybkooferty.pl/uploads/photos/full/106/sprzedam_flat-coated_retriever-szczenieta_9_1064806.jpg[/URL] Przyszedł nam Brit Care Light z indykiem. Ale to ma śmiszny kształt :lol:
-
[quote name='Darianna']Evel, widocznie masz rasowca. Jakbys miała kundla to byłby zdrowy. a Ty się tylko lansujesz "kundelkiem" żeby Cię na dogo lubili :diabloti::diabloti::diabloti:[/QUOTE] No. Pewnie to border collie, tylko jedenasty z miotu, dlatego taki cherlawy jakiś, niewyrośnięty :evil_lol: [quote name='Kiłi']Dobrze czytałaś ;-) Jak miała rok mój wet robił jej echo i nastraszył mnie, ja jak to ja panikara wpadłam w ... panike:evil_lol: Po czym przyjechał Niziołek stwierdzając... HZ-0:evil_lol: Rok później również ;-)[/QUOTE] Rozumiem. Jednak nie wydaje Ci się, że niektóre rasy brachycefaliczne (uff :evil_lol:) dążą w jakimś idiotycznym kierunku, w którym w pewnym momencie nie będzie już czego skracać? Ja co prawda mam raczej do czynienia z psami z pseudo, jednak wszystkie "boksery", "buldożki" a nawet "ASTy" jakie widziałam w słoneczny dzień mają problemy z oddychaniem, charczą, chrumkają, szybko się męczą. Aczkolwiek na wystawach przechodząc obok ringów buldogów czy mopsów także miewam wrażenie, że hodowcy naprawdę zmierzają w złym kierunku... [quote name='Afryka'] A mopsy to w ogóle jest jakieś nieporozumienie. Widuję w parku takiego sapiącego, toczącego się biedaka. W moim odczuciu wygląd rasy uległby ulepszeniu, gdyby te psy przestały wyglądać jak mopsy ;)[/QUOTE] Widziałam w swoim życiu parę mopsów, nie dociekałam, czy z papierami, jednak te psiaki jak dla mnie są jako tako w stanie normalnie żyć jak są młode i w miarę szczupłe. Starsze czy bardziej hmm "okazałe" (IMO spasione, co tu kryć) osobniki sprawiały wrażenie, jakby się miały zadusić własną śliną :roll:
-
[url]http://i1134.photobucket.com/albums/m604/nitka31/Mona/IMG_2141.jpg[/url] :loveu: I w ogóle foty świetne jak zawsze, Monka z koszykiem powalająca :roflt: A ten kolega biały to shih? Spory jakiś :evil_lol: Moja też przytyła, właśnie jedzie do nas karma light :oops:
-
Hahaha, to już wiem, skąd na allegro się biorą określenia 'mama czarny golden...' :roflt: Wrzucisz jakieś fotki po obcinaniu? Będę miała jakiś wzór do obchlastania zuzowskiej :evil_lol:
-
[quote name='filodendron']Ja bym nie przeceniała właściwości rzekomo czyszczących zęby suchej karmy. Ze wszystkich rodzajów żywienia, jakie przerabialiśmy, mój pies miał największe tendencje do osadzania się kamienia właśnie na suchej karmie - i z rozmów z wetem oraz z for wiem, że wcale nie jest w tym względzie wyjątkiem.[/QUOTE] Potwierdzam. Sucha karma wcale nie czyści zębów jakoś rewelacyjnie, moja suka po samej suchej ma brzydki osad, dlatego ratujemy się różnymi gryzakami i surowymi gnatami od czasu do czasu, no i niestety myciem zębów raz na jakiś czas.
-
[url]http://i797.photobucket.com/albums/yy256/usterajs/papilon/DSC_3698.jpg[/url] :loveu: Ależ urokliwe to maleństwo jest... Chyba już wiem, co kupię mojej mamie na starość, bo sobie zażyczyła psa, którego można czeeeeesać i przytulaaaaać (tak, wiem, lol), a jakiegokolwiek terriera (nawet yorka) ona rozpuści jak dziadowskiego bicza... Papillon wydaje się być jakimś wyjściem :evil_lol: