Jump to content
Dogomania

Pipi

Members
  • Posts

    7958
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Pipi

  1. O kurcze,nie wkleiło się.Znowu cosik pokręciłam,ale białasek jest na tamtym wątku na 73 stronie,post 726
  2. Jest na wątku "jedno serce nie da rady. . . . .",ale wklejam Ci tutajhttp://images39.fotosik.pl/141/6b99c4ef91e032c9med.jpg
  3. Li1,dziękujemy bardzo.Napisałam do jamora na pw,ale nie jest dostępny.Ciekawe,kiedy odpisze.Szkoda będzie,jak nie pojadę jutro.Cioteczki,gdzie jesteście?
  4. Becia2222,przepraszam,zasiedziałam się na drugim watku. Aniele złoty,przelewaj,ale ja myślę,że dla jamora.Tylko zaznaczaj,że na Shivę. Zresztą,ja zaraz napiszę do niego.Może już jakieś pieniądze wpłacone?
  5. Brysio,bardzo dziękuję.Ewcia 1994dg,napisałam do pani na gg,w sprawie Balbinki,ale mi nie odpisuje.Nie mam czasu na razie tam pojechać.Mam złe przeczucia,ona mi się śniła,a jak mnie któryś pies się śni,to potem zawsze jakieś kłopoty. Od kilku dni,nie ma mamy Demonka.Albo coś jej się stało,albo nie zdążyłam z tą sterylką i urodziła gdzieś.Szukam co dziennie,zaglądam tam gdzie koczowała,ale jej nigdzie nie ma i ci ludzie,co ją dokarmiali czasami nic nie wiedzą.Przynajmniej tak mówią. Biały piesek jeszcze jest,żyje,poprawił się.Dzisiaj wraca jego pan i pani.Nie jestem pewna,czy będzie dobrze.Pojadę wieczorem,to z nimi porozmawiam. Jak jechałam do domu/dzisiaj troszeczkę wcześniej,bo koniec roku w szkole i p.dyrektor zwolnił nas wcześniej/,zatrzymałam się prz sklepie i chciałam zabrać suczkę,czarnulka kudłata,jak pudel,tylko nie ostrzyżona.Uciekała biedulka od psów,a było ich chyba z 20.Broniła się i w jakimś amoku była,bo zagadałam do niej i w pierwszej chwili jak by podeszła,ale jak chciałam ją wziąć,jakiś pies zawarczał i ona zaczęła uciekać.Zwariować można.Nie opanujemy tej bezdomności,dopuki prawo się nie zmieni.No,ale to tak tylko na marginesie.Suczka poszła w las,a za nią wszystkie psy i kamień w wodę nie stety. Idę teraz do piesów na podwórko,jestem dzisiaj wcześnie,to trochę powypuszczam na popas he he.Może dzisiaj rowerem trochę pośmigam,grzybka poszukam?????
  6. Słuchajcie,to co ja mam robić?.Mogę jechać tylko jutro,jeśli to ja mam jechać.Widzę jednak,że raczej nie pojadę tak?,no bo nie wiadomo jak z pieniędzmi dla jamora? Ja na paliwo mam,jeszcze Shiva nie zjadła tego co kupiłam ja i Moniśka.Zostało ok 200 zł.Ja dołożę z innej skarpety/z drugiego wątku/,a potem oddam,tzn.dołożę,to co wzięłam na paliwo.Mogłabym jechać jutro.Jeśli nie,to za tydzień w sobotę,jeśli ja.W niedzielę mam osiemnastkę Artura.Przyjadą rodzice chrzestni,dziadkowie.Taki tam skromny obiadek,ale muszę być w domu,bo raczej nie ładnie będzie jak odwołam.Mnie pasuje jutro.A już się pogubiłam z tymi wpłatami.Według mnie,to nie można jutro,bo jamor kasy nie otrzymał,tak?
  7. Wiem Osiołku,tylko tak sobie marzę. . . . . . . ????
  8. Już się gubię w tych wątkach,ale powiem,że jamor pisał do mnie na pw i miejsce czeka.Może już nie kłopoczcie się z tym transportem,ja pojadę. Trzeba teraz czekać na potwierdzenie,że wpłata do niego doszła na miesiąc i już.Na paliwo wezmę z skarpety i potem jak wrócę rozliczę kasę.Cioteczki,to uzgadniajcie i wpłacajcie,kto tam ile może,do jamora.Albo do mnie,a ja zawiozę.Tylko nie wiem jak to ma być legalnie.Chyba jakaś umowa z nim,czy jak?,jak to się robi?
  9. No proszę, to jest kraj.Oby jej się udało.Może tego białaska z łańcucha by ktoś chciał.Ja mogę zadbać o to,żeb zaczipować i poszczepić i niech czas robi swoje co?Li1,pomyślisz???
  10. DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM ZA POMOC,BARDZO DZIĘKUJĘ.Już nie wiem jak mam dziękować. Mam jednak prośbę.Proszę zainteresowanych losem pani St.o kontakty na pw,albo na gg 7163414.Miałam w pracy przykrą rozmowę,bardzo mi ktoś zarzuca,że ja nie mam prawa pisać na całą Polskę takich rzeczy.Okazuje się,że pomocy dla mnie zero,ale zainteresowanie tym co ja robię ogromne.Wszyscy czytają i jeszcze podsycają swoją nienawiść.Nie rozumiem tego,ale nie będę już pisała tutaj.Tylko o psach,dobrze?Pani St. oczywiście wie,że pomoc od Was dla niej otrzymałam i cieszyła się bardzo.Wszyscy zastanawiali się i to latami,jak pomóc kobiecie i nawet głośno mówili o tym i tv ściągać chcieli,ale jakoś nikt,oprócz mnie i jednej pani jeszcze nic nie zrobił.Dziwne,a teraz pretensje.Przeprazam wszystkich,których zabolało,że o pani Stasi napisałam.Za to jak tv by przyjechała,to wtedy bła by większa"tajemnica".Ciężko,co raz bardziej ciężko mi się żyje w tym środowisku.Zarzucali mi,że pomagam psom,że ludze potrzebują pomocy.Jak do człowieka wyciągnęłam rękę,to też nie dobra jestem.Nie wiem w domu wariatów mnie najchętniej by pewnie widzieli.Tutaj,to jest tak,że jeden na drugiego gada,ale w oczy wszystko gra i jakoś leci.Ja tak nie umiem.Zastanawiam się co raz bardziej,że trzeba powoli zwijać żagle i pryskać z tąd.Jedna nic nie zdziałam.Nie mam w ani jednej osobie wsparcia,oprócz Was oczywiście.
  11. Już muszę lecieć.DZIĘKUJĘ WAM WSZYSTKIM Z CAŁEGO SERCA :loveu::loveu: Ewcia1994dg,dziękuję. Zapytam zaraz jak to jest z tymi pampersami.Rozmiar,to już wiem, 3/4 to są ponoć największe. Zajadę do ośrodka zdrowia/to po drodze/ i zapytam.Jak mi sie uda na chwilunię wejść na kompa w pracy,to napiszę,jak nie będzie jak,to wieczorkiem.Dzisiaj w pracy mamy dyskotekę dla Gimnazjum,wczoraj była dla Podstawówki.Uwaga! - będę się bawić!!??? Jadę,bo mało już czasu.Pa
  12. Droga prawna uruchomiona.Wczoraj była pani z opieki u pani Stanisławy.Dzisiaj rano ma być jakaś opiekunka,z którą pani Stasia sie dogada co do pomocy.Jak będę jechała do pracy zajadę i sprawdzę czy ktoś był.Tak jak wczoraj pisałam/ale chyba na innym wątku/,jest trochę lepiej.W czwartek nawet córka ma przyjechać.Umówiłam się,że spotkamy się i będę z nią rozmawiała.Ja nie dam juz teraz zginąć tej kobiecie.Wogóle jaka ona jest fajna,mówię Wam.W tym wszystkim jeszcze sobie ze mną żartowała wczoraj.Zadowolona,przebrana i nie głodna wczoraj już była.Zpieskami będzie gorzej,bo patologia zwierzęca i tutaj źle pojmowana miłość.Krzywdy suczki nie mają,ale o usypianiu,czy oddaniu mowy nie ma.Nie chce nawet słuchać.Ani pani Stasia,ani syn.Powiedziała mi tylko,żebym jak mogę,to zabierała pieska,bo oni/czyli syn,synowa go nie karmią i nie dbają/Anetek100 zrobi ogłoszenia,agacia na pewno pomoże w ogłoszeniach,może uda się znaleść mu jakiś domek.U mnie pierwsza w kolejce była by mama Demonka.Chociaż z drugiej strony ona jest wolna,a on na łańcuchu.Wyobraźcie sobie dowiedziałam się wczoraj od syna pani,że oni do niego nie podchodzą,bo on gryzie ich.Łańcucha nie odplątali,bo bali się podejść.A on ze strachu pewnie gryzł.Na mnie w pierwszej chwili warknął i lekko złapał mnie za rękę,ale po sekundzie już cały mój.Tak tutaj po wsiach jest.Już o tym pisałam,że mnie prawie nikt nie lubi,bo ja zaglądam do prawie każdego domu i rozmawiam i proszę.Jak proszę np.żeby wody dali,to mówią,że nie trzeba,bo nie pije tylko wylewa.A jak uprę się i sama z domu gar przywiozę i wodę w butelkach i wleję,to wychodzą i jeszcze co po niektórzy wyganiają z posesji.Ja nie poddaję się tak łatwo i gadam,gadam,gadam,ile tylko się da.Zawsze uważam,że coś w głowie i sumieniu zostanie u ludzi.Są tacy,że posłuchają i nawet dopytują jak coś dla pieska dolega.Dużo ludzi nie odrobacza nawet.To ja czasami,jak widzę,że bied chuda i sierść straszna,to kupuję tabletki i zawożę i mówię:pani jest mi winna 6 zł i pcham tabletkę w pysk dla psa.Oddają czasami,a czasami mówią,a po co kupowała,on odrobaczany.Co raz bardziej myślę,gdzie z tąd uciekać?.Końca nie widać poprostu. Kurcze,mnie te gadanie zgubi.Lecę. . . .
  13. Kurcze już tak namieszałam,że nie możemy na jednym się skupić,mianowicie na Shivie.Ja tu na wątku legalnie zezwalam na wysłanie jej do hotelu.Ktoś pisał żebym tak zrobiła,więc pizę,że wyrażam zgodę.Jak tylko będzie można ją wieść,pojedziemy.Oczywiście wolałabym,żeby zrobił to ktoś inny,bo jak my pojedziemy,to piesy znowu same będą cały dzień.Ale może nam wybaczą.Ja to normalnie boję się z domu wychodzić.Za każdym razem zastanawiam się,co mnie po drodze spotka.Dobranoc .
  14. No właśnie __Lara,wszystko takie trudne i ciężko pomagać.Ona mi dzisiaj opowiadała,że mi głowa puchła.O psach,które miała i przygarniała.Według tej pani np.jej kot jest już stary,bo ma 3 lata.Mówię Wam,nie wytrzymam,co się dzieje ze zwierzętami.Tutaj wszędzie i każdy prawie pies potrzebuje pomocy.Może w co 20 domu pies ma siako,tako,reszta to koszmar.Z opowiadań tej pani naliczyła może z 10 psów,jakie ostatnio miała.Już nie ma,bo to zdechł,to zabił samochód,to zastrzelili. . . . Ja nie mogę wytłumavczyć,bo poprostu jest tak,że ja swoje,pani swoje.Już z każdej strony zagajałam jak mogłam.Powiedziała tylko,że jak do domu starców pójdzie,to mi je odda.Ale do jakiego domu starców????,ona tylko tak marzy. Urodzą suczki dzieci i co?,co ja mogę zrobić? jak nie chce nawet słyszeć o uśpieniu.Jedna suczka ma w książeczce zdrowia wpisane,że wysterylizowana jest,a ona w ciąży.Rozumiecie coś?
  15. Była dzisiaj pani z gminy u pani Stasi.Jutro ma przyjść pani opiekunka z Gminy.Dopiero wróciłam z tamtąd.Podziałała chyba moja wizyta,bo wyobraźcie sobie,zastałam syna,który akurat wrócił ze sklepu.Przyniósł serek wiejski i kupił 5 pampersów.Na stole leżał chleb i pachniało w domu czymś smażonym.Pani była przebrana,a w domu na toliku pojawił sie telewizor.Oglądała akurat barwy zczęścia.Jutro pomogę jej umyć głowę.Suczki nie zgadzają się ze sobą.Obie sa w ciąży.Oddać nie ma mowy,powiedziała.Szczeniaki odda,bo ma chętnych.Skrajnego zaniedbania nie widać.One nie są bite,bo bardzo przyjazne są.Śpia w łóżku z tą panią.Nie są chude.Nie ma do czego sie przyczepić.Syn z nimi przy mnie sie pobawił.Dla mnie to taka dziwna ta zabawa.Klepał ją i szarpał,tak dziwnie jakoś.Ale nie krzywdził.Oni mówia,że kochają je i za nic w świecie nie oddadzą. Gorzej jest z pieskiem w budzie.Ale gdzie ja mam go zabrać?U nich w tej budzie to co kilka miesięcy inny piesek jest.Gdybym mogła zabrałabym natychmiast.Demonka mamy wieczorem nie było tam gdzie zawsze.Ale rano dobrze zjadła.Zostawiłam w krzakach wiaderko wody. Z pania Stanisławą umówiłam się,że co dziennie przed pracą do niej wpadnę. W czwartek ma przyjechać do niej córka.Ludzie mówią,że ona tylko tak mówi,ale zobaczymy.Po malutku poukłada się może jakoś.Będę na razie do niej zajeżdżała i przy okazji piesom podrzucę karmy.Piesek białasek wieczorem już tak nie rzucał się na karmę.Nie wiem czy pisałam,ale załozyłam mu kółko takie obrotowe do paska.Łańcuch trochę się rozkręcił.Ok ciocie,coś zjem i może dzisiaj wcześniej się położę.Już swoich karmić nie muszę,mąż ponakarmiał i nawet kolacja na mnie dzisiaj czekała he he.Może jutro będzie lepszy dzień.
  16. Jeśli chodzi o konie,to panowie,syn i mąż mają klacz i źrebaki,jak urodzi, sprzedają.Pewnie na kabanosy? A ha,jeszcze odnośnie opieki społecznej,to prawdopodobnie jest tak,że jak jest rodzina,to oni nie bardzo mogą?,czy coś takiego.Były ponoć rozmowy z córką i zobowiązała się,ale wyjechała na jakis czas,potem wróciła i teraz nie mieszka w tej samej wsi.Tołku nie można dojść.Tyle ludzi,rodzina,a kobieta sama.Chore!!!!!
  17. Byłam dzisiaj u pani Stanisławy przed pracą.Zawiozłam rosołku,kotleta i kawałek kurczaka z ziemniakami.Nikt jej nie gotuje,zjadła ze smakiem.Trochę pozmywałam,wytarłam podłogę,posprzątałam kupki po suniach.Nakarmiłam suczki i pieska tego na łańcuchu.Szczerze mówiąc nie wiem,czy to pies,czy suczka,bo nie bardzo ma do mnie zaufanie,ale pani mówi,że piesek.Założyłam kółeczko i przypięłam do obroży,ale łańcucha nie udało mi się odplątać.Jest splątany z jakimis sznurkami,szmatami. . . ,zresztą jak będzie miał dłuższy łańcuch,to się pozaczepia o kamienie i druty,które wystają z ziemi i nie dałam rady ich powyciągać.Pieska,to myslę,że mozna zabrać,bo ewidentnie naruszone sa przepisy.Suczek nie chce oddać,bo kocha.Nie maja one tam dobrze.Przedewszystkim dzisiaj jak przyszłam,to ta pekinka napadła na jamnisię i tak ją skotłowała,że ledwie dałam radę ją odciągnąć.Jamnisia najadła się na zapas i oddała za chwilę na łóżko i po chwili zaczęła to zjadać jeszcze raz.Do karmienia je rozdzieliłam.Pekinkę w korytarzu nakarmiłam.Piesek jak powąchał jedzenie,to napadł na wiaderko i miałam problem,żeby mu nałożyć do garnuszka.Nie chciał mi oddać,zaczął jeść aż się dławił biedulek.Nie wiem co mam robic dalej,ale muszę na razie pomagać,choc bym miała na ryj paść jak to sie mówi.Na razie jestem w pracy u nas dzisiaj dyskoteka w szkole i mam luzaki trochę.Pomogłam juz koleżankom w sprzątaniu nawet i w robieniu kanapek dla dzieci i jeszcze mi zostało nie wiele do zrobienia.Chciałabym wyjść wcześniej,ale nie mogę.Zajadę do piesków po pracy i zobaczę,czy wodę mają,bo piły i piły i piły. . . A ha,jeszcze okazało się,że piesek biały,to jest pani Stasi synowej i to ona z synem wyjechali i zostawili go bez opieki,wrócą dopiero w niedzielę.A u nich w mieszkaniu zamknęłi kotka.Miałczy biedny,nie może wyjść.Jest tam taki ganek i szpary,nakładłam tam jedzenia i w płaskim talerzyku wsunęłam wody.Ciężko tam nawet pomóc,bo to są ludzie nie bardzo sprawni umysłowo.Dwie córki są zdrowe,ale jedna nie interesuje się wcale,tłumaczy się,że nie ma na PKS 10 zł żeby do matki przyjechać,chociaż raz w tygodniu,okazało się,że mieszka 10 km od matki/ja rowerem nawet co dziennie bym pojechała/.Druga,to młoda dziewczyna,w średniej szkole jeszcze sie uczy i mieszka u ciotki w Pruszczu.Tutaj przyjeżdża tylko co jakiś czas.Na dłuższą metę,będę naciskała,żeby ją rodzina do Pruszcza zabrała.Tutaj czarno to widzę.Dosłownie nie ma z kim rozmawiać.A jak byłam rano tam,to przyszedł jakiś mężczyzna i powiedział do mnie,że idzie do Gminy i poszedł.Zakilka minut wrócił i powiedział,żebym ja już poszła,bo zaraz przyjdą z opieki społecznej.Pojechałam więc do pracy.Nie moge usiedzieć spokojnie,czy byli,czy nie.Słuchajcie,już moja obecność tam,narobiła sensacji.Całe Wyszki poruszone.Dzwonią do mnie ludzie,nie wiem co się dzieje,bo oczekują,że ja zajmę się wszystkim.Jeden pan zapytał nawet: "i co,znajdzie pani dom opieki".Inni mówią:"najwyższy czas,żeby do dupy wójtowi ktos sie dobrał".A ja odpowiadam,to rócie coś,pomóżcie.Nikt nie chce się mieszać,chociaż sa tacy,co współczują pani Stasi.Ona ponoć jest i zawsze była bardzo zgodna,pogodna i miała bardzo ładnie w domu.Pracowała,miała pieniądze.Choroba powoli zabrała jej wszystko,nawet godność.Na razie będę do niej zaglądać.Jak potrafię pomogę.Myślę,że nabierze do mnie śmiałosci,przełamie się i pozwoli się umyć.Tam nawet odpływu wody nie ma.Wiadra,ani mopa jakiegos,żeby posprzatać.Pomału zorganizuję wszystko.Mam mało czasu najgorzej.Dzisiaj spałam trzy godziny,bo wstałam o 4:30,żeby obrobić się u siebie i zajechać przed pracą tam.Ale nie martwcie się,dam radę.Sytuacja i potrzebujący daja mi siłę.Ja wolę latać na miotle,niż siedzieć bezczynnie.Mam w rodzinie potrzebujących,ale to w mieśćie i bardzo daleko i jeszcze jakoś sobie radzą,to puki co pomogę tutaj.Zwaszą pomocą jak zwykle.Dziękuję.
  18. Z transportem,to ja dam radę.Jeszcze do Warszawy,dojadę.Musiała bym tylko wiedzieć,gdzie dokładnie mieszka jamor,bo nie wiem ile paliwa by poszło.Do Warszawy mąż mówi,że od nas jakieś 200 km,to ok 150zł,ale jeśli to jest dalej?Nie mam kiedy sprawdzić na mapie,przepraszam.Gdybym to ja,albo mąż miała jechać,to dopiero w sobotę,albo niedzielę.
  19. drugiej suczki nie mogę wkleić,już nie wiem dlaczego,chyba pójdę spać jutro sie postaram
  20. [IMG]http://images38.fotosik.pl/140/7806d30c71e2e7femed.jpg[/IMG] a to suczka pani,jamniczka/nie wiem dlaczego tutaj nie wygląda na jamnika
  21. [IMG]http://images39.fotosik.pl/141/6b99c4ef91e032c9med.jpg[/IMG] a to jest piesek tej pani syna i synowej,którzy gdzieś wyjechali na kilka dni i zostawili go bez jedzenia i picia,na metrowym łańcuchu,na wysokości garnka/w którym jest błoto/jest początek łańcucha
  22. [IMG][IMG]http://images46.fotosik.pl/145/462fe31b09c864ccmed.jpg[/IMG][/IMG]
  23. To jest mama Demonka[IMG]http://images37.fotosik.pl/140/3f4d73e3dde90238med.jpg[/IMG]
  24. [SIZE="5"][/SIZE]DZIĘKUJĘ [SIZE="2"]u NAS jest GOPS,gminny ośrodek pomocy społecznej i oni wiedzą o sprawie,ale ponoć ta pani ma dzieci,to były rozmowy z córkami i synami,ale dalej nic sie nie dzieje.Tak do końca,to nie bardzo moge powiedzieć za dużo,ale jutro postaram się porozmawiać z córką tej pani,bo syn nie do końca jest sprawny umysłowo.Ja go nie znam,ale kilka osób mi powiedziało.Rozmawiałam już dzisiaj z nimi przez gg. Porobię jeszcze trochę przy zdjęciach,a jutro napiszę co i jak.[/SIZE]
  25. Suczki,te z lasu są dwie.Zaglądam do nich co kilka dni.Podrzucę karmy suchej i żyją.Nie wiem co dalej.Mam zdjęcia,jakie już fajne urosły,teraz takie panienki.Nie mam kiedy,naprawdę,z tymi zdjęciami się zająć.Może jutro.Chyba zwariuję.Musiałam w poprzednim życiu/ponoć tak jest/bardzo mocno nagrzeszyć,albo swołaczą jakąś być, złą dla ludzi i zwierząt,że teraz nie moge uwolnić sie od nich i przejść obojętnie.Jeszcze ta kobieta biedna.Przecież muszę coś zrobić,muszę jakoś jej pomóc.Tylko jak?.Jak zacznę od pana wójta,to sama zginę wtedy,jak mu się narażę.Zresztą była już jedna pani u niego,jakieś dwa tygodnie temu i nic,żadnej reakcji. O Jezuńku kochany,macie się ze mną? Przepraszam,ale wygadałam się i trochę lżej.Mama Demonka,nie wiem juz sama,czy w ciąży,czy może już po porodzie i ktos zlikwidował jej te dzieci,bo cycuchy twarde bardzo,ale mleko nie leci.Nie widziałam jeszcze czegos takiego.Zrobiłam jej kilka zdjęć.Mnie ludzie to juz przeganiają jak psa,jak widzą przy psach tch biednch.Śmieją się mi w oczy.
×
×
  • Create New...