-
Posts
7958 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Pipi
-
Brańsk- śliczny mix saarloosa wilczaka! Wolter ma dom!
Pipi replied to Moniskaa's topic in Już w nowym domu
No własnie,Moniśka co u Ciebie,jak tato? Pozdrawiam ;) -
Brańsk- śliczny mix saarloosa wilczaka! Wolter ma dom!
Pipi replied to Moniskaa's topic in Już w nowym domu
................................ -
Olga7,jestem ogromnie wdzięczna,ale my nie zrozumiałyśmy się.Chodzi o to,że ja na węglówce nie gotuję,ponieważ przy wyburzaniu jednego z pieców u mnie,coś się stało w kominie,czy w przewodach kominowych i ja poprostu nie mogę rozpalić w tej płycie,bo nie ma zupełnie ciągu i cały dym wali na chałupę.Byłam u kilku zdunów i każdy mówi to samo,mianowicie,że trzeba rozebrać wszystko,bo mogło zatkać przy rozbieraniu jednego z tych pieców.Mogły cegły spaść gdzieś tam i przeczyszczanie przewodów nic nie da.Jest to raczej prawdą,bo ja sama czyściłam przewody kominowe i kanały w piecach i one palą się bardzo dobrze.Płyta jednak nie.Oczywiście zajmę się tym,ale jak narazie żaden z fachowców nie ma dla mnie czasu.Jeden powiedział,że wpadnie może w grudniu.Ja oczywiście czekam,ponieważ płyta jest jeszcze w nie najgorszym stanie. Myślę,że to za duży problem z tą płytką i to aż z drugiego końca Polski. Bardzo przepraszam za to zamieszanie i dziękuję. Alek5464,bardzo dziękuję za pomoc.Nie spodziewałam się i tego. Dla mnie jest dużym problemem wykarmienie,a reszta jakoś leci.Przyzwyczaiłam się i chyba bym się zanudziła,gdyby nie te zwierzęta.Ja nawet jak już gdzieś pojadę/np.do rodziców/,nie mogę usiedzieć na miejscu,bo mnie gna do domu,do nich.Nie umiem cieszyć się wolnością.Prawdą jest jednak,że gdybym mogła chociaż połowę oddać do adopcji,było by o niebo lżej. W przyszłym tygodniu mam zadanie zająć się porządnie Sabcią.Wet kazał odczekać ze dwa tygodnie od porodu.Czas minął,więc trzeba zobaczyć co i jak z nią znowu się dzieje i co robić dalej.O tym jednak na wątku Poświętnych/drugim wątku/.
-
Wykasowałam nr telefonu do pana.Ronia,może Ty go jeszcze masz?Mnie się wydaje,że podawałam Evelin,bo rozmawiałyśmy o tym żeby zaproponować temu panu innego kudłacza. Szkoda by było żeby do mnie zjechał.Już przyzwyczaił się do mieszkania w domciu,a tu nagle znowu na łańcuch?Ale oczywiście jeśli nie ma innego wyjścia,zabieram do siebie.Poszukamy mu innego domku tak?
-
Jezuniu kochany,co robić? - zabierać,do mnie,do budy? Evelin,kochana,co robić?Może ruszyć tego pana z Lublina? chociaż nie sądzę,bo na pewno się obraził wtedy.On tak bardzo chciał Kajtunia.No nie wiem.W ostateczności mogę zabrać,z tym,że u mnie luzem nie pobiega,a tam gdzie był,nie ma mowy żeby wrócił,bo nawet spichlerz pod którym mieszkał już został rozebrany.Tak mi przykro :-(
-
U mnie w domu nie można krzyczeć,natychmiast suka,która jest wysterylizowana sika na posłanie.Sika również wtedy,kiedy wpuszczę do niej inne pieski/wystarczy jeden/kładzie się na posłaniu i nie chce nawet wyjść na podwórko.Zachęcona do wyjścia nie chce się załatwić,tylko siedzi przy drzwiach i pilnuje żeby wejść do mieszkania pierwsza i żeby nikt inny nie zajął jej miejsca.Myślę,że sika bo wtedy wie,że nikt inny tam nie będzie chciał wejść.Kiedy jest sama,wszystko jest ok,posłanko suche.Nie lubi towarzystwa,ale czasami musi je mieć.Kiedy ktoś przychodzi muszę do niej wpuścić inne pieski żeby nie było zamieszania.Czy twoja suczka jest sama?Może tak być,że za głośno słuchasz muzyki,lub telewizor gra za głośno.Psy mają bardzo wyczulony słuch i cierpią,kiedy jest za głośno.Musisz poobserwować swoją dziewczynkę.Może na nią krzyczysz?.Powodzenia
-
[quote name='enia']Pipi, potrzebujesz kocy czy ew.narzut używanych?[/QUOTE] oj,tak,bardzo,tego nigdy nie za wiele,oczywiście tym w domu,bo podwórzowym,mam słomę,ponieważ koce namakają,zresztą one koce wyciągają z bud/nie wiem dlaczego/ Enia,dziękuję za pamięć. Dziękuję również pani I St. . . . .,za wpłatę 50 zł w tym miesiącu/przepraszam,ale ja znowu zapomniałam nicku/
-
[quote name='agaciaaa']Pipi, my z Izą byśmy przyjechały pksem, tylko musiałabyś po nas przyjechać do Topczewa, jak dobrze pamiętam. Tam jest chyba najbliżej przystanek. Nie ma sensu żebyś specjalnie jechała po nas do Białegostoku. Tylko musimy ustalić jakiś dogodny dla wszystkich termin, a z tym coś ciężko.[/QUOTE] Tak,ale ja wiem,że jesteście studentkami,a pks,to koszt biletu 10 zł w jedną stronę,dla jednej osoby.Gdybyście jednak mogły,było by wspaniale.Tylko jak z terminem,no właśnie?Ja jestem cały czas w domu,nie ruszam się przez najbliższy tydzień na pewno nigdzie.W soboty,niedziele również w domu.Piszcie jak Wam pasuje,ja na pewno się dostosuję.Dziękuję.
-
Upewnię się jeszcze,czy można jej pomóc całkowicie wyjść z tego nużeńca,czy po sterylizacji jest szansa na całkowite wyleczenie.Porozmawiam z Arka,może zmienić lecznicę.Zapytam,czy zgodzi się opłacać dalej to leczenie.Już sama nie wiem.Z drugiej strony,takie życie dla niej na stałe,w kojcu,chora.Idzie zima i jak jej sierść nie odrośnie na nowo,to ona od zimna rozchoruje się jeszcze bardziej.Ciężko. . . .
-
[quote name='Evelin']O kurcze..a to pech.Komputer do tej pory chodził bez zarzutu..:mad:[/QUOTE] Evelin,przepraszam,przepraszam,przepraszam. . . . . . . . . . . ,taka ze mnie panikara.Nie potrzebnie panikowałam,bo to wychodzi na to,że wina modemów.Poprostu mam takiego pecha giganta,że trzy modemy i wszystkie wadliwe.Dzisiaj wzięłam z telekomunikacji inny model i jak na razie jest ok.Miałam zxdsl,a dzisiaj wzięłam sagem.Mam nadzieję,że wszystko już będzie dobrze. EVELIN,nie gniewaj się,przepraszam. Na usprawiedliwienie mogę tylko powiedzieć,że na infolinii tak mi zasugerowali,że to może coś z komputerem nie tak,a ja głupol odrazu napisałam.Sorki,dobra kobietko i dziękuję za komputer.
-
Myślałam o tym najgorszym wyjściu,ale ona jest taka pełna życia,bawi się jak szczeniaczek,cieszy się jak wchodzę do nich,patrzy tak mądrze w oczy,liże mnie po rękach.Jest bardzo mądra i mnie się wydaje,że ona wszystko rozumie.Nie dam rady,nie mogę. . . . . . . Jak upewnię się,że nie można jej już pomóc ?. . . . . Ale przecież jest jeszcze Gucio i Nora.U Gucia nie widzę zmian na skórze,ale Nora ma zmiany na łapkach i trochę na brzuszku.Pan wet mówi,że nie trzeba nic robić,bo jak do tej pory się nie uaktywnia,to ona sama zwalcza.Gutek i Nora,tylko raz w lutym otrzymały advocate. Wiem i rozumiem,że ciężka z nimi sprawa,ale one cieszą się z życia i to widać.Gdyby były jakieś zrezygnowane,wycieńczone,nienormalne,czy agresywne?,ale one przepraszają mnie każdego dnia,że żyją.Nie wiem ,jestem już głupia.Ciężko,ale żal. One mogły by zostać u mnie,gdyby inne poszły w świat.Adopcje w miejscu. Myślę,że już z komputerem będzie u mnie wszystko dobrze.Pozbieram się do kupy i powklejam zdjęcia.Może w końcu jakoś dogadam się z Tobą Iza i Tobą Agaciaa i zrobicie nowe fotki.Wszystko rozchodzi się o pieniądze,cholerka no.Przecież trzeba Was przywieżć dziewczyny,a ja teraz bardzo mało jestem w mieście,jeżeli już,to w ciągu tygodnia i to w ciągu dnia,kiedy Wam nie pasuje.Nic to,jakoś się umówimy,aby chęć szczera/jak to się mówi/. Na razie ja jestem tu i teraz i jeszcze jakoś daję radę.Aby do wiosny. . . .
-
Słuchajcie,przyjechałam do szkoły na komputer,bo znowu mam problemy.Myślałam,że modem ADSL do neostrady się po psuł,jeździłam dzisiaj do miasta wymieniłam na nowy/diody przestały świecić i nie było połączenia/.Po zainstalowaniu okazało się,że też nie działa.Byli z Telekomunikacji,sprawdzili linię,wszystko w porządku.A pan z infolinii powiedział,że coś z systemem jest nie tak,albo komputer za słaby jest,żeby dać prąd dla modemu.Ja to mam szczęście.A tak się cieszyłam.Muszę czekać do poniedziałku,powiozę komputer do sprawdzenia.W Bielsku Podlaskim wszystko czynne jest do 16:00,więc dzisiaj za późno jest. Wszystkim dziękuję za pamięć,cieszę się,że o mnie pamiętacie. Muszę znowu poczekać ze wszystkim.Mam tyle zdjęć,filmików.Myślałam,że powklejam. Dzidda,dziękuję bardzo. Agaacia,Mietek ma się dobrze,tylko bez nogi i jak na trzech chodzi,to czasami mu bolą i szybciej się męczy.On teraz więcej w chlewie siedzi.Ale już dawno zapomniał o tym co go spotkało,bo do psów się tuli. Olga7,przepraszam,ale ja już nie mam chyba tej komórki,raczej gdzieś zgubiłam,albo zostawiłam,sama nie wiem co z nia się stało.Została mi tylko ładowarka na pamiatkę.Co raz częściej mi się zdarza coś,gdzieś wsadzić,albo zgubić.Starość,nie radość. Do poniedziałku kochane,miłego weekendu.
-
Kretka,to ma szczęście.Faalka,dziękuję za wiadomości od niej.Pisz jak najwięcej o niej.Dobre wieści podnoszą na duchu i dodają sił/przynajmniej dla mnie.Pozdrawiam.
-
Jestem,witam po przerwie.Evelin przywiozła mi komputer,który oddała mi Randa.Gdyby nie to,nie mogłabym jeszcze być tutaj.Bardzo,bardzo dziękuję.Ciotki są ze mną w stałym kontakcie i bardzo dużo mi pomagają.Evelin,wpada do mnie,dzwoni,pomaga.Wiem,że ma jak zawiązać,ale o mnie nie zapomina.Jestem przeogromnie wdzięczna i bardzo dziękuję. A u Poświętniaków nic nie słychać.Tak mi przykro z tego powodu.Oprócz tego,że są nakarmione i bezpieczne,nic się nie dzieje.Gucio,jak by troszeczkę lepiej się miewa,bo nie molestują go już tak,te baby.Nauczyły się,żeby mu nie wyjadać i nie odpędzają go od miski,może spokojnie zjeść.Nora,jest taka kochana,już się tuli do mnie,aż się trzęsie ze szczęścia,kiedy może u mnie na kolanach posiedzieć.Jednak na smycz,ani rusz.Saba,no właśnie,Saba,to ogromny problem.Z nią jest najgorzej.Ciągle powtarzam,jej potrzebna jest indywidualna opieka,a ja nie mogę jej tego zapewnić.Zaszła ona w ciążę,która wyniszczyła ją na nowo.Znowu trzeba będzie ją leczyć,wozić.Z ciążą było tak,że: Pan doktor powiedział,że jak będzie odpowiedni moment,to przywiezie pani do sterylizacji aborcyjnej.Przedtem,nie można było sterylizować,bo chora jest i na leczeniu.Ale jak zaszła w ciążę,to już można było??????Umówiłam się więc w odpowiednim momencie na sterylkę,ale niestety zachorowałam i to dosyć poważnie i przesunęłam o tydzień później zabieg.Niestety pan doktor nie mógł,ponieważ poszedł na urlop.Kiedy wrócił,to listwa mleczna była już za duża i nie można było zrobić już nic.Tak więc suka urodziła dziewięcioro dzieci,które/o losie?/ musiały odejść za TM.Po pierwsze,że wszystkie raczej były by chore tak jak matka,a po drugie,dziewięć chorych sztuk,uważam,że nie miały by żadnych szans na adopcję.Zresztą ja kiedyś otrzymałam w prezencie do stodoły 7 sztuk,które woziłam po schroniskach,próbowałam oddać i nic z tego nie wyszło.Tylko dzięki Wam udało się oddać czwórkę z nich.Tak wracając do Saby,to nie wiem co mam dalej robić.Samochód,stary się sypie,opony letnie,idzie zima,ja znowu bez grosza,jazdy kosztują,na głowie psy,koty i ja jedna.Nie pisałam wcześniej,bo nie było to takie ważne,ale teraz muszę powiedzieć,że od czerwca ja jestem sama z tym wszystkim,ponieważ mój mąż zostawił mnie i pojechał sobie w świat.Miał on problem/o którym nie warto pisać,ale poważny/.Raczej nie interesuje go co u mnie słychać.Jeśli już czasami zadzwoni,to mówi do mnie,wytrzymasz,musisz.Pomaga Arturowi,to już ja nie muszę.Syn może spokojnie uczyć się w mieście.Oni są w kontakcie i cieszę się z tego powodu,ale tu muszę radzić sobie sama.Ok,przepraszam,za tę spowiedź,ale uznałam,że to idzie w parze,jeśli chodzi o psi "biznes".Jakoś jeszcze daję radę,ale lata lecą i zdałam sobie sprawę,że na dłuższą metę ja już nie pociągnę.Proszę,pomóżcie mi z tymi Poświętniakami.Potrzebny jest każdemu z nich oddzielny dom tymczasowy,inaczej nie mają one żadnej przyszłości,zwłaszcza Saba.To na razie było by tyle.Jak uporam się z fotosikiem,powklejam zdjęcia.Pozdrawiam.
-
Jestem po przerwie.Dostałam komputer od Randy,a przywiozła go Evelin.Bardzo serdecznie dziękuję.Te kobiety są ze mną w stałym kontakcie i bardzo dużo mi pomagają.Nie wiem jak to by było gdyby nie one.Evelin wywiozła z mojej gminy naprawdę sporo psów i gdyby nie one, to raczej u mnie zostało by już tylko trzy,może cztery.Jednak jestem ogromnie wdzięczna,ponieważ przynajmniej nie muszę już tak latać po tych wioskach i karmić i prosić żeby nie przeganiali biedaków,np z pod sklepu.Z tej strony mam komfort przeogromny.Jestem już bezrobotna,więc mogę poświęcić czas dla moich psiaczków.Oczywiście kotków też. U nas pomalutku jakoś leci.Mam nowego psiulka,który wraz z wywalonymi braćmi włóczył się po wsi.Po jakimś czasie ja rano wychodzę z domu,patrzę,a z budki w której całe lato spały koty,jakiś nosek wystaje?Zaglądam dalej,i co widzę?,piesoooo???????!!!,cholera,pomyślałam w pierwszej chwili.Wystarczyło mu,że kilka razy, kiedy przejeżdżałam przez wieś,dałam chrupek i widocznie po zapachu,czy co, przyszedł do mnie.Mądrala z niego,bo było ich czwórka i tylko on jeden przeżył.Jego rodzeństwo pod kołami zakończyli żywot.Liczyłam na to,że może ludzie wezmą,ponieważ to były same pieski.Nie stety,nikogo nie obchodziły.Przeganiali,bo to dziady. . . Dostał imię Płomyk,ponieważ sprawiał takie wrażenie,że zaraz zgaśnie.Przewracał się na plecki i przepraszał,że żyje.Jest bardzo karny,nie oddala się nigdzie.Psy biegają,bawią się,a on siedzi przy domu i tylko się przygląda.Rusza za mną,ale tylko do bramy i zostaje.Jak idę po mleko,to kilka mi towarzyszy,ale nie on.Mogłabym pisać o nim książkę,ale może założę mu wątek i tam będzie ciąg dalszy,ok? Mam problemy ze zdjęciami,ponieważ korzystałam z fotosika Aga i Eto,nie wiedząc,że trzeba abonament płacić.Tak myślę,bo na czerwono mi się pokazuje,że mam już ponad 100 zdjęć,więc muszę opłacić abonament.Skontaktuję się z Agą i zobaczę,co mogę zrobić.Proszę o jeszcze trochę cierpliwości. Kochane,dziękuję za dobre słowa,za życzliwość i zainteresowanie,kiedy mnie tu nie było.Mam nadzieję,że teraz już będę i nic się nie stanie.Dziękuję,pozdrawiam.