-
Posts
7958 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Pipi
-
Maada,dziękuję,bardzo mi miło,również witam Cię na dogo.Proszę odwiedzaj nas tutaj,zapraszamy. Jestem już z miasta s powrotem.Baaardzo zmęczona,ale zadowolona.Kupiłam trzy worki karmy i 12 puszek.Pożyczyli mi wózek w markecie i pomalutku do autobusu zaciągnęłam.Zostawiłam zakupy w autobusie/byl podstawiony pół godz wcześniej i pan kierowca pozwolił mi zapakować/,pusty wózek odprowadziłam do Kauflandu i wróciłam do autobusu.Na miejscu czekała już na mnie kumpela i pomogła mi zaciągnąć sanki do domu.Wszystko dobrze się powiodło,na jakiś czas mam z głowy. Evita,wiem,wiem,przepraszam.Na dłużej wystarczy,a ja będę spokojniejsza.A jak przyjdzie od Was karma,natychmiast o tym napiszę.
-
Tak,bezdomna,od lata tu się pojawiła.Jest bardzo mądra.To druga Szczotka.Kręci sie blisko ludzi,ale czeka w oddali,nie kradnie,nie szczeka na nikogo.Jest,a tak jak by jej nie było.Jak urodzi dzieci,postaram sie to załatwić,a ją koniecznie wysterylizować i będzie mogła sobie tak żyć.Oczywiście dobrze by było gdyby domek jej się znalazł,ale to nie priorytet.
-
Oto ona,żyje sobie w mojej wsi,tak jak kiedyś Szczotka.Koczuje po opuszczonych stodołach.Jedna pani ją dokarmia,ale wziąć do siebie nie chce.Ma swoich psów aż cztery,a to jest suczka,więc nie ma mowy.Jak jest bardzo głodna,to do mnie przychodzi,ale nie zawsze.Bywa,że i tydzień jej nie widzę.[IMG]http://images48.fotosik.pl/244/00b1d84ce48e3264med.jpg[/IMG]
-
enia,dziękuję za pw i pomoc.Na Ciebie i evita,zawsze mogę liczyć,bardzo dziękuję. Wymyśliłam tak,że pojadę jutro PKS-em do miasta o 7 rano i wr.ok 13.Dowiedziałam się,że jest autobus w ciągu dnia.Nie zawsze jedzie,ale mam nadzieję,że jutro będzie.Trzymajcie kciuki.Dowiedziałam się też,że jest posój taxi przy dworcu.Umówię się więc z panem taksówkarzem,żeby ok 12 przyjechał pod Kaufland i zawiózł mnie na dworzec. Potem to już tylko dojechać na miejsce.Sąsiadka/moja kumpela/,bnędzie czekała na mnie z mężem i sankami.Pomogą mi zawieźć karmę do domu.Może się uda.Kurcze,aby do wiosny. . . . . Evelin,kochana kobietko,dziękuję za telefony,dziękuję za wszystko.
-
Teraz,to już oni niczego ode mnie nie potrzebują i ja to wreszcie zrozumiałam,szkoda tylko,że tak późno.Nikt nawet nie zadzwoni,no bo i po co?To nic,wszystkiego trzeba doświadczyć,tylko,że boli.Ale du. . .u mnie twarda,a serce pomału też twardnieje,a szkoda,bo ja nie lubię uczucia obojętności.Stara jestem,a ciągle się uczę.Idę na "wybieg" teraz.Słonko wyszło i jest bardzo pięknie.Może kilka zdjęć zrobię.OOOOO,LECĘ,OZY SIĘ URWAŁ,ale wrzask. . . . . .
-
Wiem,dotarło to do mnie w końcu,ale ciężko to przyjęłam.Samochód jeździ,przód do wymiany.Zderzak,błotnik,lampa,klapa,szyba,główna listwa.Z dwóch tysiaków nie zejdzie.Jakby można było,to takim pobitym bym jeździła,ale badania techniczne nie ważne i do puki nie zrobię samochodu,nikt mi nie podbije dowodu.Za gapowe się płaci,bo ja pewna byłam,że do 5 stycznia mam ważny dowód.Trzeba było sprawdzić,a ja tego nie zrobiłam.Całe szczęście,że ubezpieczenie miałam,bo wtedy to już koniec.Pan Policjant powiedział,że firma ubezpieczeniowa podałaby mnie do sądu i musiała bym pokryć koszty naprawy tamtego samochodu i policja również w takich przypadkach podaje do sądu i kara ok 3 tys. A ja pojechałam do sklepu,bo sąsiad mnie poprosił,ponieważ jemu samochód się popsół.Osobiście nie miałam takiej potrzeby.Teraz sąsiada wcięło,nawet nie zapyta. . . . . . .No cóż,durniów nie sieją,nie orzą,oni sami wyrastają. . . . . .Mam,za swoje.
-
uroczna młoda kudłatka pieSZCZOTKA - TERAZ NELLY MIESZKA W CHORZOWIE :-)
Pipi replied to Murka's topic in Już w nowym domu
Lepiej trafić nie mogła.Oby wszystkim tak się poszczęściło.Dziękuję,pozdrawiam. -
U mnie Kusy jest podskubywaczem.Wszystkim tak robi,ludziom i psom.Nie mocno,ale skubie.Już tak ma.Na spacer muszę najpierw wszystkie psy wypuścić,dopiero potem wychodzę z nim,bo inaczej nie pozwala wyjść nikomu,ponieważ skubie.Jak już jesteśmy na podwórku,wszystko jest ok.Oczywiście podczas zabawy,też potrafi podskubywać,zwłaszcza za ręce.Pozdrawiam
-
[quote name='Pipi']Psi anioł,to może zbyt duże słowo,ale faktem jest,że ja zawsze gdzieś wlazę,tylko co z tego jak pomóc nie mogę.U mnie w Gminnej wsi znowu masa bezdomnych.Jadę,patrzę i nic zrobić nie mogę i krew mnie tylko zalewa z bezsilności.Ech. . . . . .[/QUOTE] Już mam z głowy,już nie pojadę i nie zobaczę ile bezdomniaków się kręci w okolicy,bo pobiłam samochód i nie ma czym jeździć.Poniosło mnie na szosie,a z na przeciwka jechał duży samochód i zamiast stanąć/ponieważ z daleka widział,że mnie nosi/,jechał do przodu,no i bum,prosto w niego.Wina moja oczywiście,bo opony chociaż zimowe,ale w kiepskim stanie.Dostałam mandat karny za spowodowanie kolizji i zabrali mi dowód rejestracyjny.No i jestem "ugotowana" na długo.Już teraz to zupełnie nie wiem jak sobie poradzę bez samochodu.Jednak cieszę się bardzo,bo mnie nic się nie stało,reszta to pikuś.Jednak do takich pozytywnych myśli potrzebowałam ok.tygodnia.Powiedzcie i jak ma do mnie dobro wrócić,kiedy?chyba nie w tym życiu.Gdzie ja błąd popełniam,że mnie tak los doświadcza.Staram się szanować ludzi,pomagać jak tylko potrafię i nie oczekuję na wdzięczność,ale jak mam kłopoty,miło by było,żeby ktoś odpłacił mi chociaż trochę.Mam na myśli ludzi,którzy mnie otaczają.Nigdy,jak ktoś poprosił mnie żebym zawiozła do miasta,nie odmówiłam.Bywało,że o 4 rano jechałam,bo zabrakło paliwa.Kiedy mnie trzeba teraz do miasta pojechać po karmę,to nikt nie jedzie.A ja widzę,przez okno,że samochody jadą w stronę miasta.Przykro,bardzo,ale teraz będę miała nauczkę,nie przejmować się,że komuś trzeba.Czas pomyśleć o sobie. Po za tym,jakoś leci.Pozdrawiamy,ja i zwierzęta.
-
Dziękuję Randa,trzymam się,muszę.Wiosny jednak nie widać.Mróz,pozamarzały mi rury,pobiłam samochód i nie mam jak się ruszyć.Moja wina,to jeszcze mandat dostałam i dowód rejestracyjny mi zabrali.Najgorzej jest,bo nie mogę jeździć,a karma się kończy.Mam jeszcze trochę pieniędzy ze skarpety,ale nikt nie jeździ,żebym mogła się zabrać do miasta.Ja zawsze mówiłam we wsi,że jadę do miasta,czy nikt nic nie potrzebuje,robiłam ludziom zakupy.Jak ktoś mnie poprosił,to nigdy nie odmówiłam i zawsze pojechałam.Mnie trzeba,nie ma nikogo. . . . .Nawet moja koleżanka wysyłała męża z synem i synową do miasta i wiedziała,że ja mam problem z karmą,nie zadzwoniła,nie powiedziała,ani słowa.Wiecie jak boli?Tak ciężko żyć. . . . . Planuję jutro pojechać PKSem i jakoś ze dwa worki po śniegu zaciągnę na przystanek.Będę musiała pojechać ok 7 rano,a powrotny autobus mam o 15:45 i w domu będę o 16:30.Trzymajcie za mnie kciuki.Cały dzień na dworcu posiedzę.Ciotki,tylko z Wami mogę pogadać o takich problemach.Tutaj,to cieszą się z mojej kolizji.Jeden gość powiedział mi w oczy,że nareszcie będę miała z głowy,bo pozdychają.Jak chce,to ja zara przyjde i załatwie wszystkie,pani po co tak sie martwi,niech zdychajo,toż to chwast,tylko żreć chce. Przepraszam,może nie powinnam o tym pisać,ale emocje po wypadku już o gasły,a ja "uzależniona" jestem od dogo i nie byłoby w porządku,nie podzielić się "kłopotami" z Wami.Wiem,że lepiej czytać dobre wieści,ale przecież kłopoty,to mój przyjaciel,a ja jak nie popłaczę,to. . . . . Taka jest jednak szara rzeczywistość i moje życie.Na pocieszenie powiem,że jestem optymistką i wiem,że będzie jeszcze dobrze i jakoś się poukłada - musi.Poczucie Waszej obecności i nie koniecznie wszystkich wirtualnej trzyma mnie w ryzach i wiem,że teraz ktoś się odezwie i powie coś miłego,za co z góry dziękuję.Pozdrawiamy,ja i zwierza.
-
[quote name='evita.']Pipi- teraz to już pewne, że jestem Psim Aniołem Stróżem i nieprzypadkowo los "zsyła" Cię w konkretne miejscu w danym momencie... :loveu::loveu::loveu:[/QUOTE] Psi anioł,to może zbyt duże słowo,ale faktem jest,że ja zawsze gdzieś wlazę,tylko co z tego jak pomóc nie mogę.U mnie w Gminnej wsi znowu masa bezdomnych.Jadę,patrzę i nic zrobić nie mogę i krew mnie tylko zalewa z bezsilności.Ech. . . . . .
-
Przepraszam za brak aktywności,mam poważny problem/spr.osobiste/.Po prostu nie mam głowy. Poświętniaki,pomalutku.Sabci wszystko dobrze się zagoiło,szwy zdjęte.Jednak ciężko z nią idzie.Ona nie chce chodzić na smyczy.Boi się bardzo.Jak zakładam szelki,wyrywa się,ucieka.Kiedy już ją wyniosę na podwórko,to ani kroku.Zachęcam smakołykami,nic.Nawet inne psy zabieram ze sobą i one chcą obwąchać ją,podchodzą,merdają ogonkami,a ona kąsać chce,zęby wystawia i chowa się za mnie.Nie wiem,ona już chyba zostanie taką dziwaczką.Przecież jest w domu,widzi mnie ciągle,bo jak jestem,to drzwi do pokoju otwieram i ona widzi inne psy i nawet nie wyjdzie do nas.Raz tylko jak była sama/psy poszły na siku/,to wyszła z pokoju i płasko przeszła się po mieszkaniu.Jak są psy w domu,ona nie wyjdzie i drzwi mogą być cały dzień otwarte.Poszarpała całe łóżko,bawi się szmatami,podrzuca kawałki gąbki z kanapy,ale sama.Jak ja próbuję się włączyć do jej zabawy,ona chyc na posłanko i nic.Ze skórą jest trochę lepiej,powolutku zarasta.Bardzo ma suchą skórę,taki łupież .Podaję jej scanomune i tran.Chciałam ją wykąpać,ale mnie pogryzła i uciekła z wanny.Nawet szamponu nie zdążyłam użyć.Oj,ciężko. . . . Nora jest w lepszym stanie psychicznym.Po wyciągnięciu/sama nie wyjdzie/z kojca bardzo zadowolona rozgląda się w koło,wącha,łapie trop.Kilka kroków nawet czasami zrobi.Ona może śmiało iść gdzieś na dt,gdyby taki się znalazł.Tylko,że bez innych psów.Wszystkie psy u mnie ona zna,ale nie potrafi ich zaakceptować.Z daleka tak,ale jak podchodzą do niej,to ona się rzuca.Kotka za mną wlazła do zagrody,to tak ją skołowała,że myślałam,że to już koniec żywota kotki.Po kilku godzinach przeszło.Gapcia dostała jakiegoś paraliżu,bo machała jej się główka i chodziła bokiem.Mam nadzieję,że więcej tam nie wejdzie.A ja oglądam się teraz za siebie jak tam wchodzę.Koty zawsze za mną chodzą,ale nigdy nie było tak,że któryś wszedł do Nory i Gucia. O Guciu nie ma co pisać,bo bez zmian.Jak wchodzę,on wyskakuje do drugiego pomieszczenia.Przebiega tuż obok mnie i nawet czasem o nogi moje się otrze,a i tak się boi.Ja w miski jeść nałożę i muszę odejść,bo inaczej nie wejdzie spowrotem i nie zje.Przyzwyczaił się do rutyny,bo jak sprzątam,to patrzy,obserwuje i nawet je w tym czasie i ja sobie chodzę,z Norką się miziam,a on obserwuje,ale ze swojego legowiska.Jak tylko przyczołgam się do niego bliżej,nie ma takiej opcji żebym go dotknęła.Trzeciego stycznia będzie rok jak u mnie jest i nic się nie zmieniło. Ja chodzę po podwórku,psy biegają,Gucio obserwuje,szczeka,nawet się złości jak ktoś cudzy na podwórzu się pojawi,ale dotknąć do siebie nie pozwala. Mam trochę zdjęć,ale nie dam rady na razie,przepraszam.Mam strasznego doła i jakoś ciężko się zmusić do roboty,zwłaszcza przy komputerze.Przepraszam raz jeszcze. Bakteria,z całego serca dziękuję.Zdjęcia Kropki jakie śliczne.Oby ktoś się zakochał.