-
Posts
7958 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Pipi
-
[quote name='malagos']Pipi, jesteś niezwykłą Osobą! A za tę akcję z pijakiem i wywrotką, medal!!![/QUOTE] Dziękuję pięknie. Mam nadzieje, ze go dorwali i poniesie konsekwencje, bo nastepnym razem kogos zabije i bedzie zalował. Pijacy nie zdaja sobie sprawy, ze moze byc nieszczescie, a potem cale zycie zmarnowane. Przedstawiam Wam Klare. Jest to kicia z Białegostoku, ktorą uratowały Maia i Vicky62. Maia zwrociła uwagę, ze kicia mieszka na ławeczce przy bloku i jest w ciąży. Zgodziłam sie przyjąć do siebie na dt, bo zycie jej wisialo na włosku. Mało tego, to jest to chyba drugie wcielenie mojej Klary, ktora juz umarła. Zyla u mnie od malenkiego kociaczka przez prawie 20 lat, albo i wiecej, bo słabo juz dzisiaj pamietam, ale chyba byłam w ciazy, a moj syn ma 22 lata. Ktos w trzaskający mroz podrzucił ją na działkę. Przez 3 dni siedziala za takim starym fotelem. Psy tam zaglądały, a ja jeszcze na nich krzyczałam zeby dali spokoj, bo pewna bylam, ze to jeż(duzo ich tam było). W koncu odsunełam fotel i zobaczyłam przerazoną malenką Klarusie. Ta Klara rowniez miala duzo szczescia w nieszczesciu. Po tym jak pojechala z Maia i Vicky62 do Boliłapki na kastracje(kassja, dziękujemy), rozpetała się burza i na ławeczke na ktorej mieszkała kicia runęło wielkie drzewo. Dziś Klara juz zapomniała(miejmy nadzieje) o tamtym życiu. Uczy sie nowego i mysle, ze będzie dobrze. Pan doktor, kiedy ją odbierałam po zabiegu, okreslił ją jako bardzo dziką kotkę. Mowił nawet zebym zabierała ją w klatce pułapce, bo jest juz wybudzona i nie poradzimy sobie z jej przełądowaniem do kontenerka. Jakos sie udało, choc fuczała, syczała, aż sie trzęsła od stresu. Klara nie jest dzika, a raczej bardzo duzo musiała zaznać zła, poniewierki i dlatego boi sie zaufać. Myślę, ze z kazdym dniem jest lepiej i bedzie całkiem dobrze. Nawet na ręce juz ją biorę, choc sie boi, ale nie drapie, juz nie fuczy i sie nie trzęsie. Woli pewnie abym jej nie dotykała, ale jak juz to robie, to nawet jej sie podoba i nadstawia głowinke do głaskania. Za jakis zas bedzie mozna juz ogłaszac. Jest bardzo ładna, taka "niebieska", piękna sierść i cudne oczy. Na filmiku nie poradziłam sobie z tym zeby pokazac, ze nie jest ona dzika, bo jedną ręką kręciłam, a drugą starałam sie chociaz pogłaskać. Wkrótce przyjadą do mnie Evelin z Randą na sesje zdjeciową, to będą ładne fotki do ogłoszen. Wybiera sie tez Sylwia1982, wiec bedzie co oglądać i z czego wybierać. [URL]http://www.youtube.com/watch?v=qbSy2wU6-GE&feature=youtu.be[/URL] U nas spokojnie lecz nie jest lekko, no ale jakos musze sobie radzic. Jestem juz sama i pierwsze dni to normalnie płakałam. Odezwał sie bol kregosłupa i bez Pyralginy bym nie poradzila sobie. Dzisiaj juz troche lepiej, ale jak to bedzie dalej to nie wiem. Staram sie pomalutku, po troszeczku, ale widze, ze psy nerwowe jakies. Na raty np. karmie i czesc je, a inne jeszcze nie umieja sie doczekac do swojej porcji. Z trudem pojmuja, ze musze isc po kolejne zarcie do domu i trzeba czekac, wiec zabierają tym, ktore juz jedzą. Pomalutku załapują, ze tak ma być. A poza tym upaly i kazdemu z nas, kto nad wodą byc nie moze nie jest wesoło. Ale ja osobiscie wole upał latem, niz mroz i zawieje zimą. Pogody Wam życzę na niedzielę, pa pa.
-
Polarek odszedł za TM [*] Żegnaj pieseczku. Trisia ma DOM!!!
Pipi replied to Vicky62's topic in Już w nowym domu
" Dobry człowieku, jesli potrzebujesz oddac nadmiar miłości jaki w sobie posiadasz, dobrze trafiłeś. Myślę, ze potrzebujesz przyjaciela, ktory obdarzy ciebie tym samym. Przyjmij do swojego domu Dzekusia. To młody około 2-u letni piesek. Jest wykastrowany, nauczony czystosci, zaszczepiony. Dzeki kocha wszystkie żywe istoty, a najbardziej człowieka. Jest przyjacielski, karny. Przebywa w hotelu dla zwierząt w Tomaszowie Mazowieckim i czeka na opiekuna. Bedziemy chcieli porozmawiac z przyszłym opiekunem u Niego w domu i zachecali do podpisania umowy adopcyjnej, ktora miedy innymi mowi o tym, ze jesli pies z jakichs wzgledow sie nie sprawdzi w nowym domu, masz obowiazek powiadomic o tym osobę oddającą go w Twoje ręce, lub powiadomic jak najszybciej jesli znajdziesz mu nowego opiekuna, oraz zobowiazujesz sie do podzielenia swoim szczesciem co jakiś czas i wyrazasz zgodę na wizytę po/adopcyjną. Zapraszamy do adopcji wspaniałego pieska Dzekusia. " Taki tekst mi sie sklecił dla Dzekunia. . . .przyznam, ze od tego upału mam pustkę w głowie. Amadorko, dzwoniłaś wczoraj z prośbą o tekst. Dziekuje Ci, ze to zrobiłas i ze podejmiesz sie oglaszania go blizej siebie. Bede prosic Sylwię 1982 o ponowne ogloszenia rowniez tu u nas w okolicy. TAKI FAJNY PIESEK i zero zainteresowania. No i czasu ma malo, bo nie wiem czy Pani sponsorka jego pobytu zgodz sie na dalsze opłacanie. Umowa miedz nami byla, ze na pół roku, ktory sie pomalutku konczy. Jesli nie, bedzie musiał wrocic z powrotem w to zagrozenie zycia.Amadorko dziekuje. -
One na żywo są śliczne i bardzo sympatyczne, takie misiaki kochane. Na zdjeciach tak nie widać. Moja wczoraj zlapana sunia dzisiaj wyszla z budy zeby mnie przywitac. Pomerdala nawet ogonkiem i nisko główinke spusciła. Pozwolila sie poglaskac, lecz bardzo sie boi. Mysle, ze ona nie jest dzika tylko od takiego podłego życia nauczyla sie, ze nie moze nikomu ufać. Bedzie dobrze.
-
Oj tak, nie wiedzialam w pierwszej chwili co sie dzieje. Jak na mnie, szybko przxypomnialo mi sie, ze byłaś u mnie. Chcialabym pokazac Wam dwie suczki, ktore są na dt u Teresy z Wolki Z. Suczeńki zostaly wyrzucone jak śmiecie, do wsi. Bardzo przerazone siedzialy kilka dni jak zajaczki pod miedzą. Nikt nawet wody nie dał. Zlitował sie Stanisław tz Teresy. Nie mogą jednak zostac tam na DLUGO PONIEWAZ WYJEZDZAJĄ ONI DO wARSZAWY NA OPERACJE Stanisław, a Teresa na badANIA kontrolne i nie bedzie ich z 2 m-ce. Trzeba znalezc im domki, albo stałe, albo tymczasowe. Sunie sa w wieku okolo 4 m-ce. Beda malymi pieskami. Są bardzo przyjazne do wszystkiego co żyje, tylko lekko nieufne. Wszystko do wyprostowania. Teresa odrobaczyła i zabezpieczyla od kleszczy i wszy, ktore mialy. [URL="http://www.sendspace.pl/file/pic/4b055fc21a5a924ad98dc6d/view"][img]http://www.sendspace.pl/file/pic/4b055fc21a5a924ad98dc6d/3[/img][/URL] [URL="http://www.sendspace.pl/file/pic/3cc434b84ff7b5a3e1544bd/view"][img]http://www.sendspace.pl/file/pic/3cc434b84ff7b5a3e1544bd/3[/img][/URL] [URL="http://www.sendspace.pl/file/pic/dffd1c158aaed90763ad6b5/view"][img]http://www.sendspace.pl/file/pic/dffd1c158aaed90763ad6b5/3[/img][/URL] [URL="http://www.sendspace.pl/file/pic/96bff0cab119a5b15143e9d/view"][img]http://www.sendspace.pl/file/pic/96bff0cab119a5b15143e9d/3[/img][/URL] I kilka zdjec moich dwoch maluszkow Zibi, mały księciulko, bardzo grzeczny, czysty, spokojny, lekko nieśmiały. Jakies 10 tygodni myślę ze ma [URL="http://www.sendspace.pl/file/pic/df674c5bbf0c40aee934f0a/view"][img]http://www.sendspace.pl/file/pic/df674c5bbf0c40aee934f0a/3[/img][/URL] i krolewienka, panienka Aida, bardzo grzeczna, odważna(przynajmniej mnie sie nie boi [URL="http://www.sendspace.pl/file/pic/01e111357350b0a3cedd4a8/view"][img]http://www.sendspace.pl/file/pic/01e111357350b0a3cedd4a8/3[/img][/URL] [url]http://www.youtube.com/watch?v=USQLumLH880&list=HL1371745095&feature=mh_lolz[/url] - tutaj tez są maluszki, na żywo
-
[B][SIZE=4]PRZEPRASZAM ZA POST NAPISANY WYŻEJ Z PROFILU soniamalutka. . . . . [SIZE=3]oczywiscie jest to moj post, pisany przeze mnie, tylko, ze byla dzisiaj u mnie soniamalutka i pisała na dogo z mojego komputera i sie nie wylogowała. Ja nie popatrzyłam, no bo skoro moj komputer to pisałam śmialo. Wklejam wiec ten post tutaj, a sonie poprosze aby u siebie usunęła - przepraszam za zamieszanie. [/SIZE][/SIZE][/B][SIZE=4][SIZE=3]Jejku , jest, mam ją [/SIZE][/SIZE]:multi::multi::multi:[SIZE=4][SIZE=3], mamusię szczeniaczkow. Kobieta przypilnowała rano kiedy sunia wchodziła do garazu i zamkneła ją tam. Zadzwoniła do mnie i tak mowiła, ze nie moglam nic zrozumiec. Byla bardzo zdenerwowana i potem okazalo sie, ze rzucila sluchawke i pobiegla trzymac drzwi zeby mała nie uciekla i ze nawet nie wiedziala czy uslyszala moj glos czy powiedziala mi, zebym przyjezdzała. Domysliłam sie oczywiscie, ze trzeba szybko na sygnale tam jechac. Zadzwonilam do soniamalutka zeby mi pomogla. Sonia stawila sie na miejscu blyskawicznie i zlapałysmy malego czorcionka do klatki zwykłej. Kiedy juz tam byla nie za bardzo sie szamotała. W tym czasie kiedy jechałam do domu, przez wies biegl drogą maly pieseczek w typie yorka. Biegl srodkiem az mi serce stanelo. Zatrzymalam sie i probowalam i jego schwycic, ale pewnie swiezo wywalony, bo owszem zareagowal na mnie, ale krecil sie w kolo mojego auta ciezko przestraszony. Kiedy wykladalam mu na poboczu karme i juz mialam postawic w krzxakach klatke pulapke nadjechala wielka wywrotka pełna zwiru, ktora pedzila z taką predkoscią, ze mogl zabic na miejscu tego pieska. Widzac to stanelam na srodku szosy, rozłozyłam rece zeby sie zatrzymal. . . .a on nawet nie przyhamował tylko mnie objechal i popedzil dalej. Tak mnie wpienilo, ze wsiadlam do auta i dogonilam gnoja, zajechalam mu droge, musial sie zatrzymac. Wysiadlam z samochodu i do niego. . . .a on nie pozwolil mi nawet mi nic powiedziec tylko wydarł sie na mnie, ze zaplace mu za kazda jego straconą minutę itd. Chociaz wywrotka byla wielka, wysoka, to ja poczulam od goscia alkohol. SDpisałam nr i zadzwonilam na Policje. A on wycofał wywrotke tylem i uciekl do lasu. Akcja Policji byla blyskawiczna. Ja pojechalam z satysfakcją do domu. Pewnie zapłaci za swoje ale tak nie mozna jezdzic. Potem okazuje sie, ze zabijaja ludzi, dzieci, zwierzeta. O, to taki ja dzisiaj dzien mialam. Teraz siedze z piesami w kojcu i jestem szczesliwa. A co dalej? Nie wiem, ale wiem, ze niunia juz bezpieczna i czuje, ze sie uda. Jest bardzo ładniutka, malutka i kochana. Mysle, ze szybko zaufa. Nie widac aby byla agresywna. Ona jest po prostu przerazona, zmeczona tułaczką, tą łapanką. Ma teraz swoje dzieciaczki i ma nawet mleczko jeszcze, bo cmokają az ja w domu slyszę. Za kilka dni założę wątek i juz dzisiaj zapraszam do nich. Wiem, ze razem cos zaradzimy. Tu filmik krociutki [URL]http://www.youtube.com/watch?v=USQLumLH880&feature=youtu.be[/URL] , bo zdjecia to dluzsza robota, a na prawde nie mam kiedy. Juz sama jestem, to wiecie, musze jakos sie wdrozyc znowu w wir. Za mocno sie rozleniuchowałam [/SIZE][/SIZE]:cool3:;) . [SIZE=1](juz usuniety) . . . . [/SIZE] [SIZE=4][SIZE=3] [/SIZE][/SIZE]
-
Białystok- znaleziona kotka w tragicznym stanie- ma dom
Pipi replied to Moniskaa's topic in Kotki już w nowych domach
Jestem na zaproszenie, ale tyle znowu nowych mam kotow i psow, ze nie dam rady, przepraszam. Od kilku dni zastanawiam sie i bije z myslami czy zabrac do siebie 4 malenkie biedroneczki z kk. Mają mamę mieszkają w oborze, ale są chore i kto wie, czy pokonają sami. Monika, przepraszam i trzymam kciuki za kotunie, jest bardzo ładna. -
Tak, ja rowniez dziekuje Evelin i Monice(z pies na zakrecie) bardzo dziekuje, ze znalazła domek dla Loli, dobry domek w dodatku. Domek wychodzący z małą dziewczynką. Tobie soniamalutka dziekuje za opieke i transport. Odzyjesz i Nefra z Gracją odżyją, bo Lola dominantką troche byla i dokuczala siostrom. Moze teraz zapanuje wiekszy spokoj na podworku.
-
Polarek odszedł za TM [*] Żegnaj pieseczku. Trisia ma DOM!!!
Pipi replied to Vicky62's topic in Już w nowym domu
Super, super, super, cholera jasna, super. . . . MAGDA JESTES WIELKA. Dokonałaś cudu i ja kłaniam sie nisko i bardzo dziekuje. Ech, gdybys jej nie pomogła, zmarnowalaby sie taka śliczna sunia. Miałaś racje co do Trini od samego poczatku. Chwała Ci za to. A mnie wstyd. -
Dodam, ze nie tylko stała i sie przyglądała. Ona jak dzieciaczek zaczał płakac w tej klatce, to bardzo sie ozywiła. Podchodzila do klatki, tez plakała. Przybiegała nawet do nas na odleglosc kilku krokow i jakby chciała powiedziec, co siedzicie, ratujcie moje dziecko, o jej, o jej. . . i odbiegala znowu do klatki. Az w koncu dziecko sie zmeczyło i zasnelo w tej klatce, a mama rowniez zmeczona połozyła sie za plotem obok studni i zasneła. To wszystko bylo na podworku jednej kobiety, ktora moim zdaniem tylko przeszkadzała. No ale nie moglam powiedziec przeciez zeby sobie poszla, bo byla bardzo miła i nawet nam kawki zrobila, poczestowała czekoladą i czereśniami. Ja z nerwow zjadlam chyba ze sto tych czereśni i teraz boli mnie brzuch. Zostawiłysmy klatke u tej pani w garazu, bo twierdzi, ze sunia czasem tam wchodzi. Powiedziala, ze jak sunia sie zlapie, to zadzwoni do mnie. No i czekam, ale nic. Mysle, ze gdybym mogla tam byc sama i po swojemu ją łapac, to w koncu by weszla. Bo, po pierwsze suka miala nas na widoku, po drugie ta kobiecina co chwile sie zrywała i czegos łaziła po tym podworku. Chodzila patrzec po krzakach gdzie jest suka. Ja dalabym jej spokoj, poszla do auta i tam czekala. No aloe co moge zrobic? przeciez to podworko tej kobiety i moge sie tylko cieszyc, ze pozwala nam tam łazic. Boje sie, ze za dzien, dwa, suka zginie. Tam jest bardzo nieprzychylne srodowisko dla niej, zli ludzie dookoła. Jejku, a ona jest taka śliczniutka, taka biedna kruszynka z lekko przekrzywioną główką, taka wystraszona i głodna. A jak bardzo sie denerwowała, ze dzieci płaczą, a jednoczesnie cieszyła, ze ich widzi. Żal ogromny i bezsilność. Jestem dzisiaj podwojnie smutna. Nie moge zlapac suni i moj tz pojechał. Jakos tak przykro mi w tym domu samej. I znowu musze sie przestawic. . .na samotność. Ech, życie. . . . (Sylwia, pokaz jak to wyglądało, jak maluszek sluzył za wabik). . . biedne takie na szeleczkach przywiązane, raz jedno, raz drugie, kruszynki malutkie umeczyły sie tylko, a cycunia nie dostały)
-
[quote name='Asiaczek']Dzięki za info o ogrodzeniu:) Mocno chcę wierzyć, że sunia z Augustowa da sie złapac.... bo jak nie - to za pól roku - nastepne maleńtasy się urodza i co dalej...? pzdr.[/QUOTE] Asiaczku, ją juz na pewno do gminy zglosili i zostala, a jesli jeszcze nie, to zostanie zabrana do Radysow. Jest jedna wstretna kobieta, ktora wczoraj nie wyszla do mnie jak zwykle, a jak nachalnie weszlam do jej domu i zapytalam o sunieczke(miala ją do chlewka zwabic i zadzwonic do mnie), to krecila, ze jej juz nie widziala od tamtej pory. Jak tak, to sunia do niej ponoc przybiegala i do kur wchodzila i podusila jej kury i mialo nie byc problemu zeby ja zamknąc. Teraz juz sie nie da i bardzo niechetnie ze mna w ogole rozmawiała. Prosiłam zeby postawic klatke u niej w ogrodku, tam w miejscu w ktorym najczesciej sie kreciła. Powiedziala, ze nie, bo jej psy sie denerwują i za duży raban sie robi. Gdybym miala jakies uprawnienia zrobilabym tej babie interwencje legalną, bo jej psy w okropnych warunkach. Wstawie zdjecia jak mi sie uda, to zobaczycie na jakich krotkich lancuchach i jakie "budy" mają. Mowi o sobie ta kobieta, ze kocha zwierzeta i bardzo ich żałuje. Masakra normalnie jakie ludzie mają pojęcie o miłości. [quote name='pucka69']To nie chcecie?[/QUOTE] . . kochana, chcemy, tylko czasu ciagle brak, a zeby wkleic zdjecia, zrobic opis trzeba deczko posiedziec. Moze wieczorkiem mi sie uda. Przepraszam i baaardzo chcę. Wpadlam na pomysł, ze jeszcze spróbuje postawic klatke nawet na ulicy, gdzies pod płotem, a do klatki wsadze szczeniaczka, jakos go odgrodze i jak bedzie płakał, to sunia moze zechce sie dostac do niego i wejdzie. Dreag pozyczyła mi porzadną taką dłuższą klatke pułapke, taką solidną. Spróbujemy dzisiaj z Sylwią tak zrobic. Oby ona tylko sie pojawiła. Oby nie okazało sie, ze jest juz w Radysach. Myślę, ze jak ja z nia sobie nie daje rady, to i oni nie złapią. Chyba, ze babsko zwabila ją do chlewa i zadzwonila do gminy. Mowila, ze ma znajomą i juz nie raz tak robili.
-
[quote name='Pipi'] A Pan od Loli sie niestety nie odezwal tak jak sie umawialismy. Mial dzwonic w niedziele jak tylko wroci z wczasow. Wysłałam sms, ale cisza.[/QUOTE] Pan zadzwonił i soniamalutka powiezie jutro Lolunie do Wawki. Oczywiscie dzieki Evelin, ktora zasponsorowała nam transport. Evelin, uściski i wielkie dziekuje. Jest szansa dla Nefry. Dzwoniła dzisiaj Monika z Pies Na Zakrecie. Trzymajmy mocno kciuki. soniamalutka widze, ze udało sie z zdjeciem. Teraz cykaj i wstawiaj ich nam tutaj duzo duzo.
-
[quote name='sylwia1982']Pipi zostawiłaś u mnie okulary :cool3:[/QUOTE] No wlasnie. Ja dzisiaj nie wiem na jakim swiecie zyje. Pojechalam jak kazdego dnia łapac sunieczke, mamusie tych ostatnich maluszkow z Augustowa. Wczoraj nic nie wskazywalo na to, ze bedzie dramat, a dzisiaj patrze, nowe ogrodzenie, nowa brama, a na ławeczce nie ma ani jednej babci, jak to zwykle było. Nikogo nie ma i suki tez nie ma, a dziury ktorymi wchodzila pod tę starą chałupę zawiercone dechami i zastawione kamieniami. Myslalam ze domy pomyliłam. Chodzilam pytalam wołałam, nic, suki nie ma. Moze po godzinie zapytałam przxejezdzającą rowerem kobietę. Powiedziala, ze suka dusi kury, szczeka na rowerzystow i jest uciążliwa i dlatego została przegnana. Teraz juz nie ma dzieci, to niech idzie szukac szczescia gdzie indziej. Po kolejnej godzinie znalazlam malutką kilka domow dalej w ogrodzie pod choinkami. Trzesla sie ze strachu i jak sparalizowana patrzyla mi prosto w oczy. Siedziala w rogu, wiec pomyslalam, ze sprobuje ją zlapać rękoma. Nie udalo sie, bo probowalam schwycic za kark, a tylko za pupcię mi sie udalo, ale wyslizgnęła mi sie niestety i uciekla w popłochu. Nie wiem co robic teraz. Znalazla sie jedna kobieta, ktora podeszla do mnie sama i mowi, zebym nie plakala, ze ona postara sie zamknąć ją w chlewie(czasami tam ponoc wchodzi) i ma znajomą w gminie to poprosi i przyjadą zabiorą do schroniska. Juz zupełnie mnie dobiła. Dałam jej nr tel. i opowiedziałam co spotka to male psie nieszczescie w Radysach. Obiecala, ze jak ją złapie to zadzwoni do mnie. Nie wiem czy mozna jej wierzyć, bo to wlasnie ona ma kury i narobiła wrzasku. A jak juz narobiłam tam wrzasku i lamentu to powyłaziły gwiazdy ławeczkowe i zapytały mnie czy juz sprzedałam wszystkie szczeniaki. Jestem wykonczona, zryczałam sie i nie chce mi się żyć. Kolejny pies, ktorego wolą zgładzic niz poczekac na pomoc. Wredne stare babska. . . .powiedziałam im, ze będą miały sprawiedliwość kiedy śmierć po nie przyjdzie. Krzywda tej suczki wyjdzie im bokiem. Taka biedna wystraszona niczego nie rozumiejąca po raz kolejny zawiodla sie na czlowieku.
-
. . . popatrzcie, moze to ten sam? [url]https://www.facebook.com/#!/photo.php?fbid=434631276616974&set=a.416742508405851.98518.129322507147854&type=1&theater[/url]
-
Polarek odszedł za TM [*] Żegnaj pieseczku. Trisia ma DOM!!!
Pipi replied to Vicky62's topic in Już w nowym domu
Śliczna jest i wyglada juz na taką pewną siebie(?) ostrzyzona(?) Amadorko, a jak tam Dzekunio sie miewa? dzwoni ktoś w ogole, choc zapyta? (pieniazki za czerwiec poszly) -
z karmą damy rade sonia. Zajade dzisiaj do Ciebie, podziele sie. Wiem co czujesz i wiem, ze na dłuższą mete to załamka jak psy za dlugo sie zasiedzą. Kurcze, one ładne sa, dlaczego nikt nie dzwoni? A Pan od Loli sie niestety nie odezwal tak jak sie umawialismy. Mial dzwonic w niedziele jak tylko wroci z wczasow. Wysłałam sms, ale cisza.
-
Trzeba pomoc, bo zginą!!!!!Kolejny do uratowania, musi zniknąć. . .
Pipi replied to Pipi's topic in Już w nowym domu
Jestem i przepraszam, ze wszedzie napisalam a tu nie. . . .ot glowa. . . . Cztery pieseczki są juz w dt u Pies Na Zakrecie. Kochana Monika i kochana Evelin bardzo dziekuje. Zginelibysmy tu sami, ot co. Evelin zabrała mnie z dzieciaczkami do Warszawy. Tam chwile poczekalismy na nią, bo świniaczek morski mial wizyte u lekarza. Potem bezbłędnie pojechalismy do Moniki i tam zostawiłam szkraby. Im bylo raczej obojetne gdzie sie znajdują. Brykały po trawce zielonej jak gdyby nigdy nic. Bylo mi lżej odjezdzac. Nie wiem jak ja to znosze, ale za kazdym razem serce ściska. Choc wiem, ze zostawiam w bardzo dobrych rekach to wszystko jedno smutek jakis taki nie do opisania. Jednak kiedy wracam do domu nabieram pewnosci, ze powinnam sie cieszyc, nie smucic, bo jeszcze tyle ich czeka, tyle do przytulania. Kazdy chce byc tym jedynym, pchaja sie na potęgę zeby choc raz dac caluska. Jade po mamusie maluszkow, moze dzisiaj sie uda? Jade dopiero teraz, bo wczesnym rankiem, lub poznym wieczorem nigdy jej tam nie ma. Ludzie mowia, ze robi sie spokoj we wsi, to ona idzie szukac jedzenia. Oby sie zlapała, bo jestem juz zmeczona tym łapaniem, a wlasciwie czekaniem az sie zlapie. No i kilometrow to juz nie wspomne ile zrobilam, moze z pięćset. . . a paliwo????? -
~ Śnieżka z łańcucha... kudłata biała sunia MA WYMARZONY DOM!
Pipi replied to malagos's topic in Już w nowym domu
Malagos ma dobrą rękę do adopcji. Oby wszystkie nasze piesy otrzymaly takie domy i tak predko. Bardzo dziekuje Wszystkim z tego wątku i kochanej Malagos. -
Z wczorajszego dnia [url]http://www.youtube.com/watch?v=22g6AlRkKyI&feature=youtu.be[/url] . Evelin była w Przychodni ze swoim świnką morską, a my czekalismy sobie czas spedzajac na zabawie. Ostatnie chwile, w ktorych moglam sie cieszyc maluszkami. Byly bardzo grzeczne, nie wymiotowały nie zrobily kupki. . .siusiu bylo po jednym razie. Po przekazaniu malcow Monice, nie bylo dla nich roznicy gdzie są i z kim. Takie male beztroskie, kochane. Opowiem Wam jaka ze mnie rozdziawa jest. Po powrocie z Warszawy, w Zambrowie p[rzesiadlam sie do mojego auta i kazda z nas pojechala w swoją stronę. Po chwili chcialam zadzwonic do domu, a tu okazuje sie, ze moje komorki pojechaly w Evelin aucie. Zawrocilam i mysle sobie, pewnie nie odjechala daleko. . . .gonilam az znalazlam sie u Evelin pod blokiem. Dzwonie, nikogo nie ma. Pomyslalam, gdzie ona jest? jak to mozliwe?. . . .po chwili - jedzie i sie śmieje. Nie dogonilam poniewaz Evelin bardziej mysląca i zatrzymala sie na stacji Orlen zeby moze tam mi zostawic telefony. Jednak doszla do wniosku, ze nie, zatankowala i ruszyla do domu. Uśmialysmy sie na koniec dnia. Nie glupi powiedzial, ze kto nie ma w glowie to ma w nogach. . .tylko ze ja mialam w kolach. . . . . zawsze musi byc ten pierwszy raz, chocby i w starszym wieku. . . Zostaly u mnie 3 pieseczki. Puzon, z Popław i piesek i sunia z Augustowo. W sumie gdyby nie Monika W. z Pies Na Zakręcie, mialabym 14 robaczkow. No i u soniamalutka ciągle jeszcze 3 dziewczynki. Aaaaa i zapomnialam(przepraszam), byloby wiecej szczeniakow. Przeciez do Jak Pies z Kotem pojechaly 3 dzieciaczki. Nie wiem co bym zrobila bez Was, kochane, złote Kobiety. Bardzo dziekuje.
-
Madry piesek. . . mial juz dosyc poprzedniego zycia na pewno. Jednak klatka sie przydaje czasami. Ja nie moge poradzic sobie z malą ale sprytną suczką. Probuje na kocia klatke, ale wchodzi tylko do polowy, potrafi nawet sprytnie troche zjesc, a na te pułęczke od zapatki nie staje łapkami. Chyba pozostanie mi tylko jej oswojenie. Mam nadzie, ze do zimy zdążę. Tez bym chciala zobaczyc zdjecie madrego piesa.
-
Podpisze sie pod postem Evelin. Tak, ja tez bardzo sie cieszyłam kiedy wspolpraca zaczela sie układac. Miałam wstąpić ponownie do TOZ, lecz nic z tego nie wyszlo i jest mi ogromnie przykro. Szkoda, ze nic z tego nie wyszlo. Uganiam sie teraz od 10 dni za małą suczką, ktora kreci sie na odleglosc nawet 10 krokow, ale schwycic sie nie daje. Do klatki pułapki tez nie wchodzi za nic w swiecie. Przydałby sie palmer. Mysle, ze "mojego" Gucia, ktory juz od 2 lat zyje tuż obok, ale nie moge go zlapac. Uciekl z kojca i wybral wolnosc. Na razie zyje, ale jest mlody, ma cale zycie przed sobą, a na wolnosci wczesniej czy pozniej zle skonczy. Szkoda wielka. Evelin, wyrazy szacunku i wielkie dziekuje. Ile to juz lat? my wspolpracujemy i uklada sie i ratujemy i jest ok. Dziekuje Ci za to. Dzisiaj po raz kolejny Evelin wiezie psy podlaskie do Warszawy. Baaa, nawet mnie zabiera ze sobą. Wieziemy 4 szczeniaki do Psa Na Zakrecie. Monika wielkie dzieki.
-
~ Śnieżka z łańcucha... kudłata biała sunia MA WYMARZONY DOM!
Pipi replied to malagos's topic in Już w nowym domu
malagos, jestem Ci bardzo wdzieczna, dziekuje. ŚNIEZKO, bądz szczesliwa. -
~ Śnieżka z łańcucha... kudłata biała sunia MA WYMARZONY DOM!
Pipi replied to malagos's topic in Już w nowym domu
Tez zaglądam z zacisnietymi kciukami. . . . .