Jump to content
Dogomania

Pipi

Members
  • Posts

    7958
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Pipi

  1. Dziekuje Wam kochane dziewczyny. Nie wiem co zrobiłabym bez Was. malagos, z Mitkiem bez zmian, nie wstaje niestety. Fundacja Przystan Ocalenie miala go zabrac do siebie i zylby sobie szczesliwy wsrod swoich ziomkow. W takiej sytuacji nie wiemy czy warto go "ciągnąć" az tak daleko. Transport bedzie kosztował "fortune" bo az 1500 zł. Randa walczy o niego, a ja mam zaciśnięte kciuki. Moj wet nie wie jak mu pomoc. Wszystko roztrzygnie sie w poniedziałek. Jesli nie pojedzie, to bede musiala podjąc ostateczną decyzję. U mnie nie ma on juz szans na dalsze zycie, niestety. W tej chwili, poniewaz lezy juz tyle czasu, musze go przewracac co 2-3 godziny, oklepywac, masować. A i tak zaczynaja sie robic odleżyny. Jeszcze nie maja wybroczyn, ale juz dwie są. Smaruje mascią, myje go, bo sie obsikuje, potem susze i pantenol w uzyciu zeby odparzen nie było. Jest mi ciężko z tej racji, ze musze go przewracac, ciągać, a mi nie wolno. Jestem obolała i zmęczona, jednak chciałabym zeby żył i zeby mogł tam pojechac. W takiej sytuacji, kiedy on lezy, nie wypuszczam tych bandytek z kojca, a one tak na prawde nie rozumieją dlaczego. Kiedy podchodze, wypuszczam na siku, to nie chcą wracac, a nie moge ich spuscic z oka. Krążą nad nim nawet w mojej obecności. Rzuciły sie nawet na Kropkę, ktora pilnuje Mietka, bo to jej przyjaciel(tym razem nie upilnowała, bo boi sie burzy i była w domu akurat). Oni razem śpią, a zimą ogrzewają sie wzajemnie. Kropka bedzie w rozpaczy jak go zabraknie. Smutno u nas. edit: Nier napisałam, ze dzisiaj pojechał do Agnieszki Malickiej do Piaseczna pies Max, ktoremu trzebabylo pomoc koniecznie, bo zycie jego wisialo na włosku [URL]https://www.facebook.com/events/1396839073863951/[/URL]. Dziekuje Fundacjo Jak Pies z Kotem, dziekuje kochanej Evelin, ktora jak zwykle uruchomiła swój "wesoły autobus" i nie odmowiła mi transportu, tylko w dniu wolnym od pracy pojechała do Warszawy z szczeniakiem Lalunią i Maxem do Piaseczna. Dziękuję Agnieszce Malickiej za Maxa. Dziekuje Monice Wilk z Psa Na Zakręcie i Karolinie za dt dla Laluni. Dziękuję. A, zeby nie było mi tak wesoło i szczesliwie, to przed chwilą pszyszedł pod naszą bramę szczeniak. Suczka taka w wieku 4 m-ce na oko. Bardzo zapchlona, zawszona, chuda i jakas bez wigoru jak na szczeniaka. Oczywiscie nikt nic nie słyszal i nie widział. Robią u nas rowy melioracyjne na mojej ulicy od rana. Przyjezdzają koparki, jakies pługi, tranzyty, wany i ruch jak przy budowie drogi europejskiej. Mysle, ze to ktorys z robotnikow podrzucił szczeniaka. Śmieli sie tylko i mowia do mnie, "to niech pani nie bierze. . . puscić, niech sobie idzie, albo zaraz zakopiem, ha ha ha. . ." No i co ja mam robic?. . . .pusciłam, ale ona za mną podążyła truchcikiem ze spuszczoną głowką. . . .a za plecami usłyszałam tylko: "o, a poitem płacze, ze podrzucają. . . jak bierze, to i podrzucają. . ." i takie tam, ze pies wie za kim isc. . . . O losie przerotny, idz sobie w inną stronę, dlaczego zawsze do mnie.
  2. Oj Maia, mloda jestes, powinnas spac z jednym, duzym chlopcem;) :razz:. A tu maluchy dzieciaki nie dają:shake::roll:. Jestes kochana i dziekuje Ci za to :loveu: Trzymajcie sie :p.
  3. Jejku, biedulka. Moze ona boi sie burzy? moze od stresu silnego odpornosc spadła. U mnie zakrapianie adwokate raz w miesiacu dla Poswietniaczek pozwala im byc wolnym od nużenca. Jak przegapie jakies 2 tygodnie, zaraz nawraca. Ściskam czorcika.
  4. [quote name='salibinka']Dzięki, Pipi. Dziodzio już w domu. RTG pokazało, że to jednak nie ropień a poważny problem z korzeniami zębów (są długie i pozrastane przez lata). Z tym nic nie zrobimy (bo usuwanie tylu zębów i w jego wieku to masakra). Dziodzio miał skorygowane ząbki policzkowe (te tylne - dwóch weterynarzy wcześniej nie zobaczyło problemu, mimo sugestii) i przepłukane kanaliki łzowe. Na jakiś czas ma pomóc. Ale trzeba się liczyć ze skłonnością do ropni w przyszłości. Jest w dobrych rękach lekarza specjalizującego się w zajęczkach. Przepraszam za taki trochę off., ale pomyślałam, że napewno, chcesz wiedzieć. Kciuków nie puszczaj jeszcze, żeby antybiotyk nie spowodował biegunki (to dla króliczków b. groźne). Pozdrawiam Cię serdcznie.[/QUOTE] salibinko dziekuje Ci kochana za Dziodzio. Ja pewnie nie zauwazyłabym nawet tych jego problemow zdrowotnych. Kto wie czy zyłby jeszcze.
  5. malagos podałas link, wiec przyszłam. . . .bardzo przykre jak pomoc? no jak? - przepraszam . . . moze poprosic o pomoc Fundacje Zwierzeta i My ? Wykastrowałam duzo suk dzieki Pani prezes
  6. issey32 bardzo dziekuje. . . . .prosze, kto moze poogłaszac?
  7. KOCHANI dziekuje. . . . .lecę po Misia. . .za chwile bedzie bezpieczny . . .
  8. Syn przyjechał do babci, wziął worek. . . .juz byly biegające i wszystko jadły. Lalunia uciekła gdzies w krzaki. Jogi jest bardzo ładny, jest dobrym pieskiem, ale ma krzywe przednie łapki. Mysle, ze z takiego powodu został wyrzucony. Mieszkał w mrozy na Cmentarzu w Narwi. Moja znajoma go karmila, zrobila mu budke z kartonu, ale ludzie zlikwidowali. Nie moglam spac wiedzac, ze on tam marznie. Byla zamieć, prawie 30 st mrozu, zerwałam sie i pojechałam po niego. Drogo mnie kosztował, bo dorwała mnie policja. Nie miałam przedniej tablicy rejestracyjnej(musialam zgubic w zaspie), nie miałam waznych badan technicznych, nie mialam przy sobie(sprawdxzili na szczescie)waznego ubezpieczenia. W ogole nagrabilam sobie mandat. Jednak szczesliwie z Joguniem dotarłam do domu. Nie ma czipa i nikt go nie szukał, niestety. Jego nozki mozna operowac, ale koszt to najmniej 800 zł. Zrobilam mu przeswietlenie i wada jest do skorygowania. Po prostu jedna z kosci rosła szybciej od drugiej i ta ciensza chyba piszczelowa jest okolo 2 cm dłuższa. Trzeba ją skrocic. Potem rekonwalescencja, potem cwiczenia. Potrzebny jest mu dobry dom, ktory chciałby to zrobic, lub dobry dom, ktory pokocha go z takimi łapkami. Nie przeszkadza mu to w zyciu. Jest zwinny, szybko biega i chyba nie boli. Nie powinien tylko skakac wysoko. Lepiej zeby tego nie robil. U mnie nie skacze, no chyba, ze na łózko. . . .
  9. [quote name='Randa']Biedak, czy on jest duży?[/QUOTE] nooo, taki owczarkowaty. . . mniej więcej jak Miśka(mojej mamy), czyli taki do 20 kg, ale mniejszy sporo np. od Rexa.
  10. [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/243204-Trzeba-pomoc-bo-zginą!!!!!Kolejny-do-uratowania-musi-zniknąć/page5[/url] wstawiłam tam pieska, ktory bardzo potrzebuje nowego domu. Prosze, zapraszam do niego. Moze wspolnie cos sie wymysli, moze komus trafi do serca. Pomyslalam, ze trzeba sprobowac.
  11. [B][COLOR=#800080]Kochani, kolejny pies, ktory nie moze zostac tam gdzie jest. To bardzo zły dom. Z tego domu wyciagalismy juz suczki. Miedzy innymi sunia, ktora jest teraz u Moli@ i joj. Pies ma na imie Misio, ma lekko ponad 2 lata i dopoki zyl jego pan to jakos i jemu sie zyło. Po jego śmierci, juz rok i nie ma teraz komu dac mu nawet wody. Do tego syn sprzedal kawalek dzialki przy ktorej mieszka Misiek, a nowy właściciel posesji gnebi biedaka, rzuca w niego kamieniami i nakazał zonie zmarłego zeby zabrali psa, bo mu przeszkadza. Teraz zaczal robic ogrodzenie i to co zobaczyłam upewniło mnie, ze jesli Misio tam zostanie, to niestety żyć nie będzie. Zrobiłam zdjecia i powiedzialam, ze postaram sie go zabrać. Pani wspanialomyslnie zgodzila sie zeby jeszcze z dwa tygodnie pobyl. Ale ten nowy wlasciciel kawałka dzialki niestety krzyczal do mnie, ze co? jakie 2 tygodnie? ja tu nie bede sie pierniczyl z jakims kundlem, zabiera, bo ja sam jemu domu "poszukam" he he he. . . . Proszę, błagam, pomóżmy, bo zginie i sladu nawet nie bedzie. Znam metody pozbywania sie niechcianych biedakow. Zresztą wiecie jak jest. Ja sama nie moge, na prawde nie moge. Tym razem nie dam rady. Znowu mam kilka nowych na dt. To pies i juz nie mam gdzie go umiescic. Misio jest jaki jest, ale jest ładnym pieskiem. Trzeba tylko zadbac o siersc, bo skołtuniona. Zadbam o kastracje, odrobacze, odpchle, odkleszcze. Zaczelam jezdzic go karmic. Jest zupełnie bez agresji, płacze jak odjeżdzam. Nie ma biedny nic, nawet patyka do zabawy. Zawiozlam maskotki, ale po prostu przepadły. . . nikt nie wie co sie z nimi stało. Proszę, pomóżcie mu. [/COLOR][/B][COLOR=#800080] [/COLOR][URL="http://www.sendspace.pl/file/pic/d0b11587ce25dd012ed3875/view"][IMG]http://www.sendspace.pl/file/pic/d0b11587ce25dd012ed3875/3[/IMG][/URL] [URL="http://www.sendspace.pl/file/pic/28766a5e7516144f24b5cdd/view"][IMG]http://www.sendspace.pl/file/pic/28766a5e7516144f24b5cdd/3[/IMG][/URL] [URL="http://www.sendspace.pl/file/pic/dfa7cbe8991c807ae0122e7/view"][IMG]http://www.sendspace.pl/file/pic/dfa7cbe8991c807ae0122e7/3[/IMG][/URL] [URL="http://www.sendspace.pl/file/pic/4c9a0bd0857d0ff20272f78/view"][IMG]http://www.sendspace.pl/file/pic/4c9a0bd0857d0ff20272f78/3[/IMG][/URL] [URL="http://www.sendspace.pl/file/pic/39847c7c320211bff876f3e/view"][IMG]http://www.sendspace.pl/file/pic/39847c7c320211bff876f3e/3[/IMG][/URL] . . .na trzecim zdjeciu widac słupki tego ogrodzenia. . .zaprzestał grodzenia ten facet, bo czeka az zabiore psa. a dzisiaj zadzwonil do mnie, ze teraz to pewnie ja mu skosze dzialke, bo od tego czekania znowu mu zarosła. . . poganial mnie. Boje sie, ze moze byc za poźno. Moze ma ktos kawałek podworka zeby dac mu szanse? prosze, tak bardzo szkoda psa. Ja wiem, ze go załatwią. Juz nie raz tak bylo. Tu jakos czekają, bo wiedza i licza na to ze slowa dotrzymam. Maja juz ze mną "doświadczenie". Suczki, ktore miali poili alkoholem. Byly cztery w tym jedna malutka. Jedną z nich była Fifi, bardzo zalękniona, druga to Rudka. Dwoch nie pamietam w tej chwili. Jak znajde o nic, to wstawię tu.
  12. [quote name='malagos'] Za jakiś tydzień Kenia pojedzie do Warszawy, na okres próbny - zostawanie w domu 8 godzin. ale Ania bierze urlop 2 tygodnie i będzie pracować z psem.[/QUOTE] az mi sie łezka w oku zakreciła. . . bardzo trzymam kciuki aby bylo wszystko dobrze. Kenia piesuniu kochana, jestes madrą dziewczynką, nie zaprzepasc takiego domku i badz grzeczna. Nie wiem jaka jest na prawde, ale w oczach ma takie ciepło, wiernosc, oddznie. Bardzo fajna jest.
  13. [quote name='asia780206']Paczke odebrałam dzisiaj wszystko ok,jest naprawde duza,póki co bedziemy działać,oby się udało.[/QUOTE] super, działajcie, trzymam kciuki jolab, a czy Wam sie udało? co z tym pieskiem, ktory uciekł z kojca? mysle o nim. . . .
  14. [quote name='Zyga']Mnie w kazdym razie żadne wierszyki nie wzruszają,wolę konkretnie patrzeć na schroniska czyste i zadbane .Nie zyjemy w Korei Połnocnej zebysmy musieli na wszyskie gesty przytakiwać i kiwac sie tak jak nam każą.A zachowanie tak polecanej p Krystyny jest niestosowne i powoduje niechec do pomocy zwierzetom.Obrazanie na dzień dobry osób których w ogóle nie zna i nigdy nie widziała,przynosi tylko szkodę i koszty sadowe /i kto dokładnie je płaci?/,[/QUOTE] tak czytam i czytam i juz smiac mi sie chce. . . .Panie Zyga, a czy Pan zrobił cos dla dobra zwierząt? czy pan woli tylko "popatrzec na schroniska czyste i zadbane". nie mam nic wspolnego z Emirem, ale mam oczy i patrzę, czytam, Panie Zyga. I kiedy mam chwile załamania(przy takiej robocie, przy bezsilnosci czesto) to tez daje upust w postaci "jobów". Nie znaczy to, ze jestem zlym czlowiekiem i krzywdy w ten sposob nikomu nie robię. Gdyby mi przyszlo zelżyc kogos w obronie zwierząt i gdyby mnie ktos podał za to do sadu, to pewnie koszta zaplacilabym z "psich" pieniedzy. . . no bo przeciez to w koncu z ich powodu, no tak? Lepszy jest ten, ktory mowi piekne słowa, a czyni zło? [SIZE=1](no wkurzyłam sie. . . prosze, nie podsyłajcie mi linkow do takich watkow)[/SIZE]
  15. [quote name='salibinka']Pipi, trzymaj, proszę, kciuki za Dziodzia (Fredzia)- w poniedziałek jedziemy na zabieg usunięcia zęba - zrobił się Dziodziowi ropień. Pozdrawiamy Cię serdecznie.[/QUOTE] oj, biedulek. . . oczywiscie, ze trzymam kciuki i to bardzo mocno [quote name='sylwia1982']Pipi masz w swojej okolicy kocury do kastracji?[/QUOTE] bym miala, tylko nie daja sie złapac. . . .czasami przychodza do kociarni, napstrykają (czyt. zaznaczą teren) po scianach i juz ich nie ma . . .a jak zastawiałam klatkę pułapke, to kazdy kot do niej wchodził tylko nie oni. . . .to koty z sasiedztwa, łobuzy i śmierdziele . . . powoli dojrzewam. .
  16. [quote name='Pipi']Myślę, ze to od pasozytow. Widac, ze ma brudne uszki w srodku, to na pewno świerzbowiec. Po porzadnym odrobaczeniu i wyleczeniu uszu, nosek bedzie czysty. Ja posmarowałabym kilka razy ten brąz na nosku i końcówki uszu lekiem od swierzbowca(nie wiem co tam wet zalecił. Bardzo dobry jest orydermyl.) Kocik cudny, jak z pocztowki. Miał szczescie malutki.[/QUOTE] Orydermyl kupuję u weta w Przychodni.
  17. Myślę, ze to od pasozytow. Widac, ze ma brudne uszki w srodku, to na pewno świerzbowiec. Po porzadnym odrobaczeniu i wyleczeniu uszu, nosek bedzie czysty. Ja posmarowałabym kilka razy ten brąz na nosku i końcówki uszu lekiem od swierzbowca(nie wiem co tam wet zalecił. Bardzo dobry jest orydermyl.) Kocik cudny, jak z pocztowki. Miał szczescie malutki.
  18. Własnie, rozmawialam z kilkoma osobami z Fundacji. Nie takie to proste wszystko. W dodatku, ze ostatnio powstako b duzo organizacji. Ludzie sie pogubili, nie wiedzą komu tez tam ufac. Kto czyni dobro, kto dla zysku. A stowarzyszenie, to nie jest proste zalozyc. Probowalismy tu w Bielsku, ale jak doszlo co do czego nikt nie odwazyl sie wstapic do zarzadu. Kazdy wolal byc czlonkiem tylko. Trzeba duzo ludzi zeby powstalo stowarzyszenie, a ja tu sama jestem. Mialam nadzieje, ze z TOZ bialaostockim sie ulozy, ale nie wyszlo. Dziekuje, ze jestescie. Kolejny post bedzie, w ktorym duzo wiadomosci, troche zdjec. Ruch taki, ze na raty wszystko robie. Zdjecia strasznie duzo czasu zabieraja. Fundacja nie jestem, ale tyle pisania, maili, pw, sms, rozmow tel, ze czasem kilka godzin zajmuje. Jednak sie ciesze bardzo, bo wiem, ze nie jestem sama. Mobilizuje mnie to do roboty. Chetniej sie ruszam. Pa pa.
  19. . . . odpowiem, poki jeszcze jestem. . . . suke dokarmiaja wszyscy po trochu. Nauczyla sie tak, ze chodzi nawet po osiedlu. Rozmawialam z ludzmi mieszkajacymi w blokach tuz przy jednostce wojskowej, ktorzy mowia, ze jest tak, ze ona ma jedzenia az za duzo, a czasem zwlaszcza latem mniej. Daja jej jesc wojskowi, pracujacy w jednostce. Jeden pan przyjezdza do pracy i kazdego dnia zostawia jej w tym samym miejscu jedzenie. Merda ona ogonkiem do niego, zna, wita, ale on nie robi nic zeby mu zaufala, bo ma swoje psy i zabrac jej nie moze, a jak sam powiedzial, lepiej dla niej, ze jest dzika, przynajmniej zyje. Ludzie tam mowia, ze ona ma dobrze, ze zeby tylko nie rodzila tych dzieci. Dokarmia ja tez kobieta z osiedla, ktora ma 80 lat i rzuca jej jedzenie przez parkan murowany. Jak ma niby ja oswajac. Dokarmiala ją yup, ale czy teraz to robi nie wiem. Oswajac to trzeba jak juz sie zlapie. Trisi sie udalo to i jej by sie udalo. Trzeba ją złapać. Prosze nie sugerowac ze moze ja. . . .mieszkam 50 km w jedną stronę. Ale jakby mi TOZ zagwarantował paliwo, to moge codziennie przyjezdzac, karmic i probowac oswajać. Moze są fundusze? nie wiem? co prawda nie proponowalam tego nigdy, ale moge zaczac tak robic. Dla mnie problemem jest odleglosc, ktorej bez paliwa nie jestem w stanie pokonac. Czas chetnie poświęcę.
  20. Maia, tu widac jak dziala TOZ. Nie mozna uzupełnic? Chcemy wiedziec, zwyczajnie. . . . [URL]http://www.bialystok.toz.pl/?menu=aktualnosci[/URL] Aktualności Nasze akcje, programy, inicjatywy. 23-04-2013 wtorek Reks dba o zdrowie swego Pana W sobotę 27 kwietnia w białostockim Schronisku dla Zwierząt odbędzie się akcja pod hasłem "Reks dba o zdrowie swego Pana". Ideą akcji jest uświadomienie, że "pies to zdrowie". To codzienny, tak niezbędny dla naszego zdrowia ruch na świeżym powietrzu. Więcej 12-03-2013 wtorek Ogólnopolska Akcja Sterylizacji - Marzec 2013 W tym roku po raz kolejny rusza Ogólnopolska Akcja Sterylizacji. Naszym celem jest popularyzacja tej humanitarnej metody ograniczenia nadpopulacji zwierząt domowych - w szczególności psów i kotów.. . . ." Psy do adopcji, strona nie aktualizowana, nie wiemy, czy ktorys ma juz dom np.
  21. A le dlaczego i po co ta dyskusja sie rozpetała. Niech TOZ napisze co zrobil zeby pomoc suce. Niech wstawi nam tu pismo do jednostki i pismo od jednostki, gdzie napisali, ze nie ma mozliwosci wejscia na teren. Dowiedzmy sie co zostalo zrobione i kiedy w jej sprawie? Nie ma co sie klocic, bo to niczego nie zmieni. Zawsze tak bylo jest i bedzie, ze ktos inny ma racje. A prawda jest taka, ze suka juz w ciazy. To pomozemy, czy nie? Maia, jestes jeszcze mloda i malo wiesz, ale rozumiem Twoje pisanie, rozumiem dreag, na prawde Was rozumiem i zycze dluuuugich lat w tym "towarzystwie". Mnie nic do tego, bo wiem, ze wlasnie Wy robicie ogrom, ktory wszyscy widzimy. A watek psow z jednostki powstal zeby na nim pisac, tak? Ale TOZ nie pisze. . . nic nie wiemy o poswieceniu czasu w tym temacie.
  22. Moj post byl reakcją na post jaanny019. Wyraznie z niego wynika "zaangazowanie" w złapanie tej suki. Napisałam tak, bo tez mam nerwy i tez nie moge juz czytac. Uwazam, ze trzeba wysłać na pismie wyrazenie zgody na wejscie na teren jednostki w celu zlapania suki. Niech oni sie ustosunkują. Jesli nie pomoze, to ruszyc dalej. A jesli cos takiego mialo miejsce, to dlaczego cisza tu taka, dlaczego nas sie lekcewazy i pozwala na niepotrzebne nerwy. Mozna chyba napisac, ze zrobilismy to i to, bylismy tu i tu. . . .no ale po co? a kim jest jakas tam pipi? nie musi wiedziec. . . . U pewnej osoby(z toz-u) byl ode mnie pies na dt. Przez kilka miesiecy nie został nawet wykastrowany, ani zaszczepiony(trzecie szczepienie od wirusowych). Do dzisiaj nie moge sie doprosic odesłania książeczki zdrowia. Czy tak sie pomaga? Ja jestem za mocno sprawiedliwa i nie wyciagam bezpodstawnych oskarzen. A mialabym duzo do wyciągania, na prawdę. I jak kazdy mam nerwy. Jak kazdy mam swoje zycie osobiste, ale nie cierpia na tym zwierzeta, a nawet powiem, ze i ludzie. Tak sie nie robi. Bardzo chciałam wspolpracy, bardzo chciałam przystąpić do toz, cieszylam sie kiedy zaczelo sie ukladac. W duchu jednak czulam, ze sie nie uda i mialam racje. A dlaczego sie nie udało? Kto czyta ze zrozumieniem, wyciagnie wnioski i bedzie wiedzial. Pewnie, ze to wszystko nie powinno wychodzic na swiatło, ale jak nie ma innej mozliwosci.
  23. Jednym słowem nie ma jak, nie ma komu, bo nie ma przepisów, nie ma władzy. A ja powiem tak, nie chce sie i już.Za dużo zachodu. A czy to czyjs obowiązek? a niech rodzi. . . . . .co nie? jakas tam suka. . . nie pierwsza i nie ostatnia, prawda?. . . a jak znowu urodzi to sie uśpi i po sprawie.
  24. [quote name='jolab']Klatka jest u mnie.[/QUOTE] Napisałam juz do nich, zeby tu weszli. Trzeba bedzie ją do nich odesłac. A czy piesio sie złapał?
×
×
  • Create New...